Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 14 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 18 Cze 2019 17:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
Wycieczkę odbyłem na przełomie marca i kwietnia, ale niestety dopiero teraz mam czas zamieścić na forum relację.

Skąd pomysł na Ateny? Przecież większość jeśli jedzie do Grecji to wybiera wyspy. Gdy rozmawialiśmy z żoną o następnej wycieczce padł pomysł połączenia kilku spraw w jednym: morze (najlepiej ciepłe), góry, coś do zwiedzania i ciepło, acz nie gorąco. Nicea, Hiszpania? Tak, ale nie tym razem. Jednak Ateny. Jak się okazało ta destynacja zapewniła wszystko, czego chcieliśmy, oprócz jednego: pogody. Żeby podczas pobytu w Atenach było zimniej niż w Warszawie, to trzeba mieć wyjątkowego pecha. Żeby dopełnić całości dodam jeszcze deszcz pierwszego dnia i huraganowy wiatr w dniach następnych, choć przynajmniej ten wiatr chmury rozwiał.

Planowaliśmy początkowo być dni pięć, a byliśmy dni cztery. Wyleciał nam dzień z rejsem promem na wyspę Egina i wizytą w Galerii Narodowej. W trakcie wycieczki z powodu wspomnianego wiatru wyleciało nam wejście na wzgórze Lycabettus, kąpiel w jeziorku Vouliagmeni (choć tam byliśmy) i kilka pomniejszych atrakcji. Generalnie udało nam się zobaczyć:


Dzień pierwszy:
1) Wieżowce Athens Towers
2) Stadion Panathinaikos
3) Domy dla uchodźców 1933-1935
4) Plac Syntagma
5) Parlament Narodowy, zmiana warty
6) Ogród Narodowy
7) Zappeion
8) Stadion Panateański Kalimarmaro
9) Ruiny świątyni Artemis Agrotera
10) Pierwszy Cmentarz Ateński
11) Łuk Hadriana
12) Świątynia Zeusa

Dzień drugi:
1) Muzeum Akropolu
2) Pomnik Lizykratesa
3) Akropol
4) Areopag
5) Anafiotika
6) Agora Rzymska
7) Agora Ateńska
8) Biblioteka Hadriana
9) Kerameikos
10) Technopolis
11) Plac Monastiraki
12) Kościół Panagia Kapnikarea
13) Bazylika metropolitalna i kościół Agios Eleftherios
14) Kościół Ekklisia Agia Dynami
15) Pomnik Dromeas (The runner)

Dzień trzeci:
1) jezioro Vouliagmeni
2) Statek Georgios Averof
3) Centrum Kulturalne Stavros Niarchos Foundation
4) Stadion Olimpakos Pireus
W samym Pireusie:
5) Pireus Tower
6) Kościół Świętego Mikołaja
7) Stare magazyny publiczne Urzędu Celnego
8) Ruiny teatru przy Muzeum Archeologicznym
9) Marina Zea

Dzień czwarty:
1) Dom Schliemanna - Numismatic Museum of Athens
2) Ateńska Trylogia (Uniwersytet, Akademia, Biblioteka)
3) Muzeum Archeologiczne
4) Dom Marii Callas
5) Plac Wiktorii
6) Kompleks olimpijski

Kiedyś, kilka lat temu, oglądałem program o Atenach. Wypowiadał się w nim pewien autochton i powiedział, dość smutnie zresztą, że Ateny to nie tylko Akropol. Że Ateny są ciekawe same w sobie. Sam byłem ciekaw jak rozwijało się i żyje miasto w cieniu czegoś tak spektakularnego jak Akropol. Czy bagaż starożytności to dla tego miasta balast, czy wręcz przeciwnie - szansa jedna na milion. Dlatego starałem się w Atenach znaleźć dużo ciekawych miejsc, nie tylko starożytnych. Dlatego też starać się będę w tej relacji nie tylko wstawiać zdjęcia, ale i opisywać kontekst.

Jak poznawać niepoznane to poznawać. Wycieczkę zaczęliśmy więc przejazdem pociągiem z Dworca Wschodniego (pięknie odnowionego w duchu 100 lat planowania - perony na nasypie, ciągi komunikacyjne dołem i ani jednej windy) do podziemnej stacji Warszawa Lotnisko Chopina. Zazwyczaj jedziemy na Okęcie autobusem, więc jakaś atrakcja to była.:)

Image


Gdy podchodziliśmy do lądowania zdziwiłem się, że najbardziej rozpoznawalną z góry budowlą Aten jest nie Akropol, a wąski marmurowy stadion Kalimarmaro.

Image

Image

Image


Do Aten lecieliśmy grecką linią Aegean. Kilka słów temu lotowi poświęcę, bo Aegean często gęsto oferuje bilety w cenie low costów, ale obsługę ma na poziomie linii tradycyjnych. Głównie chodzi o limit bagażowy i posiłek w trakcie lotu. I jest to pełnoprawny posiłek, a nie to, co oferuje LOT, czyli wafelek Prince Polo i małą wodę mineralną. Korzystając z rad umieszczonych na forum skorzystaliśmy z możliwości wcześniejszego zamówienia on-line specjalnego posiłku. Jak umożliwiają takie coś to czemu nie? W czasie lotu okazało się, że byliśmy jedynymi, którzy z tego skorzystali. Musiały się stewardesy przy tym nieźle zdziwić gdy ojcu przynieśli jedzenie koszerne, a córce islamskie.:D

Image

Image

Image


Z lotniska do centrum Aten (i odwrotnie) dostajemy się albo kolejką, albo metrem, albo autobusami lotniskowymi. Wybraliśmy to trzecie rozwiązanie (z powrotem to drugie). Jest wiele informacji, że autobusy to rozwiązanie najtańsze (autobus 6 euro, kolej 8, metro 10), ale i jazda jest najdłuższa, dlatego wysiedliśmy kilka przystanków wcześniej niż docelowe miejsce - plac Syntagma. A wysiedliśmy, bo okazało się, że na trasie było to:

Image

Image

Image

Tak, pierwszym punktem wycieczki w Atenach okazał się najwyższy wieżowiec w Grecji, Athens Tower 1. :D

Nie jest on wysoki - 103 metry. W Grecji jest raptem jeden ponad stumetrowiec. Ten niższy to Athens Tower 2 - 63 m, siódmy w rankingu. Drugiego w rankingu, Pireus Tower (84 m), też sfotografowałem. Pokażę później.

Aby dostać się spod Athens Tower na Plac Syntagma (skąd mieliśmy odjeżdżać do hotelu) musieliśmy skorzystać z metra, stacja Ambelokipi. Nie jestem fanem piłki nożnej, ale ciekawostka jest taka, iż tak się składa, że przy tejże stacji usytuowany jest stadion Panathinaikosu. Nie wchodziliśmy tam, ale sfotografowaliśmy elewację stadionu od strony ulicy, potwornie brzydką mówiąc szczerze:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wynika to z tego, że Panathinaikos to stadion specyficzny. Już zabytkowy (z 1922 roku), nie wolnostojący, a położony pierzejowo, wciśnięty między ulicę a zabudowania przy wzgórzu Lycabettus. Mimo wszystko mogliby go jakoś ogarnąć od strony ulicy. I tu zatrzymujemy się nad pewną cechą Greków, którą widać właściwie wszędzie: jak spadło, to niech leży.

Tym bardziej że naprzeciwko stadionu jest to:

Image

Tak, to też zabytek. Są to bloki dla uchodźców, ale nie tych współczesnych. Chodzi o uchodźców greckich z lat 1933-1935. Tuż po I wojnie światowej, w 1919, Grecja napadła na przegrane właśnie Imperium Osmańskie. Zwycięska ententa nie oponowała, a wręcz zachęcała byłego sojusznika z wojny do walki, więc królowi Grecji w to graj, bo idea Wielkiej Grecji była jego idee fixe. Problem w tym, że Grecja tę wojnę przegrała. Wynikiem bezpośrednim porażki był wielki kryzys, a pośrednim upadek monarchii. Najdotkliwszą konsekwencją była wymiana ludności między Turcją a Grecją. Turcję musiało opuścić... około 1,5 mln Greków. To nic, że mieszkali na terenie ówczesnej Turcji od 2500 lat. Liczyło się kryterium narodowościowe. W drugą stronę wywieziono z Grecji ok. 0,3 mln muzułmanów. Ta czystka etniczna (plus wojenna masakra około 100 tysięcy mieszkańców Smyrny/Izmiru) to jedna z największych traum nowożytnej Grecji.

