Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 3 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 14 Kwi 2026 13:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Lut 2021
Posty: 23
niebieski
Polecieć na koniec świata – Chatham Islands
Załącznik:
1.jpg
1.jpg [ 679.65 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Chyba każdy kto lubi podróżować chciałby polecieć na koniec świata i ja zaliczam się do tego grona. Rodzi się jednak zasadnicze pytanie – na koniec świata, czyli właściwie dokąd? Gdyby uwierzyć płaskoziemcom i przyjąć, że Ziemia to płaski dysk, który niosą na grzbietach cztery słonie stojące na wielkim żółwiu płynącym przez nieskończony ocean, jak można przeczytać w niektórych źródłach, to, teoretycznie, znalezienie końca świata, czyli, jak można założyć, krawędzi tego dysku, nie powinno być takie trudne. Okazuje się jednak, że jest. Jeżeli zaś przyjąć, że jest dyskiem, z biegunem północnym w centrum i ścianą lodu – Antarktydą, na krawędzi, jak mówią inne źródła, to najbliżsi celu mogą być Ci szczęśliwcy, którym udało się stanąć na tym kontynencie. Konia z rzędem jednak temu, kto tę krawędź odnalazł i sprawdził czy coś za nią jest. Wszystko wskazuje więc na to, że ten wątek rozważań należy porzucić.
Zakładając zatem, że Ziemia jednak nie jest płaska tylko ma kształt kuli, jak nas uczono w szkole, sprawa wcale nie staje się prostsza, bo jak zdefiniować i wskazać jednoznacznie na tej kuli miejsce, które będzie można nazwać Końcem Świata? Jeżeli więc chciałbym się tam wybrać, to muszę najpierw jakoś odnaleźć cel mojej podroży. Zacząłem szukać tu i tam i co? I okazuje się, że jest! W dodatku całkiem blisko, bo pomiędzy Sieradzem i Ostrowem Wielkopolskim, w miejscowości Głuszyna, gm. Kraszewice. Nasz, polski Koniec Świata! 😊 Czyżbym znalazł cel moich podróżniczych marzeń? Wsiadam więc w auto i jadę. Czytelne oznakowania prowadzą mnie na miejsce.
Załącznik:
2.jpg
2.jpg [ 716.34 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
3.jpg
3.jpg [ 597.91 KiB | Obejrzany 946 razy ]

I w końcu jestem!
Załącznik:
4.jpg
4.jpg [ 917.73 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Fajne miejsce, ale widać, że nie tylko ja je znalazłem. Jest tu Chata na Końcu Świata, można zrobić grilla, a baner na tablicy informuje, że w ubiegłym roku odbył się tu I Zlot Motocyklowy.
Załącznik:
5.jpg
5.jpg [ 916.56 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
6.jpg
6.jpg [ 733.19 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Niby wszystko się zgadza, asfalt się skończył, ludzi nie ma, znak jest, tylko co to za las za tym znakiem? I dokąd prowadzi ta piaszczysta droga? Czyżby tam były jeszcze jakieś zabudowania? Czy Koniec Świata nie powinien jednak wyglądać inaczej? Nie spodziewałem się co prawda zobaczyć głowy żółwia sunącej przez nieskończony ocean, ale żeby las, droga i ślady opon? Chyba to jednak nie tu i wygląda na to, że trzeba będzie szukać dalej.
Może więc należy uznać, że koniec świata to takie miejsce, gdzie kończy się ląd i zaczyna wielka woda? Historycznie miało to jakieś uzasadnienie, ale już dawno temu udowodniono, że za taką wodą też jest jakiś ląd i tym sposobem za koniec świata należałoby uznać jednak inne miejsce. A może przyjąć, że koniec świata jest tam gdzie kończy się mapa? To brzmi trochę lepiej, ale też ma poważny mankament, ponieważ jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wszyscy znamy z lekcji geografii mapę świata z Europą i Afryką na środku, obu Amerykami z lewej i Azją, Australią i Oceanią z prawej strony. Ale kto widział mapę jaka wisi w szkołach w Australii czy Nowej Zelandii ten wie w jakim położeniu jesteśmy my, tu w Polsce. Toż to prawie koniec świata! A wydawałoby się, że to oni mieszkają tam gdzie diabeł mówi dobranoc.
