REKLAMA

Zjadłem obiad w najtańszej restauracji świata z gwiazdką Michelin. Czy za 10 PLN da się przeżyć kulinarny orgazm?

Singapur szef kuchni najtańszej restauracji z gwiazdką Michelin
Foto: Fly4free.pl

Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna i nie ma związku tylko z naszymi kubkami smakowymi, ale też, czym kierujemy się podczas podróży. Bo czy takie danie faktycznie lepiej smakowałoby na obleśnym stoliku na bazarze niż w czystej i sterylnej sieciówce?

Troć wędrowna z zielonym pieprzem, grzybami i trevisano, spaghetti chittara z czarnymi truflami, jajkiem i limonką, ogniste połączenie krwistej pomarańczy charzanu i orzechów laskowych, bergamotka-sosna-herbata matcha, a także śliwska – fasola tonka – piernik i migdał – to tylko kilka przykładów z menu degustacyjnego warszawskiej restauracji „Senses”, która legitymuje się prestiżową gwiazdką Michelina i jest jednym z modniejszych adresów stolicy. Cena zestawu „piccolo menu” zaczyna się od 320 PLN. Do tego trzeba doliczyć skromne 200 PLN na wybór win, które idealnie podkreślą smak potraw.

Tymczasem 9300 kilometrów dalej, w Singapurze, działa restauracja „Hawker Chan”, o której w 2016 roku usłyszał cały świat. To wówczas prestiżowy przewodnik Michelin postanowił wyróżnić gwiazdkami… dwa stragany serwujące proste, szybkie jedzenie, którym miejscowi i turyści wręcz się zajadali. Doceniono w ten sposób rosnącą popularność street foodu na całym świecie, szczególną uwagę poświęcając zwłaszcza flagowemu daniu singapurskiego stoiska, czyli Hongkong Soya Sauce Chicken Rice and Noodle. To…prosty kurczak w sosie sojowym z ryżem i makaronem.

Oprócz wybitnego smaku wyróżnikiem dania była cena – charakterystyczny kurczak kosztował 2 SGD, czyli licząc po aktualnym kursie – nieco ponad 6 PLN.

Światowe media szybko podłapały temat i zaczęły opisywać fascynującą historię Chan Hon Menga – pochodzącego z Malezji kucharza-samouka, który w wieku 15 lat musiał zrezygnować ze szkoły i zacząć pracować, by pomóc w zajmowaniu się młodszym rodzeństwem. Jego stoisko z miejsca stało się hitem – klienci karnie ustawiali się w kilometrowych kolejkach i czekali nawet po 3 godziny, by otrzymać upragnione i wyróżnione danie.

Dlatego gdy podczas wyjazdu prasowego LOT do Singapuru, przedstawiciele miejscowej organizacji turystycznej zaprosili nas na obiad w najtańszej restauracji z gwiazdką Michelin, byłem podeskcytowany i zwyczajnie ciekawy, jak będzie smakowało danie, które docenili najwybitniejsi eksperci kulinarni świata.

Jak było? Dobrze, ale…

Restuaracja Hawker Chan
Foto: Fly4free.pl

Gdy przyszliśmy pod wskazany adres, pojawiło się pierwsze… delikatne rozczarowanie, nie tylko u mnie, ale też u części kolegów i koleżanek z innych mediów. Bo oto trafiliśmy nie do ruchliwego stoiska ze street foodem, ale do… restauracji. Takiej trochę a’la fast food. Całkiem ładnej restauracji i w dodatku klimatyzowanej, co w połączeniu z dusznym klimatem Singapuru jest wybawieniem. Ale jednak… spodziewaliśmy się czegoś innego.

Szybki rzut oka w internet i już wiem, że mam do czynienia z klasyczną historią od zera do bohatera. Chan Hon Mengowi udało się bowiem szybko zdyskontować swój sukces – nawiązał współpracę i założył spółkę z singapurskim funduszem inwestycyjnym Hersing Culinary (ma w niej 50 proc. udziałów), stawiając jednocześnie na ekspansję. Jej pierwszym efektem jest właśnie lokal, w którym się znajdujemy – dość duży, z miejscami dla 80 klientów.

