Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 10 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 13 Lis 2022 00:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lut 2014
Posty: 984
Loty: 316
Kilometry: 434 578
srebrny
Dwa lata temu cieszyłem się z wyjazdu z synem na Wyspy Owcze. Ale nastała zaraza i świat się zamknął. Wyspy Owcze otworzyły się na turystów kilka dni po naszym pierwotnym locie - więc zamiast przygody mieliśmy voucher ważny dwa lata. Pierwotny lot mieliśmy linią Atlantic Airways z Edynburga z powrotem przez Kopenhagę SASem. Po dwóch latach trzeba było w końcu wykorzystać voucher AA – na przełomie czerwca i lipca tym razem w obie strony z Kopenhagi i z żoną wybrałem się na upragnione Wyspy Owcze. Ponieważ przegapiłem datę ważności vouchera SAS (był ważny na lot, a nie zakup w ciągu roku), dokupiłem dolot Lotem, z noclegiem na powrocie. Pozostało zarezerwować auto i nocleg. Samochód znaleźliśmy w PHD Car Rent - od razu z abonamentem na przekraczanie tuneli (poza najdłuższym tunelem – Eysturoyartunnilin), pełnym ubezpieczeniem i podstawieniem na lotnisko za okrągłe 5000 DKK (można ciut taniej z odbiorem w Sørvágur – pół godziny na piechotę z lotniska). Ponieważ transport mieliśmy zapewniony a same wyspy za bardzo rozległe nie są, na nocleg szukałem najtańszej samodzielnej kwatery. Znalazłem przez boo... - farerski domek na wyłączność z mieszkalnym piętrem dla 5 osób w Haldorsviku na wyspie Stremyoy. Jedyne czego mu brakowało to trawy na dachu.
Lot Lotem do Kopenhagi - z samego rana, bez historii, na lotnisku mieliśmy 3 godzinną przesiadkę i po 2 godzinach lotu znaleźliśmy się na środku Atlantyku. Pierwsze WOW było przed lądowaniem - piękne podejście nad jeziorem Leitisvatn
Załącznik:
1.jpg

Po przylocie większość pasażerów rzuciła się na alkohole, więc jak te owce zrobiliśmy to samo – faktycznie by kupić coś mocniejszego niż 2% piwo trzeba się zdrowo naszukać - jest 7 sklepów na całe wyspy. Odbiór samochodu na lotnisku bezproblemowy - na godzinę przed przylotem otrzymaliśmy maila ze zdjęciem samochodu na parkingu - kluczyki w stacyjce, samochód otwarty, pełen luz. I tu wystąpił w zasadzie jedyny zgrzyt wyprawy– do przeczytania maila potrzebny jest internet. Trochę się nie przygotowałem i co prawda wiedziałem, że to nie UE ale nie spodziewałem się SMS-a o opłacie 260 zł za dane komórkowe po jednej minucie. Ponieważ zamek w drzwiach był zepsuty, przez cały pobyt samochód zostawialiśmy otwarty, nigdy nic nie zginęło, zresztą niezamykanie samochodu i mieszkań na wyspach podobno jest powszechne.
Wyspy przywitały nas ciepło i słonecznie
Załącznik:
3.jpg

Załącznik:
3a.jpg

Zaraz po opuszczeniu lotniska znajduje się szlak do wodospadu Bossdalafossur - gdzie jezioro Leitisvatn wpada do oceanu. Wstęp 200DK od osoby płatne w knajpce. Przed szlakiem prośba, że jeśli ktoś wchodzi na szlak rano przed otwarciem, by zapłacił wracając. Widoki faktycznie obłędne. Niestety byliśmy po południu, zdjęcia robione częściowo pod światło i nie oddają całego piękna okolicy.
Załącznik:
16.jpg

Załącznik:
17.jpg

Załącznik:
18.jpg

Załącznik:
19.jpg

Załącznik:
20.jpg

Załącznik:
22.jpg

Przy wyjściu pożegnał nas taki ochroniarz
Załącznik:
5a.jpg

Po drodze zrobiliśmy zakupy w Bonusie i HO - ceny porównywalne. Z ciekawostek pierwszy raz widziałem pomidory sprzedawane na sztuki.
Załącznik:
2.jpg

Przy okazji mogę polecić mrożonego dorsza? w ludzkiej cenie - bardzo smaczny, bez glazury, jak ma się dostęp do kuchni to spokojnie dla 2 osób na obiad wystarczy.
Załącznik:
4.jpg

Wieczorem dotarliśmy do domu i pomimo panującej jasności udało się zasnąć.