Załącznik:
7.jpg
7.jpg [ 675.53 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Ponieważ sprawa wyjazdu na koniec świata wydawała się być prawie nie do rozwiązania, postanowiłem zmienić podejście i zacząłem szukać miejsca które jest najbardziej oddalone od Polski i mojego rodzinnego Krakowa i gdzie możliwe będzie postawienie stopy na suchym lądzie. Mówiąc krótko, odnaleźć i polecieć na antypody Krakowa.
Jak wiadomo, antypody to miejsce leżące dokładnie po przeciwnej stronie kuli ziemskiej. Antypody wybranego miejsca mają szerokość geograficzną o tej samej wartości liczbowej, ale przeciwnej półkuli (północna – południowa), a długość geograficzna ma wartość liczbową dopełniającą do 180°, również przeciwnej półkuli (wschodnia – zachodnia). Współrzędne geograficzne Krakowa to w przybliżeniu 50°N, 20°E czyli antypody znajdują się w punkcie o współrzędnych 50°S, 160°W – a to jest na południowym Oceanie Spokojnym! Czyli kicha! Nie da się tam stanąć, nie mówiąc już o tym jak się tam dostać.
Załącznik:
8.png
8.png [ 292.47 KiB | Obejrzany 946 razy ]

A wszystko to przez to, że ok. 70% powierzchni kuli ziemskiej pokrywają morza i oceany, co oznacza, że większość obszarów lądowych nie ma lądowych antypodów, a kontynent australijski to największy ląd, którego antypody znajdują się w całości na oceanie. Zdecydowana większość Europy (w tym Polska), Afryki, Azji i Ameryki północnej również nie ma antypodów lądowych. Największymi obszarami wzajemnie antypodalnymi, jeśli można tak powiedzieć, są natomiast fragmenty Azji Wschodniej i Ameryki Południowej.
Nie zamierzałem jednak tak łatwo się poddać. Skoro nie da się stanąć na antypodach Krakowa to sprawdźmy gdzie się da stanąć najbliżej tego miejsca. I takim okazały się, należące do Nowej Zelandii, wyspy Chatham. Żadne tam Auckland, czy Christchurch, ani tym bardziej jakiekolwiek miejsce w Australii, na wyspach Tonga, Fiji, czy Polinezji Francuskiej. Mimo, że do nich też jest od nas kawał drogi, to jednak wszędzie tam jest bliżej z Krakowa, Polski i ogólnie naszej części Europy, niż na archipelag Chatham.
Współrzędne geograficzne Chatham Islands to około 44°S, 176°W, czyli ich antypody to 44°N, 4°E , a to jest w południowej Francji, a dokładniej ok. 40 km na północny zachód od Nîmes. To pokazuje jak daleko od antypodów Krakowa są te wyspy (ok. 1400 km). Ale i tak, skoro nie da się z Polski dalej postawić stopy, to będąc na Chatham, będzie można chyba uznać, że to właśnie ten Koniec Świata na który chciałbym polecieć? Ta mała zielona plamka pomiędzy czerwoną łezką oznaczająca antypody Krakowa i Nową Zelandią, to właśnie wyspy Chatham.
Załącznik:
9.png
9.png [ 80.11 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Plan aby polecieć na tak zdefiniowany koniec świata zaczął się krystalizować w dniu zakupu biletów do Nowej Zelandii. Ponieważ byłem już tam kilka lat temu i nawet popełniłem jakieś relacje na Fly4Free (dla zainteresowanych: dwa-wulkany-w-dwa-dni-hellip-czyli-szukajac-mordoru,217,157528 oraz weekend-w-abel-tasman-national-park,217,157631 ) ten wyjazd miał mieć charakter „zwiedzania uzupełniającego”, a przez to dawał możliwość wygospodarowania kilku dni na realizację innych podróżniczych celów.