Tę ponadmilionową rzeszę ludzi trzeba było gdzieś przyjąć, dać im dach nad głową. Budowano więc hurtem zwyczajne szeregowe bloki. Podobne działanie jak w powojennej Warszawie. I to, co pokazałem, to właśnie jedno z takich osiedli. Dlaczego tak dramatycznie źle wyglądają? Otóż bloki te miały być wyburzone już 30 lat temu, a na ich miejscu miała powstać jakaś część położonego naprzeciwko kompleksu Panathinaikosu (boiska treningowe, sale ćwiczeń). Potem były plany wybudowania jakiegoś kompleksu kulturalnego. I tak się zastanawiano, a czas leciał. Mieszkańcy pobliskich domów apelowali do władz, żeby przestać się zastanawiać nad tym, a po prostu te bloki wyburzyć, bo stają się siedliskiem narkomanów czy dziuplami stadionowych przestępców.

Wydawało się, że epopeja skończy się w 2000 roku, gdy miasto wydało nakaz wyburzenia, tylko że sąd, skądinąd słusznie, stwierdził, że hola, ale w bloku są mieszkania własnościowe, więc miasto musi najpierw je wykupić, a nie przyjechać z buldożerem i nie mamy pańskiego mieszkania, więc co nam pan zrobi. Miasto się ociągało, więc legalni mieszkańcy wywalczyli wstrzymanie rozbiórki. A w 2008 sąd orzekł, że ze względów kulturowo-historycznych całe osiedle staje się zabytkiem. I mamy to greckie "jak spadło to niech leży". Miasto nie zamierza remontować tych bloków, mieszkańcy bez gwarancji miasta nie chcą się wyprowadzić, bo nie wiedzą czy do wyremontowanego bloku będą mogli wrócić. Tak, w tych blokach cały czas mieszkają ludzie. I niszczeje sobie zabytek psując okolicę. Rozwiązania tego pata są dwa: albo nastąpi jakaś katastrofa budowlana, albo znajdzie się prywatny inwestor.

Z takąż to refleksją pojechaliśmy stamtąd metrem na Plac Syntagma, główny plac Aten. Może kilka słów napiszę jeszcze o samej stacji metra. Jest w Atenach kilka takich stacji, na których są wystawione jakieś artefakty znalezione podczas ich budowy. Zwiedziliśmy takie cztery. Oprócz Syntagmy były to: Acropoli, Kerameikos, Evangelismos i Panepistimio. Będę je sukcesywnie pokazywał. Na początek kilka zdjęć ze wspomnianej stacji Syntagma:

Image

Image

Image

Image

Image


Pierwsza refleksja jeśli chodzi o Plac Syntagma: nikt nie mówił, że sam plac i jego otoczenie jest pochyłe!:D

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Wchodzimy na górny poziom i przed nami Parlament Narodowy. Wybudowany w 1843 niegdyś był siedzibą króla, którą po I wojnie światowej król Konstantyn I wspaniałomyślnie (czytaj: wybudował sobie nowy) przekazał krajowi. Obrady greckiego Sejmu odbywają się tu od 1935 roku. Przed Parlamentem jest Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym co godzina odbywa się uroczysta zmiana wart. Jest ona zachwalaną atrakcją turystyczną ze względu na prześmieszne szaty i chód żołnierzy, ale mówiąc szczerze nie mieliśmy ochoty śmiać się z biednych żołnierzy i do tego w tym tłumie.

Image

Image

Image


Na prawo od Pałacu (patrząc od strony Placu Syntagma) znajduje się Ogród Narodowy. Był to kiedyś prywatny ogród królowej, która sprowadziła i zasadziła tam wiele różnych ciekawych roślin i drzew. Teraz to teren ogólnodostępny.

W sumie myślałem, że ten Ogród ma większą powierzchnię. Można też dodać, że to w sumie jedyny park w centrum Aten na płaskiej powierzchni.

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Na skraju Parku Narodowego znajduje się Zappeion:

Image

Image

Image

Image

Budynek wybudowany w XIX wieku, który w pierwszych nowożytnych igrzyskach w 1896 był wykorzystywany jako miejsce walk szermierczych. Potem zamieniono go na centrum kongresowe i tę funkcję pełni do dziś.

Niedaleko Zappeionu położony jest Stadion Panateński, znany bardziej jako Kalimarmaro:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jest to jedyny na świecie stadion w całości zbudowany z marmuru. Odrestaurowany na igrzyska w 1896 w takiej samej formie jak oryginał z IV wieku p.n.e. Podłużny kształt przyjął dlatego, że odbywały się na nim wyścigi konne. Jest używany do dziś. W 2012 odbyła się na nim ceremonia przekazania olimpijskiego ognia przedstawicielom igrzysk w Londynie. Wejście na samą koronę stadionu jest płatne (5 euro). W cenie mieści się wizyta w małym muzeum pochodni olimpijskich, ale nie wchodziliśmy tam.

Stamtąd udaliśmy się na najstarszy czynny cmentarz w Atenach, zwany też cmentarzem Alfa. To takie ateńskie Powązki. Po drodze pierwszy raz ukazuje nam się Akropol:

Image

Image


Po drodze mijamy ciekawostkę rzadko pojawiającą się w relacjach z Aten, a szkoda. Ruiny świątyni Artemis Agrotera.

Image

Image

Image

Image

Kolejny przykład tej cechy Greków, o której pisałem w przypadku bloków dla uchodźców. Ruiny położone są na prywatnym terenie. Pierwsze wykopaliska były prowadzone tam w 1897 roku. W 1964 przez Centralną Radę Archeologiczną została wydana decyzja o natychmiastowym wywłaszczeniu tego terenu i okolicznych nieruchomości. Jak się łatwo domyślacie od 1964 do dziś nic się w tej sprawie nie ruszyło. Rok temu archeologowie greccy wydali publiczną odezwę, że tak długi brak reakcji to hańba państwowych władz. Cisza.

Dlaczego warto choć zerknąć na te ruiny? Według archeologów są one jednym z najważniejszych historycznie stanowisk archeologicznych w centrum Aten i stanowią jedność z położoną po drugiej stronie ulicy słynną świątynią Zeusa (na zdjęciu kolumny po prawej):

Image

I tak doszliśmy do Pierwszego Cmentarza Ateńskiego. Zonk: cmentarz zamknięty, remont. Tu znów pojawia się kolejna cecha Greków: uprzejmość i życzliwość. Wyszedł do nas jakiś kustosz mówiąc, że wejść nie można. Jednak gdy powiedziałem mu, że chciałbym spojrzeć na grób Schliemanna, wpuścił mnie. Grób jest co prawda z brzegu cmentarza, a kustosz stał czujnie obok mnie, ale mimo wszystko nie sądzę, żebym w innych krajach w takich okolicznościach miał okazję wejść na teren cmentarza i zrobić tych kilka zdjęć:

Image

Image

Image


Grób Schliemanna to ta miniatura świątyni greckiej u góry na pierwszych dwóch zdjęciach.

Dlaczego Schliemann? Od lat fascynuje mnie ta postać, niejednoznaczna - z jednej strony karykaturalnie śmieszna i szkodliwa dla nauki, a z drugiej jednak mająca dla niej pewne zasługi. Tak w skrócie: Niemiec mający obywatelstwo Rosji, USA i w końcu Grecji. Klepiący za młodu autentyczną biedę i mający kompleks zhańbionej rodziny niewątpliwym talentem biznesowym doszedł do ogromnego majątku, a mając pieniądze uważał, że można nimi kupić wykształcenie, tytuły, poważanie na salonach towarzyskich i sławę. I, jak to w życiu bywa, wcale się nie pomylił. Archeologiem się stał w sumie przez przypadek, szukając zajęcia, które da mu cel życia, które zgubił wikłając się w dziwne małżeństwo z lesbijką. Niewątpliwą jego zasługą, którą mu nikt nie odbierze, jest zapoczątkowanie sponsorowania przez milionerów i wkładania własnego prywatnego majątku w odkrycia naukowe oraz udowodnienie znalezieniem ruin Troi, że poematy Homera są źródłem historycznym. Jednocześnie rabunkowy, antynaukowy i amatorski sposób przeprowadzania badań archeologicznych powodował nieodwracalne uszkodzenia wykopalisk. Jest też wielce prawdopodobne, że dla osiągnięcia swojego celu dopuścił się fałszerstwa (tak, tak - chodzi o słynną maskę Agamemnona, którą Grecy, jako jedyną część skarbu mykeńskiego, do dziś nie pozwalają zbadać na okoliczność ustalenia daty powstania).

Słowem: życie Schliemanna to takie XIX-wieczne skrzyżowanie "Skąpca" Moliera, celebrytyzmu Kardashiana i turbinki Kowalskiego (dla przypomnienia: turbinka Kowalskiego rzeczywiście powodowała zmniejszenie spalania w maluchu o połowę, ale badania pokazały, że przy okazji zużycie silnika jest znacznie większe).

Schyłkowy okres życia Schliemanna jest związany z Atenami. Tu powtórnie wziął ślub, tu zbudował okazałą willę, tu ulokował jeden z dwóch znalezionych przez siebie skarbów (mykeński, trojański znajdował się w Berlinie, a 30 lat po II wojnie odnalazł się, a jakże, w Moskwie, gdzie jest po dziś dzień). Tu jest jego grób, zaprojektowany jeszcze za życia.