Dzień drugi - Streymoy -
Rano powitał nas piękny wschód słońca i owce.
Załącznik:
23.jpg

Załącznik:
24.jpg

Załącznik:
25.jpg

Postanowiliśmy pojechać do Tjørnuvík, z którego jest piękny widok na Eysturoy i dwie skały - Risin og Kellingin czyli Wiedźmę i Olbrzyma. Jak dojechaliśmy ujrzeliśmy to –
Załącznik:
26.jpg

W miasteczku nie było nikogo, sklep żeglarski, kościół, wszystko pozamykane. Był za to lokalny pies, bardzo ładnie proszący by mu rzucać patyk (noga jakiegoś wodorostu).
Załącznik:
27.jpg

W drodze powrotnej minęliśmy wodospad Fossa. Malowniczy, aczkolwiek w porównaniu do wodospadów islandzkich niezbyt imponujący.
Załącznik:
28.jpg

Następnie pojechaliśmy do Hvalvik - znajduje się tu kościół z 1829 roku, zbudowany z drewna odzyskanego z rozbitego statku. Niestety był zamknięty na głucho i nie było nam dane obejrzeć ambony z 1609 roku ze śladami cięć szabel francuskich piratów z 1677r. Posiada pomysłową konstrukcję okiennic - takim żaden wiatr niegroźny. Obok znajduje się park i „fabryka” trawy dachowej.
Załącznik:
29.jpg

Załącznik:
30.jpg

Załącznik:
29a.jpg

Załącznik:
31.jpg

Po kilku kilometrach dojechaliśmy do Saksun z ciekawym skansenem i kościołem. Ze względu na okres lęgowy ostrygojadów kościół był zamknięty. Przy próbie zbliżenia para ptaszków broniła swojego terytorium.
Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Załącznik:
34.jpg

Załącznik:
35.jpg

Zaczyna się tu też pieszy szlak do Tjørnuvík.
Załącznik:
36.jpg

My udaliśmy się szlakiem do zatoki - płatne 75 DK, ale terminal i bramka nie działały, a brama była otwarta. W międzyczasie pogoda bardzo się poprawiła.
Załącznik:
37.jpg

Załącznik:
38.jpg

Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Następnie pojechaliśmy "zwiadowczo" do Vestmanna. Okazało się, że najbliższy rejs statkiem do klifów jest za pół godziny - oczywiście skorzystaliśmy. Około 2 godzinny rejs kosztował 350 DK od osoby. Przy okazji w knajpce posililiśmy się zupą rybną z barem sałatkowym w cenie 130 DK od osoby, co na WO jest ceną całkiem dobrą (sama zupa 95 DK z możliwością brania dokładki i pieczywem). Sam rejs był świetny, podziwialiśmy klify i pasące się na wzgórzach owce, oraz farmy łososi.
Załącznik:
41.jpg

Załącznik:
42.jpg

Załącznik:
43.jpg

Załącznik:
44.jpg

Załącznik:
44a.jpg

Załącznik:
45.jpg

Załącznik:
46.jpg

Załącznik:
47.jpg

Dzień zakończyliśmy w stolicy Thorshavn, głównie spacerując po dzielnicy rządowej.
Załącznik:
50.jpg

Załącznik:
51.jpg

Załącznik:
52.jpg

Załącznik:
53.jpg

Załącznik:
54.jpg

Załącznik:
55.jpg

Załącznik:
56.jpg

Załącznik:
57.jpg

Załącznik:
58.jpg

Załącznik:
59.jpg

Załącznik:
60.jpg

Załącznik:
61.jpg

Załącznik:
62.jpg

Podobno niezłe knajpy, dla zainteresowanych menu.
Załącznik:
48.jpg

Załącznik:
49.jpg

Załącznik:
menu1.jpg

Załącznik:
menu2.jpg


Dzień trzeci - Vagar i znów Stremoy
Rano pogoda była niezła, tym razem również w Tjørnuvíku.
Załącznik:
63.jpg

Załącznik:
65.jpg

Załącznik:
66.jpg

Załącznik:
67.jpg

Po drodze do Gasadalur spotykamy duński okręt patrolowy patrolujący wyspy Owcze
Załącznik:
68.jpg