Ponieważ Chatham Islands to kierunek mało komu znany, na początek kilka podstawowych informacji. Jest to grupa 25 rozproszonych wysp położonych około 860 km na wschód od Christchurch na południowej wyspie Nowej Zelandii. Razem zajmują ok. 966 km2 z czego ok. 900 km2 to Chatham Island i 63 km2 Pitt Island i tylko te dwie wyspy są zamieszkałe. Chatham Island ma ok. 600 mieszkańców, a Pitt Island ok. 40. Międzynarodowa linia zmiany daty została tu przesunięta na wschód od południka 180, tak aby wyspy były w tej samej strefie daty co Nowa Zelandia. Ciekawostką jest jednak to, że obowiązuje tu inna niż w NZ strefa czasowa, a przesunięcie wynosi nieoczywiste +45 minut. Wyspiarze określają to miejsce jako „First to see the sun” i coś w tym jest. Podstawę ekonomiczną wysp stanowi rolnictwo i rybołówstwo, ale także turystyka. Pogoda jest typowo oceaniczna, z chłodnymi i wietrznymi warunkami. Krajobraz jest zróżnicowany, od wygasłych wulkanów i wysokich klifów, poprzez rozległe, podmokłe obszary torfowe, po piaszczyste wydmy.
Po zakupie biletów do NZ szybko zacząłem rozglądać się za możliwością dotarcia na Chatham i znalezienia opcji noclegowych, a jak należy się domyślać, wiele ich nie ma. Jedynym przewoźnikiem jest mała, lokalna linia lotnicza, Air Chathams, wykonująca połączenia z Chatham do Auckland, Wellington i Christchurch. Loty do każdego z tych miast odbywają się generalnie raz w tygodniu, w sezonie znalazłem max. dwa, a ilość biletów jest ograniczona z uwagi na małe samoloty i ich równoczesne wykorzystywanie do transportu towarowego. Przed zakupem biletów należy też bezwzględnie sprawdzić i zarezerwować noclegi, ponieważ na wyspach nie ma wielu takich miejsc. Nie ma tam także pól kempingowych i nie ma możliwości swobodnego biwakowania. Nie ma też żadnego transportu publicznego, dlatego konieczne jest wypożyczenie w hotelu samochodu, bo innych wypożyczalni nie ma. Chatham Island nie jest małą wyspą, a drogi, poza kilkoma krótkimi odcinkami z nawierzchnią asfaltową, wszędzie są żwirowe lub nawet gruntowe. Większość wyspy stanowią tereny prywatne, co widać na poniższej mapce. W przypadku wielu miejsc konieczne jest więc uzyskanie zgody właścicieli na wejście na ich teren.
Załącznik:
10.jpg
10.jpg [ 725.57 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
11.jpg
11.jpg [ 720.62 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Naszą podróż na Chatham zaczynamy pod koniec lutego na lotnisku w Christchurch, gdzie dotarliśmy po kilku dniach eksploracji nowozelandzkiej wyspy południowej. Samolot mamy o 14.00. Oddajemy bagaż i odbieramy karty pokładowe. Miejsca nie są przydzielane. Nasz samolot to ATR-72 z 68 miejscami na pokładzie. Pasażerów jest jednak mniej, ponieważ pierwsze kilka rzędów zajęte jest przez zainstalowane na siedzeniach boxy z jakimiś towarami. Wolnych miejsc nie ma. Pogoda dopisuje, lecimy nad bezkresnym południowym Pacyfikiem w kierunku, w którym nic więcej nie lata! Po godzinie i 45 minutach wlatujemy nad Chatham Island i bezpiecznie lądujemy na niewielkim lotnisku. Budynek terminala jest obecnie w rozbudowie.
