Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 8 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Wietnamska wiosna
#1 PostWysłany: 02 Maj 2018 15:35 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 703
Loty: 143
Kilometry: 323 917
Wiosna w Wietnamie okazuje się być dla mnie całkiem aktywnym wyjazdowo okresem. Postanowiłem w najbliższym czasie zobaczyć kilka mniej (jak na przykład cudowne Pleiku) lub bardziej (jak m.in. Hue) znanych miejsc w tym interesującym kraju. Część wyjazdów już z mną a kilka wciąż jest na horyzoncie, będzie to więc relacja nieco rozciągnięta w czasie.

Hanoi

Zacznę klasycznie od stolicy. Miasto, które z jednej strony doprowadza do szału z drugiej zaś nierzadko czas upływa mi tu bardzo przyjemnie. To co z największą konsekwencją psuje mój humor w Hanoi to brak chodników. Właściwie to chodniki są ale ciężko się z nich korzysta; na środku są posadzone rozłożyste drzewa lub zaparkowano motory, motorki i inne motorynki. To fakt, że jazda na jednośladzie daje w Wietnamie swoistego rodzaju perwersyjną przyjemność ale od czasu do czasu lubię się po prostu przejść. Co by jednak nie zanudzić audytorium szczegółami z prozy życia w Hanoi, opowiem o dwóch dość ciekawych wydarzeniach które odbywają się tutaj każdego dnia. Dokładnie tak – codziennie. O godzinie 15:30 i o 21:00.

Załącznik:
Y2490259 (2).jpg


15:30 Ulica Pociągowa

Ku zaskoczeniu okolicznych mieszkańców, oglądanie jadącego ich ulicą pociągu stało się całkiem niedawno dosyć popularną atrakcją. Turyści zaczynają gromadzić się wzdłuż torów pół godziny przed przejazdem; w weekendy bywa, że jest tutaj tłoczno za to w tygodniu na ‘show’ przychodzi kilku, góra kilkunastu gapiów. W sąsiedztwie ulicy Pociągowej znajduje się wiele urokliwych uliczek, gdzie można umilić sobie czekanie w jednej z licznych knajpek. Przy piwie na przykład.

Załącznik:
Pociag02 (2).jpg


Zamieszanie zaczyna się gdy z oddali dochodzi, na początku jeszcze nieśmiało i z pewnej odległości, pierwsza syrena nadana przez lokomotywę. Wówczas mieszkańcy ulicy wartko zaczynają zbierać siebie i swoje rzeczy z torów i ostrzegają turystów, że pociąg już tuż tuż. Wiedzą, że maszynista nie zwolni ani o kilometr na godzinę a lokomotywa i wagony są na tyle szerokie, że wypełnią prawie całą przestrzeń ulicy.

Ciężko uwierzyć, że można w takim miejscu mieszkać. Wyjaśnić też muszę, że przejazdy pociągu odbywają się dwa razy dziennie, przy czym ten o 15:30 daje możliwość zrobienia zdjęć w świetle dziennym. Przed i po przejeździe warto się chociaż chwilę rozejrzeć, bo życie toczy się tak jakby tych torów w ogóle tam nie było. Jest pranie na sznurkach, są stolarnie i inne warsztaty no i jak wszędzie na świecie dokazujące dzieciaki – normalna ulica tyle, że... z przejeżdżającym przez sam środek dwa razy dziennie pociągiem.

Załącznik:
Y0590932 (2).jpg


Załącznik:
Y0590944 (2).jpg


21:00 Mauzoleum

Kilka godzin później ale także w szeroko rozumianym centrum miasta, dochodzi do kolejnego codziennego rytuału. Jest to ściągnięcie flagi państwowej z masztu przed mauzoleum Ho Chi Minh’a. Publika jest trzymana w dość znacznej odległości od centrum wydarzeń a ubrane w śnieżnobiałe mundury wojsko pilnuje również by każdy bez wyjątku wstał, gdy rozbrzmiewa hymn a flaga ściągana jest z masztu. Jakieś 5 sekund po zakończonej ceremonii wojsko dmucha w gwizdki ile sił w płucach i rozgania towarzystwo.

Koniec szoł, złazić z trawnika, do widzenia!