Z cmentarza udaliśmy się pod Łuk Hadriana i do świątyni Zeusa. Po drodze sfotografowałem taki oto solpolizm:

Image


Oto Łuk Hadriana. Wybudowana z tego samego marmuru co Partenon na Akropolu brama triumfalna na drodze z Akropolu do Świątyni Zeusa, najprawdopodobniej z okazji przybycia do Aten cesarza Hadriana na otwarcie świątyni Zeusa Olimpijskiego.

Image

Image


Świątynia Zeusa. Największa świątynia starożytnej Grecji. Budowana z przerwami przez 600 lat. Do naszych czasów zachowało się tylko 15 ze 108 kolumn, jedna leży obalona przez wichurę w 1858.

Image

Image

Image

Image

Wejście na teren świątyni jest płatne. 5 euro. W tym akurat roku nie było zniżek pozasezonowych na karnet sześciu miejsc (Akropol, Agory Ateńska i Rzymska, Łuk Hadriana, Świątynia Zeusa, Biblioteka Hadriana, Kerameikos), więc kupiliśmy bilety tylko na Akropol i Agorę Ateńską. Pozostałe 4 miejsca można i tak obejrzeć zza płota (co właśnie widać).

Jako że zapadł już zmrok udaliśmy się deptakiem do pobliskiej stacji metra Acropoli, skąd dojechaliśmy do stacji Neos Kosmos, a stamtąd tramwajem do nadmorskiej części Aten Alimos, gdzie nocowaliśmy. I tak skończył się nasz pierwszy dzień w Atenach.

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu:
#2 PostWysłany: 18 Cze 2019 19:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
-- 18 Cze 2019 18:44 --

Następnego dnia w nocy zerwał się huragan. Zamiast odpocząć zastanawialiśmy się czy tę budę wiatr rozwali w drobny mak czy jednak poprzestanie na dewastacji reklam. Na szczęście skończyło się na tym drugim. BTW: sprawdziła się opinia, że hotelowe 4 gwiazdki w tych rejonach to góra 2 gwiazdki w Zachodniej Europie, ale chcieliśmy mieć hotel bezpośrednio nad morzem, więc narzekać nie możemy.

Image

Image

Hotel jest położony na skraju byłego lotniska Eliniko. Zamknięto je, gdy wybudowano nowe, aktualnie używane, lotnisko Eleftherios Venizelos. Na byłym lotnisku wybudowano wiele hal sportowych w związku z igrzyskami 2004. Potem były jakieś problemy z katarskim inwestorem, który miał tam wybudować przysłowiowy Disneyland. Końcem końców kilka lat temu podpisano porozumienie między miastem a prywatnymi inwestorami greckimi, chińskimi i arabskimi w przekształcenie lotniska w konglomerat osiedli mieszkaniowych, hoteli, centrów handlowych, parków rozrywki, muzeów i innych instytucji kulturalnych, a do tego czasu terminal jest i będzie wykorzystywany na tymczasowe schronienie dla uchodźców (tym razem współczesnych). Na drugim zdjęciu widać w oddali po prawej jupitery kompleksu hokejowego.

Rano wiatr nie zelżał, było pochmurno, 13 stopni i okresowo padała mżawka. A mieliśmy w planie zwiedzanie całego śródmieścia Aten. No nic. Czas w drogę. Najważniejsze, żeby wiatr jaj nie urwał, a z resztą jakoś sobie poradzimy.

Wysiadamy na stacji Akropoli. Ona również zawiera wystawę artefaktów:

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Jest tu nawet kopia rzeźb ukradzionych przez Elgina (o których powiem trochę później):

Image

Image


Pierwsze spojrzenie z bliska na Akropol:

Image

Powiem tak: można oglądać setki zdjęć Akropolu, ale i tak człowiek zostanie zaskoczony. Na zdjęciach nie widać jak jest stromy i rozległy, jak góruje nad miastem.

Najpierw jednak udajemy się do położonego naprzeciwko Muzeum Akropolu.

Image


Wstęp kosztuje 5 euro w sezonie nieletnim (10 euro w sezonie urlopowym od 1.04 do 1.11). To niedawno oddane do użytku nowoczesne muzeum. Znacznie przestronniejsze od starego, położonego na samym Akropolu. W tym muzeum przechowywane są wszelkie znaleziska z Akropolu i części świątyń, które w ten sposób chroni się od zgubnego wpływu środowiska.

Wszelkie oprócz tzw. marmurów Elgina, czyli ukradzionych (w sposób wręcz dewastujący resztę) na początku XIX wieku części płaskorzeźb i rzeźb z Partenonu - najważniejszej świątyni na Akropolu. Elgin ukradł nawet jedną z kariatyd (podpora w kształcie kobiety) z innej świątyni, Erechtejonu. Paradoks tej historii jest taki, że Elgin musiał wyłożyć znaczne środki, by sfinalizować te przedsięwzięcie, w wyniku czego zbankrutował. Sprzedał wtedy łup paserowi, znaczy rządowi brytyjskiemu. Rząd brytyjski kupił i wystawił w Muzeum Brytyjskim, gdzie są po dziś dzień. Symbolicznie więc zamieszczę tu zdjęcie tych łupów, które zrobiłem w owym muzeum:

Image

Rząd grecki bezustannie domaga się zwrotu tych dzieł, rząd brytyjski mówi "tak, ale". Sprzeciwiał się przekazaniu, bo "Grecy nie mają ich gdzie trzymać". Wybudowanie tego wielkiego i nowoczesnego muzeum obaliło ten argument. Został jeszcze jeden: ten, iż lord Elgin ich nie ukradł, ale dostał legalne pozwolenie na wywóz od sułtana (Grecja była wtedy częścią Imperium Osmańskiego). Okazało się jednak, że pozwolenie najprawdopodobniej było sfałszowane:
[url="https://twojahistoria.pl/2019/02/28/brytyjczycy-okradli-partenon-eksperci-twierdza-ze-dokument-z-zezwoleniem-sultana-na-wywoz-bezcennych-rzezb-nigdy-nie-istnial/"]https://twojahistoria.pl/2019/02/28/brytyjczycy-okradli-partenon-eksperci-twierdza-ze-dokument-z-zezwoleniem-sultana-na-wywoz-bezcennych-rzezb-nigdy-nie-istnial/[/url]

Najbliżej decyzji o zwrocie parlament brytyjski był w 1997, gdy rządząca wówczas Partia Pracy chciała to uczynić, ale nic z tego nie wyszło.

Melina Mercouri, aktorka, a potem minister kultury, powiedziała kiedyś: "Musicie zrozumieć czym są dla nas Marmury Partenońskie. To nasza duma. Poświęcenie. Symbol perfekcji. To hołd dla filozofii. To nasze ambicje i nasze imię. To sens naszej greckości. Daliśmy im kulturę, nauczyliśmy demokracji, wypełniliśmy muzea. I jeszcze jesteśmy im coś dłużni. Do kiedy?”. W pełni się z tym zgadzam. Parlamencie brytyjski, wstydź się nie tylko za brexit, ale i za tę sprawę.:)

Wracając do Muzeum Akropolu - przed wejściem zostawiono odkryte podczas budowy ruiny, które to odkrycie notabene wstrzymało budowę muzeum na ładne kilka lat, podczas których zaprojektowano je na nowo, by nie musieć burzyć tych ruin.

Image

Image

Image

Image

Image


Pomny informacji przekazanych w innych relacjach, że ganiają, gdy się robi w tym muzeum zdjęcia, początkowo ich nie robiłem, ale potem zobaczyłem, że wszyscy pstrykają wszystko, więc zacząłem również. Okrzyki, że nie nada, usłyszałem tylko przy jednym stanowisku, ale o tym za chwilę.

Muzeum składa się z trzech poziomów. Pośrodku każdego poziomu przebiega duży hol. Wita nas fryz z Hekatompedonu, czyli pierwotnej świątyni Ateny, pierwszej świątyni zbudowanej na Akropolu, zanim zbudowano Partenon.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


I to jest to zdjęcie z ostrzegawczym okrzykiem w tle. Przedstawia naturalne pigmenty używane przez budowniczych. Wnętrza świątyń na Akropolu były bowiem kolorowe.

Image

Ostatni poziom jest przesunięty względem reszty budynku po to, by był dokładnie naprzeciwko Akropolu.

Image

Image


Podłogi wszystkich poziomów są przeszklone.

Image


Po wyjściu z Muzeum Akropolu nie udaliśmy się prosto na Akropol, tylko poszliśmy do pobliskiego pomnika Lizykratesa:

Image

Image

Image

Jest to jedyny do dziś zachowany pomnik wystawiony choredze, czyli takiemu kierownikowi chóru. Chór podczas Dionizjów był tak samo ważny jak wino, kobiety i śpiew. Nic więc dziwnego, że kierownikowi najlepszego chóru wystawiano pomniki.