Załącznik:
69.jpg

Załącznik:
70.jpg

Załącznik:
71.jpg

Załącznik:
72.jpg

Załącznik:
73.jpg

Spotkaliśmy pierwsze maskonury oraz skosztowaliśmy kanapki z suszoną baraniną o dość ciekawym smaku i konsystencji - rozpływała się w ustach. Spróbować mimo ceny było warto (45 DK).
Załącznik:
75.jpg

Załącznik:
76.jpg

Załącznik:
92.jpg

Następnie rozdzieliliśmy się. Przed podróżą wiedziałem, że musimy się przelecieć helikopterem. Na wyspach Owczych loty helikopterem są dotowane i można lecieć za nieduże pieniądze. Bilety można kupić z tygodniowym wyprzedzeniem i na niektóre kierunki (Mykines!) trzeba się spieszyć. Można również odbyć lot widokowy - niestety już nie jest dotowany. Minusem jest sztywny termin - tylko raz w tygodniu w poniedziałek i ograniczona liczba miejsc -12. Jak już się zdecydowaliśmy, okazało się, że zostało tylko jedno miejsce. Skłamałbym jakbym powiedział, że losowaliśmy, ale jako że żona generalnie boi się latać, a następnego dnia były moje imieniny.... Czyli ja poleciałem, a lepsza połówka pojechała ponownie do Gasadalur. Dość długo nie było wiadomo czy lot się odbędzie - ze względu na nisko leżące chmury i padający deszcz. Ale w końcu się udało. Co prawda pilot bardzo nas przepraszał, że widoki są kiepskie i w ogóle pogoda słaba, ale wszyscy pasażerowie łącznie ze mną byli zachwyceni.
Załącznik:
77.jpg

Załącznik:
78.jpg

Załącznik:
79.jpg

Załącznik:
80.jpg

Załącznik:
82.jpg

Załącznik:
83.jpg

Załącznik:
84.jpg

Na koniec dnia pojechaliśmy do Kirkjubøur na południowym końcu Streymoy. W średniowieczu był to ważny port, został zniszczony w XVI wieku przez sztorm. Znajduje się tu XII wieczny, czynny kościół św.Olava, oraz ruiny olbrzymiej jak na farerskie standardy gotyckiej katedry św.Magnusa.
Załącznik:
85.jpg

Załącznik:
86.jpg

Załącznik:
87.jpg

Załącznik:
88.jpg

Atrakcją jest też Kirkjubøargarður – dom z ok 1100 roku, od 1550 zamieszkały przez rodzinę Patursson, co czyni go jednym z najstarszych na świecie stale zamieszkałych budynków drewnianych jak również zamieszkałych przez jedną i tą samą rodzinę – dziedziczy zawsze najstarszy syn, bez możliwości sprzedaży czy wynajmu – taką sobie umowę z biskupstwem załatwili.
Załącznik:
89.jpg

Załącznik:
90.jpg

Załącznik:
91.jpg


Dzień czwarty Eysturoy, Kunoy, Borðoy i Viðoy
Rano pojechaliśmy obejrzeć Wiedźmę i Olbrzyma z drugiej strony, po drodze spojrzeliśmy z góry na Eiði gdzie znajduje się podobno najbardziej malowniczo położone boisko piłkarskie Wysp Owczych.
Załącznik:
93.jpg

Załącznik:
94.jpg

Załącznik:
95.jpg

Załącznik:
96.jpg

Następnym przystankiem był Gjógv z naturalną zatoką – portem. Zaczyna się tu też szlak niðan à Barrm. Opłatę 50DK wrzuca się do skrzynki, można też opłacić przelewem. Ponownie spotykamy setki maskonurów i oczywiście owce.
Załącznik:
97.jpg

Załącznik:
98.jpg

Załącznik:
99.jpg

Załącznik:
100.jpg

Załącznik:
101.jpg

Załącznik:
102.jpg

Załącznik:
103.jpg

Załącznik:
105.jpg

Załącznik:
106.jpg

Załącznik:
107.jpg

Załącznik:
108.jpg

Załącznik:
117.jpg

Pierwotnie mieliśmy zdobyć najwyższy szczyt Wysp Owczych, ale ze względu na załamanie pogody odpuściliśmy. W poszukiwaniu słońca pojechaliśmy na wyspy północne – w Klaksvik znaleźliśmy browar Föroya Bjór i obok sklep monopolowy. Na wyspach są trzy browary - Föroya Bjór, Okkara i Biskupskelda. Natomiast piwa rabarbarowego nie znalazłem. Z tych dwóch pierwszych Foroya lepszy, natomiast Biskupskelda ze względu na zaporowe ceny nie skosztowaliśmy.
Załącznik:
109.jpg

