Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 18 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 19 Mar 2026 23:44 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
Geneza mojego wyjazdu znajduje się w wątku LH/LX/OS Promocja ..., do którego bardzo lubię zaglądać (na moje nieszczęście) .

Zawsze mówiłam, że na Kanary to ja będę latać na emeryturze, jak już mi się nie będzie chciało dźwigać plecaka.
Na emeryturze nie jestem. a w moim ulubionym wątku pojawiły się bilety, nie jakieś mega tanie ale w akceptowalnej cenie, na luty.

Zaczęłam zgłębiać temat wiatru, bo przecież wszyscy mówią, że tam wieje.
Te kłamcuchy z googla powiedziały, że w lutym nie za bardzo.
Aaaahhhaaaa, jedzie mi tu ... :lol:
Pytanie: „Wieje?”
Na tym wyjeździe padało chyba najczęściej :)

Jednak jak zaczęły mi wyskakiwać zdjęcia szerokich plaż, turkusowej wody i wiatraków to ta Fuerta tak jakoś do mnie przemówiła. :D
Jak już kupiłam bilety, to M mnie zapytał, dlaczego akurat Fuerta?
Bo ja wiem, przecież od którejś wyspy trzeba zacząć. Nie wiem, może kolejność ma znaczenie.

Wynajem samochodu to chyba najbardziej lajtowy wynajem w naszym życiu. :D
Zero stresu, blokad, kolejek. Całe odebranie kluczyków to może 5 min. Oddanie jeszcze szybsze. Lubię to!
Po wyspie przejechaliśmy ponad 1000 km. Drogi są dobre, dobrze oznaczone.
Czasami jest węziej, czasami szerzej.
Wiadomo, na plażę Cofete jest szuter.
Mapy google, jak zawsze, lubiły nas sprawdzać ale nie daliśmy się. :mrgreen:

Ostatnimi czasy po zakupie biletów mam jakiś taki zryw. Rozeznałam się w sprawie noclegów.
Wyszło mi, że żaden kurort nie wchodzi w grę. Nie chciałam też dzielić noclegów więc zarezerwowałam apartament w Gran Tarajal.
Wydawało mi się, że tak na środku wyspy (mniej lub więcej), to będzie w sam raz.
W rzeczywistości, czy to na południe, czy na północ mieliśmy koło godziny drogi.
Dzisiaj bym chyba podzieliła pobyt. Miałabym jednak problem z miejscówkami.
Musiałabym się mocno zastanowić ;)

Image

Przed wyjazdem stworzyłam mapę "atrakcji".
Wyspa była zakropkowana jak biedronka :P
Jak M ją zobaczył, to nawet nie skomentował.

Lot jak lot. Tych o 6 rano jakoś chyba nie polubię. Plusem jest, że jesteśmy wcześnie na miejscu.

Jadąc z lotniska obydwoje mamy przygnębiające wrażenie. Wszystko jest takie jakieś ... rozczarowujące. Szaro-bure. Gdzie ta zieleń?
Do Gran Tarajal dojeżdżamy ok. 14. Jest za wcześnie na apartament ale w sam raz na obiad.
Idziemy do knajpy w porcie. Ja nazwałam ją kaszalot, bo mi przypominała tą na Maderze.
Sporo ludzi siedziało w środku. Jak kelner usłyszał naszą rozmowę, to zapytał, czy Polacy i przyniósł nam menu po polsku.
Zamówiliśmy półmisek dla dwojga. Odnośnie jedzenia, to zdania są podzielone. Więcej tam nie wróciliśmy.

Image

Potem trochę spacerujemy po deptaku i w pobliskich uliczkach.
Takie spokojne, nadmorskie miasteczko, promenada, knajpki tylko bez tłumów turystów.
Z szeroką, piaszczystą plażą. Piasek jest ciemny, pochodzenia wulkanicznego. Podobno latem ten piasek szybciej się nagrzewa.

Image

Image

Image

W miasteczku odbywa się Festiwal Tran Tran. Międzynarodowe święto klaunów, błaznów i sztuki ulicznej.
Przez kilka dni są występy na żywo, warsztaty i parady. Symbolem tego wydarzenia jest ta dziewczynka.