Załącznik:
12.jpg
12.jpg [ 430.86 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
13.jpg
13.jpg [ 291.38 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
14.jpg
14.jpg [ 581.14 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
15.jpg
15.jpg [ 424.27 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
16.jpg
16.jpg [ 531.07 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
17.jpg
17.jpg [ 591.29 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
18.jpg
18.jpg [ 597.81 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
19.jpg
19.jpg [ 583.65 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Przed terminalem czeka już na nas Pani z hotelu w którym mamy zarezerwowane noclegi. Czeka na nas też terenowe Mitsubishi, którym będziemy poruszać się po wyspie, a wychodząc z terminala wita nas taki oto sielski widoczek.
Załącznik:
20.jpg
20.jpg [ 679.58 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Odbieramy bagaże, samochód i jedziemy do Waitangi. Z lotniska do hotelu jest ok. 20 km, a z uwagi na szutrową drogę, jedzie się prawie pół godziny. Ruch oczywiście lewostronny. Wygląda na to, że jesteśmy jedynymi obcokrajowcami na wyspie. Pani zarządzająca hotelem nie pamięta też żeby był tam już kiedykolwiek ktoś z Polski, wspomina tylko, że kilka lat wcześniej był jakiś człowiek ze Skandynawii. Odwiedzającymi wyspę są praktycznie tylko Nowozelandczycy i to w większości w zorganizowanych niewielkich grupach. Na pamiątkę dostaje więc od nas niedużą polską flagę i anglojęzyczny przewodnik Pascala po Krakowie. Uważam, że zawsze warto mieć takie drobiazgi ze sobą jak jedzie się gdzieś daleko, a już szczególnie na Koniec Świata 😊 Mimowolnie staliśmy się też swego rodzaju atrakcją. Wiele osób pytało nas skąd, jak i dlaczego? Było to dla nas miłe i ciekawe doświadczenie, szczególnie, że z ich punktu widzenia, to my przylecieliśmy przecież z końca świata.
Ponieważ większość terenów na wyspie jest prywatnych, uzgodniliśmy w hotelu kiedy i gdzie chcielibyśmy pojechać. Poinformowano nas też, że na poprawę i utrzymanie infrastruktury turystycznej na wyspach ustalona została „donation” w wysokości 25 NZD/osobę i taką doliczono nam na koniec do rachunku. Jest już późne popołudnie, zegarki przesunięte o +45 minut, mamy więc niewiele czasu na rozpoznanie najbliższej okolicy za dnia. Waitangi jest największą osadą na Chatham Island. Nie jest jednak zbyt rozległa, przez co nietrudno szybko zorientować się gdzie co jest.
Załącznik:
21.jpg
21.jpg [ 692.23 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
22.jpg
22.jpg [ 680.45 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Nie omieszkaliśmy też przejść się po jednej z dwóch publicznych plaż na wyspie - Waitangi Beach, przy której widzimy wyrzucone przez kogoś muszle pāua.
Załącznik:
23.jpg
23.jpg [ 629.62 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
24.jpg
24.jpg [ 611.88 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
25.jpg
25.jpg [ 945.68 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
26.jpg
26.jpg [ 735 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Plan na kolejny dzień zakłada przejazd do Owenga, w południowo-wschodniej części wyspy, a następnie na jej północno-wschodni kraniec, do Point Munning, gdzie znajduje się duża kolonia fok. Jedziemy zatem najpierw w kierunku Owenga. Po drodze mijamy namalowane ręcznie znaki informujące o możliwości spotkania pingwinów – ich samych jednak nie udaje nam się zobaczyć.