Załącznik:
110.jpg

Załącznik:
111.jpg

Załącznik:
111a.jpg

Załącznik:
111b.jpg

Na Borðoy pechaliśmy do Múli- ostatniej wsi na Wyspach, do której doprowadzono drogę. Zaraz po tym została czym prędzej przez mieszkańców opuszczona. Następnie na Viðoy pojechaliśmy do Viðareiði z kościołem i widokiem na wyspę Fugloy. Jak w każdej miejscowości jest publiczna toaleta, całkiem ekskluzywna. Wracając pojechaliśmy na Kunoy z widokiem na Kalsoy gdzie kręcono ostatniego Bonda.
Załącznik:
112.jpg

Załącznik:
113.jpg

Załącznik:
114.jpg

Załącznik:
115.jpg

Załącznik:
116.jpg


Dzień piąty – Mykines

Rano zostawiliśmy samochód w porcie w Sørvágur i zrobiliśmy 30 minutowy spacer na lotnisko. Pogoda była cały czas piękna. Widoki z góry rewelacyjne. A na miejscu jeszcze lepsze. Sam szlak do latarni był zamknięty, ponoć z powodu osuwiska, a jak mówią miejscowi z powodu nadmiaru turystów. Ale i tak to co jest dostępne, daje cudowne przeżycie. Opłatę za wejście na szlak zapłaciłem na lotnisku (Wi-Fi) przez stronę hiking.fo – 250 DK od osoby +13,75 opłaty. Na miejscu nikt jej nie sprawdzał i raczej też nie było by jak zapłacić. Ilość maskonurów była powalająca, te ptaki są niesamowite, w ogóle nic sobie nie robiły z obecności ludzi. W zasadzie można by siedzieć cały dzień i tylko patrzeć i robić zdjęcia. Poszliśmy szlakiem w drugą stronę, widoki piękne, pełno maskonurów, owiec, jest też camping. W samej osadzie jest też basen wybudowany na rzece (był nieczynny) i oczywiście publiczna toaleta i prysznic (20 koron za 7 minut ciepłej wody). Pod koniec dnia pogoda się popsuła i nawet przez chwilę zaczęliśmy się zastanawiać czy nie utkniemy na noc. Jak odpłynęliśmy od Mykines pogoda od razu się poprawiła. Powrót promem był również pełen wrażeń.
Załącznik:
118.jpg

Załącznik:
119.jpg

Załącznik:
120.jpg

Załącznik:
121.jpg

Załącznik:
122.jpg

Załącznik:
123.jpg

Załącznik:
124.jpg

Załącznik:
125.jpg

Załącznik:
126.jpg

Załącznik:
127.jpg

Załącznik:
130.jpg

Załącznik:
134.jpg

Załącznik:
135.jpg

Załącznik:
136.jpg

Załącznik:
137.jpg

Załącznik:
139.jpg

Załącznik:
141.jpg

Załącznik:
142.jpg

Załącznik:
143.jpg

Załącznik:
144.jpg

Na koniec dnia przespacerowaliśmy się po Bøur i na chwilę wpadliśmy do Gasadalur spojrzeć jeszcze raz na wodospad Múlafossur.
Załącznik:
145.jpg

Załącznik:
146.jpg

Załącznik:
147.jpg

Załącznik:
148.jpg

Załącznik:
149.jpg


Dzień szósty – Suduroy.

Tego dnia mieliśmy w planach objazd wyspy Suduroy. Prom płynie z Thorshavn a płaci się za niego się w restauracji na promie, ale tylko podczas rejsu powrotnego. Niesamowite jest to zaufanie do obywateli – nikt biletów nie sprawdza. Mam nadzieję, że to się długo nie zmieni. Sama podróż trwała około 2,5 godziny. Przez cały czas panowała gęsta mgła. Na trochę się przejaśniło przy wpływaniu do portu.
Najpierw w poszukiwaniu lepszej pogody pojechaliśmy na południe, potem na północ. Nigdzie jej nie znaleźliśmy.
Załącznik:
150.jpg