Na Akropol wchodzimy wejściem zachodnim, tuż przy Muzeum Akropolu. Główne wejście jest od strony Propylei, to tam są zazwyczaj dzikie tłumy. Przy wejściu zachodnim, jak widać, ludzi praktycznie nie było, mimo że była już prawie jedenasta godzina.

Image

Image

Image


Na początek ruiny Odeonu Peryklesa:

Image

Image


Następnie Teatr Dionizosa. Był najważniejszym teatrem greckim, pierwowzorem wszystkich innych teatrów, do czasów szekspirowskich. To tu m. in. Sofokles po raz pierwszy wystawiał znienawidzoną przez uczniów Antygonę.

Image

Image

Image


Wspinamy się nieco w górę. Mijamy ruiny Stoi Eumenesa:

Image

Image


Znów wchodzimy na górę. U góry Monument Thrasyllosa:

Image


Jesteśmy na górnym poziomie Teatru Dionizosa:

Image


Mijamy ruiny świątyni Asklepiosa:

Image

Image

Image


I dochodzimy do Odeonu Heroda Attyka. Uważany jest za największy i najwspanialszy starożytny odeon (taki teatr jak ten Dionizosa, ale z dachem, który nie zachował się do dziś). Jest w tak dobrym stanie i z nadal wspaniałą akustyką, że cały czas odbywają się tu koncerty. Co roku odbywa się tu Festiwal Ateński, w ramach którego występował m.in. Pavarotti, Domingo, Callas czy też Preisner i Garbarek. Gdy koncerty się nie odbywają dostępna dla publiczności jest tylko korona Odeonu.

Image

Image

Image

Image


Za owym Odeonem ścieżka łączy się z tą prowadzącą z głównego wejścia i stromymi zakosami prowadzi prosto do Propylejów, czyli bramy na Akropol.

I oto Propyleje. Co ciekawe Propyleje były budowane dwa razy. Raz tuż po wybudowaniu Hekatompedonu, a potem odbudowywano je wraz z budową Partenonu. I podczas tego drugiego razu nie zdążono dokończyć ich budowy.

Image


Tu już ładny tłumek, bo dołączyli ci z głównego wejścia. Po lewej Pinakoteka, czyli pierwsza starożytna galeria obrazów:

Image


Przedsionek Propylei od tyłu:

Image


Wychodzimy na główny poziom i jest on, Partenon, wielki, większy niż można było sądzić:

Image

Partenon to świątynia Ateny Partenos (Dziewicy). Uważany za najdoskonalszy przykład stylu doryckiego.


Ścieżka prowadzi wzdłuż Partenonu. Po lewej stronie widać Erechtejon - czteropoziomową świątynię poświęconą Atenie i Posejdonowi. Widać kariatydy w kształcie kobiet. Tu kopie, w Muzeum Akropolu oryginały (pięć, szósta znajduje się w Muzeum Brytyjskim). Uważany za najdoskonalszy przykład stylu z kolei jońskiego. Przed Erechtejonem ruiny Hekatompedonu.

Image

Image


Co ciekawe - kolumny Partenonu wcale nie są proste. Są zakrzywione. Wiąże się to z zastosowaniem efektów wizualnych – wybrzuszenia na kolumnach zdają się je prostować, a same kolumny są zakrzywione ku środkowi:

Image


Przeciwległa do strony wejścia ściana Partenonu:

Image

Image


Ruiny Świątyni Zeusa Polieusa:

Image


Tuż obok jest budynek starego Muzeum Akropolu:

Image

Image


Za muzeum jest zakład budowlano-transportowy. Grecy starają się cały czas odbudowywać Partenon. Jeśli się da to z oryginalnych części znajdujących się na Akropolu, a jeśli się nie da to ubytki dosztukowuje się z marmuru wydobywanego w tym samym miejscu co w starożytności. Nie zdziwcie się więc jeśli ktoś wam powie, że na Akropolu są tory. :D
Image

Image

Image

Image


Okrążamy Partenon i wracamy na południową stronę Akropolu, czyli tam, gdzie się wdrapywaliśmy. Widoki, mimo cholernie kiepskiej pogody, są przepiękne. Na dole Muzeum Akropolu i Teatr Dionizosa, który mijaliśmy:

Image

Image


Ruiny Stoi Eumenesa:

Image


Świątynia Zeusa i stadion Kalimarmaro:

Image


Inne widoczki:

Image

Image


Wracamy do Partenonu. Idziemy jego prawą stroną (patrząc od strony Propylejów) i dochodzimy do placu, z którego wyszliśmy:

Image

Image

Image

Image

Image


Po tej stronie Akropolu znajdują się ruiny Sanktuarium Artemidy Brauronia i Chalkoteka, skarbiec Aten:

Image

Image


Świątynia Ateny Nike, która znajduje się tuż przy Propylejach:

Image


Jeszcze kilka widoczków z tej strony:

Image

Image

Image

Image


I wracamy przez Propyleje:

Image

Image

Image

Image

Image


Powiem tak: Akropol mnie zdziwił. Jest wielki, nie tylko jeśli chodzi o wysokość, ale o samą powierzchnię. Tego się jednak nie da opisać. Akropol jest jednak z tego rodzaju, że trzeba go przeżyć osobiście.

Wychodzimy głównym wejściem, kierując się w stronę Areopagu:

Image

Image

Image


Kilka ostatnich spojrzeń na Akropol:

Image

Image


Areopag. Tak, to tu, na tym wzgórzu obradował taki proto-Sejm, rada starożytnej Grecji. To tu powstawała demokracja. To tu wreszcie starożytna wiara ateńska symbolicznie dokonała swojego żywota, gdy w 51 roku n.e. z Areopagu przemawiał do Ateńczyków św. Paweł. Moment ten, uwieczniony w Biblii, w Dziejach Apostolskich, uważany jest za początek rozprzestrzenienia się chrześcijaństwa poza Rzym.

Widoki z Areopagu:

Image

Image

Image

Image

Image

-- 18 Cze 2019 19:09 --

Z Areopagu udaliśmy się w kierunku Anafiotiki i Agor. Po drodze mijamy jakieś muzeum z taką oto podłogą:

Image

Image

Image


Bizantyjski kościół Przemienienia Pańskiego:

Image

Image


Z Areopagu udaliśmy się w kierunku Anafiotiki i Agor. Po drodze mijamy jakieś muzeum z taką oto podłogą:

Image

Image

Image


Bizantyjski kościół Przemienienia Pańskiego:

Image

Image


Kierujemy się w stronę Agory Rzymskiej.

Image

Powstała ona dlatego, iż dotychczasowa Agora, Ateńska, została po prostu przepełniona budowlami i pomnikami, więc potrzebny był nowy plac centralny. Agora Rzymska jest położona w ścisłym centrum. Wstęp jest płatny, ale można ją obejrzeć z każdej strony. Do Agory Rzymskiej przylega Biblioteka Hadriana i Wieża Wiatrów, jedna z najlepiej zachowanych budowli starożytnych w Atenach. Oto i ona:

Image


Wnętrze samej Agory Rzymskiej z każdej strony:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


W Grecji wszędzie przewija się motyw penisa. To dla nich taki symbol szczęścia i płodności, od starożytności zresztą.:)

Image


Niedaleko Agory Greckiej położona jest dość rozległa Agora Grecka. Tak jak Akropol był starożytnym centrum greckiej wiary i sztuki, tak Agory były centrum życia doczesnego. Tu odbywały się sądy, dysputy, spotkania, tu działali rzemieślnicy, tu odbywały się uroczystości państwowe. Choć świątynie też były.

Dane z google maps okazały się być nieścisłe i brama obok odrestaurowanego X-wiecznego bizantyjskiego kościoła Świętych Apostołów okazała się być zamknięta:

Image

Image

Image

Idziemy do wejścia głównego. Po drodze mijamy tył odrestaurowanej Stoi Atallosa. Tak, skrajem Agory biegnie najstarsza linia metra, M1:

Image

Image


Główna aleja Agory Ateńskiej jest poprowadzona na wprost Akropolu. Po lewej stronie mieszczą się ruiny Sądu i Stoa Attalosa, po prawej Hefajstejon (Świątynia Hefajstosa). Cały teren był celowo lekko pochyły, żeby woda deszczowa swobodnie spływała. Co ciekawe - Agora była zabudowana domami aż do lat sześćdziesiątych XX wieku. Wtedy współczesne domy zburzono, a teren uporządkowano i zabezpieczono.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Kierujemy się do położonej na małym wzgórzu Świątyni Hefajstosa:

Image

Świątynia Hefajstosa to najlepiej zachowana antyczna budowla z czasów greckich. Zachowane jest nawet wnętrze. Okrążamy ją:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Widać wyraźnie, że kolumny w starożytnych świątyniach nie są w jednej części, a składają się z wielu odzielnych plasterków:

Image

Image


Schodzimy w dół i okrążamy resztę Agory w drodze do Stoi Attalosa:

Image

Image

Image

Image

Image


Image

Image

Image

Image


Dochodzimy do Stoi Attalosa. Wita nas pięknie wmontowana Budka Z Bardzo Ważną Instalacją:

Image


I jesteśmy wewnątrz. Stoa Attalosa to był taki dwupoziomowy targ pod dachem. Została zniszczona w III wieku n.e. Zachowała się tylko ściana tylna (którą mijaliśmy), którą włączono w obręb murów miejskich. Po uprzątnięciu samej Agory odsłonięto ruiny parteru i kolumnady. Na ich podstawie w latach 50-tych XX wieku, za sprawą Rockefellera, zrekonstruowano całość. Obecnie mieści się tu Muzeum Agory.