Image

A wiało jak kieleckiem (szczerze, nie wiem, dlaczego się tak mówi).
Jak już byliśmy w apartamencie, to się rozpadało.
Pomyślałam sobie, nieźle się zaczyna :shock:

Image
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
      
Kreta z aquaparkiem i all inclusive 🌊🇬🇷 7 dni w 4* Elounda Water Park Residence za 2151 PLN Kreta z aquaparkiem i all inclusive 🌊🇬🇷 7 dni w 4* Elounda Water Park Residence za 2151 PLN
Najpiękniejsza część Kanady 🐻🏔️ Loty do Calgary za 2265 PLN Najpiękniejsza część Kanady 🐻🏔️ Loty do Calgary za 2265 PLN
Offline
#2 PostWysłany: 20 Mar 2026 09:09 

Rejestracja: 03 Sty 2017
Posty: 846
Loty: 46
Kilometry: 73 674
niebieski
Kanary zaczęłam też od Fuerteventury i mimo, że obecnie na koncie mam 4 wyspy tego archipelagu to Fuerta jest dalej na pierwszym miejscu.
A nocleg, pierwsze dni, też mieliśmy w Gran Tarajal - na F. chyba nie ma idealnej miejscówki jak się nie chce zmieniać lokum.

Te brązowe krajobrazy, choć dalej od lotniska, mnie oczarowały.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#3 PostWysłany: 20 Mar 2026 23:02 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
@piekara114 ciekawe to, co piszesz :)
Masz rację, im dalej od lotniska tym lepiej :D

Dzień 1
Obserwujemy przez okno niebo i zastanawiamy się gdzie to słońce?
Niebo jakieś takie przytłumione. Spoglądamy, jak ludzie chodzą ubrani.
Mieliśmy tutaj przyjechać, wytapiać się w ciepełku a na razie to jakiś zonk.
Po burzy mózgów ustalamy, że jedziemy w górę, wschodnim wybrzeżem :)

Las Playitas
Miejscowość podzielona jest na dwie części. Dzielnica rybacka, wkomponowana w klif wokół portu.
Białe domki z uroczymi wąskimi uliczkami. W porcie tuż przy promenadzie znajdują się kawiarnie i restauracje.
Można przysiąść i obserwować codzienne życie mieszkańców.

Image

Image

Image

Drugie oblicze, to tam, gdzie zaprowadzi nas deptak z palmami, który biegnie wzdłuż wulkanicznej plaży.
Tam znajduje się turystyczna część z resortami.

Image

Image

Faro de la Entallada
Najstarsza latarnia na wyspie i jako punkt geograficzny najbliżej położony Afryki, niecałe 100 km w linii prostej. Nie jest dostępna dla zwiedzających.
Niemniej, już sam dojazd sprawia szybsze bicie serca, bo jest wąsko, kręto i stromo.
Naprawdę trzeba uważać. W dodatku mocno wieje.
Jak wyszłam z samochodu, to autentycznie się przestraszyłam, tak mną ten wiatr rzucał w każdą stronę.

Image

Image

O pójściu na platformę widokową nie było mowy. M poszedł. Bałam się otworzyć drzwi i wsiąść do auta.
Image

Image

Poblado de La Atalayita
Wioska, a właściwie jej ruiny, rdzennych mieszkańców wyspy – Mahos. Istnieje kilka teorii, skąd pochodzili ale najprawdopodobniej z Afryki Północnej.
Zajmowali się głównie hodowlą kóz, w mniejszym stopniu uprawą zbóż czy rybołówstwem.

Image

Image

Image

Osada była strategicznie położona, wśród wzgórz, blisko morza, iliczyła 115 budowli (domów i zagród dla zwierząt), zbudowanych z kamienia na planie koła lub półkola, częściowo zagłębione w ziemi, aby chronić je przed wiatrem.
Na miejscu znajduje się muzeum. Niestety było zamknięte.

Image

Image

Pierwsze spotkanie z wiewiórką berberyjską :) Wystarczy zaszeleścić czy przykucnąć a już jest w pobliżu.
Na wyspie jest zakaz ich dokarmiania ale nikt sobie z tego nic nie robi.
Image

Puerto Castillo, Playa del Castillo
Pojechaliśmy tam, bo mam hopla na punkcie starych zamków. Chciałam zobaczyć wieżę obronną Castillo de San Buenaventura, z której niegdyś armaty odstraszały piratów.
Niestety albo i stety była zamknięta, bo trochę się rozczarowałam tym miejscem.
Na plaży fajnie było widać lądujące samoloty.