Załącznik:
27.jpg
27.jpg [ 847.88 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
28.jpg
28.jpg [ 679.6 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
29.jpg
29.jpg [ 654.55 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
30.jpg
30.jpg [ 618.82 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
31.jpg
31.jpg [ 839.63 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Na końcu drogi stoi pomnik Tommy Solomona – uważanego za ostatniego pełnokrwistego Moriori, który zmarł w 1933 roku. Trudne warunki atmosferyczne zniszczyły pomnik i jest on obecnie zasłonięty. Moriori natomiast, to lud który przybył na wyspy Chatham około 800 lat temu z Polinezji. Europejczycy dotarli tu dopiero pod koniec XVIII wieku. Około 600 lat temu Moriori złożyli uroczystą przysięgę pokoju, znaną jako Prawo Nunuku. Ich decyzja o przestrzeganiu tego prawa w obliczu agresji Maorysów w 1835 roku miała jednak dla nich samych tragiczne konsekwencje, zostali bowiem w znacznej części wymordowani, zniewoleni i pozbawieni swoich ziem.
Załącznik:
32.jpg
32.jpg [ 589.74 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
33.jpg
33.jpg [ 925.19 KiB | Obejrzany 946 razy ]

W drodze powrotnej do Waitangi zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w małym porcie w Owenga.
Załącznik:
34.jpg
34.jpg [ 552.67 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
35.jpg
35.jpg [ 637.11 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
36.jpg
36.jpg [ 649.26 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
37.jpg
37.jpg [ 766.04 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
38.jpg
38.jpg [ 635.56 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Następnie kierujemy się na północ, mijamy skręt na lotnisko i docieramy do początku szlaku Te Whanga Walk, nad zajmującą znaczną część wyspy słonowodną laguną - Te Whanga Lagoon. Po krótkim spacerze, ale bez przechodzenia całego szlaku, jedziemy na Point Munning.
Załącznik:
39.jpg
39.jpg [ 639 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
40.jpg
40.jpg [ 646.07 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
41.jpg
41.jpg [ 684.24 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
42.jpg
42.jpg [ 595.23 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
43.jpg
43.jpg [ 734.49 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
44.jpg
44.jpg [ 775.86 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
45.jpg
45.jpg [ 729.72 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
46.jpg
46.jpg [ 706.42 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
47.jpg
47.jpg [ 626.46 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
48.jpg
48.jpg [ 714.17 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
49.jpg
49.jpg [ 701.53 KiB | Obejrzany 946 razy ]

W pewnym momencie droga się kończy wjazdem na farmę, zatrzymujemy się więc i zastanawiamy co dalej robić. Spotykamy na szczęście jej właściciela, który pozwala nam przejechać przez swoje podwórko i kieruje na polną drogę, w stronę kolonii.
Załącznik:
50.jpg
50.jpg [ 771.36 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
51.jpg
51.jpg [ 640.25 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
52.jpg
52.jpg [ 744.58 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Po kilku kolejnych kilometrach dojeżdżamy do miejsca, z którego dalej można iść już tylko pieszo. Trochę po buszu, trochę po błocie którego nie da się ominąć.
Załącznik:
53.jpg
53.jpg [ 903.68 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
54.jpg
54.jpg [ 933.74 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
55.jpg
55.jpg [ 950.04 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
56.jpg
56.jpg [ 902.31 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Po kilku minutach wychodzimy jednak na suchy teren i powoli podchodzimy do kolonii fok, a właściwie uchatek, do których zaliczają się żyjące tu licznie kotiki nowozelandzkie. Kilka zwierząt jest całkiem blisko. Spędzamy tu dłuższą chwilę obserwując bawiące się młode i wracające z morza dorosłe osobniki.
Załącznik:
57.jpg
57.jpg [ 723.03 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
58.jpg
58.jpg [ 907.63 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
59.JPG
59.JPG [ 921.72 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
60.jpg
60.jpg [ 867.38 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
61.jpg
61.jpg [ 963.83 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
62.JPG
62.JPG [ 954.02 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
63.jpg
63.jpg [ 736.18 KiB | Obejrzany 946 razy ]

W końcu jednak czas się zbierać i wracać do Waitangi. Po drodze skręcamy jeszcze na chwilę w kierunku Cape Young.