Image

Image

Image

Image

Image


Salka z mniejszymi eksponatami:

Image

Image

Image


W kwietniu 2003 odbyła się tu ceremonia podpisania traktatu ateńskiego, czyli wstąpienia m.in. Polski do Unii. Stoi tu tablica upamiętniająca to wydarzenie. Nie pytajcie się kto odkurzył Kwaśniewskiego i nie zdążył odkurzyć Cimoszewicza i Millera.:D

Image

Image


Wychodzimy z Agory Ateńskiej i kierujemy się w stronę Kerameikos. Po drodze napotykamy się na symboliczny znak:

Image


Kerameikos to obszar, na którym w starożytności urzędowali garncarze. Potem obok urządzono najstarszy w Atenach cmentarz. To tutaj znaleziono wazon dipyloński z 740 roku p.n.e. z najwcześniejszym napisem w alfabecie greckim.

Image

Image

Image


Tuż obok znajduje się Technopolis, do którego się udajemy. Widać, że przechodzimy do współczesnej części Aten:

Image

Image


A oto i Technopolis.

Image


Technopolis to dawna gazownia, zrewitalizowana i zamieniona na muzeum, centrum kulturalne oraz biura. Czyli coś podobnego jak praski Koneser.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Wychodzimy z Technopolis i idziemy do stacji metra Kerameikos. Plac przed stacją. Jeśli tak wyglądałaby Patelnia, to z przyjemnością bym tam się umawiał. Dla niewarszawiaków: Patelnia to plac na poziomie -1 przy wejściu do stacji metra Centrum, gdzie spotykają się wszyscy, w tym domorośli artyści, krzykacze, ulotkowicze i wszyscy inni, którzy nie muszą, a mogą.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Sama stacja ma wystrój technologiczno-wykopkowy:

Image

Image

Image

Image


Stamtąd pojechaliśmy jedną stację na Plac Monastiraki.

Image


To taki plac, gdzie wszyscy chcą coś sprzedać lub coś kupić. Punkt kontaktowy. Najlepsze greckie kasztany są na Placu Pigalle, znaczy Monastiraki. Zobaczyć Monastiraki i umrzeć. Zagraj to jeszcze raz na Placu Monastiraki, Sam. Jeśli chcecie poczuć Bliski Wschód w Atenach, to przyjedźcie tu. Tu jest więcej turystów niż pod Akropolem albo na Placu Syntagma, bo i metro, i tu krzyżują się drogi do/z Akropolu czy Agor, z Syntagmy czy Kerameikosu.

Na samym placu wyróżniają się: były meczet Tzistarakis -

Image


Oraz kościół Pantanassa z XVII wieku -

Image


Wyjście z metra:

Image


Pośrodku placu częściowo ukryte pod szkłem, a częściowo na wolnym powietrzu eksponowane jest ocembrowane koryto starożytnej rzeki Eridanus. Płynęła ona przez Kerameikos i przecinała całe Ateny na część północną i południową. Potem wyschła, a koryto zasypano:

Image

Image

Image


Obok Placu Monastiraki czeka nas jeszcze jeden, dziś już ostatni, starożytny obiekt, Biblioteka Hadriana:

Image

Image


I zaczyna się szaleństwo kobiet, zwane shopingiem:

Image

Image


Przerwy pomiędzy stoiskami nie pozwalają nam zapomnieć, że ten handel odbywa się skrajem Biblioteki Hadriana:

Image


Dochodzimy do słynnego bizantyjskiego kościoła Kapnikarea z XI wieku.

Image

Image

Image

Image


Wchodzimy na główny deptak teraźniejszych Aten, Ermou. Tu już walą neony sieciówek jak wszędzie:

Image


Dochodzimy do placu przy Katedrze Metropolitalnej Megali Mitropoli, największej współczesnej:

Image

Image

Image

Image


Tuż obok widać bizantyjski kościółek zwany Mikri Mitropoli.

Image

Image

Image


Idziemy dalej Ermou i dochodzimy do ciekawostki, XIV-wiecznego kościółka Agia Dynami, usytuowanego... pod biurowcem:

Image

Image


I już jesteśmy przy placu Syntagma:

Image


Z Syntagmy jedziemy metrem na stację Evangelismos. To kolejna stacja na której jest wystawa artefaktów:

Image


Wychodzimy na zewnątrz. Widać jakąś inwestycję:

Image


A przyjechaliśmy tu, żeby zobaczyć to - pomnik Dromeas, czyli pomnik Biegacza:

Image

Image

Image

Image


Pomnik poświęcony starożytnym biegaczom (maraton i te sprawy) zbudowany z setek pojedynczych tafli szkła.


Według pierwotnych planów stąd mieliśmy iść na wzgórze Lycabettus, ale z powodu pogody zrezygnowaliśmy z tego. Wróciliśmy więc do metra, pojechaliśmy na stację Neos Cosmos, a stamtąd tramwajem do hotelu. To więc koniec drugiego dnia. Jeszcze dwa zdjęcia, gdy czekaliśmy na tramwaj. Bardzo szybko zapadały w Atenach ciemności.

Image

Image


I tak się skończył nasz drugi dzień pobytu w Atenach.:)
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 19 Cze 2019 10:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
Następny dzień przywitał nas słoneczną pogodą, ale zrobiło się zimniej i nadal wiało.

Image

Image

Image


Trzeci dzień miał być bardziej przyrodniczo-relaksowy, poza Atenami. To znaczy poza według pojęć greckich. W Grecji, podobnie jak we Francji, za miasto uznaje się jego śródmieście, inne dzielnice traktując jak osobne miasta. Dlatego Pireus, Alimos, Glifada, Kalithea to teoretycznie osobne miasta, ale w zasadzie to ta sama aglomeracja ateńska.

Mimo wiatru pojechaliśmy nad jeziorko Vouliagmeni. Tramwajem, a potem autobusem. Przepraszam za glutki, ale te zdjęcia były robione przez szybę. Tramwaj jedzie wzdłuż wybrzeża:

Image

Image


Końcowy przystanek tych rumaków:

Image

Szkoda tylko, że się tak wloką i rzadko jeżdżą. Ateny mają 3 wybudowane na igrzyska linie tramwajowe z taktem 20/30 minut - z tej mąki chleba niestety nie ma, tramwaj w Atenach nie jest głównym środkiem komunikacji. Jest nim jadące często metro. Autobusy i trolejbusy jeżdżą jak chcą, rozkładu nie uświadczysz. A że linii jest multum dublujących się, a tabor nie jest z gumy, więc takt też jest rzadki, choć nie aż tak jak w przypadku tramwaju. Nic dziwnego, że 3 linie metra jeżdżą tak nabite sardynkami, znaczy pasażerami, że prawie rękę mi złamał jeden gość, który na siłę chciał się wepchnąć do środka. Komunikacja publiczna to było duże rozczarowanie w Atenach, porównując nie tylko z Warszawą.:)

W końcu dojechaliśmy do jeziorka Vouliagmeni.

Image

Image


Jeziorko Vouliagmeni jest na samym południowym cypelku Aten. To rzadko spotykany okaz przyrody - zawiera w sobie słodką i słoną wodę. Mieszają się tu wody morza i leżących pod jeziorkiem leczniczych źródeł termalnych. Temperatura wody cały rok utrzymuje się w granicach 22-29 stopni. Cały rok, także w zimie.

Jeziorko oficjalnie uznane jest za uzdrowisko, więc efekt jest taki, że obejrzeć sobie można okolicę za darmo, ale wejść na teren drewnianego pomostu okalającego całe jeziorko można dopiero za uiszczeniem opłaty 11 euro od osoby. Zamierzaliśmy tak zrobić. W plecaku mieliśmy kocyk, ręczniki, klapki i inne akcesoria, ale tak wiało, że... No nie dało się.

Zresztą byliśmy świadkami, że wiatr zepchnął do jeziorka metalowe krzesła z kawiarenki. Dlatego ani my, ani inni goście, którzy tam byli, nie zdecydowaliśmy się na kąpiel. Kąpała się wtedy tylko jedna osoba. Widać ją na niektórych zdjęciach. Woda, według termometru, miała 22 stopnie.