Restauracja Hawker Chan Singapur
Foto: Fly4free.pl
Restauracja Hawker Chan
Foto: Fly4free.pl

– Po otrzymaniu gwiazdki Michelina widziałem, że ludzie zaczęli czekać w długich kolejkach po 2-3 godziny, by zjeść obiad, więc zacząłem myśleć o tym, by otworzyć następny lokal. Ale nie miałem doświadczenia ani środków, aby samemu stworzyć taki lokal. A widząc pasję pana Chua przekonałem się, że jego priorytetem jest utrzymanie wysokiej jakości, więc postanowiłem pracować razem z nim – mówił Chan Hon Meng.

Pierwotnie chciał on zresztą… sprzedać swój tajny przepis na kurczaka i po prostu cieszyć się życiem. Rzucił nawet zaporową cenę – 2 mln USD (podobno została zaakceptowana). Czemu zmienił zdanie?

– Jeśli nie będę doglądał interesu, to ten szybko podupadnie, a w przyszłości będzie zrujnowany. Moim celem jest sprawienie, by jakość dań pozostawała na jak najwyższym poziomie – mówi.

I faktycznie tak jest – Chan Hon Meng osobiście przygotowuje i doprawia dania w swojej restauracji w Singapurze (to ten niski pan na głównym zdjęciu z autorem), jak oka w głowie strzeże też tajemniczej mieszanki przypraw, która zapewniła mu sławę. Przygotowuje ją w hurtowych ilościach i wysyła do innych lokali, osobiście też zatrudnia i szkoli każdego kucharza, który pojawi się w jego sieci restauracji.

Restauracja Hawker Chan Singapur
Foto: Fly4free.pl

No właśnie. Chętny inwestor podpisał umowę w sprawie inwestycji z genialnym kucharzem pod koniec października 2016 roku, a półtora roku później…. powstała już całkiem pokaźna sieć lokali. Jest ich już kilkanaście, lokalne oddziały powstały m.in. w Tajlandii, Indonezji, Filipinach, na Tajwanie oraz… w Australii. W planach są oczywiście kolejne.

Gdy pytam Chan Hon Menga czy nie obawia się, że tak szybka ekspansja wpłynie na jakość jego produktu ten zapewnia, że choć nie może kontrolować każdego szefa kuchni, to robi co może, aby utrzymać poziom.

Dobra, dość tego gadu-gadu, przejdźmy do dania głównego, czyli odpowiedzi na pytanie…

Resturacja Hawker Chan Singapur
Foto: Fly4free.pl

...jak to w końcu jest z tym sojowym kurczakiem?

O klimatyzowanym lokalu pisaliśmy, a fakt, że jest dość przestronny sprawia, że kolejka nie jest długa – góra na 10-15 minut czekania. Menu jest dość klasyczne, jeśli chodzi o lokalne azjatyckie specjały, choć od razu rzuca się w oczy, że flagowe danie nie kosztuje już 2, ale 3,8 SGD. Ale wciąż w przeliczeniu na nasze to jedynie 10,4 PLN, więc nie ma na co narzekać. Zamawiamy więc – większość właśnie „michelinowego” kurczaka. Serwuje sam szef kuchni, ale nie ma czasu na kontakt wzrokowy, jest jak zahipnotyzowany. Łapie gotowe, ugotowane kurczaki i zręcznym ruchem tasaka tanie je na równe części. Zamówienie numer 70! Następny! Jak w klasycznym street foodzie. Powód dzisiejszego wywodu w całej okazałości wygląda następująco.

