REKLAMA

Podróże w 2018 roku. Czy stereotyp Polaka w skarpetkach i sandałach odejdzie do lamusa?

Przewidywania w 2018
Foto: Collage / Paweł Kunz, Fly4free / Andrew Krasovitckii, shutterstock
Powtórne odwiedziny w wielu miejscach, samolot zamiast samochodu, zmierzch papierowych atrybutów podróży, bitwa o promocje. Czy możemy przewidzieć, jakie będą trendy w turystyce w 2018 roku?

Początek roku to dobry czas, aby dokonać podsumowania ostatnich 12 miesięcy oraz rozpocząć planowanie najbliższej przyszłości. Są tacy, którzy próbują rozpisać detaliczny plan na cały najbliższy rok. Inni z kolei starają się zajrzeć do szklanej kuli, próbując przewidzieć, jak ów nadchodzący czas będzie wyglądać… i na co zwrócić uwagę.

Emma Sparks z Lonely Planet napisała świetny artykuł dotyczący tego, jakie trendy będą panować w światowej turystyce w 2018 roku. Wymienia m.in. cyfrowy detox, odwiedzanie nieoczywistych miejsc, wirtualne podróżowanie (przy użyciu okularów i gogli VR) czy podróże w miejsca, gdzie można łatwo kogoś poznać. Całość skłania do przemyśleń: czy aby na pewno miłośnik podróży z Polski będzie mógł być świadkiem owych trendów (bądź je współtworzyć)?

Świat to globalna wioska. Wszystko dąży do unifikacji, standaryzacji. A jednak polski turysta różni się nieco od swojego kolegi z zachodu Europy, Chin lub Stanów Zjednoczonych. Spróbujemy zabawić się w przewidywanie – jakie trendy w branży turystycznej będą widoczne z punktu widzenia naszych rodaków w 2018 roku?

* * *

Technologia? Tak! VR? Nie!

Coraz więcej polskich turystów docenia zalety postępu technologicznego. Ale nie mówimy tu o goglach do rzeczywistości wirtualnej czy „zwiedzaniu” w ten sposób znanych miejsc. Technologia przejawia się w tym, że coraz częściej widzimy na lotniskach turystów, którzy zamiast wydruku swojej karty pokładowej, mają ją w aplikacji na swojej komórce. W obcym kraju lub mieście nie wyciągają papierowej mapy, lecz sprawdzają trasę w Mapach Google lub zainstalowanym na telefonie programie do nawigacji. Z hotelem zaś komunikują się drogą elektroniczną, a nie telefoniczną (podczas całego procesu: od fazy poszukiwania, poprzez rezerwację, skończywszy na obsłudze).

I nie mówimy tu tylko o tak zwanych early adopters (entuzjastach technologii) lub power users (zaawansowanych technicznie). To domena coraz mniej obeznanych z technologią osób. Na przykład Waszych rodziców.

Czas przejść do porządku dziennego nad tym, że „klasyczne” pojmowanie atrybutów podróży (papierowa mapa, papierowy bilet) w 2018 będzie powoli odchodzić do lamusa lub zostanie domeną osób, które czerpią przyjemność z obcowania z takim właśnie fizycznym i namacalnym przedmiotem.

Mapa Google w telefonie

Fot. Natee Meepian, shutterstock

Samochód? Wolę samolot!

Spadające ceny biletów na połączenia lotnicze powodują, że zmieniają się też preferencje wyjazdowe Polaków w kwestii wyboru środku transportu. I nie tylko o względy ekonomiczne tutaj chodzi.

– Dla turystów z Polski powoli nie ma alternatywy dla samolotów. Bo czy możemy nazwać alternatywą podróż samochodem z Warszawy do Barcelony, czyli około 2-3 dni w aucie w jedną stronę? W dobie wygodnych bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski, decyzja jest w większości przypadków prosta – słyszymy z ust pracowników biura podróży w krakowskiej Bonarce.

Mapa Google

Fot. Mapy Google

Oczywiście w świadomości Polaków w dalszym ciągu istnieją kierunki wyjazdowe, które jednoznacznie kojarzą się z turystyką samochodową, a nie lotniczą. Mowa o Chorwacji, Bułgarii, coraz modniejszej Czarnogórze. Ale nasza szklana kula podpowiada nam, że w 2018 roku nawet i te bastiony będą powoli kruszeć, wraz ze zwiększeniem dostępności bezpośrednich połączeń lotniczych i zmniejszeniem ceny biletów.