Szkoda, że się nie udało wykąpać, ale widoki to wynagrodziły. Vouliagmeni położone jest przepięknie między skałami. W skałach tych odkryto 3 kilometry jaskiń. I ten kolor wody...

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Chęć zanurzenia w wodzie choć dłoni była jednak tak duża, że przeszliśmy na drugą stronę szosy i zeszliśmy na plażę morską.:)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Mieliśmy plan, by spod jeziorka Vouliagmeni pojechać z powrotem do hotelu, zjeść obiad i udać się prosto do Centrum Kulturalnego Stavros Niarchos Foundation i do Pireusu, ale stwierdziliśmy, że zjemy coś w knajpkach w Glifadzie i w hotelu wylądujemy wieczorem. Wysiedliśmy więc na głównej ulicy Glifady. Prowadzi ona łukiem wzdłuż mariny. Glifada zwana jest Lazurowym Wybrzeżem Aten. To tu są najlepsze plaże, to tu kwitnie życie parawaningowe, zwane plażingiem:

Image

Image

Image

Image


W drodze do Centrum Kulturalnego Stavros Niarchos Foundation wysiedliśmy dwa przystanki wcześniej, by zobaczyć przycumowany do brzegu grecki krążownik pancerny Georgios Averof. Zbudowany w 1911, w służbie do 1952, a od 1985 stał się muzeum. Kilkakrotnie zmieniał miejsce cumowania, aż osiadł tutaj. To jedyna zachowana jednostka swojej klasy na świecie:

Image

Image

Image


Potem szeroką promenadą-wiaduktem nad drogą szybkiego ruchu, obok stadionu do taekwondo i piłki ręcznej, który jest używany także jako centrum wystawiennicze. To nie jest główne wejście. O głównym wejściu napiszę... po relacji z centrum. :)

Image

Image

Image

Image

Image


I oto ono. Centrum Kulturalne Stavros Niarchos Foundation.

Image

Image

Image


Technicznie to zaprojektowane przez Renzo Piano (tak, to ten od londyńskiego The Sharda) połączenie Greckiej Opery Narodowej oraz Greckiej Biblioteki Narodowej wraz z terenami spacerowo-rekreacyjnymi. Oddane do użytku w 2017, choć nadal dokańczane. Ufundowane przez Stavrosa Niarchosa, armatora-miliardera.

Image


Schodzimy na dół. Sztuczny kanał z doprowadzaną z morza słoną wodą w upalne dni ma służyć do stworzenia przyjemnego mikroklimatu, ale gdy podczas naszego pobytu był namiastką sztormowej pogody:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Wchodzimy do Biblioteki Narodowej, która jest ogólnodostępna:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Wejść do Opery Narodowej poza spektaklami nie można, więc wklejam jedno stockowe zdjęcie:

Image


W korytarzu między biblioteką a operą jest tablica z nazwiskami wszystkich darczyńców. Są i Polacy:

Image


Jedziemy panoramiczną windą na taras widokowy:

Image

Image

Image

Image


Na taras można też dojść ścieżką na dachu biblioteki. Jest on specjalnie łagodnie pochylony i obsadzony trawą i krzewami.

Image

Image

Image

Image


Na górnym poziomie jest ww. odkryty taras, a w środku kawiarnia i miejsce, gdzie się da usiąść i przy muzyce odpocząć. Posiedzieliśmy tam sobie z godzinkę:

Image


Potem obeszliśmy ten taras dookoła:

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Widać nawet Akropol i górę Lycabettus:

Image


Schodzimy na dół i kierujemy się do głównego wyjścia:

Image

Image


I właśnie z tym głównym wejściem wiąże się jedyny według mnie zgrzyt centrum. Otóż wyobraźcie sobie, że główne (i to nawet oficjalnie podawane na stronie centrum) wejście dla pieszych wiedzie jakimiś opłotkami, a następnie przez... parking. Tak, tak. To dość wymowny symbol, że w przestrzeni publicznej Aten pieszy jest na ostatnim miejscu.

Image

Image

Image


Nie, nie oczekiwałem tak wysokiego poziomu jak w Londynie, ale nawet w Warszawie, dopiero budzącej się ze złogów gomułkowskich, jest pod tym względem o wiele lepiej niż w Atenach. Już nawet nie mówię o tym, że chodniki (jeśli w ogóle są) najczęściej są dokumentnie zawalone samochodami, a łagodnych zjazdach dla wózków tam chyba w ogóle nie słyszano. To jest kwestia np. tego:

Image

Image


Tak, to jest w pełni legalne przejście przez ulicę do najbliższego przystanku tramwajowego. Są płyty przez tory, są światła, a jak światła zapalą się na zielono to przełaź przez krzaki, lewacki ciulu pieszy, jeśli cię nie stać na dojazd samochodem. 100 lat planowania w pełnej krasie.

Zresztą kwestia świateł dla pieszych też jest ciekawa pod tym względem. Nie tylko zapalają się one dopiero po 4 minutach (raz nawet sprawdziłem z zegarkiem w ręku) niezależnie czy wduszasz guzik czy nie, ale zapalają się niezależnie od siebie dla dwóch kierunków, czyli przejdziesz jezdnię w jedną stronę, stajesz na środku (zawsze są wysepki dla pieszych pośrodku) i procedurę wciskania guzików zaczynasz od nowa. Nic więc dziwnego, że w zasadzie nikt tam tych świateł nie przestrzega i piesi przebiegają kiedy tylko widzą wolny skrawek. Notabene jak już zapali się to zielone światło i zaczniesz przechodzić to się nie zdziw, gdy jakiś gość przejedzie obok ciebie waląc w klakson, bo jak ty śmiesz zakłócać płynność jazdy.

Pomijając kwestię tego wyjścia, to uważam, iż każdy zwiedzający Ateny do obowiązkowych punktów wycieczki powinien dopisać to centrum. To jest miejsce, z którego ateńczycy powinni być tak samo dumni jak z Akropolu. Nie boję się użyć stwierdzenia, że Centrum Kulturalne Stavros Niarchos Foundation to wręcz światowa perełka architektury przestrzeni publicznej. Jeszcze kilka widoczków z oddali:

Image

Image

Image


Jeszcze jakiś dziwny samochód:

Image


Pomarańcze (niejadalne zresztą) na drzewach to w Atenach widok codzienny, ale tylko raz trafiłem na drzewko cytrynowe:

Image


I pojechaliśmy do Pireusu.

Spod centrum pojechaliśmy tramwajem do Pireusu. Przesiadaliśmy się na metro, więc cyknąłem kilka zdjęć na Pireus z tej strony:

Image

Image


Centrum sportowe:

Image

Image


I już stadion Olimpakosu. Nie jestem fanem piłki nożnej, ale tak się złożyło, że byliśmy przy stadionach trzech największych greckich klubów.:)

Image

Image

Image

Image


Wsiadamy do metra, jedziemy jeden przystanek i wysiadamy na dworcu, znaczy na końcowej stacji metra, w Pireusie:

Image

Image

Image


Wychodzimy wprost na port i idziemy wzdłuż:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Słynny mural na budynku portowym:

Image


I Piraeus Tower, o którym wspominałem na początku relacji. Drugi pod względem wysokości wieżowiec Grecji, 84 metry wysokości. Wieżowiec jest niezłym kuriozum. Zaczęto budować go około 30 lat temu i w trakcie budowy okazało się, że zawiera błędy konstrukcyjne. Budowę przerwano i stoi tak do dziś. Pusty, niszczejący.

Image

Image

Image


Główny plac Pireusu, Orologiu:

Image

Image


My idziemy dalej, wzdłuż terminali:

Image

Image


Typowe ulice dla Pireusu. Jest to miasto położone na wzgórzach. Można naprawdę poczuć się jak w San Francisco:

Image


I dochodzimy do kościoła Świętego Mikołaja. Niebieski odcień kopuły jest hipnotyzujący:

Image

Image

Image

Image

Image


Bardzo ciekawe centrum wystawiennicze Ekthesiako Kentro. Niestety obecnie jest zamknięte, więc nawet nie podchodziliśmy bliżej. Z drugiej strony, w porcie, cumują zazwyczaj okręty wojenne, które można zwiedzić:

Image


Idziemy w stronę Mariny Zea, czyli przechodzimy przez centrum Pireusu. Tuż obok kościoła Świętego Mikołaja trafiamy na to:

Image

Są to ruiny (już teraz tak) starych magazynów publicznych Urzędu Celnego z 1844. Pod koniec lat 60-tych wybudowano nowe i te stare niszczeją...