Załącznik:
Y2440110 (2).jpg


Hanoi ma swoje plusy i minusy. Plusów tym więcej im dłużej się tu przebywa. Potrafi jednak, jak żadne inne dotychczas znane mi miasto, wyprowadzić z równowagi że aż człowiek zębami zgrzyta ;) W części kolejnej skoczymy za to do znacznie spokojniejszego miejsca - środkowego Wietnamu i jego kawowej stolicy.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#2 PostWysłany: 08 Maj 2018 06:38 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 703
Loty: 143
Kilometry: 323 917
-----

Pleiku

Zapytałem jakiś czas temu wyszukiwarkę lotów, gdzie w Wietnamie w ostatni weekend kwietnia dolecę najtaniej. W odpowiedzi otrzymałem nazwę miasta, która zupełnie nic mi nie mówiła – Pleiku. Nie znalazłem w Internecie zbyt wielu relacji z tej okolicy, nie doszukałem się też żadnych imponujących atrakcji turystycznych. Pomyślałem, że to może być jednak ciekawe doświadczenie, pojechać gdzieś gdzie właściwie nie bardzo jest po co pojechać. I choć zupełnie nic tego nie zapowiadało, to ostatecznie okazało się, że chyba znalazłem swoje ulubione - jak dotychczas – miejsce w tym kraju.

Załącznik:
Y2600781 (2).jpg


Będąc jeszcze w drodze na lotnisko w Hanoi napisałem wiadomość do użytkowników Couch Surfingu z Pleiku, że się zbliżam, będę wieczorem, nie znam miasta, nie mam kumpli, jednym słowem można się mną zaopiekować. W odpowiedzi przyszła wiadomość od wspaniałej kobiety Chi Van, która w tym czasie gościła surfera z Kanady, że tak, że jasne, dołącz do nas, gdy dolecisz. A nuż wyciągnę towarzystwo jutro na wycieczkę po okolicy? – pomyślałem. I tak też się stało.

Stary, mały, za to całkiem urokliwy wulkan Chư Đăng Ya

Wsie, pola i bezdroża prowincji Gia Lai okazały się bardzo urokliwie. Sympatyczni, wiecznie uśmiechnięci mieszkańcy wiodą nieco senne życie, z którego wydają się jednak całkiem zadowoleni. Nawet bosonogie dzieciaki, które towarzyszyły w drodze na szczyt wulkanu Chư Đăng Ya, choć z całą pewnością biedne, to na swój sposób były szczęśliwe. Wszak za plac zabaw służą im okoliczne plantacje kawy, zielonej herbaty no i wygasły wulkan. Zdecydowanie mają gdzie spożytkować energię.

Załącznik:
Y2650910 (2).jpg


Kawa przez duże K

Warto w tym miejscu wspomnieć, że prowincja Gia Lai często określana jest mianem stolicy kawy. Rzeczywiście, największe miasto prowincji – Pleiku, po prostu żyje kawą. Kawiarni i ‘coffee shopów’ znajdują się tutaj niezliczone ilości. Jednak to nie ilość sklepów dała Gia Lai miano kawowej stolicy. Dokonała tego jakość, smak, wieloletnia tradycja i pasja z jaką się w tej okolicy kawę uprawia, zaparza i podaje. Smak kawy z Pleiku jest wybitny. Nie znam się na kawie na tyle, żeby wypowiadać się z pozycji konesera, ale domyślam się, że bogata w minerały wulkaniczna ziemia pozostaje nie bez wpływu na plantacje kawy i jakość rosnących na niej roślin. Cena to kolejna zaleta kawy z Pleiku - dwa razy smaczniejsza jest trzykrotnie tańsza niż w Hanoi.

Załącznik:
Y2570755 (2).jpg


Jezioro Biển Hồ

Nie lada przyjemność daje również jazda po Pleiku i okolicy na jednośladzie. Warto zaopatrzyć się w większy silnik motocykla – ruch jest bardziej ucywilizowany niż w dużych miastach, ulice szerokie i puste, a krajobrazy zawsze dostarczają pozytywnych wrażeń estetycznych. Podczas takiej przejażdżki dobrze jest się zatrzymać nad jeziorem Biển Hồ, które z uwagi na rozmiar, nazywane jest też czasami Sea Lake. Najpopularniejszym nad jeziorem miejscem jest wcinający się wgłąb półwysep. Na drugim brzegu można się natomiast przespacerować po polach ryżowych gdzie uśmiechnięci rolnicy chętnie wezmą wizytatora na przeszkolenie.

Załącznik:
image733 (2).JPG


Załącznik:
image897 (2).JPG


Wesele

Wir niespodziewanych wydarzeń w jaki wpadłem w Pleiku zaprowadził mnie ostatniego dnia pobytu na wietnamskie wesele. Oczywiście, że polskim weselom inne równać się nie mogą ale przyznaję, że było to na swój sposób interesujące wydarzenie. Głównie dlatego, że każdy z ponad pięciuset gości postawił sobie za punkt honoru napić się z jedynym na sali obcokrajowcem...