Załącznik:
64.jpg
64.jpg [ 696.21 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
65.jpg
65.jpg [ 793.17 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
66.jpg
66.jpg [ 656.72 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
67.jpg
67.jpg [ 806.76 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
68.jpg
68.jpg [ 696.06 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
69.jpg
69.jpg [ 664.43 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
70.jpg
70.jpg [ 641.16 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Późny obiad jemy w hotelowym barze. Tu dwa słowa o samym hotelu. Na Chatham nie ma wielu miejsc noclegowych, a zdecydowana większość z nich, jeśli nawet nie wszystkie, obsługiwane, czy też koordynowane są przez Hotel Chathams. Hotel może też pomóc przy rezerwacji przelotów, wynajmie samochodu lub roweru i organizacji lokalnych wycieczek. Recepcja, hotelowa restauracja/jadalnia, bar i kilkanaście pokoi znajduje się nad zatoką, w centrum Waitangi. Inne pokoje, ale także domki, rozlokowane są w pobliżu. W cenie naszych noclegów były śniadania w formie szwedzkiego stołu i trzeba przyznać, że były one zróżnicowane, smaczne i syte. Ciekawie podawany był np. lokalny miód.
Załącznik:
71.jpg
71.jpg [ 713.46 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Kolejny dzień zamierzamy spędzić eksplorując zachodnią część wyspy. Po śniadaniu jedziemy więc w kierunku północno-zachodniego jej końca.
Załącznik:
72.jpg
72.jpg [ 713.12 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
73.jpg
73.jpg [ 767.47 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
74.jpg
74.jpg [ 899.4 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
75.jpg
75.jpg [ 734.83 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
76.jpg
76.jpg [ 792.53 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Pierwszy przystanek robimy przy bazaltowych kolumnach. Wita nas zamknięta na kłódkę brama na pastwisko, po którym trzeba dojechać w pobliże kolumn. Wizyta tu była uzgodniona w hotelu, dostaliśmy więc klucz do tej kłódki. Otwieramy bramę, zamykamy za sobą i jedziemy do punktu z którego pójdziemy dalej pieszo.
Załącznik:
77.jpg
77.jpg [ 556.04 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
78.jpg
78.jpg [ 556.98 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Podobne kolumny widziałem już w innych miejscach, ale i tu wyglądają interesująco.
Załącznik:
79.jpg
79.jpg [ 757.27 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
80.jpg
80.jpg [ 739.97 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
81.jpg
81.jpg [ 846.7 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
82.jpg
82.jpg [ 859.53 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
83.jpg
83.jpg [ 917.82 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Kolejnym punktem jest Port Hutt, najbardziej osłonięty naturalny port na wyspie, z wrakiem dawnego trałowca z czasów II wojny światowej - Thomas Currell, przekształconego później w zamrażarkę dla ryb. W zatoce są też inne wraki mniejszych statków.
Załącznik:
84.jpg
84.jpg [ 741.38 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
85.jpg
85.jpg [ 732.78 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
86.jpg
86.jpg [ 742.87 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
87.jpg
87.jpg [ 787.61 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
88.jpg
88.jpg [ 649.25 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
89.jpg
89.jpg [ 745.76 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Następnie jedziemy w kierunku północnym, przez totalne pustkowie z niewysokimi stożkami wulkanicznymi. To prawdziwy koniec świata!
