Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 46 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 19 Wrz 2019 22:36 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 62
niebieski
21 sierpień 2019 (środa) – Avacha-Tour spełnia nasze marzenie
Dzień zaczynamy późno i bez pośpiechu – ja wstaję o 9-ej, a Leo około 10-ej :oops: Chwilę później ruszamy do zaprzyjaźnionego biura podróży. Po drodze zachodzimy do banku, aby wymienić dolary które zabraliśmy ze sobą z Polski. Kurs w większości banków jest zbliżony i dziś wynosi 66,0 rubli za 1 USD, co przy kursie dolara tego dnia daje 1 zł = 16,80 rubli; dla porównania średnia dla kilku ostatnich transakcji kartą Revolut daje przelicznik 1 zł = 16,87 rubli, czyli praktycznie to samo (porównanie nie jest precyzyjne, bo kursy pochodziły z różnych źródeł i z innych godzin).
Załącznik:
20190821_103102.jpg

Pani z biura Kam.travel nie ma dla nas dziś żadnej ciekawej oferty trekkingu na wulkan Awaczyński, jaki chcemy jeszcze zrobić, dlatego po krótkiej rozmowie ruszamy dalej. Najpierw do pobliskiego centrum handlowego, gdzie znajduje się supermarket Szamsa. Robimy tam dość duże zakupy spożywcze na najbliższe dni. Przy okazji znajdujemy sklepik z kamczackimi pamiątkami, gdzie spędzamy dłuższą chwilę i kupujemy kilka drobiazgów.
Załącznik:
20190821_104800.jpg

Załącznik:
20190821_110318.jpg

Wracamy do naszego mieszkania na późne śniadanie, a może raczej wczesny obiad i po chwili odpoczynku ruszamy dalej. Chcemy odwiedzić ze dwa biura turystyczne, bo próby skontaktowania się z nimi przez WhatsAppa nie przyniosły żadnego rezultatu. Najpierw próbujemy odwiedzić biuro Travers Travel, ale podany adres to blok i nikt nam nie otwiera, telefon zresztą też milczy☹ Niezrażeni szukamy dalej. Kolejne biuro na naszej liście to Avacza-Tour, zlokalizowane w gostinicy Avacza… to ten sam hotel, w którym pierwszego dnia znaleźliśmy bezpłatny informator, z którego właśnie korzystamy😊 Pomimo, że znajduje się ponad 2 km stąd, to decydujemy się iść pieszo, żeby przy okazji trochę pozwiedzać. Dzisiejsze niebo w Pietropawłowsku zasnuwają tylko delikatne chmurki, co daje znakomitą widoczność na pobliskie szczyty wulkanów – Awaczyński i Koriacki.
Załącznik:
20190821_104432.jpg

Załącznik:
20190821_144334.jpg

Po drodze zachodzimy obejrzeć Sobór Świętej Trójcy. Ta stosunkowo nowa świątynia, bo konsekrowana w 2010 r., została wybudowana częściowo ze składek (podobno do zbiórki dołożył się też Putin), ale przede wszystkim sfinansowana przez koncern Gazprom, który wyłożył 230 mln rubli. Katedra położona jest na wzgórzu, więc rozpościera się stąd również znakomity widok na miasto i okolicę. Pod katedrą spotykamy się z naszymi znajomymi spod Tołbaczika - Urszulą i Benem, którzy też dzisiaj zwiedzają miasto. Wszyscy jesteśmy mocno zaskoczeni i padamy sobie w ramiona, jak po długim rozstaniu. To naprawdę niezwykle sympatyczni ludzie😊
Załącznik:
20190821_144106.jpg

Załącznik:
20190821_144157.jpg

Załącznik:
20190821_144221.jpg

Załącznik:
20190821_144700.jpg

Załącznik:
20190821_144744.jpg

Po 16-ej docieramy do hotelu, w którym znajduje się Avacza-Tour i co ważne biuro istnieje😊 Zlokalizowane jest na czwartym piętrze hotelu. I najważniejsze: mają w ofercie jednodniowy trekking na wulkan Awaczyński, dokładnie takiego jakiego szukaliśmy (cena 6 tys. rubli / osobę). W kilka minut załatwiamy formalności, płacimy i w ten sposób ustalamy ostatni punkt w lanie naszego pobytu na Kamczatce. Po wyjściu z biura idziemy jeszcze na krótki spacer po okolicy.
Załącznik:
20190821_150420.jpg