Załącznik:
IMG_20180502_213600.jpg


Jednak i to przetrwałem. Z Pleiku wyjeżdżałem z niesamowicie pozytywnymi wspomnieniami. Być może stało się tak dlatego, że okolica nie jest popularnym miejscem turystycznym, a może po prostu dlatego, że mieszkańcy Gia Lai po prostu tacy są i przyjezdnego traktują jak swojego. Wiele osób przemierza Wietnam z północy na południe (lub na odwrót), wzdłuż wybrzeża, omijając w ten sposób Gia Lai. Warto jednak wziąć pod uwagę tę przyjazną okolicę planując wycieczkę, bo choć nie ma tu atrakacji turystycznych na miarę Hue czy Sajgonu, to klimat, ludzie i drobne małe przyjemności skutecznie to rekompensują.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#3 PostWysłany: 08 Maj 2018 15:55 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 881
srebrny
czy jak to puchacz @puhacz cd będzie nocą?
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#4 PostWysłany: 09 Maj 2018 03:11 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 703
Loty: 143
Kilometry: 323 917
katka256 napisał(a):
czy jak to puchacz @puhacz cd będzie nocą?


Może się tak zdarzyć ;)
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#5 PostWysłany: 23 Maj 2018 15:56 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 881
srebrny
no i gdzie cdn? :(
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#6 PostWysłany: 24 Maj 2018 03:35 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 703
Loty: 143
Kilometry: 323 917
Już się prawie napisało! Przez te wyjazdowe weekendy ciężko się zorganizować do na przykład - przejrzenia zdjęć z poprzednich.
Mam to zapisane na 'liście rzeczy do zrobienia' w kajecie na nadchodzący weekend. Ale dzięki wielkie za ponaglenie! Skuteczne w dodatku :)

p.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#7 PostWysłany: 26 Maj 2018 17:36 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 703
Loty: 143
Kilometry: 323 917
---

Ninh Binh

W dwie godziny z delikatnym okładem, w komfortowym i tanim pociągu, można przenieść się z zatłoczonego Hanoi do sielankowego Ninh Binh. Zmiana otoczenia, ludzi i krajobrazów jest niesamowita; ruchliwe ulice zastąpione zostają przez spokojne śródpolne ścieżki a ciasna zabudowa miasta zamienia się w rozrzucone po krajobrazie strzeliste góry. W końcu można też nacieszyć się widokiem nieba wolnego od smogu.

Załącznik:
IMG_20180507_134054.jpg


W Ninh Binh i okolicy słowo klucz to: łódka. Większość atrakcji dostępna jest właśnie z wody – jaskinie przepływowe, buddyjskie świątynie porozrzucane na wysepkach czy wreszcie miejsce, w którym kręcono ostatnią część przygód o King Kongu. Długość jaskiń przepływowych jest zaskakująca – to jest dobre dwadzieścia minut, a może nawet ciut więcej, wiosłowania pod ziemią. Stan wody w jaskiniach jest idealny – na tyle niski, by kilkuosobowa łódka mogła w niej dość swobodnie manewrować i na tyle wysoki, że co jakiś czas jednak trzeba schylić głowe i poczuć, że jest się jednak we wnętrzu góry.

Załącznik:
IMG_20180505_140245.jpg


Drugie słowo klucz w Ninh Binh, to: pagoda (znane też jako świątynia). Na górze, na dole, na rzece czy w górach - są wszędzie. Przez to, że zabudowa okolicy nie jest skondensowana, wszystkie te obiekty są mocno wyeksponowane. Nie oszukujmy się - podczas dłuższej podróży po Azji chyba nikt nie ma już ochoty wejść do kolejnej świątyni. Te w Ninh Binh, właśnie z uwagi na ekspozycję i krajobraz, sprawiają jednak, że ma się ochotę rzucić na nie okiem.

Załącznik:
IMG_20180506_164903_1.jpg


Załącznik:
IMG_20180506_162620.jpg


Załącznik:
IMG_20180506_164017.jpg


Któregoś wieczoru postanowiłem przejść się wraz ze znajomym do jednej z jaskiń znajdujących się nieopodal miejsca, w którym się zakwaterowaliśmy. Było to już grubo po zmroku i ku naszemu zdziwieniu, na końcu ścieżki trawersującej górę zastała nas światłość. Ciekawa jaskinia, z dwoma potężnymi salami i buddyjską kapliczką wewnątrz stała o tak, oświetlona przez całą noc, z otwartą bramą, niepilnowana. Pięknie się ją przez to zwiedzało, komfortowo bo samotnie i bez tłumów, i trochę jestem wdzięczny temu małemu leniuszkowi, który nie poszedł poprzedniego wieczoru zgasić tam światła. 400 schodów w górę - trochę rozumiem...