Nie ma co ukrywać: w centrum Pireusu przemieszczanie się to wyzwanie. I dla pieszych, i dla kierowców:

Image

Image

Image

Image

Image

Image


W Pireusie jest kilka miejsc, gdzie można zobaczyć ruiny jakichś budowli starożytnych. My trafiliśmy do jednego, Muzeum Archeologicznego Pireusu. Samo muzeum było zamknięte, ale przez płot coś się tam udało sfotografować. W głębi są ruiny teatru rzymskiego:

Image

Image

Image

Image


I wreszcie jesteśmy przy Marinie Zea. Kilka słów wyjaśnienia. Pireus w starożytności bronił dostępu do Aten i de facto na początku to nie było jedno miasto, a trzy osobne porty: Kantharos, Zea i Munichia, a samo miasto było położone na wyspie, która z czasem zyskała stałe połączenie z lądem. Ta wyspa to dzisiejsze wzgórze Kastella, które widać na zdjęciu, które zrobiłem spod stadionu Olympiakosu i tu:

Image


Obecnie Zea to marina dla luksusowych jachtów, wokół której zbudowano całą dzielnicę:

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Córka jak zwykle robiła zdjęcia artystyczne:

Image

Image


Naprzeciwko mariny:

Image

Image


Stamtąd pojechaliśmy trolejbusem z powrotem na przystanek tramwajowy. Trolejbus jedzie przez wzgórze Kastella. Kilka widoczków:

Image

Image


I tak się zakończył nasz trzeci dzień pobytu w Atenach.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 19 Cze 2019 20:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
Czwarty, ostatni, dzień, zgodnie z tradycją, zaczął się najlepszą pogodą, więc mogliśmy zobaczyć co nas ominęło przez pogodę. Tropical Hotel, yhy. :twisted:

Image

Image

Image

Image

Image


Wyjeżdżamy z hotelu i trafiamy na Plac Syntagmy, a stamtąd na ulicę Panepistimio, by zobaczyć dom Schliemanna. Obecnie jest tu Muzeum Numizmatyczne:

Image

Image

Image

Image


Idziemy dalej:

Image

Image

Image

Image

Image


By dojść do tzw. Świętej Trójcy:

Image


To trzy budynki: Biblioteka Narodowa, Uniwersytet Ateński oraz Akademia Ateńska. Uważane za arcydzieło neoklasycyzmu światowego, a sama Akademia Ateńska uważana jest za najpiękniejszy neoklasyczny budynek świata:

Image

Image

Image

Image


Uniwersytet:

Image

Image


Biblioteka:

Image

Image


Schodzimy na stację Panepistimio. Również i na niej jest wystawa archifaktów:

Image


Wysiadamy na placu Wiktorii. Podobno to plac na których jest najwięcej w Atenach uchodźców. Nie zauważyliśmy ich:

Image


Zapomniałem dodać o polskim akcencie. Solarisy często nas mijały:

Image

Solarisy obsługują linie lotniskowe, więc miło jest, gdy po wyjściu z lotniska wsiadasz do polskiego autobusu, tylko że... no, są strasznie porysowane.

Idziemy w stronę Narodowego Muzeum Archeologicznego.

Image

Image


Po drodze mijamy dom, w którym aż do śmierci mieszkała Maria Callas (ten pośrodku):

Image

Image


I dochodzimy do Narodowego Muzeum Archeologicznego:

Image

Image

Image


Narodowe Muzeum Archeologiczne jest jednym z ważniejszych muzeów archeologicznych na świecie, a jeśli chodzi o kulturę grecką to najważniejsze.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Jak widać eksponatów jest w nim bez liku. Ja się skupię tylko na czterech. Pierwszy to Posejdon/Zeus z Artemizjonu. Datowany na V wiek p.n.e. posąg z brązu w 1927 wydobyty z dna Morza Egejskiego:

Image

Image


Drugi to Jeździec z Artemizjonu. Wydobyta w tym samym czasie i z tego samego miejsca co Posejdon brązowa rzeźba małego chłopca na koniu:

Image

Image


Trzeci eksponat, a dokładniej cała wielka sala eksponatów, to tzw. skarb mykeński, czyli przedmioty (w tym wiele ze złota) znalezione przez kogo? Oczywiście przez Schliemanna podczas wykopalisk w Mykenach:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


To wszystko jest ze złota oczywiście.:)

Image

Image

Image

Image


Słynne złote maski pośmiertne, w tym maska "Agamemnona", też wchodzą w skład skarbu mykeńskiego:

Image

Image

Image

Image

Image


Czwarty eksponat... To po co właściwie przyjechałem do Aten (oprócz Akropolu i Centrum Kulturalnego Stavros Niarchos Foundation): mechanizm z Antykithiry. Malutki (zaledwie 30x17x9 cm), niepozorny, właściwie pomijalna gablotka. A jednak wiąże się z nim sensacja naukowa takiej samej wagi jak metodologia budowania piramid.

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Co to właściwie jest i skąd się wzięło? W 1900 przy greckiej wyspie Antykithira zlokalizowano antyczny wrak statku handlowego. Było tam mnóstwo ciekawych przedmiotów. Katalogowanie ich zajęło kilka lat. W 1902 w jednej ze skorodowanych brył zauważono koło zębate. Myślano wtedy, że to może jakaś część zegara, który w np. średniowieczu został wyrzucony do morza i upadł akurat na wrak, bo przecież koła zębate i starożytność to się nie zazębia. Jednak po zbadaniu okazało się, że bryła pochodzi z tych samych lat co statek, czyli z około 100 lat p.n.e. I wtedy się zaczęło robić ciekawie, a jeszcze ciekawiej stało się, gdy po kilkudziesięciu latach badań okazało się, że to mechanizm składający się z 37 kół zębatych o takim stopniu skomplikowania, że zaczęto nawet mówić o starożytnym komputerze.

Dopiero w 2006 już jednoznacznie określono, że mechanizm jest autorstwa pitagorejczyków i jest przenośnym planetarium określającym wzajemne położenie względem siebie wielu planet i synchronizującym zaćmienia Księżyca, Słońca z kalendarzami i porami roku.

Daleki jestem od jakichś sensacji typu "Reptilianie są wśród nas i zbudowali statek kosmiczny w kształcie piramidy", ale mechanizm z Antykithiry fascynuje mnie niemożebnie. To jeden z dowodów na to, że w wielu kwestiach ludy starożytne były nad wyraz rozwinięte nie tylko kulturalnie i społecznie, ale i technicznie. Średniowiecze było tąpnięciem ludzkiej cywilizacji i dopiero w okresie renesansu wyszliśmy z dołka, często dopiero wtedy dochodząc do poziomu cywilizacji starożytnych. Mechanizm o podobnej złożoności jak ten z Antykhitiry pojawił się dopiero za sprawą kogo? Oczywiście Leonarda da Vinci. A przenośne planetarium pojawia się dopiero w 1704 roku.

Po trudach zwiedzania można wypocząć w ciekawie zaaranżowanym patio:

Image


Ostatnim punktem naszej wizyty w Atenach było zwiedzenie centrum olimpijskiego:

Image

Image

Image

Image


Centrum zaprojektowane przez, co tu dużo mówić, jednego z najwybitniejszych współczesnych architektów Santiago Calatravę, jest bombastycznie fantastyczne. Skradło moje serce, podobnie jak centrum kulturalne w Pireusie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Czytałem kilka alarmistycznych artykułów, że olaboga centrum zniszczone i że forsa zmarnowana. Szczerze mówiąc jakoś nie widziałem tych zniszczeń. Owszem, jakieś zbite żarówki czy bohomazy się zdarzały, baseny nie były napełnione wodą i nie wchodziliśmy też do środka stadionów, ale widać, że centrum cały czas jakoś funkcjonuje. Na głównym stadionie odbywają się mecze AEK Ateny.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Ostatnie akcenty Aten: stacja kolejowa Neratziotissa niedaleko stadionu, skąd pojechaliśmy na lotnisko:

Image

Image

Image


Strzał podczas jazdy i samo lotnisko, z kładki pomiędzy stacjami kolei/metra a terminalem:

Image

Image

Image

Image


I lot do Warszawy:

Image

Image


Podsumowanie:

Pierwsza kwestia. Myślę, że na zwiedzanie Aten trzeba przeznaczyć minimum dwa dni. Pierwszy dzień to Akropol i zabytki w centrum, drugi to Muzeum Archeologiczne, Centrum Kulturalne Stavros Niarchos Foundation i Stadion Olimpijski. To moim zdaniem minimum, które warto w Atenach zobaczyć.

Druga - kwestia bezpieczeństwa, bo to często pojawia się jeśli chodzi o Grecję: nikt nas nie okradł, nikt nawet nie próbował, bezdomnych nie było dużo, mniej wręcz ich widziałem niż w Mediolanie. Ciemnoskórzy próbujący wcisnąć bransoletki "za free" byli, ale w Mediolanie też ich widziałem. Uchodźców w Atenach nie widziałem, było ich trochę w Pireusie przy porcie. Ludzie na ogół są mili, pomocni.