Załącznik:
20190821_160125.jpg

Załącznik:
20190821_161245.jpg

Załącznik:
20190821_164951.jpg

Do naszego apartamentu docieramy przed 19-tą. Wcześniej jeszcze odwiedzamy Instytut Wulkanologii Rosyjskiej Akademii Nauk znajdujący się dosłownie 100 m od naszego domu, ab sprawdzić w jakich godzinach czynne jest tamtejsze muzeum. Niestety okazuje się, że dla indywidualnych turystów jest ono niedostępne. Zwiedzanie możliwe jest tylko w zorganizowanych grupach, po wcześniejszym uzyskaniu zgody dyrekcji☹ Szkoda, bo z tego co słyszeliśmy w „Vulkanarium” jest ono bardzo ciekawe. Wieczór spędzamy na relaksie w domu. Dziś w końcu ja również zamierzam się wyspać, dobranoc!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
Złoty uważa post za pomocny.
 
 
#42 PostWysłany: 04 Paź 2019 17:00 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 714
srebrny
@ostrand wstawaj i kończ relację :D
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#43 PostWysłany: 28 Paź 2019 12:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 329
Loty: 54
Kilometry: 85 890
niebieski
Czy @ostrand jeszcze żyje? Czy Rosja go wykończyła...?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#44 PostWysłany: 04 Lis 2019 20:35 

Rejestracja: 07 Maj 2014
Posty: 866
Loty: 22
Kilometry: 12 387
złoty
W takim bądź razie wracam do początku, by ponownie już na spokojnie to przeżyć.
_________________
e-prezes.livejournal.com
Góra
 Relacje PM off  
 
#45 PostWysłany: 23 Lut 2020 00:35 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 62
niebieski
22 sierpień 2019 (czwartek) – „Tu zaczyna się Rosja”
Położyłem się znów późno, więc na sen wiele czasu nie było, ale obaj wstajemy w bardzo dobrej formie. Długo celebrujemy śniadanie i poranną kawę😊, więc z domu wychodzimy przed 11-tą. Pogoda zdecydowanie się popsuła, rano padał deszcz, ale krótko. Teraz jest pochmurno i niewiele ponad 15 stopni, ale nie przeszkadza nam to w wycieczce do Jelizowa. Dojeżdżamy tam autobusem „104” płacąc 70 rubli/osobę. Miasteczko nie jest szczególnie atrakcyjne, poza kilkoma pomnikami nic ciekawego tam nie znajdujemy. Co prawda w parku miejskim trwa festyn z okazji święta flagi, obchodzonego w Rosji właśnie 22 sierpnia, ale przynajmniej na razie impreza nie przyciągnęła zbyt wielu widzów.
Załącznik:
20190822_121921.jpg

Załącznik:
20190822_121700.jpg

Załącznik:
20190822_121259.jpg

Załącznik:
20190822_135214.jpg

Po krótkim spacerze ruszamy do głównego celu naszej wycieczki – pomnika „Здесь начинается Россия”. Znajduje się on około 3,5 km za miastem. Jeździ tam autobus, ale my decydujemy się na spacer i po czterdziestu minutach jesteśmy na miejscu. Według przewodników ten pomnik, to jeden z takich punktów, który będąc na Kamczatce ominąć nie można. Monument może i nie ma wiele wspólnego z nazwą, ale z samą Kamczatką kojarzy się bardzo. Lokalizacja pomnika, „w szczerym polu” jest naprawdę bardzo trafiona i nawet bez wybujałej wyobraźni łatwo uznać to miejsce za punkt, w którym zaczyna się Rosja, a nawet świat…
Załącznik:
20190822_130535.jpg

Załącznik:
20190822_140514.jpg

Po obfotografowaniu z każdej strony niedźwiedzicy z niedźwiadkami wracamy do Jelizowa, łapiemy autobus i ruszamy z powrotem do Pietropawłowska. W centrum zmieniamy autobus i jedziemy na drugi kraniec miasta, daleko za port. Znajduje się tutaj pomnik wodza rewolucji ustawiony na wzgórzu, na wysokim cokole na tle trzech odrapanych i dość szkaradnych bloków – wytworu socjalizmu.
Załącznik:
20190822_153617.jpg

Wracamy w pobliże portu i tutaj się rozdzielamy – Leon wraca do mieszkania odpocząć, a ja idę do Muzeum Regionalnego. Mieści się ono w ładnym, drewnianym budynku, w którym niegdyś urzędował komitet regionalny partii. Stała wystawa nie jest zbyt duża, ale ciekawa. Na początku jest sala dotycząca fauny i flory regionu, kolejna poświęcona kamczackim wulkanom oraz największa część wystawy dotycząca historii półwyspu. Ostatnia sala poświęcona jest ludom zamieszkującym Kamczatkę, głównie Koriakom i Itelmenom. Opisy eksponatów i noty historyczne są tylko po rosyjsku, ale można sporo się z nich dowiedzieć.
Załącznik:
20190822_161613.jpg

Załącznik:
20190822_162329.jpg

Załącznik:
20190822_162846.jpg

Załącznik:
20190822_163253.jpg

Po dwóch godzinach wychodzę z muzeum. Pieszo kieruję się do centrum miasta, po drodze kupuję na pamiątkę koriacki tamburyn i po zrobieniu ostatnich fotek na centralnym placu miasta wracam w okolice naszego apartamentu.
Załącznik:
20200201_170502.jpg

Załącznik:
20190822_165707.jpg

Załącznik:
20190822_160657.jpg

Załącznik:
20190822_172948.jpg

Załącznik:
20190822_173306.jpg

Załącznik:
20190822_173458.jpg

Załącznik:
20190822_173619.jpg

Umawiam się z Leonem w centrum handlowym, gdzie idziemy zjeść co nieco i zrobić zakupy spożywcze. Najdłużej zajmuje nam zakup znaczków pocztowych, ale też kończy się sukcesem.
Załącznik:
20190822_184253.jpg

Do apartamentu wracamy przed 19-tą i wieczór spędzamy tutaj – odpoczywamy, oglądamy film i pakujemy się na jutrzejszą wyprawę.


23 sierpień 2019 (piątek) – Wulkan Awaczyński (2 717 m)
Budzik podrywa nas chwilę przed 5-tą rano… pomimo wczesnej pory dość szybko rozbudzamy się, zjadamy małe śniadanie i ubieramy się na dzisiejszy trekking. Pora jest tak nieludzko wczesna, że nawet w Pietropawłowsku nie działa jeszcze komunikacja miejska, dlatego też zamawiamy taksówkę (przez aplikację maxim). O 5:30 Vitalij zabiera nas spod bloku i jedziemy pod hotel Avacza (za kurs płacimy 200 rubli). Na miejscu czeka na nas kamaz i ekipa z którą pójdziemy na wulkan. Niestety nie wszyscy są tak punktualni jak my, więc musimy czekać prawie pół godziny na dotarcie wszystkich uczestników. Ruszamy o 6:15. Jest ciemno, a w kamazie zimno jak diabli, więc wszyscy zapadają w letarg… Za Jelizowem zjeżdżamy na szutrową drogę, która pogarsza się z każdym kilometrem…
Załącznik:
20190823_072553.jpg

Do bazy w Parku Narodowym „Налычево” dojeżdżamy chwilę po 8-ej. Czeka tu na nas śniadanie, ciepła kawa i herbata. Dostajemy też prowiant na drogę – batoniki, orzeszki, rodzynki, napoje, jabłko…
Załącznik:
20190823_082011.jpg

Początkowo organizacja jest trochę dziwna… jest kilka grupek, kilku przewodników i nie wiadomo kto idzie z kim, ale wkrótce wszystko się wyjaśnia.
Załącznik:
20190823_082431.jpg

Po porannym zachmurzeniu nie ma już śladu, świeci słońce i robi się cieplej. Zapowiada się fantastyczny dzień😊
Załącznik:
20190823_075811.jpg

Załącznik:
20190823_082910.jpg

Okazuje się, że wszystkie grupki, które dojechały tu różnymi samochodami oraz część osób, które nocowały w bazie idą razem. Cała nasza grupa to około 50 osób i 7-8 przewodników. Najpierw jest krótka odprawa, gdzie dostajemy informację o trasie i zasadach obowiązujących podczas trekkingu. Cała trasa (w obie strony) liczy około 20 km, wejście powinno nam zająć około 8 h, a zejście 3,5 godziny. Głównym przewodnikiem jest 70-letni, bardzo doświadczony Wołodia, który w sezonie letnim wchodzi w każdym tygodniu 5-6 razy na wulkan Awaczyński. Jesteśmy więc w dobrych rękach :lol: Ruszamy około 8:30. Startujemy z poziomu około 700 m n.p.m. Pogoda jest wręcz idealna.
Załącznik:
20190823_084640.jpg

Już po kilkunastu minutach marszu cała grupa dzieli się na kilka mniejszych, z którymi dalej pójdą poszczególni przewodnicy. My ruszamy z pierwszą grupą prowadzoną przez Wołodię. Z nami idzie Włoch – Mario, dwójka Słoweńców – ojciec z synem (dwudziestoletnim Tymoteuszem), dwójka Koreańczyków i kilku Rosjan.
Załącznik:
20190823_085607.jpg

Załącznik:
20190823_090626.jpg

Załącznik:
20190823_091729.jpg

Po około gadzinie marszu Włoch i Słoweńcy (pochodzący z Alp) stwierdzają, że dla nich to tempo jest zbyt wolne i namawiają nas abyśmy razem z nimi poszli szybszym tempem. Początkowo Wołodia nie chce się zgodzić, ale w końcu po skonsultowaniu się przez krótkofalówkę z pozostałymi przewodnikami (mówiącymi po angielsku) zgadza się😊
Od tego momentu nasze wejście staje się naprawdę hardcorowe. Okazuje się, że Timotei uprawie bieganie w Alpach i to głównie on nadaje tempo, ale Mario jest równie mocny. Po kolejnych 30 minutach wspinaczki zostajemy w piątkę, wcześniej próbował naszym tempem iść jeden Koreańczyk, ale w końcu odpuścił. Słoweńcy boją się, że wkrótce zmieni się pogoda, co uniemożliwi nam wejście na szczyt i tym głównie tłumaczą tak duże tempo. Rzeczywiście gdzieś w oddali pojawiają się chmury i jak to w górach wszystko jest możliwe… ale na razie robi się gorąco. Jesteśmy jeszcze stosunkowo nisko, a słońce grzeje coraz mocniej. Na każdym postoju ściągamy kolejne warstwy odzieży, aż w końcu zostajemy w samych koszulkach.
Załącznik:
20190823_110711.jpg

Idzie się nam dobrze, na krótkich postojach które robimy co 10-15 minut zjadamy małe przekąski. Oczywiście my dyszymy jak dwie lokomotywy. Tempo jest po prostu zabójcze. W pierwszej godzinie tej szaleńczej wspinaczki mam obawy o Leona – czy da radę?! Ale mniej więcej w połowie wspinaczki Leon dostaje jakiejś nieziemskiej mocy i idzie na zmianę albo z Mario, albo z Timoteiem, z przodu. Cały czas zastanawiam się, z czym były te jego batoniki?!😊
Załącznik:
20190823_112212.jpg

Trasa jest prosta i nie da się tu zabłądzić przy dobrej widoczności. Zresztą w drodze na szczyt co kilkaset metrów widać wspinających się ludzi, co jeszcze dodatkowo ułatwia sprawę. Widoki są przepiękne. Koriacka Sopka (3456 m) – ośnieżony wulkan, który znajduje się po przeciwnej stronie przełęczy, przy której znajduje się baza, prezentuje się fantastycznie. Powoli jednak zmęczenie bierze górę i bardziej skupiamy się na kolejnym kroku, niż na podziwianiu widoczków.
Załącznik:
20190823_120032.jpg

Załącznik:
20190823_122933.jpg

Mniej więcej na wysokości 2000 m czuję się potwornie zmęczony, nawet przez chwilę przechodzi mi przez myśl, żeby zwolnić i poczekać na grupę z przewodnikiem☹ Ale Leon nie chce nawet o tym słyszeć – on czuje się jak „młody Bóg”. Na szczęście kolejny dłuższy postój, kolejna porcja orzeszków i czekolady, daje mi nowe siły. Od tego momentu idzie mi się naprawdę dobrze, pomimo coraz trudniejszego terenu i obniżania się temperatury… a może właśnie dzięki temu?! Bo przez to tempo naszej grupki odrobinę zmniejsza się i jest dokładnie takie, w jakim lubię wspinać się😊
Załącznik:
20190823_122938.jpg

Załącznik:
20190823_124141.jpg

Załącznik:
20190823_125518(0).jpg

Końcówka podejścia (około 200 ostatnich metrów) to już trudna wspinaczka. Pod nogami jest dużo luźnych kamieni, skał i żużlu… każdy krok grozi niebezpiecznym zjazdem. Ale z pomocą przychodzą poręczówki, które znacząco ułatwiają podejście.
Załącznik:
20190823_125507.jpg

Załącznik:
20190823_125512.jpg

Na szczycie meldujemy się o 13:15, po około 4,5 godzinach wspinaczki! Radości nie ma końca!!! Nasze szybkie tempo i trudna końcówka dała się nam wszystkim we znaki, nawet towarzystwo z Alp pada wyczerpane… Po kilkunastu minutach oddech się wyrównuje, bicie serca wraca do normy i można rozejrzeć się wokół…
Załącznik:
20190823_131714.jpg

W oczekiwaniu na resztę grupy eksplorujemy szczyt… Awaczyńska Sopka jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów Kamczatki. Kaldera z jednej strony osunęła się podczas jednego z wybuchów i obecnie ma kształt podkowy. Wewnątrz kaldery znajduje się duża ilość zmrożonego śniegu. Jest wiele miejsc z których wydobywają się gryzące fumarole, a skały, popiół wulkaniczny i wykwity z siarki nadają okolicy niezwykłego kolorytu.
Załącznik:
20190823_133848.jpg

Załącznik:
20190823_131854.jpg

Załącznik:
20190823_134129.jpg

Załącznik:
20190823_134153.jpg

Załącznik:
20190823_134257.jpg

Załącznik:
20190823_134436.jpg

Załącznik:
20190823_140210.jpg

Załącznik:
20190823_140541.jpg

Załącznik:
20190823_145755.jpg

Załącznik:
20190823_153901.jpg

Załącznik:
20190823_154038.jpg

Mamy dużo czasu na odpoczynek i pamiątkowe fotki. Dopiero około 15-ej na szczyt dociera Wołodia z kilkoma osobami z naszej grupy. Okazuje się, że sporo osób jest jeszcze w drodze na szczyt, inni już zawrócili. Około 16-ej zaczynamy zejście. Teraz całą grupą prowadzi Wołodia. Początek zejścia jest bardzo stromy i trzeba rozważnie stawiać każdy krok, ale po 300 m zejście staje się łatwiejsze. Po drodze spotykamy kolejne osoby z naszej grupki z przewodnikami zmierzającymi jeszcze na szczyt.
Załącznik:
20190823_160517.jpg

Załącznik:
20190823_170333.jpg

Załącznik:
20190823_171443.jpg

Zejście do bazy zajmuje nam ponad 3,5 godziny. Leo ma swój dzień… całą drogę konwersuje z Mario o podróżach, szkolnictwie w Polsce i we Włoszech i oczywiście o dzisiejszym dniu😊 W obozie czeka na nas kolacja… i całe szczęście, bo w brzuchach burczy każdemu. W dzisiejszym menu jest kotlet schabowy z kurczaka, makaron i do tego mizeria. Smakuje wybornie!
Niestety okazuje się, że musimy czekać na powrót ostatnich dwóch osób, które jeszcze schodzą z góry. Robi się już całkowicie ciemno, gdy „bohaterowie” pojawiają się w bazie, witani entuzjastycznie przez całą grupę… czekającą już w dużym zniecierpliwieniu. W końcu o 22 ruszamy w drogę powrotną do Pietropawłowska, gdzie dojeżdżamy około północy. Do naszego apartamentu wracamy taksówką Maxim, bo podobnie jak rano, teraz też komunikacja miejska już nie działa.
To był długi dzień, ale niezapomniany! Trekking na Awaczyńską Sopkę, w tempie narzuconym przez naszych Alpejczyków, niewątpliwie był jednym z największych wyzwań podczas tego wyjazdu! Polecamy każdemu!!!
Załącznik:
20190823_155622.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#46 PostWysłany: 13 Cze 2020 00:17 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 714
srebrny
i co dalej? no plis
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 46 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group