Koniunkturę czują już linie lotnicze – na naszych łamach pisaliśmy o tym, iż LOT otwiera bezpośrednie połączenie do Dubrownika (mając w ofercie także loty sezonowe m.in. do Splitu, Zadaru, Puli czy Podgoricy)… i nie jest to jedyny przewoźnik, który ostrzy sobie zęby na polskich turystów. Członek zarządu Wizz Air ds. marketingu, Johan Eidhagen w rozmowie z Fly4free.pl nie pozostawia wątpliwości:

– Jesteśmy przekonani, że są trasy, które pasażerowie dotąd pokonywali autami, a już wkrótce przesiądą się do samolotów. Najbardziej oczywistym przykładem jest dla mnie Chorwacja. Od dawna zaskakuje mnie jak wielu Polaków decyduje się na 13-14 godzinną lub dłuższą podróż autem, by dojechać tam na urlop, zamiast wygodnej podróży samolotem – mówi Eidhagen.

Dubrownik, Chorwacja

Fot. Ihor Pasternak, shutterstock

Cena czyni cuda!

Polak lubi promocje? Zapewne nie w mniejszym stopniu niż przedstawiciele innych nacji. Jednak od mieszkańców Europy Zachodniej różni nas chociażby siła nabywcza. Polski konsument jest na 29. miejscu w Europie i dysponuje zaledwie 48 proc. średniej siły nabywczej Europejczyków. Badania GfK Purchasing Power Europe 2017 pokazują, że dysponujemy średnio dochodem w wysokości 28 tys. PLN – dla porównania mieszkaniec Liechtensteinu może wydać 265 tys. PLN.

Siła nabywcza jest miernikiem dochodu, który możemy rozporządzić m.in. na wakacje, podróże, transport i inne wydatki konsumpcyjne. A stąd już niedaleko do wyjaśnienia, dlaczego tak chętnie korzystamy z wszelakich promocji, które pozwalają nam na wymarzony wyjazd w egzotyczne miejsca, na który w normalnych okolicznościach nie byłoby nas stać. Przedstawiciele zamożniejszych narodów nieco mniej kompulsywnie rzucają się na okazje – co oczywiście nie oznacza, że z nich nie korzystają.

Rok 2018 będzie pod tym względem kontynuacją owego trendu: coraz więcej rodaków będzie polować na promocje biur podróży, wyprzedaże w liniach lotniczych, okazje i błędy taryfowe. Co za tym idzie, należy brać pod uwagę fakt, że czasu na ewentualne decyzje zakupowe może być mniej. Dlaczego? Bo daną promocję lub wyprzedaż obserwować będzie znacznie więcej osób niż w analogicznych sytuacjach kilka lat wcześniej.

Patrząc na zainteresowanie wszystkimi informacjami z kategorii HIT i MEGAHIT, które umieszczamy na naszych łamach, widać to bardzo wyraźnie.

MegaHit Fly4free

Fot. Fly4free.pl

Hiszpania? Byłem. I pojadę jeszcze raz!

Emma Sparks w swoim artykule stawia tezę, że rok 2018 będzie dla globalnej turystyki czasem, kiedy trendem stanie się poszukiwanie nowych miejsc i kierunków. Czy te przewidywanie można odnieść do polskich turystów? Tak… i nie.

Oczywiście, nasi rodacy są głodni nowych emocji, kierunków, możliwości. Byli w Hiszpanii, byli we Włoszech i nawet zawitali na modną Islandię. Tym nie zaimponują swoim znajomym i nie zaspokoją swojego genu podróży, zdjęcie z włoskiej plaży nie wzbudzi zazdrości, a wręcz komentarz „O! Byłam tam 3 lata temu”. Szukają nowych, oryginalnych miejsc – rozglądają się za tanimi biletami do Azji, marzą o Ameryce Południowej, trochę boją się Afryki.

Ale rośnie grupa podróżników, którzy nad zaliczanie preferują odkrywanie. Szybki weekendowy wypad do Porto zaowocował chęcią bliższego poznania tego miasta… i skutkuje kolejną podróżą do Portugalii. Zamiast wyjazdu do Wietnamu, rezerwują kolejny pobyt w Rzymie, chcąc go bardziej eksplorować, poczuć atmosferę i niespiesznie wtopić się w tłum – popijając kawę i próbując zrozumieć fenomen dolce vita.

Rok 2018 może być rokiem powrotów do miejsc, w których już byliśmy, jednocześnie nie zamykając się w klatce tych samych wrażeń. Bo przecież nie o to chodzi, aby – cytując kultowy „Rejs” – słuchać tylko tych melodii, które już wcześniej znaliśmy.

Zaułek w Wenecji

Fot. Yulia Grigoryeva, shutterstock

Pokaż zdjęcie, bo nie uwierzę!

Tak, to już zmora. Eksplozja mediów społecznościowych – połączona z chęcią publicznego dzielenia się wszystkimi aspektami naszego życia i czynności, które aktualnie wykonujemy – dotarła do dziwnego momentu. Kilka sekund po zrobieniu zdjęcia w turystycznym miejscu, ową fotografię będą podziwiać wszyscy nasi znajomi. Na Facebooku, Instagramie, blogu. Bo przecież najważniejsze jest pokazać, że właśnie podróżujemy, przeżywamy niesamowite przygody, oglądamy cudowne pejzaże. Dziubek do selfie, wystudiowana poza… i zdjęcie leci w świat.