Trzecia. Czy warto zwiedzić Ateny? Zdecydowanie warto. Czy Ateny mi się podobają? Zdecydowanie nie. To jest podobny przypadek co Mediolan: Ateny i Mediolan warto i trzeba zwiedzić ze względu na zabytki/muzea/galerie/nowoczesne centra, ale nie oczekujmy, że samo miasto będzie ciekawe. Ani Mediolan, ani Ateny nie są typowymi przedstawicielami swoich krajów. To po prostu duże molochy, ze wszystkimi tego stanu konsekwencjami.

Ateny, owszem, są dość nietypowo położone na wielu wzgórzach i najpopularniejszy typ budynków (wielopiętrowe tarasowce) w połączeniu z wąskimi ulicami jest w pewien sposób intrygujący. Problem z Atenami jest inny. Nie chodzi o chaos. Londyn pokazuje, że chaotyczna zabudowa może być ciekawa. Chodzi o wszechobecny syf i bylejakość. Nie mam porównania do innych krajów bałkańskich, więc nie wiem czy to immanentna cecha tego regionu czy cecha tylko Aten, ale.. Na Boga! Naprawdę nie można tego syfu ogarnąć? Ja rozumiem, że w Atenach mieszka jedna trzecia Greków i że przy podobnej powierzchni miasta co Warszawa (Ateny - 412 km2, Warszawa - 517 km2) gęstość zaludnienia jest 5 razy większa i że to może być trudne do ogarnięcia, ale mimo wszystko...

Zdjęcie, które według mnie idealnie podsumowuje Ateny (choć to akurat Pireus):

Image

Czyli piękne zabytki i skrzecząca rzeczywistość współczesna.

Druga sprawa, która mnie zniechęca do Aten, to wymieniany wcześniej stosunek do pieszego. Czułem się tam jak dworcu PKP, gdzie pasażer jest zbędnym dodatkiem przeszkadzającym zmieniającym się dyrektorom w wypełnianiu tabelek z rewelacyjnymi wynikami przewozów potrzebnymi do uzasadnienia następnej premii.

Czy więc Ateny to nie tylko Akropol? Zdecydowanie tak. Ateny mają co pokazać jeśli chodzi o okresy późniejsze. Czy Ateny warto zwiedzić? Zdecydowanie tak. To kolebka naszej kultury, kolebka demokracji, ciekawe współczesne inwestycje. Czy Ateny mogą się podobać? Mogą. Mnie - biorąc pod uwagę całość miasta - się nie spodobały.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 05 Lip 2019 15:07 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 466
niebieski
Bardzo fajna relacja i fajnie się czytało.
Napisz proszę jakie ceny są w Atenach, poza wstępami, o których pisałeś. Planuję na październik Ateny i Pireus na 7 dni.
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off
warsawreceiver lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 05 Lip 2019 17:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
Dziękuję. ;)

A jakie ceny Cię interesują? Jeśli chodzi o hotele to w cenie 40 euro za noc dla dwóch osób w październiku będziesz miała duży wybór. Ceny w supermarketach są wręcz na poziomie polskim (jeśli chodzi o np. nabiał, sery czy chleb) lub trochę wyższym (wędliny, mięso, soki). Jedzenie w barach kosztuje również podobnie.
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 05 Lip 2019 20:34 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 466
niebieski
nocleg już mam zarezerwowany ;) w Pireusie.
bardziej jakieś jedzenie na mieście, pamiątki itp
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 05 Lip 2019 22:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Paź 2015
Posty: 195
niebieski
@warsawreceiver

Dzięki Twojej relacji człowiek mógł trochę powspominać swój wypad do Aten ;)
Wnioski po wycieczce miałem takie same. Ateny warto zobaczyć ze względu na historię tego miejsca, naszej cywilizacji jednak nie jest to miejsce do, którego będę chciał jeszcze wrócić.
Styl życia, syf i nieład mocno zniechęcił. Osobiście czułem się jakbym był w miejscu gdzie rozwój zatrzymał się x lat temu.

@katka256
Co do jedzenia.
Jako że byłem pod koniec marca to najbardziej w pamięci zapadły mi truskawki ;) Objadłem się niemiłosiernie za mniejsze pieniądze niż w tym roku były w Polsce.
W centrum bez problemu można było zjeść obiad za 10euro.
Ceny pamiątek hmmm... wszystko zależy jakie. Pierdoły po 1,2,3 euro jednak jest też mnóstwo figurek, przypraw za kwoty o wiele wiele większe.
Najważniejsze chodzić szukać, targować ;) Knajpa czy też sklepik obok może mieć już całkiem inne, niekiedy atrakcyjne ceny.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
warsawreceiver uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 06 Lip 2019 09:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
Dokładnie. My na Pandrossou (uliczka odchodząca od Placu Monastiraki) oprócz durnostojek, kupiliśmy miód, baklavę i przyprawy. Pomni ostrzeżeń, które gdzieś w Internecie przeczytałem, nie kupowaliśmy w pierwszym sklepie z brzegu, tylko przeszliśmy się dalej. I rzeczywiście: im dalej od Monastiraki, tym ceny były przystępniejsze.
Góra
 Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 06 Lip 2019 10:25 

Rejestracja: 14 Sty 2014
Posty: 139
Loty: 33
Kilometry: 38 286
niebieski
Ja zawsze lecę w Atanach na ulicę Evripidou i przy skrzyżowaniu z ul. Athinas jest sklep z przyprawami (przed targiem, czy rynkiem z owocami, mięsem, rybami) i tam kupujemy przyprawy w dobrej cenie - na wagę. Uwaga mogą być kolejki. Sklep czynny do 15.00, 15.30.
Góra
 Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
warsawreceiver uważa post za pomocny.
 
 
#11 PostWysłany: 06 Lip 2019 14:14 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 466
niebieski
cenne informacje, tak naprawdę dla siebie będę miała tylko 1 dzień, resztę zagospodarowane przez gospodarzy więc sklep z przyprawami chętnie odwiedzę.
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 08 Lip 2019 22:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Gru 2014
Posty: 41
wiadmo kiedy znikną z Akropolu te wszystkie rusztowania i dzwigi?
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 08 Lip 2019 22:34 

Rejestracja: 13 Lis 2018
Posty: 400
niebieski
Jak dokończą Sagrada Familia :lol:
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 09 Lip 2019 11:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 29
Loty: 6
Kilometry: 8 330
vrinks82 napisał(a):
wiadmo kiedy znikną z Akropolu te wszystkie rusztowania i dzwigi?

Oj, jeszcze wiele lat. Tym bardziej że:

Cytuj:
Czy Grecy zrekonstruują Partenon? Wiele na to wskazuje

Grecki Partenon, to świątynia Ateny na Akropolu. Jej budowę nadzorował sam Fidiasz, a na całym świecie znana jest jako jedna z najważniejszych budowli starożytności. Wygląda na to, że Grecy mają zamiar ją odbudować.

Pierwsze prace mające na celu zatroszczenie się o Partenon podjęto po tym gdy Grecja odzyskała niepodległość w 1830. Król Otton I zdecydował wówczas, że ze wzgórza mają zostać usunięte obiekty wojskowe oraz wszystkie naleciałości postklasyczne. Dokonano też ponownego złożenia niektórych zburzonych rzeźb i budynków. Akropol wraz ze znajdującym się na nim Partenonem znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Co warto podkreślić, wpisano je tam stosunkowo późno, bo dopiero w roku 1987.

Kilka dni temu grecka Centralna Rada Archeologiczna ogłosiła, że część Partenonu zostanie odbudowana. Co warto podkreślić, konserwatorzy mają użyć przede wszystkim materiałów znajdujących się na miejscu. Taki zabieg fachowo nazywany jest anastylozą i polega na rekonstruowaniu obiektów z wykorzystaniem zachowanych oryginalnych materiałów. Metoda ta dopuszcza używanie także nowych materiałów, pod warunkiem jednak, że są one identyczne z tymi historycznymi, np. kamień do budowy wydobywany jest z tego samego kamieniołomu, co przy wznoszeniu obiektu.

Jak możemy przeczytać w materiale przygotowanym przez „Archaeology news network”, grecka Centralna Rada Archeologiczna zadecydowała, że odbudowany ma zostać fragment świątyni, w którym w czasach świetności wznosiła się ogromna figura Ateny Parthenos (od której wzięła się nazwa przybytku), czyli tak zwana cella. Rzeźba autorstwa Fidiasza wznosiła się w tym miejscu aż do V wieku n.e., kiedy to została wywieziona do Konstantynopola i zniknęła. Jak podaje portal, rekonstrukcja to przedsięwzięcie na dużą skalę i może zająć całe lata.
https://twojahistoria.pl/2019/05/13/czy-grecy-zrekonstruuja-partenon-wiele-na-to-wskazuje/
Góra
 Relacje PM off
peta lubi ten post.
 
 
 [ 14 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group