Image

Image

Image

Piscina Natural de Caleta de Fuste
W słoneczny i bezwietrzny dzień, spacer tym deptakiem miałby sens. Pewnie byłby przyjemny.
Jak walczysz o życie, z wiatrem, a lodowata bryza co chwilę Cię orzeźwia, to średnia przyjemność. Uwierzcie :D

Image

Image

Jak wyjechaliśmy z miasta, po drodze aleja jak nie z tej wyspy ;)
Image

Playa las Lajas
Czarna, wulkaniczna plaża, częściwo kamienista. Idealna dla miłośników sportów wodnych.
Na plaży jest bar. Nawet był czynny i miał klientw :) Na plaży nie było nikogo.
Image

Image

Dunas de Corralejo
Największa atrakcja wyspy. Piaszczyste, złociste wydmy kontrastujące z błękitem oceanu czy ciemnymi górami, są częścią rezerwatu i ciągną się w pasie linii brzegowej przez 8 km. Ludzie powiadają, że piasek został naniesiony przez wiatr z Sahary ale to nieprawda. Wydmy są pochodzenia organicznego. Powstały z rozkładu organizmów morskich. Są ruchome, wiejące wiatry je przenoszą.
Pierwszy przystanek przed wydmami. Fale roztrzaskują się o skały a ludzie się kąpią. :shock:
Image

Image

Image

Na wydmie

Image

Image

Corralejo
Niegdyś osada rybacka, dzisiaj jedna z najpopularniejszych miejscowości turystycznych. Jak się wjeżdża do miasta od razu to widać.
Szerokie ulice, ścieżki rowerowe, długa nadmorska promenada, gdzie są stragany z „mydłem i powidłem”.
Jeśli szukasz dostępu do mnóstwa restauracji, sklepów i plaż w pobliżu, nie przeszkadza Ci tłum, to świetne miejsce dla Ciebie.
Nie mam żadnych zdjęć, bo wjechaliśmy tam i stwierdziliśmy, że tylko coś zjemy.
Po zaparkowaniu w bocznej uliczce, co nie było łatwe, idziemy szukać polecanego Gilda Casa de Pinchos y Tapas.
Jeśli macie czas możecie poszukać popcornowej plaży. My wróciliśmy ostatniego dnia. W połowie wyjazdu mi się przypomniało, że na nią nie pojechaliśmy :D
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 21 Mar 2026 20:03 

Rejestracja: 03 Sty 2017
Posty: 846
Loty: 46
Kilometry: 73 674
niebieski
Latarnia morska La Entallada jest udostępniona do zwiedzania w określonych godzinach. Byłam w niej w listopadzie 2023 to., w środku była wystawa rzeźb i masek afrykanskich.

I takie dwie ciekawostki: latarnia została zbudowana z ciosów z czerwonego kamienia wydobytych z góry Bermeja w Tefía – łączy styl kanaryjski z muzułmańską, a tym samym wyróżnia się na tle innych latarni. W swoich czasach (rozpoczęła funkcjonowanie w 1954 r.) La Entallada była najpotężniejszą latarnią morską na Wyspach Kanaryjskich. Dziś wieża oprócz swojej funkcji pełni też funkcję aerolatarni (sygnalizacja dla samolotów) - to tak w nawiązaniu do tematyki forum :D
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#5 PostWysłany: 21 Mar 2026 23:39 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
Dzień 2
Moja córka mówi, że ja to sobie zawsze jakąś górkę znajdę, żeby na nią wejść. No to na Fuercie, wyspie wulkanicznej, nie mogło być inaczej. :D

Calderón Hondo
To jeden z najlepiej zachowanych wygasłych wulkanów. i jeden z najgłębszych. Krater ma 70 m głębokości i 100 m średnicy.
Wraz z pozostałymi stożkami tworzą pasmo Bayuyo. Erupcje tych wulkanów doprowadziły do powstania wyspy Lobos i do ekspansji Fuerteventury w kierunku Lanzarote.

Calderón Hondo jest też łatwo dostępny. Szlaki prowadzą z Corralejo i Lajares. My startujemy z tego drugiego.
Jakoś długo się wybieramy, Zeszło nam i około 11 wyruszamy z Gran Tarajal.
Na początkowy punkt szlaku droga zajmuje nam około godziny.
Im dalej od Gran Tarajal, tym bardziej zielono. Wzgórza są różnokolorowe.

Image

Dojechaliśmy do Lajares. Matko jaki pierdolnik. Korki na wjeździe. Dzikie tłumy, dosłownie. Parkujemy za knajpką OUM

Wysiadam z auta i M mnie pyta, czy wieje? Prawie mi drzwi z rąk nie wyrwało :lol:
Bierzemy wodę i wchodzimy na szlak. Drogowskaz informuje nas, że to 3 km wędrówki.