Załącznik:
90.jpg
90.jpg [ 666.24 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
91.jpg
91.jpg [ 721.06 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
92.jpg
92.jpg [ 692.27 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
93.jpg
93.jpg [ 690.81 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
94.jpg
94.jpg [ 642.72 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
95.jpg
95.jpg [ 682.44 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
96.jpg
96.jpg [ 721.6 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
97.jpg
97.jpg [ 754.32 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
98.jpg
98.jpg [ 725.95 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
99.jpg
99.jpg [ 686.42 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
100.jpg
100.jpg [ 741.91 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
101.jpg
101.jpg [ 668.91 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
102.jpg
102.jpg [ 636.82 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
103.jpg
103.jpg [ 778.42 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
104.jpg
104.jpg [ 715.04 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Po kilku kilometrach zjeżdżamy z drogi zobaczyć zabytkowy Stone Cottage - kamienny dom z lat 70-tych XIX wieku, wpisany na listę dziedzictwa Nowej Zelandii. Tu też jest teren prywatny, ale mamy zgodę na wjazd, korzystamy więc z tego i jedziemy po pastwiskach jak najbliżej domu. Krajobrazy są takie, że brakuje tylko żyraf, antylop, bawołów i lwów i byłoby jak na safari 😊
Załącznik:
105.jpg
105.jpg [ 764.61 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
106.jpg
106.jpg [ 617.89 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
107.jpg
107.jpg [ 733.26 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
108.jpg
108.jpg [ 754.91 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
109.jpg
109.jpg [ 819.96 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
110.jpg
110.jpg [ 710.46 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
111.jpg
111.jpg [ 889.52 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Do samego domu wchodzić nie można z uwagi na jego zły stan techniczny, robimy więc zdjęcia z zewnątrz, a następnie idziemy na pobliska plażę Maunganui Beach. Widoczek jak z pocztówki. Plaża ma podobno 17 kilometrów długości i wyróżnia ją duża ilość białych muszli.
Załącznik:
112.jpg
112.jpg [ 786.91 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
113.jpg
113.jpg [ 827.12 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
114.jpg
114.jpg [ 563.42 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Na koniec jedziemy jeszcze na drugą z publicznych plaż na wyspie - Waitangi West. Wiatr i fale naniosły tu dużo drewna i wodorostów, przez co nie prezentuje się w tym dniu najlepiej.
Załącznik:
115.jpg
115.jpg [ 733.58 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
116.jpg
116.jpg [ 732.77 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
117.jpg
117.jpg [ 813.83 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Ponieważ chcemy pojechać jeszcze na południe zachodniej części wyspy, zbieramy się więc i wracamy.
Załącznik:
118.jpg
118.jpg [ 558.04 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
119.jpg
119.jpg [ 599.28 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
120.jpg
120.jpg [ 688.46 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Z Waitangi jedziemy wzdłuż wybrzeża, a krajobraz tej części wyspy wypełniają głównie wszechobecne pastwiska.
Załącznik:
121.jpg
121.jpg [ 777.16 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
122.jpg
122.jpg [ 782.88 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
123.JPG
123.JPG [ 794.87 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
124.jpg
124.jpg [ 764.64 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
125.jpg
125.jpg [ 689.86 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
126.jpg
126.jpg [ 828.9 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Dojeżdżamy w końcu do Awatotara Creek, gdzie sytuacja nieco się zmienia. Ten mały fragment wyspy bardziej przypomina krajobrazy z kontynentalnej Nowej Zelandii. Można tu też zrobić trekking po buszu, ale, jak widać, również za zgodą właścicieli terenu.
Załącznik:
127.jpg
127.jpg [ 835.23 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
128.jpg
128.jpg [ 732.99 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
129.jpg
129.jpg [ 935.1 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
130.jpg
130.jpg [ 936.43 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Zaraz za Awatotara Creek, droga jest zamknięta. Nie mamy jednak już czasu na pójście dalej pieszo tym szlakiem, wracamy więc do Waitangi na późny obiad.
Załącznik:
131.jpg
131.jpg [ 721.78 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
132.jpg
132.jpg [ 636.28 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
133.jpg
133.jpg [ 768.99 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
134.jpg
134.jpg [ 729.01 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
135.jpg
135.jpg [ 811.48 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
136.jpg
136.jpg [ 718.96 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Ostatni dzień na Chatham przywitał nas intensywnym deszczem i mocnym wiatrem. Wkrótce jednak zaczęło się przejaśniać, co pozwoliło na wylot tylko z niewielkim opóźnieniem. Samochód zostawiamy na lotnisku, przed terminalem. Przejechaliśmy w sumie ok. 380 km. Przy prowizorycznym stanowisku odprawy zostawiamy bagaże i odbieramy karty pokładowe.