Powiedzenie „pics or it didn’t happen” trafiło pod strzechy, nie tylko do słowników nastolatków. Nie pokażesz zdjęcia? Nie było Cię tam!

I nic nie wskazuje na to, aby w 2018 roku sytuacja uległa zmianie. Co więcej, prognozujemy, że owa społecznościowa kompulsja będzie się rozwijać wśród polskich turystów. A kolejne miasta i muzea będą zakazywać używania sprzętu służącego do robienia sobie zdjęć na tle danego obiektu, w stylu specjalnych selfie-stick.

Selfie w Wielkiej Brytanii

Fot. William Perugini, shutterstock

Jestem Polakiem i jestem z tego dumny!

Taaak, ów mityczny „Polak na zagranicznych wakacjach”. Wąsaty Janusz, w skarpetach i sandałach, nie mówiący w żadnym innym języku poza ojczystym. Spotykamy go wszędzie, jest nam za niego wstyd… stop! Czy aby na pewno mówimy o polskich turystach?

To stereotyp, który jest krzywdzący i niesprawiedliwy, a przy tym równie prawdziwy jak stwierdzenie, że wszyscy Polacy piją bądź wszyscy Francuzi nie mówią po angielsku. Wystarczy jednak rozejrzeć się po świecie, aby zobaczyć, że środek ciężkości się przesuwa. Coraz więcej rodaków rusza na turystyczny podbój świata. Nie różnią się zbytnio od innych podróżników. Nie mają większych problemów z językiem, umieją się zachować. Wiedzą po co podróżują, są przygotowani, zwiedzają według planu (lub po prostu dają się ponieść chwili). Nie przynoszą wstydu.

Nasza szklana kula nam podpowiada, że w 2018 roku turyści z Polski będą świetnymi ambasadorami naszego kraju poza jego granicami. I częściej będziemy słyszeć o „tych strasznych Anglikach / Niemcach / Ukraińcach” (lista dowolna), niż o naszych rodakach.

Znam swoje prawa i umiem „w internety”

Hotel 4*, para z Wielkiej Brytanii głośno zwraca uwagę na standard pokoju, który odbiega od tego, który miał im przypaść w udziale. Po chwilowej dyskusji z menadżerem, sytuacja się wyjaśnia i turyści otrzymują inny pokój. W tym samym czasie para polskich urlopowiczów siedzi cicho, mimo że jest w identycznej sytuacji. Bo „nie trzeba”, „nie wypada”, „może tak ma być”.

Te czasy powoli będą mijać. Prognozujemy, że w 2018 nasi rodacy będą coraz skuteczniej „walczyć o swoje”. Wzrośnie świadomość tego, jakie przysługują nam prawa, w jakich przypadkach możemy domagać się rekompensaty za inne warunki niż obiecywane przez biuro podróży lub odszkodowania za opóźniony lub odwołany lot. To coś, co możemy nazwać świadomym podróżowaniem.

Owa świadomość wiąże się również z tak zwanym obyciem wyjazdowym i sprytnym podróżowaniem (smart traveling). Polacy częściej będą się ubezpieczać jadąc za granicę.

– Jeżeli stać nas na zakup wakacji za kilka tysięcy, na pewno stać nas również na zakup ubezpieczenia za kilkadziesiąt PLN – mówi Marcin, prowadzący małe biuro turystyczne na południu Polski.

Rok 2018 może też być przełomowym w kwestii korzystania przez naszych rodaków-turystów z produktów należących do kategorii FinTech (financial technology) i rozmaitych serwisów ułatwiających różne aspekty związane z podróżowaniem. Takie rozwiązania jak opisywany na naszych łamach Revolut, karty wielowalutowe, aplikacje pomagające w pakowaniu, serwisy pomagające w znalezieniu transportu (Uber), noclegu (AirBnB), multiwyszukiwarki lotów typu Kayak.pl – zejdą „pod strzechy” i będą traktowane przez Polaków jako coś oczywistego.

Karta Revolut

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Trudna sztuka wróżenia

Zajrzymy do tego artykułu za rok. I zobaczymy, ile przewidywań z naszej szklanej kuli się sprawdziło.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


plaża na Malediwach
Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA

Uwolnij świat podróży z Fly4free.pl

Gubisz się w obostrzeniach związanych z koronawirusem? Teraz wszystkie obostrzenia przed podróżą znajdziesz w jednym miejscu. Sprawdź restrykcje przed wyjazdem do Włoch, Grecji, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Turcji, Albanii i wielu, wielu innych krajów! Podróżuj bezpieczenie i bądź zdrów!

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.