Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Kazbek - 5033 m n.p.m.
#1 PostWysłany: 27 Wrz 2015 17:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Kwi 2013
Posty: 628
Loty: 212
Kilometry: 353 574
Mam jednak coś nie tak z głową. Dać namówić się na taki wyjazd będąc w górach ledwie 5 razy… Głupota. Tak to już ze mną jest i chyba muszę się z tym pogodzić.

To miał być zwykły 3 dniowy wyjazd do Gruzji. Bilety kupione na listopad za grosze, za kupony z maratonu w Skopje. Wszystko fajnie tylko Wizzair zmniejszył liczbę kursów z dwóch do jednego tygodniowo, tak że w systemie mieliśmy wylot i powrót tego samego dnia. Co tu zrobić? Tydzień w listopadzie trochę za długo z racji na uczelnię, więc poprosiliśmy o zwrot kosztów. Mateusz (mój towarzysz podróży) o gotówkę na konto, a ja o 120% na konto Wizz. Później okazało się, że do Gruzji lata Wizz Ukraine i tylko na tą linię mogłem wykorzystać swoje 120% więc zacząłem męczyć Mateusza o inny termin wyjazdu tak bym mógł wykorzystać kasę. Za jego namową zdecydowaliśmy się na zmianę terminu na wrzesień 2015 mając w planach zdobycie pięciotysięcznika w Gruzji – Kazbek. Długo mnie do tego planu nie trzeba było przekonywać. „Przez rok się przygotuję” ale rzeczywistość jest zawsze inna.

Całą wyprawę zacząłem z wielkim przytupem. Już w autobusie do samolotu zorientowałem się że zostawiłem ładujący się telefon przy gate’ach. Szybka reakcja Mateusza, zadzwonił na mój telefon i odebrała jakaś kobieta. Była to sprzątaczka, dzięki której udało się odzyskać łączność ze Światem. Przekazała ona telefon kierowcy drugiego autobusu, on następnie załodze samolotu i dalej po sznureczku telefon trafił do mnie. Jak takie rzeczy się dzieją na początku to naprawdę się zapowiadał ciekawy wyjazd.

Gruzja przywitała nas butelką wina. Na kontroli paszportowej każdy pasażer otrzymywał małą butelkę Gruzińskiego czerwonego wina. I takie przywitanie to ja rozumiem. Szkoda tylko że inne kraje nie zbyt chętnie chcą od Gruzinów ten zwyczaj podłapać.
Załącznik:
1-001 (Large).jpg


Przygód ciąg dalszy miał miejsce w marszrutce do Tbilisi. Tuż po starcie z postoju w połowie drogi złapała mnie biegunka. Szybko do kierowcy żeby się zatrzymał, a on na to, że przed chwilą był postój. Po paru minutach mojego nękania udało mu się znaleźć jakąś stację benzynową. Ale jak to w takich sytuacjach bywa, szybko nadszedł kolejny atak. Kierowcy myślałem że nerwy puszczą, no ale co zrobić. Nie było czasu na wybrzydzanie, tym razem miałem do wyboru krzaki lub krzaki.

Ufffff…….. w końcu czułem, że dam radę dojechać do Tbilisi.

W Tbilisi pojechaliśmy metrem na stację Didube, skąd odjeżdżają marszrutki do Kazbegi. Tam na peronie podchodzi do nas student z jakimś starszym kolesiem i pyta:
- Do kazbegi?
- Tak
- To super, bo szukamy osób do marszruty, 10 GELi od łepka, z Wami mamy 5 osób jeszcze tylko 2 i jedziemy.

Okazało się w końcu, że pojechaliśmy w pięciu – my we dwóch i 3 studentów Politechniki Śląskiej. Byli w Gruzji już 3 tygodnie i przez całą drogę opowiadali o swoich niezwykłych przygodach. Najciekawszą bez wątpienia była ta o wyprawie na Święto Lomisoba (chyba), podczas którego odbywał się rytualny ubój zwierząt. Udało im się dojechać do przed ostatniej wioski, bo dalej nic już nie jeździło i musieli iść 15 km z buta. W wiosce 5 domów (a właściwie zagród) na krzyż i żeby tego było mało Święto było następnego dnia, co kompletnie nie zgadzało się z informacją, którą znaleźli w Internecie. Przenocowali ich jacyś pasterze, a z późniejszych rozmów okazało się, że byli oni pierwszymi turystami w wiosce w całej jej historii. Co za zaszczyt. Samo święto, tak jak widziałem nagrania na telefonie, dosyć specyficzne. Każda rodzina przynosiła jedno zwierzę- jagnię, kozę lub krowę. Następnie przychodził „Rzeźnik” (potężnie zbudowany chłop, z równie wielkimi nożami) i po kolei odcinał głowę zwierzętom po czym rzucał ją w krzaki. Zwierzęta jeszcze przez minutę machały kończynami i jak się uspokoiły rodziny brały się za obrabianie mięsa.