Image

M wyczytał, że to zajmuje 20 min. Nie wyprowadzam go z błędu, bo wiem, że po problemach z nogą, które miał pół roku temu, od razu skreśliłby ten punkt.
Oczywiście zaznaczam, że jeśli powie SZTOP, to odpuszczamy. W każdym momencie możemy wrócić.
Znamy się nie od dziś i ja wiem, że jakby nie mógł wejść, to bym tego nie proponowała.
On wie, że są dla mnie rzeczy ważniejsze niż jakaś „górka”.

Image

Idziemy, w sumie to za dużo powiedziane. To walka z wiatrem. Nic nie rozmawiamy, szkoda energii. Dreptamy w ciszy.
Czuje, że już mi ciepło a ciągle idziemy ścieżką po płaskim terenie :lol:

Image

Image

Myślę, jak za zakrętem będzie tak samo to wracamy. I wiecie co. No nie było :D
Były podmuchy ale do przeżycia. Wiatr, trochę zelżał.
Zaczęła się okrężna droga pod górkę.

Image

Image

Znów spotykamy wewióry :)
Image

Ponownie wiało mocniej już przed kraterem. Z reguły szlak jest bardzo łagodny, ostatni odcinek, podejście do krateru, jest stromy.
Image

Image

Przy kraterze jest platforma widokowa.
Image

Image

Nie wiem, co jest lepsze. Widok na krater czy widoki po drodze.
Image

Image

Jakoś bardzo nas to nie zmęczyło. Bardziej ten wiatr wkurzał. Zajęło nam to prawie 3 godziny, bez pośpiechu i z przystankami na zdjęcia.
Czy warto? Tak, jeszcze raz bym poszła.

Image

Po zejściu ze szlaku chcieliśmy w tej pobliskiej knajpce napić się kawy ale nie doczekaliśmy się kelnera a przy barze nie można jej było kupić.

El Cotilio
Parkujemy koło stadionu i idziemy w miasto. Ochłodziło się ale może to dlatego, że się zachmurzyło.
Mamy wrażenie jakby je dopiero co wybudowano. Nowe budynki, ładne chodniki. Coś tu nie gra.
Na mapie mam zaznaczony punkt, którego nie mogę znaleźć. Wychodzimy gdzieś na plaży.

Image

Nie, to nie to. Włączam śnupienia. Zaprowadza mnie ono pod jakiś lipny zamek. Ktoś ma fantazje.
Image

Obok jest przejście i tu już wiem, gdzie jestem. Prawdziwa wioska rybacka. Klimatyczne uliczki i niska zabudowa. Kręcimy się chwilę ale ciągle zanosi się na deszcz.
Image

Image

Image

Image

Image

Idziemy coś zjeść. Jemy obiad w polecanym Olivo Corso i robi się 17. Zostały nam trzy punkty i miasteczko La Oliwia.
Negocjuję z M. Dobra 2.

Molinos de Villaverde
Jedziemy zobaaczyć wiatraki. Droga dojazdowa jest wąska i marnej jakości ale wiatraki fajne :)
Jak tam wiało. Ten wiatr był taki zimny, że tam zmarzłam chyba najbardziej.
Image

Image

;La Olivia.
Kościół Iglesia de Nuestra Señora de la Candelaria
Image

Pojechaliśmy też pod dom kolonizatorów ale było zamknięte na pietruchę . Chyba jakiś remont.
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#6 PostWysłany: 22 Mar 2026 23:08 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
Dzień 3
Trzeciego dnia stał się cud. Przestało mocno wiać :D
M chciał polatać i sięgnął po drona, Było to jakiś długi czas po ostatnim użyciu i zaczął urwować. Jakieś problemy z logowaniem czy aktualizują.
Miotał się jak dzika kura w agreście ;) Ja za to pierwszy raz mogłam usiąść na balkonie z kawusią, bez pośpiechu, delektować się słoneczkiem i widokami. Pasowało :D

Image

Grubo po południu chyba coś ruszyło, bo powiedział, że mam się szykować :D
Wcześniej ustalaliśmy, że pojedziemy na plażę Cofete ale teraz wypalił, że jednak zjedziemy na południe, do Morro Jable.
Po tych wszystkich mamrotaniach i bluźnierstwach nie śmiałabym zakwestionować :mrgreen:

Pierwszy przystanek Costa Calma i Playa de Costa Calma.
Dwukilometrowa, piaszczysta plaża z białym piaskiem i turkusową wodą Wzdłuż plaży ciągnie się promenada pełna sklepów, barów i restauracji.
Gdzie okiem sięgnąć hotele ale czytałam, że to wakacyjny raj. W końcu Costa Calma oznacza spokojne wybrzeże ;)

Image

Image

I tak głośno myślę, ile tu ludzi potrzeba do obsługi, a M, to ILE tu musi być ludzi :)
Teraz już rozumiem, czemu te czartery tak latają.
Co ciekawe, ten kompleks turystyczny powstał od zera a zaczęło się to dopiero w latach 70 XX w.
Lecimy na plażę. Maczam girki. Woda dla mnie zimna :)

Image

Image

Image

M lata ja obserwuję przyrodę. Spotykam wewiórę i ogromnego pasikonika (chyba) :lol:

Image

Fajny kaktus :)
Image

Playa de Sotavento
Uważana za najpiękniejszą na wyspie. Ma prawie 10 km długości i położona jest na przesmyku między oceanem a laguną.
Czytałam, że zejście jest za hotelem Melia i tak było. W pobliżu parkingu.
Image

Image

Plaża ładna, szeroka i wietrzna. Dużo wind i kitesurferów.

Image

Image

Image

Następnie mam zaznaczoną Playa de la Barca. Jak wyjeżdżamy z plaży Sotavento, to widzę, że tam też jest znak na Playa de la Barca.
Nakręcamy, pomimo tego, że już tam byliśmy. Może przez nieuwagę nie zauważyliśmy zjazdu. Jednak znowu dojeżdżamy do parkingu i nie widzimy żadnego znaku.
M mówi, spoko maleńka, ja Cię tam dowiozę 8-)
Jedziemy ichniejszą autostradą, nawracamy, znów autostradą w przeciwnym kierunku i jest zjazd. Asfalt szybko się kończy a navi każe jechać szutrem, w górę. Podziękowaliśmy. Dojechaliśmy znów do plaży Sotavento. Nawrotka.
Następny punkt to Mirador del Salmo więc znowu musielibyśmy wrócić autostradą do Costa Calma, nawrócić :shock: o nie, co to, to nie.
Rada: jak "robicie" południe, to pojedźcie do Morro Jable i wracając, "odhaczajcie" punkty. Nie najeżdzicie się jak my :lol:
Pojechalismy do Morro Jable a spowrotem na punkt widokowy.

Morro Jable sam dojazd jest ciekawy. Aleja straganów i shopping centrów w pierwszej linii oraz hoteli w drugiej. To część turystyczna.
My jedziemy, jak wyczytałam, do części kanaryjskiej :D połazić po starym mieście.

Image

Image

Image

Wchodzimy na plażę Playa Morro Jable, która ciągnie się przez 4 km, ale najbardziej zatłoczona jest chyba tutaj.
Przed wyjazdem myślałam, żeby zmienić miejscówkę i całe szczęście, że tego nie zrobiłam.

Image

Idziemy na taras widokowy przy kościele Nuestra Señora del Carmen. W oddali widać latarnię morską, którą zaraz obejrzymy z bliska :D
Image

Image

Budowla została ukończona w 1991 r. i jest najwyższą na Wyspach Kanaryjskich. 59 m wysokości.
Latarnia stoi na ternie nadmorskich łąk Saladar de Jandia. Teren ten objęty jest ochroną. Barierki strzegą dostępu do nich.

Image

Image

Image

Mirador del Salmo
Widok na Lagunę Sotavento. W zależności czy jest przypływ, czy odpływ, laguna zmienia swój wygląd i kolor. Nie ma za bardzo co pisać. 10/10 :D

Image

Wracamy do Gran Trajal i idziemy na obiad do Mamá Gastro Adventure. Jedzenie było tak dobre, że wracaliśmy tam każdego dnia.
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#7 PostWysłany: 25 Mar 2026 23:22 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
Dzień 4
Dzisiaj jedziemy na dziki zachód :mrgreen:

Pierwszy przystanek La Pared
Sam dojazd jest dosyć dziwny, aleja palm z kolumnami, pośrodku niczego.
Tak sobie pomyślałam, znowu jakaś kiczowata atrakcja, okrzyknięta w necie hitem.
Jak weszłam na klify i zobaczyłam te spienione wody a w tle góry, to szczęka mi opadła.