Załącznik:
151.jpg

Załącznik:
152.jpg

Załącznik:
153.jpg

Załącznik:
154.jpg

Załącznik:
155.jpg

Załącznik:
156.jpg

W Fámjins znajduje się kościół, w którym przechowywany jest oryginał flagi Wysp Owczych- Merkið stworzony przez Jensa Lisberga. Jego grób jest na cmentarzu przy kościele, zmarł na zapalenie płuc w wieku 24 lat.
Załącznik:
158.jpg

Załącznik:
159.jpg

Załącznik:
160.jpg

Wieczorem wróciliśmy do Thornshavn, gdzie zrobiliśmy sobie wieczorny spacer i nawet udało się zaparkować na miejscu premiera.
Załącznik:
161.jpg

Załącznik:
162.jpg

Załącznik:
163.jpg

Załącznik:
164.jpg


Dzień siódmy

Tego dnia mieliśmy zaplanowany na popołudnie ponownie lot helikopterem z Thornshavn do Vagar. Najpierw jednak zrobiliśmy spacer po Haldorsvíkar a następnie powoli pojechaliśmy na lotnisko podziwiając widoki i wioski - Tjørnuvík, Eidi, Funningsfiord, Elduvík.
Załącznik:
165.jpg

Załącznik:
166.jpg

Załącznik:
167.jpg

Załącznik:
168.jpg

Załącznik:
169.jpg

Załącznik:
170.jpg

Pogoda była trochę gorsza, ale i tak przelot bardzo fajny a widoki cudowne. Po 20 minutowym locie wylądowaliśmy w Vagar, a pełny helikopter planowo poleciał na Mykines. I tu okazało się, dlaczego nie należy odkładać lotu helikopterem na inną wyspę w przeddzień powrotu. Ze względu na mgłę, pilot nie był w stanie wylądować na Mykines. Pewnie dla ukojenia nerwów pasażerów zrobił więc kółko wokół wysp – pasażerowie wyglądali na zadowolonych, aczkolwiek do celu podróży nie dolecieli (i ktoś też z Mykines nie wrócił). Do samochodu dojechaliśmy w godzinę autobusem 300.

Dzień ósmy.

W planach był atak na najwyższy szczyt Wysp Owczych Slaettratindur. Ponieważ lot mieliśmy o 14:30, a z parkingu na przełęczy podobno idzie się godzinkę, czasu mieliśmy wystarczająco. Jednak rano obudziła nas mżawka i mgła, które przeszły w ulewę, więc zdobywanie Slaettratindur musieliśmy przełożyć na następny raz. Pobyt zakończyliśmy kręcąc się samochodem po okolicy.
Załącznik:
171.jpg

Załącznik:
172.jpg

Załącznik:
173.jpg

Załącznik:
174.jpg

Załącznik:
175.jpg

Samochód zostawiliśmy na parkingu lotniska, z kluczykami w stacyjce. Z lekkim opóźnieniem wylecieliśmy do Kopenhagi i następnego dnia po całodziennym jej zwiedzaniu wróciliśmy do domu.
Załącznik:
176.jpg