Z chłopakami rozstaliśmy się już na samym początku dotarcia do Kazbegi. Zrobiliśmy zakupy (chleb, woda, gaz) i ruszyliśmy w stronę szczytu. Plan był prosty: pierwszego dnia dochodzimy do rzeki (ok. 3000 m n.p.m.), następnego dnia śpimy na Plato (4500 m n.p.m.), trzeciego dnia zdobywamy szczyt i schodzimy jak najniżej. Był on dosyć mocno skondensowany ale według prognoz przed wyjazdem trzeci dzień miał być ostatnim dniem dobrej pogody.
Załącznik:
1A (Large).JPG

Załącznik:
2-001 (Large).jpg

Już na samym początku było widać, że Mateusz jest w swoim żywiole, i mocno było widać różnicę w przygotowaniu, bo cały czas go spowalniałem i musiał na mnie czekać.
Pierwszego dnia zabrakło nam nie wiele. Nie udało się nam dotrzeć do rzeki i namiot rozbiliśmy w pierwszym dogodnym miejscu jak już się zaczęło ściemniać. Noc dosyć zimna ok. 0°C stopni w namiocie a było to dopiero 3000m. Planowa pobudka o 4 ale z racji tego iż było zbyt ciemno przedłużyliśmy sobie sen do 5.
Załącznik:
3-001 (Large).jpg

Załącznik:
4-001 (Large).jpg

Załącznik:
5-001 (Large).jpg

Po zwinięciu obozu okazało się, że do rzeki mieliśmy ok. 20 minut. Tuż za rzeką (a tuż przed lodowcem) spotkaliśmy Polaków – Pawła i Jolę. Był ich to pierwszy wyjazd w tak wysokie góry i podobnie tak jak my, mieli oni w planach zdobycie szczytu tyle, że chcieli zrobić sobie jeszcze dzień aklimatyzacji w stacji Meteo (3600m). Szło się nam z nimi bardzo dobrze. Ponadto Paweł miał nawigację, która świetnie nas prowadziła przez mgłę, a my szliśmy tylko z mapą. Dlatego po przejściu pierwszego lodowca i dotarciu do stacji Meteo zdecydowaliśmy, że zmienimy plany i razem z Jolą i Pawłem zrobimy dodatkowy dzień aklimatyzacji. Z informacji, które otrzymaliśmy wynikało, że pogoda się poprawia i czwartego dnia też mają być dobre warunki.
Załącznik:
6-001 (Large).jpg

Załącznik:
7-001 (Large).jpg

Załącznik:
8-001 (Large).jpg

Załącznik:
9-001 (Large).jpg


O 14 byliśmy w Meteo i od razu rozbiliśmy obóz. Sama stacja to totalny syf i ruina. Sporo okien powybijanych, w cenie tylko materac i podłoga, brak ubikacji, ogółem lepsze warunki były w namiocie. A do tego jeszcze cena za noc w Meteo 35 GELi, gdzie za namiot chcieli 10 GELi, których nawet nikt nie zbierał.
Załącznik:
10-001 (Large).jpg

Załącznik:
11-001 (Large).jpg

Załącznik:
12-001 (Large).jpg

Załącznik:
13-001 (Large).jpg


Pozostałą część dani poświęciliśmy na rekonesans trasy do czarnego krzyża. Jak się później okazało Mateusz miał też w planach zrobienie mi na małym fragmencie lodowca symulacji wpadania do szczeliny. Ogółem fajna sprawa i przydatna rzecz, gdybym tylko podczas tej całej symulacji nie porwał sobie spodni.
Załącznik:
14-001 (Large).jpg

Załącznik:
15-001 (Large).jpg


Wróciliśmy do namiotu i zaczęliśmy się przepakowywać, tak aby część rzeczy zostawić w Meteo i nie wnosić tego wyżej. Mieliśmy iść już spać kiedy nagle się pokłóciliśmy. Poszło o sposób w jaki się przepakowywałem. Mateusz doszedł do wniosku iż, nie mamy zespołu żeby rozbić namiot na Plato, gdzie warunki są okropne, więc znowu zmieniamy plany i jutro uderzamy na szczyt.
Wszystkie ekipy atakujące z Meteo wyszły o 2 w nocy, my natomiast o 4. Mimo tej zwłoki było tak ciemno, że tuż za Meteo się zgubiliśmy. Warto wspomnieć, że jedyną rzeczą wyznaczającą trasę są małe kopczyki, poustawiane z kamieni, kompletnie niewidoczne w nocy.
Załącznik:
16-001 (Large).jpg


