Fly4free.pl

Jak on to zrobił? Przez pomyłkę pilota samolot lecący do Kuala Lumpur wylądował… w Australii

Foto: Wikipedia
Przy starcie samolotu AirAsia X z Sydney pilot wpisał złe współrzędne. I... nic już nie dało się zrobić.

Australijski urząd ds. bezpieczeństwa w transporcie ogłosił właśnie raport w sprawie wydarzenia z marca 2015 roku, gdy samolot Air Asia X lecący z Sydney do Kuala Lumpur… ostatecznie wylądował w Melbourne.

Z raportu możemy wyczytać, że zawinił pilot, który przy starcie wpisał złe współrzędne samolotu, umiejscawiając Airbusa A330 o 11000 kilometrów dalej od jego aktualnej pozycji. W efekcie system komputerowy samolotu… trafił szlag, a komputer pokładowy skierował maszynę na zupełnie inny kurs od pierwotnie planowanego.

Błąd został zauważony przez obsługę naziemną już w momencie, gdy samolot znajdował się w powietrzu i podążał w zupełnie innym kierunku niż powinien.

Zaalarmowani piloci próbowali zawrócić samolot do Sydney, było to jednak niemożliwe z powodu niesprzyjających warunków pogodowych. Samolot został więc zawrócony do Melbourne, gdzie wylądował.

Raport wykazał, że oprócz szeregu błędów popełnionych przez pilota, samolot Air Asia nie był wyposażony w zaktualizowany system zarządzania lotem, który byłby w stanie naprawić błąd ludzki poprzez automatyczną korektę wprowadzonych danych.

W następstwie wypadku, AirAsia X wprowadziła dodatkowe szkolenia dla wszystkich pilotów.

Australijskie media donoszą jednak, że z samolotami AirAsia jest więcej problemów. W lipcu inny Airbus A330 tego przewoźnika zbliżył się w powietrzu na odległość ledwie 150 metrów od samolotu linii Jetstar. Z kolei w lutym inny samolot tego przewoźnika znajdował się o 300 metrów za nisko podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku w Perth.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
"W następstwie wypadku" - jakiego wypadku? Autorze, nazywa się takie zdarzenie incydentem lotniczym
Grzyw, 7 września 2016, 17:23 | odpowiedz
poziom tekstów trafił szlag
mzb, 7 września 2016, 18:07 | odpowiedz
na zdjęciu to nie jest airbus A 330. To jest A 340.
piotr, 7 września 2016, 18:09 | odpowiedz
Ostatnio na fly4free.pl pisali ze azjatyckie linie szukają pilotów. Pewnie to był taki z lapanki
Rafgrzeg, 7 września 2016, 18:58 | odpowiedz
Wystarczy przeczytać nagłówek ... i bez pudła zgaduję że autorem artykułu może być tylko red. Piotrowski 'Jak on to zrobił?' - nie no jasne że prawie każdy z nas piszących tu ma licencję na airbusy, więc faktycznie to pytanie się samo ciśnie na usta. Taki szkolny błąd...
jacc, 7 września 2016, 19:22 | odpowiedz
Powinni go zawrócić do Radomia, średnia odprawionych pasażerów by podskoczyła i bonusy na koniec roku dla samorządowców jak znalazł ...
mafra, 7 września 2016, 22:03 | odpowiedz
Idiotyczny nagłówek w stylu: Samolot LOTu lecący (z Warszawy) do Berlina wylądował... w POLSCE (bo była awaria i wylądował w Poznaniu)...
podroznik, 8 września 2016, 4:22 | odpowiedz
mafra Powinni go zawrócić do Radomia, średnia odprawionych pasażerów by podskoczyła i bonusy na koniec roku dla samorządowców jak znalazł …
Lepiej nie, jeszcze by zajumali i Radom, by zostal jedynym lotniskiem na ktorym samoloty znikaja z radaru na ziemi ;)
dsfsdf, 8 września 2016, 19:23 | odpowiedz
Mimo ze sama latalam tymi liniami bez wiekszych problemow (mieszy innymi ta sama trasa na ktorej miesiac pozniej rozbil sie ich samolot), ze wzgledow bezpieczenstwa odradzam, piloci sa bardzo slabo wyszkoleni
Karolina, 10 września 2016, 9:48 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »