Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 5 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 03 Sty 2022 23:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1541
srebrny
Ponieważ moim postanowieniem noworocznym jest skończyć następną relację na forum w 2022 roku, muszę wcześnie zacząć ;)

Żeby się zmobilizować, wrzucam post zajawkowy i zapraszam na wrześniowy wypad do Toskanii na zwolnionych obrotach. Będą mniejsze i większe miasta, widoki, dobre jedzenie, wino, oliwa, więcej widoków i jeszcze trochę wina ;)

Załącznik:
kolaż.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
horacy19 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 03 Sty 2022 23:40 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1724
Loty: 92
Kilometry: 136 927
niebieski
Wiem, o czym mówisz :lol:
Czekam z niecierpliwością :D
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
horacy19 uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 09 Sty 2022 15:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1541
srebrny
Pomysł na wyjazd do Toskanii pojawił się po tym, jak twarzoksiążka przypomniała mi wiosną 2021 post sprzed 10 lat ze zdjęciami z objazdówki po tym regionie. Nie był to udany wyjazd. Więcej – był na tyle nieudany, że był to mój ostatni wyjazd z biurem podróży ;) Więc jakoś tak zachciało mi się powtórki, tym razem na własnych warunkach.

Pierwotny plan zakładał lot do Pizy i potem ok. 10 dni objazdówki z intensywnym zwiedzaniem i 2-3 dniami przerwy na odpoczynek w jakiejś sympatycznej agroturystyce. Pierwsza zmiana nastąpiła, kiedy na wyprawę postanowili się z nami zabrać znajomi i samolot postanowiliśmy zamienić na auto, co spowodowało okrojenie czasu na miejscu o kilkanaście godzin potrzebnych na podróż. Druga zmiana nastąpiła zaraz potem, kiedy okazało się, że inni znajomi będą w tym czasie na dłuższym urlopie w Toskanii i chętnie by się z nami na kilka dni spotkali. No i tak plan zwiedzania został mocno okrojony: z wysokich obrotów przeszliśmy na obroty raczej niskie ;)

A na sam koniec okazało się, że przy okazji przejazdu przez Monachium zrobimy sobie tam przerwę na spotkanie ze znajomymi. Z kolei w drodze powrotnej zdecydowaliśmy się na przystanek w Wiedniu. I tym sposobem i sama podróż do i z Toskanii nieco się spowolniła.

Ostateczny plan wyglądał następująco:
Wrocław --> Monachium
Monachium --> Empoli
Empoli --> Siena, Florencja, Certaldo/San Gimigiano/Volterra (3 dni wycieczek)
Empoli --> Radicondoli, po drodze przejazd przed region Chianti
Radicondoli --> 3 dni odpoczynku na toskańskiej wsi
Radicondoli --> Wiedeń
Wiedeń --> Wrocław

Po dopięciu szczegółów planu i formalności (m.in. bardzo szczegółowy formularz rejestracji pobytu we Włoszech) można było ruszać. Wyjazd z Wrocławia we wczesnych godzinach porannych pozwolił nam na przyjazd do Monachium ok. 15. Szybkie wypakowanie podręcznych toreb do pokoju w hotelu (Aparthotel Adagio access München City Olympiapark, szczegółowa recenzja w odpowiednim wątku) i już można ruszać dalej. Hotel jest bardzo wygodnie skomunikowany z centrum poprzez linię U3 – my wysiedliśmy na Marienplatz. W centrum rozdzielamy się na chwilę – znajomi, którzy nie byli jeszcze nigdy w Monachium, idą na krótki spacer, a my na obiad ze znajomymi.
Pod wieczór spotykamy się i pijemy pierwsze (i nie jedyne tego wieczoru) wspólne wyjazdowe piwo za powodzenie wyprawy :) A w drodze powrotnej do hotelu podziwiamy jeszcze instalację ledową na Odeonsplatz – zmieniające się kolory robią wrażenie.
Załącznik:
monachium1.jpg


Kolejnego dnia nie spieszmy się ze wstawaniem – za radą znajomych pozwalamy rozładować się korkom na wyjeździe z Monachium w kierunku południowym. Około 10.30 google maps pokazuje, że jest już spokojniej i ruszamy. Przed nami kilkaset kilometrów przez Austrię i przełęcz Brenner, i dalej, aż do Empoli. Pogoda jest piękna, więc łapiemy widoki na góry w wersji letniej (do tej pory bywaliśmy w tej okolicy zimą tylko przy okazji wyjazdów na narty).
Załącznik:
austria.jpg


Korki na trasie stopniowo zanikają i ok. 18 meldujemy się w miasteczku, które będzie naszą bazą wypadową na najbliższych kilka dni. Zatrzymujemy się w znalezionym na Airbnb mieszkaniu: https://www.airbnb.pl/rooms/5783767?sou ... 1&adults=1 (apartament można też znaleźć na booking jako Appartamento Ai Giardini, ale tam był za stawkę bezzwrotną, a na Airbnb można było odwołać bezpłatnie przyjazd do 24h przed).

Jeżeli ktoś rozważałby nocleg w tej okolicy, to serdecznie polecam ten apartament. Jest przestronny (2 sypialnie, salon) i czysty, na wyposażeniu niczego nie brakuje. Położenie też bardzo dobre, ok. 15 minut od dworca i 5 minut od ścisłego centrum, przy dużym zielonym placu, wokół którego jest dużo miejsc parkingowych (darmowych w weekend). Poza weekendem można zatrzymać się na pobliskim darmowym parkingu: https://goo.gl/maps/VfrDkqKdsRhowzMV7

Na zakończenie tego posta kilka słów o tym, dlaczego w ogóle wybraliśmy Empoli, w którym nie ma nic znanego, no może poza klubem piłkarskim, który gra w Serie A ;) Jednym z ważnych czynników była kwestia ceny – noclegi we Florencji czy Sienie w lepszych lokalizacjach były po prostu drogie. Druga kwestia to parkowanie – w Empoli nie było z tym problemu. Trzecim czynnikiem była dobra komunikacja – Empoli ma bezpośrednie połączenie kolejowe z Florencją, Sieną oraz Pizą, a nam zależało na tym, żeby w miarę możliwości dojeżdżać do atrakcji pociągiem. Pod wszystkimi tymi względami miasto doskonale się nam sprawdziło jako baza wypadowa. Poza tym wieczorami w centrum całkiem sporo się dzieje, jest kilkanaście barów, kilka restauracji, są sklepy. Generalnie mogę polecić na wieczór te trzy miejsca:
- La Birroteca (za barem stoi bardzo sympatyczny Polak)
- Enoteca Fattori Wine Bistrot (świetna winarnia z przekąskami)
- Napule Pizzeria (jedna z lepszych pizzerii w mieście)

Natomiast nam w pierwszy wieczór spokojnie wystarczyło wino z supermarketu i pizza z pobliskiego Spizzometro ;)
Załącznik:
empoli.jpg


cdn


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
horacy19 uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 17 Sty 2022 21:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1541
srebrny
Empoli --> Siena Certaldo/San Gimignano /Volterra

Pierwszy „zwiedzaniowy” dzień zakładał wycieczkę do Sieny. Niestety, pogoda spłatała nam figla i od rana lało, a w tych lepszych momentach tylko padało ;) Co gorsza prognoza na dalszą część dnia pokazywała przesuwającą się łukiem na południowy wschód linię opadów, zahaczającą zarówno o Sienę, jak i o Florencję. Nieco lepiej miało być za to w centrum i na zachodzie, więc zdecydowaliśmy się na odwiedzenie trzech toskańskich miast: Certaldo, San Gimignano oraz Volterry. Nie było to może zbyt standardowe rozwiązanie (San Gimignano zwiedzane jest tradycyjnie w połączeniu z winnicami Toskanii lub przy okazji zwiedzania Sieny), ale uważam, że ostatecznie było to dobre połączenie. Wszystkie trzy miasta mają starszą (średniowieczną) część położoną na wzgórzu i ufortyfikowaną, a jednak każde z nich jest nieco inne.

Zaczęliśmy od Certaldo, które znane jest przede wszystkim jako miejsce urodzenia Giovanniego Boccaccio, autora „Decameronu”. Miasto przypomina nieco układem Bergamo: dolna część (Certaldo Basso) współczesna, użytkowa (szkoły, urzędy, dworzec kolejowy), a górna (Certaldo Alto) – typowo historyczno-zabytkowa. Dół z górą łączy kolejka funicolare (nie ukrywam się była ona poważnym argumentem za odwiedzeniem Certaldo, ponieważ mój mąż uwielbia wszelkie pojazdy szynowe).

Po przyjeździe do Certaldo zaparkowaliśmy na darmowym parkingu (oznaczonym na google jako parking przy kolejce, https://goo.gl/maps/usyKJUPGnsNzkiBK7) i spacerem udaliśmy się na główny plac dolnego miasta, gdzie znajduje się dolna stacja kolejki. Po paru minutach mogliśmy się już cieszyć widokami z góry.
Załącznik:
certaldo1.jpg


Górna część miasta naprawdę nas urzekła – jest tu klimatycznie, cicho, spokojnie, praktycznie bez turystów (chociaż do spokoju mogło przyczynić się to, że pojawiliśmy się w mieście tuż po deszczu). Idealne miejsce na spokojny spacer.
Załącznik:
certaldo2.jpg


Jako że robiła się powoli pora obiadowa, zatrzymaliśmy się w jednej restauracji - Ristorante L' ANTICA FONTE. Przyciągnął nas wspaniały zapach z kuchni i muszę przyznać, że był to strzał w 10. Wszystko, co zjedliśmy (przystawki oraz różne wariacje na temat lokalnego makaronu pici), było przepyszne, a do tego udało nam się spróbować produkowanego w okolicy San Gimigiano białego wina Vernaccia.
Załącznik:
certaldo3.jpg


Warto też wspomnieć, że restauracja oferuje fantastyczne widok. (Tak, na horyzoncie widać już nasz kolejny cel – San Gimignano)
Załącznik:
certaldo4.jpg


Po obiedzie w doskonałych humorach zjechaliśmy kolejką na dół i wróciliśmy do auta. Przejazd do San Gimignano zajął nam ok. 30 minut, ze względu na wąskie lokalne drogi. Ale były za to piękne widoki na porośnięte winoroślą wzgórza.
Załącznik:
doSG.jpg


Co mogę powiedzieć o San Gimignano? Po pierwsze nie miałam o nim najlepszych wspomnień – przy okazji objazdówki sprzed lat część grupy została okradziona i zamiast degustacji w winnicy zaliczyła wizytę na policji. Po drugie, o ile w Certaldo turystyka jest jedynie dodatkiem do normalnego funkcjonowania miasta, to w San Gimignano definitywnie gra pierwsze skrzypce. Widać to chociażby po ilości parkingów przy murach miejskich i po tym, jak ciężko znaleźć na nich miejsce. Nam na szczęście się udało już na drugim parkingu. Ale wiedzieliśmy już, że tłumy nas nie ominą i faktycznie w obrębie murów miejskich ciężko było o zachowanie dystansu.

A co przyciąga te tłumy do San Gimignano? Na pewno jego historyczny charakter – powszechnie uważa się San Gimignano za jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych włoskich miast, co potwierdziło wpisanie zabytkowego centrum na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1990 roku. Jednak najbardziej charakterystycznym elementem panoramy miasta są widoczne daleka wieże. Budowane przez zamożnych mieszkańców w celach obronnych, ale także aby podkreślić zamożność właściciela. W sumie było ich ponad 70, stąd San Gimignano nazywano „miastem pięknych wież”. Do dziś zachowało się ich tylko kilkanaście, ale to wystarcza, by nazywać stare miasto „Manhattanem średniowiecza” :)

I właśnie na jedną z takich wież postanowili się w ramach zwiedzania wspiąć znajomi. Mój mąż wybrał za to wycieczkę na mury miejskie. A mnie przypadł w udziale spokojny spacer w towarzystwie pysznych lodów (na starym mieście znajduje się kilka lodziarni, z których każda szczyci się tytułem najlepszej w Toskanii), wina oraz trufli :) Kilka zdjęć.
Załącznik:
sg1.jpg

Załącznik:
sg2.jpg

Załącznik:
sg3.jpg


Po zwiedzaniu San Gimignano przejazd od Volterry zajął nam kolejne 40 minut. Ale było absolutnie warto – to właśnie na tej trasie mieliśmy jedne z najlepszych widoków w trakcie całej wycieczki.
Załącznik:
dovolterry.jpg


W Volterze udało nam się zaparkować na parkingu podziemnym w samym centrum: https://goo.gl/maps/jCBH3qZkoXAjhAGH9. Natomiast wydaje mi się, że w szczycie sezonu trzeba będzie szukać innego miejsca do zaparkowania – parking mimo kilku poziomów był w 99% zapełniony. Miejsce znaleźliśmy po dobrych 10 minutach krążenia po różnych poziomach.

Volterra – mimo że zbudowana w podobnym okresie co San Gimignano – ma nieco inny charakter. Jest położona wyżej i na większej powierzchni, co daje ogólne wrażenie większej przestrzeni. Dodatkowo tuż przy murach miejskich są spore tereny zielone, gdzie można znaleźć pozostałości zabudowań rzymskich (na północ od starego miasta znajdują się ruiny rzymskiego teatru) i etruskich (na południowym wschodzie).

Spokojny spacer przez średniowieczne stare miasto zajmuje około godziny.
Załącznik:
volterra1.jpg


Zwiedzanie Volterry zakończyliśmy kupieniem na wynos kawy, aperol spritza i słodkich wypieków w Pasticceria Migliorini (polecam!). Tak zaopatrzeni poszliśmy odpocząć chwilę w parku, który znajduje się między stanowiskami archeologicznymi z czasów etruskich, a dawną fortecą Medyceuszy. Idealnie zwieńczenie popołudnia :)
Załącznik:
volterra2.jpg


Po powrocie do Empoli czekały nas jeszcze zakupy, kolacja i testy zakupionego w San Gimignano wina. Ponieważ pogoda kolejnego dnia miała być zdecydowanie lepsza, zaplanowaliśmy na kolejny dzień wyjazd do Sieny. I tam właśnie zaproszę Was w kolejnym odcinku.

cdn.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 04 Lut 2022 15:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1541
srebrny
Empoli --> Siena
Rano rozważaliśmy zamianę Sieny na Florencję, ale prognoza pogody dla Florencji z burzami i przejściowymi intensywnymi opadami potwierdziła Sienę jako jedyny słuszny kierunek tego dnia.

Na początek uwaga techniczna – wycieczka z Empoli do Sieny (jak również Certaldo czy San Gimignano, które znajdują się na tej samej trasie) pociągiem wymaga pewnej dyscypliny czasowej, ponieważ szybszy pociąg (ok. godzina jazdy) na tej trasie jeździ tylko raz na godzinę. Uzupełnia go jeszcze drugi kurs, bardziej lokalny, zatrzymujący się również na mniejszych stacjach – czas przejazdu ok. godziny i dwudziestu minut. Oprócz tego dłuższy kurs jest znacząco bardziej zatłoczony, więc polecam sprawdzić rozkład z wyprzedzeniem i trzymać się szybszych kursów. Koszt biletu jest taki sam: 7,10 OW/14,20 RT.

My tymczasem po zapakowaniu się w pociąg częściowo dublowaliśmy trasę z dnia poprzedniego, jadąc najpierw przez Certaldo, a potem przez Poggibonsi/San Gimignano :) Trochę martwiło mnie to, że w moich wspomnieniach sprzed 10 lat dworzec w Sienie jest położony poniżej starego miasta i że będzie nas czekała na wstępie wspinaczka pod górę. Ale na miejscu okazało się, że przez 10 lat sporo się zmieniło i między dworcem, a górny miastem wybudowano galerię handlową i… schody ruchome. I rzeczonymi schodami wjeżdża się na górę, skąd do bramy Porta Camollia jest zaledwie 2-3 minuty spacerem.

Jednak my nie od razu udajemy się na stare miasto – najpierw kawa i obowiązkowe słodkie śniadanie (jeżeli liczyć dokładnie, to w sumie już drugie śniadanie). Przy ulicy prowadzącej na stare miasto jest kilka kawiarni. My na bazie opinii na google maps wybraliśmy Pasticceria Buti i okazało się to być dobrym wyborem: lokal oferuje przepyszne, chrupiące wypieki. Cenowo też przyzwoicie, za ok. 2,5-4 euro można wypić kawę i zjeść słodkiego rogalika czy ciastko. Espresso (o ile pamiętam) 1,20 euro.

Po kawie jesteśmy gotowi na zwiedzanie. I teraz w sumie zastanawiam się, czy jest sens opisywać szczegółowo historyczno-zabytkowe aspekty miasta? Nie wiem, czy starczyłoby tego posta, bo historią i zabytkami Siena mogłaby obdzielić kilka miast. Może zatem poprzestanę zatem na tym, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, czy pragnie sztuki, architektury, dobrego jedzenia czy po prostu lubi się zgubić wśród wąskich uliczek. My zdecydowaliśmy się przede wszystkim na tę ostatnią opcję, korzystając z fragmentów trzech zaznaczonych na miejskiej mapie tras.
Załącznik:
s0.jpg


Pierwsza część spaceru objęła odcinek od Porta Camollia, przez Pizza Salimbeni, gdzie mieściła się niegdyś siedziba jednego z najstarszych na świecie banków - Monte dei Paschi di Siena, aż do Piazza del Campo. Po drodze warto zwrócić uwagę na stojącą na Piazza Tolomei statuę, którą wieńczy figura wilczycy i dzieci, którą można skojarzyć z legendą o założeniu Rzymu. Która to legenda ma – jak się okazuje – ciąg dalszy, ponieważ synowie Remusa, Senius i Aschius, uciekli z Rzymu i potem założyli Sienę. I tak wilczyca karmiąca dzieci stała się również symbolem Sieny.
Załącznik:
s1.jpg

Załącznik:
s2.jpg


Ale oto już przed nami Piazza del Campo, najważnieszy plac miasta, z ratuszem, wieżą i fontanną. Jednak najbardziej charakterystyczny jest jego kształt muszli oraz wyścig konny Il Palio, który odbywa się dwa razy do roku (2 lipca i 16 sierpnia) i w którym rywalizują przedstawiciele dzielnic Sieny, nazywanych contradami. Plac jest oczywiście obowiązkowym punktem każdej wycieczki i pamiętam, że 10 lat wcześniej trzeba było stać w kolejce do prowadzących na plan przejść. Tym razem jest spokojnie, można by nawet powiedzieć, że pusto.
Załącznik:
s3.jpg


Po opuszczeniu placu spacerujemy chwilę wąskimi uliczkami, powoli kierując się w stronę wybranej wcześniej restauracji - Osteria Castelvecchio (w trakcie wycieczki często jedliśmy w konkretnych miejscach ze względu na wybór dań wegetariańskich i wegańskich, których potrzebowali nasi towarzysze podróży). Restauracja okazuje się był położona w uroczej uliczce, a w ogródku jest dokładnie jeden czteroosobowy stolik, który zajmujemy. Czy mogę polecić restaurację? Pod względem jedzenia – zdecydowanie tak. Wszystko, co zamówiliśmy, było bardzo dobre (polecam zwłaszcza makaron z ragu z królika oraz mięsne drugie dania). Niestety, z obsługą i tempem podania było dużo gorzej – definitywnie nie jest to miejsce na szybki obiad. No ale nam nigdzie się nie spieszyło i wina też nie brakowało ;)
Załącznik:
s4.jpg


Po obiedzie udaliśmy się na Piazza del Duomo, gdzie znajduje się wg. wielu źródeł najcenniejszy zabytek miasta – Duomo, czyli Katedra. A przed nią – druga statua z wilczycą i dziećmi. Tu postanowiliśmy się rozdzielić, ponieważ znajomi postanowili zwiedzić katedrę. My natomiast udaliśmy się do położonego na przeciwległym wzgórzu punktu widokowego przy kościele św. Dominika. W tym celu zjechaliśmy w dół oznaczonymi na mapie schodami ruchomymi, które kończą się w okolicy Porta Fontebranda. Cóż mogę powiedzieć – nie był to dobry pomysł ;) Schody ewidentnie przeznaczone są do tego, aby ułatwić transport z położonego na dole parkingu na stare miasto. Natomiast kto chce się z tego miejsca dostać do kościoła św. Dominika, ten drałuje w górę na piechotę ;) Jako i my drałowaliśmy :lol: Ale było warto. Polecam na koniec wycieczki – można spojrzeć na panoramę miasta z innej perspektywy.
Załącznik:
s5.jpg


Wycieczkę zakończyliśmy, spotykając się ponownie z naszymi towarzyszami podróży w filii Nannini przy Piazza Giacomo Mateotti na popołudniowej kawie i aperolu. Nannini to jedna ze starszych i bardziej znanych kawiarni w mieście (głównie za sprawą filii przy Piazza del Campo), ale nas rozczarowała. Ciasta były mocno średnie, a ceny mniej przyjazne niż w Buti.

W drogę powrotną zabrał nas niestety pociąg z dłuższym czasem przejazdu i zaliczyliśmy spotkanie z włoską młodzieżą szkolną. Nie była to więc spokojna podróż ;) W drodze powrotnej z dworca udaliśmy się więc jeszcze ukoić nerwy do poleconych w pierwszym poście La Birroteca oraz Enoteca Fattori Wine Bistrot.

Kolejny dzień zapowiadał się już z bardzo dobrą pogodą, więc nic już nie mogło pokrzyżować nam planów na wypad do Florencji. I o tym będzie w kolejnym odcinku.
CDN


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 5 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group