Dopiero tuż przed 6 udało się nam wrócić na szlak. Nagle Mateusz zdjął plecak, wywalił z niego wszystkie rzeczy, zostawił tylko termosy oraz jedzenie i oznajmił mi, że on idzie na szczyt a ja mam przenieść obóz do czarnego krzyża. Nie kłócąc się z nim pozbierałem resztę rzeczy i wróciłem do Meteo. Przy stacji okazało się, że Jola słabo się czuję więc Paweł z nią odpuszczają atak i najprawdopodobniej będą schodzić do Kazbegi. Zwinąłem obóz tak aby ok. 11 rozbić go ponownie tyle, że już pod czarnym krzyżem. Chwilę później do sąsiedniego namiotu z ataku szczytowego wróciły 3 dziewczyny, które startowali stąd ok. 3 w nocy. Trzeba im przyznać, że tempo miały niezłe, skoro wróciły tak wcześnie. Do 17 czas w większości upłynął mi na spaniu pomieszanym z wypatrywaniem Mateusza, do momentu kiedy to na miejscu dziewczyn rozbił się Mariusz. Podobnie jak my, miał on w planach atakowanie następnego dnia szczytu i planował wstać przed 3 aby koczować na polską 12 osobową grupę Adventure24, którą spotkał w Meteo. Miał ich prowadzić Gruziński przewodnik, więc znikome prawdopodobieństwo zgubienia szlaku.
Załącznik:
17-001 (Large).jpg

Załącznik:
18-001 (Large).jpg


Chwilę przed 18 do namiotu wrócił w końcu Mateusz, w towarzystwie Włochów i Gruzińskiego przewodnika. Jak się później okazało zawrócili oni go jakąś godzinę przed szczytem. Był wykończony, poszedł od razu spać, a ja w tym czasie poszedłem na dokładny rekonesans trasy tak żebyśmy tym razem nie zgubili się już na początku.
Pobudka o 3. Gotując wodę na herbatę skończył się nam gaz w butli, więc na cały dzień została nam tylko lodowata woda ze strumienia. Ruszyliśmy, widząc gdzieś daleko za nami sporą grupę światełek. Po godzinie jednak się zgubiliśmy i musieliśmy czekać aż ludzie z Adventure24 nas dogonią, aby do nich się podłączyć. Od momentu gdy doszliśmy do drugiego lodowca i kiedy się wszyscy związali linami, tempo spadło tak drastycznie, że nawet ja się za nimi wlokłem. Od Plato był już sam śnieg, było już jasno, i tylko jedna wydeptana ścieżka więc nie było szansy się zgubić dlatego postanowiliśmy wyprzedzić całą grupę, którą mieliśmy przed sobą.
Załącznik:
19 (Large).jpg

Załącznik:
20 (Large).jpg

Załącznik:
21 (Large).jpg

Załącznik:
22 (Large).jpg


Z każdym krokiem było coraz stromiej, a z racji wysokości musieliśmy coraz częściej robić przerwy. Na szczyt wdrapaliśmy się ok. 10 (cały czas mnie zastanawia jak na godzinę 11 te trzy dziewczyny wróciły już do namiotu). Widoki niesamowite i nie do opisania. A co za radość, bo w końcu o to chodziło.
Załącznik:
23-001 (Large).jpg

Załącznik:
24-001 (Large).jpg

Załącznik:
25-001 (Large).jpg

Załącznik:
26-001 (Large).jpg

Załącznik:
26A (Large).jpg


Po 20 minutach dołączyła grupa Adventure 24 i zrobił się mały tłok na syczcie więc posiedzieliśmy jeszcze chwilę i postanowiliśmy schodzić. Wyczerpanie dopadło mnie już na początku schodzenia. Straszny ból głowy i do tego doszła jeszcze gorączka. Do namiotu zeszliśmy dopiero na 17. Padłem. Mariusz pożyczył dał nam drugą butlę gazową, Mateusz zrobił mi herbatę i leki, a ja spałem aż do samego rana.
Załącznik:
27 (Large).jpg

Załącznik:
28-001 (Large).jpg

Załącznik:
29-001 (Large).jpg


Rano, kolejnym Polakom, którzy rozbili się obok nas zostawiliśmy butlę z gazem od Mariusza. Cały dzień schodzenia, żeby równo o 19 razem z Mateuszem i Mariuszem otworzyć piwo, siedząc już w marszrutce do Tbilisi. Tego nam było trzeba.
Załącznik:
30-001 (Large).jpg