Nie zobaczyliśmy wszystkiego co planowaliśmy, ale na Wyspach to jednak pogoda ma głos decydujący. Mimo tego byliśmy zachwyceni, faktycznie wyspy są cudowne. I w dodatku nie skażone współczesną turystyką. I mamy nadzieję, że długo takie pozostaną.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
27 ludzi lubi ten post.
7 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 13 Lis 2022 13:50 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 8065
Loty: 920
Kilometry: 883 111
platynowy
@paweł p Rewelacyjne zdjęcia.
W jakim miesiącu byliście na wyspach?
Wiem, że do wyjazdu tam trzeba się przygotować także finansowo i ceny, które wrzuciłeś to potwierdzają.
Pokusisz się może o podsumowanie kosztów?
Czy miejscówkę, w której spaliście polecasz? Jeśli tak, to możesz podać namiary?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 13 Lis 2022 14:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lut 2014
Posty: 984
Loty: 316
Kilometry: 434 578
srebrny
Dzięki. Byliśmy na przełomie czerwca i lipca - sobota-sobota,.
Nocleg z blokingu - Cozy house in the idyllic village of Haldórsvík - 4200 pln, domek w pełni wyposażony z kuchnią gazową, na piętrze 4 pokoje dla 5 osób i wejście po naprawdę stromych schodach - cena bez względu na ilość osób - jak by nas było więcej koszt by się rozłożył, podobnie samochód. Dom w pełni wyposażony. Dodatkowo nocleg w Kopenhadze - 500 płn ze śniadaniem.
samochód - 5000 koron z ubezpieczeniem, benzyna ok 80 litrów - 1200 koron (1l - 15,04)
helikopter - 2 x 140 koron - Vagar-Mykines, 2 x 215 Tórshavn - Vágar - kupowane tydzień przed lotem, 1500 koron - lot widokowy, z perspektywy czasu te dwa pierwsze by wystarczyły, aczkolwiek bardzo dużo zależy od pogody no i nie miałem pewności że mi się uda kupić a musiałem polecieć (okazało się bez problemu - trzeba kupić na tydzień przed o północy)
Wydatki z karty - 4700 pln na 2 osoby, w tym wejścia na szlaki, prom, w knajpie byliśmy tylko przy okazji wycieczki na klify Vestmanna i w Kopenhadze, a tak to mieliśmy liofilizaty z domu, plus kupowaliśmy jedzenie śniadaniowe, mrożone ryby i szpinak + wino i piwo na lotnisku.
Loty to trudno powiedzieć bo brane za vouchery i zamieniane - około 1000 z Kopenhagi + 500 WAW-CPH (od osoby - można było ogarnąć za mniej, ale nie pasowały terminy.
Wyszło sporo, ale nie żałujemy, było rewelacyjnie. Inna sprawa, że jakbyśmy mieli pogodę jak ostatniego dnia to byłoby słabo.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 13 Lis 2022 15:02 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 1133
srebrny
Świetna relacja, oby mi się kiedyś przydała w praktyce! :-)
Przyłączam się do prośby o podsumowanie kosztów.
Góra
 Relacje PM off
paweł p lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 13 Lis 2022 15:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lut 2014
Posty: 984
Loty: 316
Kilometry: 434 578
srebrny
#3
A Wyspy naprawdę są cudne, a to, że nie tak łatwo się na nie dostać to wielka zaleta.
Można się też kąpać ;)
Załącznik:
a.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 13 Lis 2022 16:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 1011
srebrny
Pięknie! To zdecydowanie miejsce, gdzie nie żałuje się ani jednej wydanej korony.

Sporo udało się Wam zjechać i tak czy inaczej trafiła się Wam dobra pogoda jak na Owce :) Do ideału brakuje wyspy Kalsoy imo.
Przypomniał mi się mój pobyt (i niedokończona relacja :oops: ) Może kiedyś ją dokończę.. ale na pewno też muszę wrócić, helikopter czeka;)
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz / Wyspy Owcze
i: https://www.instagram.com/ola.javv/
Góra
 Relacje PM off
paweł p lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 13 Lis 2022 17:36 

Rejestracja: 22 Lut 2013
Posty: 236
niebieski
Bardzo ciekawa relacja i przepiękne zdjęcia. Urzekły mnie szczególnie te zwierzakowo-ptasie , brawa dla autora .
Spędziłam na wyspach 1 dzień i też bardzo,bardzo mi się podobało. Widziałam jednak mały % tego co ty, pozytywnie zazdroszczę
Góra
 Relacje PM off
paweł p lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 13 Lis 2022 18:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lut 2014
Posty: 984
Loty: 316
Kilometry: 434 578
srebrny
Dzięki. Zwierzaki są faktycznie cudne. I same włażą w obiektyw, tylko owce bardziej fotogeniczne od przodu.
Załącznik:
a7.jpg

Załącznik:
a6.jpg

Załącznik:
a5.jpg

Załącznik:
a4.jpg

Załącznik:
a3.jpg

Załącznik:
a2.jpg

Załącznik:
a1.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 16 Lis 2022 00:25 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 161
Loty: 130
Kilometry: 220 694
Piękna relacja, no muszę tam być, tylko ceny muszę poddać analizie, bo chyba nie jest drożej niż na Islandii, gdzie byłem i bolało :|
Góra
 Relacje PM off
paweł p lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 16 Lis 2022 15:55 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1264
Loty: 106
Kilometry: 113 713
Świetna relacja z rzeczowymi informacjami oraz przepięknymi zdjęciami. Brakowało tylko podsumowania kosztów, ale dodałeś dziękuje bardzo.
W planach masz Grenlandię, liczę że relacja również będzie.
_________________
Image
Pomagam w sprawach związanych z Kanadą i obwodem Kaliningradzkim.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 10 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group