Załącznik:
IMG_20180507_102434.jpg


Mając wolny weekend w Hanoi naprawdę warto rozważyć wycieczkę do Ninh Binh. Tanio, ładnie i w miłym dla oka otoczeniu.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Wietnamska wiosna
#8 PostWysłany: 15 Cze 2018 15:24 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 703
Loty: 143
Kilometry: 323 917
Hue (hue, hue) + DMZ

Pomimo imponującej cytadeli i nietypowego jak na Wietnam urbanistycznego układu ulic w centrum, samo miasto nieszczególnie mnie urzekło. Natomiast to, co znajduje się w jego orbicie, okazało się być bardzo interesujące. Ale zanim o tym, to polecam rzucić okiem na niektóre z dostępnych na YT filmów dokumentalnych poświęconych bitwie o Hue, która miała miejsce podczas wojny wietnamskiej. Była to jedna z najbardziej krwawych bitew tego konfliktu, a w jej trakcie życie straciło ponad 5000 cywilów. Niegdyś zaś piękne Hue, obróciło się w perzynę.

Opuszczony Water Park

Kłamać nie będę. Z racji mojego uwielbienia do miejsc opuszczonych, charakterystyczny smok na jeziorze stanowił główny cel wyjazdu do Hue. Do obiektu oficjalnie wstępu nie ma ale jak to w Wietnamie bywa – wszystko się da. Czy to ścieżka przez krzaki, czy to drobna łapówka dla strażnika – zawsze da się jakoś dostać.

Załącznik:
Y3090774.jpg


Załącznik:
Y3251058.jpg


To, co pozostało po parku na chwilę obecną to:
- amfiteatr, gdzie jak się domyślam, widownia miała oglądać pokazy tresowanych fok i delfinów (a więc całe szczęście, że amfiteatr sczezł marnie);
- kompleks zjeżdżalni i płytkich basenów;
- kilka rozrzuconych tu i ówdzie pomników;
- i największa atrakcja kompleksu: budynek — smok.

Smok prezentuje się również ciekawie wewnątrz – na przykład klatka schodowa stylizowana jest na jego wnętrze (tak, jakby ktokolwiek wiedział, jak wygląda smok od środka) i nad głową ciągnie się smoczy kręgosłup, na boki rozchodzą się natomiast jego żebra. Istnieje możliwość wejścia do paszczy gada, ale nie takie było chyba założenie konstruktorów – korytarz od zębów dzieli betonowy próg, w który zapewne w przeszłości wstawiona była szyba. Na najniższym poziomie można natomiast znaleźć stelaże pozostałe po całkiem sporych akwariach.

Załącznik:
Y3140853.jpg


Załącznik:
IMG-20180511-WA0123.jpg


Załącznik:
Y3331181.jpg


Załącznik:
Y3341214.jpg


DMZ, czyli strefa zdemilitaryzowana

W DMZ byłem nie po raz pierwszy, za to pierwszy raz w życiu byłem w strefie, która już nie istnieje. Od podziału Wietnamu na północ i południe wzdłuż 17 równoleżnika minęło już kilka dekad, toteż patrząc na sielski krajobraz i ciągnące się po horyzont pola ryżowe, trudno sobie nawet wyobrazić jak ta okolica mogła wyglądać przed zjednoczeniem w 1976 roku.

Załącznik:
Y3550282.jpg


Jako taki pogląd na czasy przeszłe dają natomiast znajdujące się w pobliżu strefy tunele Vịnh Mốc, wydrążone po północnej stronie DMZ, jako schronienie przed intensywnymi bombardowaniami. Nie są to wielkie konstrukcje jak MRU czy kompleks Riese na Dolnym Śląsku. Tunele mają raczej rozmiar wietnamski – osoba w średniego wzrostu musi chodzić pochylona. O tunelach pewnie nie jedno można byłoby powiedzieć, ale dwa fakty zasługują na szczególne uwzględnienie. Po pierwsze – cywile i żołnierze zamieszkiwali tunele przez 6 lat. Po drugie – w tym czasie pod ziemią na świat przyszło siedemnaścioro dzieci...

Załącznik:
Y3540257.jpg


Załącznik:
Y3600327.jpg


Pałace, że hej

Pałace stanowią zdecydowanie największą atrakcję Hue. Dość powiedzieć, że o opuszczonym Water Parku i DMZ niewielu przyjezdnych w ogóle wie. Turyści przyjeżdżają więc tutaj najczęściej, żeby zobaczyć jak to się kiedyś imperatorzy urządzali. A trzeba przyznać, że urządzali się całkiem nieźle:

Załącznik:
Y3870741.jpg


Załącznik:
Y3950886.jpg


Rozciągnęła mi się ta relacja w czasie potwornie i kłaniam się tym, co dobrnęli do końca. Refleksję na koniec mam taką, że zaskakuje mnie ten kraj ilością ciekawych rzeczy do zobaczenia. I trochę mi teraz głupio, bo przed pierwszą wizytą trącił mi straszną nudą ;)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 8 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group