Foto: Fly4free.pl

Degustacja

W końcu ruszamy zaczynamy jeść. Kurczak jest idealnie soczysty i dobrze doprawiony – to trzeba przyznać. I dobrze komponuje się z dodatkami. Ale kurde… czegoś mu brakuje. I w sumie trudno powiedzieć czego. Wymieniamy opinie ze znajomymi dziennikarzami – przewija się jedno zdanie, które można podsumować następująco: „zjadliwe, ale d*** nie urywa”. Może to kwestia samego kurczaka, krojonego w całości, przez co szczęśliwiec może trafić na soczysty kawałek mięsa, a kto inny musi się przedzierać przez kości. Może to sos – trudno powiedzieć. Generalnie wszyscy wskazują na to, że brakuje tego „efektu wow” i że po lokalu z gwiazdką Michelina spodziewali się znacznie więcej. A ja się zastanawiam, czy problem nie tkwi w naszej percepcji jako turystów czy może szerzej – konsumentów.

Restauracja Hawker Chan
Foto: Fly4free.pl
Restauracja Hawker Chan Singapur
Foto: Fly4free.pl

Lepiej smakowałoby w obleśnej budzie?

Wydaje mi się, że kluczem do oceny takiego lokalu, ale też tego, w jaki sposób sami oceniamy np. miejsca, które odwiedzamy, są zbyt wysoko postawione oczekiwania. Ile to razy wyobrażaliśmy sobie, jakie to fajne miejsce wybraliśmy sobie na urlop, a po przyjeździe okazywało się, że jest słabo. Ale fajnie byłoby obejrzeć Mona Lisę, na pewno jest świetna! No i dobrze, ale na miejscu w Luwrze okazuje się, że tłumy turystów ze smartfonami w rękach skutecznie obrzydzają nam podziwianie dzieła. Albo słynne piramidy w Egipcie – też myśleliście, że są na pustyni, a nie rzut beretem od ogromnych osiedli mieszkaniowych?

W przypadku knajpy w Singapurze dochodzi jeszcze nasz podróżniczy pęd do tego, żeby nasze przeżycia były wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Takie, wiecie, którymi można się pochwalić znajomym przy okazji pokazu zdjęć. Tak, żeby znacząco pokiwali głowami z uznaniem. Bo słuchajcie, znaleźliśmy taką fenomenalną knajpę, zero turystów, sami lokalsi. Ceny? W ogóle zjedliśmy za półdarmo, jak miejscowi, nikt nie próbował nas wydymać na kasę z powodu tego, że jesteśmy z innego kraju. Brzmi jak mokre marzenie niejednego podróżnika-gawędziarza? No ja myślę!

Dlatego tak się zastanawiam jaki wpływ na ocenę tego miejsca i dania ma fakt, że teraz jest to… zwyczajna sieciówka (prowadzona na wysokim poziomie, ale jednak…). W tej sytuacji nasze oczekiwania momentalnie idą w górę, trudniej jest nam zaimponować. A ja sobie myślę, że gdybym takie danie dostał w street foodowej budce, byłbym z pewnością znacznie bardziej zadowolony (choć wciąż utrzymuję, że pewnie nie wniebowzięty).

A tak? Panie, komercha…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Nie obraź się, ale na Twoim miejscu wstydziłbym się podpisać pod tekstem, który popełniłeś...
Marek696, 29 maja 2018, 19:48 | odpowiedz
Avatar użytkownika
coś w tym jest
lahcimmm2, 29 maja 2018, 22:04 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Czytam i przypominają mi się ludzie, którzy w Berlinie stoją ponad godzinę w kolejce, aby zjeść (na stojąco) kebab u Mustafy. Owszem, smakował mi. Znam jednak w Berlinie mnóstwo miejsc, w których siadam sobie elegancko przy stoliku, popijam zimniuteńkie piwko i za kilka minut kelner przynosi mi kebab. Cena i smak podobnie jak u Mustafy...
Leszek.Warszawa, 30 maja 2018, 15:21 | odpowiedz
Avatar użytkownika
hrabia
luftairways, 1 czerwca 2018, 0:39 | odpowiedz

REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.