REKLAMA

Bon turystyczny nie wszędzie się przyjął. Tu przegrywa z… wirtualną rzeczywistością

chinczycy
Foto: S.O / Shutterstock

Gdy Japonia zdecydowała się wprowadzić projekt dofinansowania podróży krajowych dla swoich obywateli, plan wydawał się być strzałem w dziesiątkę. W rzeczywistości okazało się jednak, że nie wszyscy chętnie z niego korzystają, a wiele osób woli zostać w domu niż skorzystać z opcji proponowanej przez rząd. Chyba ze mogą wyjechać… wirtualnie.

Plan japońskiego rządu, gdy tylko został zapowiedziany, w ekspresowym tempie robił furorę w międzynarodowych mediach. Wiele z nich pisało bowiem, że projekt Go To Travel, czyli pomysł dofinansowania podróży po Japonii, obejmie także obcokrajowców. W rzeczywistości opcja ta od początku miała być i została skierowana jedynie do turystów krajowych, którzy zdecydują się spędzić wakacje na terenie Japonii.

Bon turystyczny jest, ale entuzjazmu zabrakło

Jest to więc sytuacja bardzo podobna do naszego bonu turystycznego, z tą różnicą, że zamiast na każde dziecko, z „promocji” mógł skorzystać po prostu każdy, kto zamierza wyjechać na wakacje. Szerszy jest też zakres usług, które możemy opłacić bonem. Rząd pokrywa bowiem aż do 50 proc. wydatków na transport, hotele, restauracje i atrakcje turystyczne. W ten sposób rząd jednocześnie pomaga ludziom i nadwyrężonej branży turystycznej. Na program Go To Travel przeznaczono 12,6 mld USD.

Niedługo po uruchomieniu projektu okazało się jednak, że w przeciwieństwie do polskiego bonu turystycznego, ten japoński nie robi furory wśród obywateli i nie jest tak popularny, jak zakładał rząd. Głównie dlatego, że wielu Japończyków wciąż obawia się zakażenia i nie zamierza w najbliższym czasie podróżować – nawet wewnątrz kraju.

Z tego samego powodu pomysł spotkał się też z dużą krytyką. Nawet sam minister turystyki podkreślił, że nie chciałby, aby ludzie tak chętnie podróżowali – zwłaszcza w formie zorganizowanej i dużych grupach. Szybko też wykluczono z programu Tokio, gdzie nagle wzrosła liczba przypadków zachorowań na koronawirusa. Nic więc dziwnego, że wątpliwości dotyczące korzystania z oferty zaczęli mieć też zwykli ludzie, a coraz więcej z nich uważało, że program jest niewypałem. Tym bardziej, że bony są ważne tylko do końca sierpnia.

Rozwiązanie? Podróże wirtualne

Nie do końca znaczy to, że Japończycy przestali pałać miłością do podróży. Wygląda bowiem na to, że jedynie zmienili ich formę i przerzucili się na… wirtualną rzeczywistość. Oczywiście z naszej perspektywy może się to wydawać niezbyt satysfakcjonujące, ale dla Japończyków, którzy ubóstwiają technologię i cyfrową rozrywkę, okazało się być w pełni satysfakcjonujące.

Szybko pojawiły się firmy, które wyczuły tę potrzebę i stworzyły odpowiednią ofertę. Jedną z nich jest First Airlines, która organizuje udawane loty w biznes klasie, w trakcie których pasażerowie za pomocą specjalnych gogli zwiedzają Rzym, Florencję, Paryż czy Hawaje. Firma dba także, aby cała podróż była jak najlepiej odtworzona. W trakcie „lotu” za szybą można zobaczyć chmury, na pokładzie serwowane są posiłki, a nawet prezentowana jest instrukcja bezpieczeństwa.

– Mamy klientów, którzy co roku naprawdę podróżują na Hawaje, a teraz mogą znów ich doświadczyć tutaj – tłumaczy Hiroaki Abe, prezes First Airlines w rozmowie z Reutersem.

Przyznał też, że w czasach pandemii liczba rezerwacji na „loty” w jego firmie wzrosła o połowę. Zresztą wystarczy spojrzeć na podobną akcję, którą zorganizowano u sąsiadów na Tajwanie. Tamtejsze lotnisko organizowało udawane loty – z odprawą, wejściem na pokład, ale bez samego lotu. Akcja zrobiła furorę, a na 60 dostępnych miejsc polowało aż 7 tys. osób.

Warto jednak pamiętać, że jeśli ktoś nie chce korzystać z usług firm i nie potrzebuje wszystkich dodatków, które oferują – na szczęście nie musi tego robić. Nawet na YouTubie znajdziecie wycieczki w wersji 360 VR Video – chociażby po Rzymie, Londynie, Mexico City, Amsterdamie, Nowym Jorku, Tel Awiwie, Barcelonie, Jerozolimie, Korfu, Paryżu. W tej samej formie możecie wybrać się też do parku rozrywki, na safari, a nawet na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Czy to potrafi zastąpić prawdziwe zwiedzanie? Na pewno nie. Czy może być fajną zabawą? Na pewno tak. Czy jest lepsze od bonu turystycznego? To już sami oceńcie.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


boeing 777
Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.