Załącznik:
137.jpg
137.jpg [ 460.12 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
138.jpg
138.jpg [ 528.7 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Lot do Auckland trwał 2,5 godziny. Tym razem w samolocie 2/3 siedzeń zajmowało cargo, a pasażerów było tylko 20. Wolnych miejsc brak. Ale nie ma się co dziwić, na Chatham wszystko trzeba jakoś dostarczyć, a także wywieźć stąd ryby, owoce morza i inne wytworzone na wyspach produkty.
Załącznik:
139.jpg
139.jpg [ 488.82 KiB | Obejrzany 946 razy ]

Załącznik:
140.jpg
140.jpg [ 554.57 KiB | Obejrzany 946 razy ]


Moje wrażenia z pobytu na Chatham Island są bardzo pozytywne. Przez trzy dni, które spędziliśmy na tej wyspie, udało nam się zobaczyć znaczną jej część. Zabrakło jednak czasu na przejście kilku polecanych szlaków, czy też całodzienną wycieczkę na Pitt Island. Wydaje się więc, że 2-3 dni więcej można by tam było spokojnie zagospodarować. Krajobrazy na Chatham pasują do tych, jakie można sobie wyobrazić, że są gdzieś na końcu świata. Poza szeroko rozumianą przyrodą niewiele tam jest, co nie wszystkim oczywiście będzie odpowiadać. Klimaty takie jak lubię – dużo przestrzeni, bez upałów, bez tłumów. W większości miejsc na wyspie byliśmy praktycznie sami. Pogoda nam dopisała, ale ostatni dzień pokazał, że bywa z tym różnie. Nie widzieliśmy ani jednego komara, czy boleśnie gryzących, malutkich muchówek (Sandflies), jakie zdarzają się w niektórych częściach kontynentalnej Nowej Zelandii. Historia tego miejsca jest ciekawa, spotkani ludzie byli dla nas mili i życzliwi. Kierowcy nielicznych samochodów pozdrawiają się wzajemnie mijając się. Taki trochę inny świat niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Wyjazd na Chatham Islands nie jest jednak budżetową wycieczką i trzeba to mieć na uwadze planując tam podróż.
Jak już wcześniej wspomniałem, nie da się z Krakowa, Polski i naszej części Europy, postawić stopy na suchym lądzie dalej niż właśnie na wyspach Chatham. Nam udało się tam dotrzeć, przez co można chyba uznać, że byliśmy na Końcu Świata. Żeby jednak wyjazd był kompletny, trzeba będzie jeszcze wybrać się do południowej Francji, stanąć na antypodach Chatham Islands i przekonać się jak wygląda koniec świata widziany z perspektywy mieszkańców tych odległych wysp.
Góra
 Profil Relacje PM off
38 ludzi lubi ten post.
9 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Wakacje w Rzymie ☕🍕 Loty piątek-poniedziałek i pobyt w hotelu ze śniadaniami za 1269 PLN 💚🤍❤️ Wakacje w Rzymie ☕🍕 Loty piątek-poniedziałek i pobyt w hotelu ze śniadaniami za 1269 PLN 💚🤍❤️
Tydzień na greckiej wyspie z wyżywieniem za 1829 PLN 🏖️🌊 Tydzień na greckiej wyspie z wyżywieniem za 1829 PLN 🏖️🌊
Offline
#2 PostWysłany: 14 Kwi 2026 15:55 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 535
niebieski
Fajna relacja. Kiedyś podróżując po Francji minąłem znak informujący, że są to dokładnie antypody Wysp Chatham. Nie było to na autostradzie, ale na pewno da się znaleźć.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#3 PostWysłany: 14 Kwi 2026 19:23 

Rejestracja: 22 Lut 2014
Posty: 15
Loty: 233
Kilometry: 487 115
Dzięki za tę relację i jej zabawny początek ;-) Lubię czytać o takich niestandardowych miejscach, może kiedyś skuszę się na NZ, na razie inne kierunki są bardziej kuszące ...
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 3 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group