PS. Drugiego dnia w Tbilisi do naszego pokoju w Hostelu, dołączyli pewni Polacy, którzy też zdobyli Kazbek. Okazało się, że to im zostawiliśmy butlę z gazem. Jak ten świat jest mały. Góra z górą się nie zejdzie, a Polak z Polakiem zawsze.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Rowerem do Aten
Kazbek - 5033 m n.p.m.
Liczba odwiedzonych krajów: 64


Ostatnio edytowany przez wrzoch 28 Wrz 2015 12:03, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
50 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Wrz 2015 21:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Gru 2011
Posty: 5600
Loty: 169
Kilometry: 241 913
HON fly4free
Za tę fotkę z flagą i w koszulce na szczycie, druga koszulka powinna powędrować do autora!
_________________
Blbec je blbec a blbcem zůstane
Ja tu tylko sprzątam
Image
Góra
 Relacje PM off
wrzoch lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 27 Wrz 2015 21:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Sie 2014
Posty: 1629
Zbanowany
@wrzoch Ty to jesteś wariat :D oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Mega relacja!
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 27 Wrz 2015 22:00 

Gratuluję. Cud, że nic Ci się nie stało.
Góra
 PM off  
 
#5 PostWysłany: 28 Wrz 2015 08:44 

Rejestracja: 02 Mar 2014
Posty: 0
Loty: 91
Kilometry: 162 785
Kazbek jest okazałą górą, ale nie, jak piszesz, najwyższą w Gruzji. Ten tytuł należy do Szchary (5193m).
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
wrzoch uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 28 Wrz 2015 10:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Mar 2011
Posty: 6095
Loty: 171
Kilometry: 188 843
platynowy
Jasne przyznajemy koszulkę, co by zawsze była świeża na składzie. Przyznamy również inny upominek podróżniczy wybrany przez autora relacji, bo koszulka to jednak drobiazg a to zasługuje na coś więcej!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 28 Wrz 2015 10:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Lip 2014
Posty: 921
Loty: 272
Kilometry: 704 433
srebrny
@wrzoch -szacun najpierw rowerowe Ateny teraz Kazbek - ciekawy jestem co w planach :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 28 Wrz 2015 10:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2012
Posty: 5351
Loty: 141
Kilometry: 270 325
niebieski
Następne pewnie będzie w przyszłym roku 'samochodem z Krakowa do Kołobrzegu' - to dopiero hardcore :D
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 28 Wrz 2015 11:20 

Rejestracja: 23 Maj 2013
Posty: 161
Mega szacun :),extra fotki :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 28 Wrz 2015 11:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Kwi 2013
Posty: 628
Loty: 212
Kilometry: 353 574
sztukapodrozowania napisał(a):
Kazbek jest okazałą górą, ale nie, jak piszesz, najwyższą w Gruzji. Ten tytuł należy do Szchary (5193m).


Dzięki za uświadomienie mi tego. Już poprawione :D
_________________
Rowerem do Aten
Kazbek - 5033 m n.p.m.
Liczba odwiedzonych krajów: 64
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 28 Wrz 2015 11:32 

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 77
Kiedy byliście na szczycie? I jaka temperatura tam jest?

Planuję rowerową wyprawę enduro przez kaukaz wielki, zahaczyłbym o Kazbek, ale zastanawia mnie ile więcej szpeju musiałbym ze sobą zabrać.
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 28 Wrz 2015 20:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Kwi 2013
Posty: 628
Loty: 212
Kilometry: 353 574
Byliśmy dokładnie 03.09.2015.
Temperatura na szczycie w okolicy zera.

Podstawą są buty, raki, uprząż, lina (jeśli jedziesz sam to liny nie musisz brać to do kogoś się doczepisz), czekan, kijki, czołówka i ciepłe ciuchy oraz filtr 50. Zakładam że jadąc w taką podróż będziesz miał namiot, ale śpiwór przydałby się na niższe temperatury, no chyba że na noc będziesz zakładał kilka warstw ubrań.
_________________
Rowerem do Aten
Kazbek - 5033 m n.p.m.
Liczba odwiedzonych krajów: 64
Góra
 Relacje PM off
maksiu uważa post za pomocny.
 