Image

Image

Parkujemy naprzeciwko kawiarni ale można zaparkować dalej. Na klifie.
W ogóle nie pamiętałam, dlaczego zaznaczyłam ten punkt.

Image

Image

Miasto leży na przesmyku. W linii prostej do Costa Calma jest ok. 5 km.
La Pared po hiszpańsku znaczy ściana i kiedyś stał tu mur, który oddzielał królestwo północne od południowego.

Image

Spacerujemy po klifie i odkrywamy kolejne widoki. Powiem Wam szczerze, pomimo tego, że nic tu nie ma, jest tu jakiś klimat i chciałoby się zostać.

Image

Image

Image

Image

Jak wsiedliśmy do samochodu i ustawiliśmy plażę Cofete, to nawigacja wypluła 1,5 h jazdy.
I do Morro Jable jechaliśmy pół godziny a godzinę po szutrach. Sam dojazd na plażę jest bardzo emocjonujący :D
Początkowo trasa jest wyboista, trzęsie masakarycznie i człowiek się zastanawia czy samochód wytrzyma :lol:
Potem się robi trochę lepiej ale ciągle jedziemy ślimaczym tempem do punktu widokowego.

Image

Za punktem jest stromo i wąsko urwiskiem. Opel corsa dał radę ale widzieliśmy też fiaty panda i 500.
Oczywiście lepsze auta nas wyprzedzały.
Tego telepotania miałam dosyć i do latarni już nie pojechaliśmy.

Image

Playa de Cofete
Co by tu napisać Przed przyjazdem czytałam spektakularna. Rzeczywiście pięknie położona, rzeczywiście dziewicza i niedostępna, rzeczywiście długa i szeroka. Jej dzikość i surowość dostrzegło nawet Hollywood.
Pomimo, że plaża rozciąga się na kilkanaście kilometrów, to kąpiel ze względu na wiejące wiatry w połączeniu z silnymi prądami przy brzegu nie jest bezpieczna.

Image

Image

Willa Winter
Na tle gór wyróżnia się budynek, który stoi pośrodku niczego. Doczytałam dopiero po powrocie, że to Willa Wintera. Wybudował ją Niemiec, inżynier i przedsiębiorca. Krążą o niej różne historie. Jedna z nich mówi, że była to tajna baza nazistów.

Image

W pobliżu parkingu znajduje się cmentarz. To bliscy dawnych mieszkańców wioski Cofete.
Zaprzestano tutaj pochówku w 1956 r.

Image
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#8 PostWysłany: 29 Mar 2026 14:28 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
Dzień 5
Codziennie wieczorem sprawdzamy pogodę. Różowo nie jest. Do tej pory zmorą są chmury i wiatr, pada raczej wieczorem, jak już jesteśmy w „domu”.
Z reguły jest ciepło, chodzimy w krótkich spodenkach i bluzach. Kurki i długie spodnie jeżdżą w bagażniku, na wszelki wypadek.
Wieczorem, jak idziemy na kolację, ja zakładam długie spodnie. Ostatni dzień nawet kurtkę. Wszystko też zależy czy wieje ciepły, czy zimny wiatr.
Ta zima jest inna, zimna. Może na wyspach kanaryjskich też.

Pogoda, jaka jest, taka jest. Zbieramy się po śniadaniu. Zostało nam jeszcze trochę miejsc do zobaczenia :)

Pierwszy punkt Mirador Astronómico de Sicasumbre, Parkujemy przy drodze, są wyznaczone parkingi.
Image

Image

Jak wychodzimy, to zimny i mocny wiatr nas nokautuje. W dodatku zaczyna kropić.
Wracamy do auta i czekamy. Po 10 min próbujemy jeszcze raz wejść na górę.
Jedna para jest tak samo odważna, jak my :D
Image

Image

Image

Co prawda jest to punkt do obserwacji nocnego nieba i gwiazd ale w dzień widoki też są niesamowite.
Z tablicy dowiaduję się, że ciemność na Ziemi jest zagrożona przez sztuczne światło a światło gwiazd i nocna przestrzeń też mają swoje prawa.
Wyspa walczy o ich ochronę i jakość.
Nawiązuje też do rdzennych mieszkańców – Mahos, którzy przy pomocy gwiazd odmierzali upływ czasu czy rolników, którzy jeszcze niedawno na podstawie obserwacji nieba mogli zarządzać plonami.
Image

Image

Image

Ajuy brzydko się wymawia ;)
Mała wioska rybacka na zachodnim wybrzeżu. Białe domki na tle gór i czarna, wulkaniczna plaża (zdjęcie zrobione po przejściu szlaku, jak już się wypogodziło) :)
Image

Samochód zostawiamy na parkingu przy rondzie z palmami. Jak doszliśmy do plaży, znów zaczęło padać.
Przeczekaliśmy w knajpce.
Na klifie zaczyna się szlak..
Image

Chcemy iść do jaskiń Cuevas de Ajuy, a tam zamknięte :roll:
Wszyscy przechodzą bokiem, przy barierkach. Idziemy, mówi M. Poszliśmy. :oops:
Image

Szlak wiedzie wzdłuż wybrzeża.
Image

Jaskinie są najstarszymi tego typu formacjami skalnymi na wyspach kanaryjskich.
W wyniku podwodnej erupcji lawy i nagromadzenia osadów, wynurzyły się na powierzchnię i zaczęły formować wyspę miliony lat temu.
Image

Jaskinie z Ajuy mają ogromną wartość pod względem naukowym na całym świecie i obszar ten został uznany za pomnik przyrody a linia brzegowa została objęta ochroną.
Ja do jaskiń nie zeszłam. Co chwilę jakiś gejzer wybuchał, to nie na moje nerwy.
Image

Image

Następny punkt, aleja palm, pada więc robię zdjęcie z auta :(
Image

Barranco de las Peñitas
Trochę nie doczytałam, że to trekking na 1,5-2 godziny a my nieprzygotowani. Ani wody, ani butów i w dodatku trochę już późno. Odpuszczamy.
Image

Pájara spokojne miasteczko z kościółem Nuestra Señora de la Regla
Image

Chwilę chodzimy po miasteczku i jesteśmy prawie sami.
Image

Image

Image

Mirador Risco de las Peñas
Widoki na wnętrze wyspy i wąwóz Barranco de las Peñitas
Image

Image

Image

Betancuria
Założona w 1404 r. przez Jeana de Béthencourt, francuskiego żeglarza na służbie u hiszpańskiego króla, który wyruszył na podbój Wysp Kanaryjskich.
Jedno z ważniejszych historycznie miejsc, bo pierwsza stolica wyspy.
Położone w dolinie, z dala od wybrzeża, co dawniej chroniło przed piratami a dzisiaj zapewnia niezwykłe widoki.
Image

Główna atrakcja turystyczna i okrzyknięte najbardziej urokliwą miejscowością na wyspie.
Miałam wrażenie, że z każdego miejsca widziałam drogowskazy kierujące tutaj.
Jednak uroku nie można jej odmówić. Biała, niska zabudowa. Brukowane uliczki. Kwiaty. Jest klimat.

Image

Image

Szkoda, że pogoda nie dopisała. Udaje nam się zaparkować w samym centrum, przy kościele.
Iglesia de Santa María de Betancuria, bo o nim mowa, to najstarszy kościół na wyspie.
Świątynia została odbudowana po zniszczeniach dokonanych przez piratów w XVI wieku i stanowi mieszankę stylów, od gotyku po barok.
Image

Image

Image

Image

Mirador de Guise y Ayose i Mirador de Morro Velosa
Z tarasu rozpościera się niesamowita panorama na okoliczne góry.
Wzrok jednak przyciągają dwie imponujące, 4-metrowe rzeźby. Dwaj królowie wyspy, zanim podbili ją Europejczycy, Guise i Ayose.
Jeden rządził króllestwem południowym a drugi północnym..
Image

Image

Image

Dzień kończymy Museo del Queso Majorero. Znowu zaczyna padać :x
Image

Dzień 6
Wszystko, co mieliśmy zaznaczone, zobaczyliśmy. Została tylko popcornowa plaża. M chciał też polatać na wydmach, bo w pierwszy dzień nie było szans.
Godzinka w samochodzie i jesteśmy :D
Tym razem pojechaliśmy kawałek dalej. Poprzednio widziałam, że tam wydmy są bardziej okazałe.
Image

Najbardziej znaną plażą z „popcornem” jest Playa del Bajo de la Burra ale nas nawigacja nie chciała tam poprowadzić i ustawiłam Playa el Hierro.
Oczywiście te białe porowate formacje to nie popcorn a martwe fragmenty organizmów morskich.
Rodolity, bo tak się nazywają, rosną bardzo wolno, na dnie oceanu, ok. 1 mm rocznie,
Czytałam, że turyści wywożą z plaż, kilka kilogramów popcornu rocznie :shock:

Image

Image

Następnego dnia po południu mamy wylot. Oddanie samochodu opisałam w dedykowanym wątku.
Pomimo tego, że pierwsze wrażenie było „takie se”, to z każdym dniem było coraz lepiej.
Wiatr był naszym nieodłącznym towarzyszem. Nie wierzcie tym, co mówią, że na wyspie nie wieje.
Jak wróciliśmy, to widzieliśmy, że tam są ulewy. Także ten, nie narzekam :)
Gdyby ktoś miał pytania, to chętnie odpowiem.
Dziękuję za uwagę :D

Image
_________________
http://ineedatrip.pl/


Ostatnio edytowany przez jekyll, 03 Kwi 2026 20:38, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#9 PostWysłany: 02 Kwi 2026 08:58 

Rejestracja: 22 Lut 2013
Posty: 319
srebrny
Fajna relacja, miło mi było powspominać znajome zakątki wyspy..
Pamiętam, że sporo osób odradzało mi wyjazd , bo tam nic nie ma :lol: A wyspa przecież jest tak ciekawa i ma tyle atrakcji.
Ja byłam na przełomie lutego i marca zeszłego roku i pogoda była chyba bardziej stabilna. Bez deszczu i ciepło, za to nie było tak kolorowo jak u ciebie na fotkach.
Nie dotarłam niestety na pop cornową plażę, czy jechałaś tam szutrową drogą ?
Piękne zdjęcia .
Góra
 Profil Relacje PM off
jekyll lubi ten post.
 
      
Offline
#10 PostWysłany: 02 Kwi 2026 20:42 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
@nelciowata dziękuję :D
To NIC, to wiesz, pojęcie względne ;)
Tak, na popcornową plażę jechałam szutrem, może trochę lepszym niż na plażę Cofete :)
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#11 PostWysłany: 02 Kwi 2026 20:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 738
Loty: 1419
Kilometry: 2 923 380
platynowy
Relacja świetna i dokładna jak dobry przewodnik, zdjęcie znakomite ale ....
... najlepsze to jak iskrzy między wierszami :D Sposób w jaki opisujesz relacje z "M" jest niesamowity, aż ciary przechodzą po plecach, same smaczki!


"M" - trzymaj się chłopie! Pół forum ci kibicuje :lol:
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
jekyll lubi ten post.
 
      
Offline
#12 PostWysłany: 02 Kwi 2026 21:12 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
@hiszpan ale mnie rozbawiłeś. Samo życie :lol:
Dziękuję :D
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#13 PostWysłany: 03 Kwi 2026 20:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1555
srebrny
Tak, na tej wyspie NIC nie ma... dlatego lubię na nią wracać i sporo jeszcze zostało mi tam do odkrycia, zrobienia i złażenia.
Wy wycisnęliście czas maksymalnie, jak tylko się dało i wszystkie "ikony" widzieliście.

W La Pered udało mi się zrobić najbardziej chyba klimatyczne zdjęcie z moich wszystkich kanaryjskich
Image

PS. nie Aujy, tylko Ajuy :)
_________________
Moje relacje: Korea 2024Lobos 2024
Góra
 Profil Relacje PM off
jekyll lubi ten post.
 
      
Offline
#14 PostWysłany: 03 Kwi 2026 20:46 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
Poprawione :D Dzięki :)
Jakbyś miał więcej takich klimatycznych zdjęć, to śmiało :mrgreen:
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
Raphael lubi ten post.
 
      
Offline
#15 PostWysłany: 04 Kwi 2026 07:50 

Rejestracja: 19 Lip 2016
Posty: 62
Świetna relacja i piękne fotki.
W jakim terminie byłaś? Nie znalazłem pory roku w tekście ale domyślam się, że to przełom lutego i marca?
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#16 PostWysłany: 04 Kwi 2026 11:22 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1809
Loty: 134
Kilometry: 230 859
niebieski
@barbal10 dzięki :D
Tak, przełom lutego i marca.
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
barbal10 uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#17 PostWysłany: 04 Kwi 2026 22:06 

Rejestracja: 03 Wrz 2025
Posty: 26
@Raphael
Zdjęcie może i klimatyczne, ale horyzont krzywy. ;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#18 PostWysłany: 04 Kwi 2026 23:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1555
srebrny
@cytrynek to nie krzywy horyzont, to woda w oceanie niechybnie zmierza ku krawędzi świata ;)
_________________
Moje relacje: Korea 2024Lobos 2024
Góra
 Profil Relacje PM off
cytrynek lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 18 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group