 
#13 PostWysłany: 28 Wrz 2015 20:22 

Rejestracja: 06 Maj 2012
Posty: 77
A wiesz może czy gdzieś (gdzie?) na dole jest możliwość wypożyczenia tego sprzętu? Bo jeżeli mam brać jeszcze uprząż i linę to jednak trochę za dużo jak na sakwy w wyprawie enduro

-- 28 Wrz 2015 20:22 --

A wiesz może czy gdzieś (gdzie?) na dole jest możliwość wypożyczenia tego sprzętu? Bo jeżeli mam brać jeszcze uprząż i linę to jednak trochę za dużo jak na sakwy w wyprawie enduro
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 28 Wrz 2015 20:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Kwi 2013
Posty: 628
Loty: 212
Kilometry: 353 574
Bez problemu. Przed wyjazdem natknąłem się w jednej z relacji na informacje o możliwości wypożyczenia rzeczy w Kazbegi. Osobiście niczego takiego nie szukałem, bo cały sprzęt miałem z Polski.
_________________
Rowerem do Aten
Kazbek - 5033 m n.p.m.
Liczba odwiedzonych krajów: 64
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 28 Wrz 2015 21:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Mar 2011
Posty: 146
slyszalem o takich 3 z Krakowa co planowali takie wejscie, chyba to byl 2013 moze rok wczesniej
nie doszli,
mieli mniej szczescia
troche sie dziwie takiego podejscia do TEJ gory i nie zazdroszcze
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 29 Wrz 2015 09:06 

Rejestracja: 28 Sty 2013
Posty: 172
Loty: 62
Kilometry: 97 215
Gratuluję. Osiągnięcie. Kazbek to piękna góra, choć raczej nie zdecyduję się na wejście nigdy...
kazik_1983 napisał(a):
slyszalem o takich 3 z Krakowa co planowali takie wejscie, chyba to byl 2013 moze rok wczesniej
nie doszli,
mieli mniej szczescia
troche sie dziwie takiego podejscia do TEJ gory i nie zazdroszcze
... właśnie z powodu tych trzech panów. Osobiście nie znałem, ale przyjaciółka straciła na tej górze kogoś bliskiego wtedy. Podejrzewam, że gdybym zdecydował się na coś podobnego, wybiłaby mi to z głowy. Ale panowie byli doświadczonymi wspinaczami, i to bardzo, ciężko mówić o kwestii szczęścia, o ile pamiętam zostali pokonani przez pogodę.

A co złego było w tym podejściu? Sprzęt był, a warunki pozwoliły. Ludzie giną także w Tatrach, wcale nierzadko.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 29 Wrz 2015 09:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Sie 2014
Posty: 1629
Zbanowany
kazik_1983 napisał(a):
slyszalem o takich 3 z Krakowa co planowali takie wejscie, chyba to byl 2013 moze rok wczesniej
nie doszli,
mieli mniej szczescia


Bez przesady. Przecież @wrzoch nie wchodził w klapkach bez żadnego specjalistycznego sprzętu.
Wszystko co potrzebne mieli ze sobą, przeczytaj jeszcze raz relację.

To, że ktoś zginął zdobywając tą górę to chyba nie powód żeby już nikt nie próbował.
Idąc Twoim tokiem myślenia w ogóle dziwne że ludzie wsiadają do samolotów bo pare się rozbiło albo jadą samochodem bo x ludzi ginie w wypadkach w ciągu roku.
Co jest złego w podróżowaniu, zdobywaniu szczytów i spełnianiu marzeń?
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 01 Paź 2015 20:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Kwi 2013
Posty: 628
Loty: 212
Kilometry: 353 574
Czytając tą relację można odczuć że miałem luźne podejście do tego wyjazdu ale prawda jest taka że przed wyjazdem miałem sporo strachu, bo jakieś 2 tygodnie wcześniej na Kazbeku zaginęła Polka a na Elbrusie zginęło trzech Polaków. Nie miałem parcia na tą górę, dlatego wyjeżdżałem z założeniem że gdy będzie coś nie tak, będę miał jakieś obawy w każdej chwili mogę się zawrócić.
_________________
Rowerem do Aten
Kazbek - 5033 m n.p.m.
Liczba odwiedzonych krajów: 64
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 06 Paź 2015 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Mar 2014
Posty: 145
Loty: 405
Kilometry: 918 570
niebieski
Dobry wariat jesteś! Szacuneczek za taką wyprawę.
_________________
Ruszaj ze mną w podróż: http://www.przepodroze.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 07 Paź 2015 10:40 

Rejestracja: 07 Paź 2015
Posty: 0
Loty: 34
Kilometry: 48 735
Gratuluję wejścia. Czy mógłbyś coś dodać o napotykanych trudnościach czy biwak przy czarnym krzyżu jest wg. Ciebie lepszym wyjściem niż przy meteo ?
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group