Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 20 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 19 Mar 2022 20:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Język niestety ten, którego nie znam, choć miałem się nauczyć przez ostatni rok.

A 3HK to tak, żeby razem było 10. W czasie tego wyjazdu postanowiłem wypróbować rozwiązanie esim.me i zakupiony w związku z tym plan 13GB na rok w sieci 3 Hong Kongu (za niecałe 40 dolarów, amerykańskich, niestety.

Nigdy jeszcze nie zaczynałem podróży międzykontynentalnej z Modlina. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz.

Pierwszym etapem był Madryt. Moje córki uważają, że to wybitnie nieciekawe miasto. Nie były jednak w Prado. Ja mam do niego stosunek ambiwalentny, a tym razem postanowiłem wybrać do oglądania to co w tym mieście najlepsze (z zewnątrz).

Jak można się domyślić chodzi o brutalizm. Nie jest on tam tak bogato reprezentowany jak w Paryżu, ale jest co zobaczyć. Wybrałem 3 (żeby pasowało do tytułu) budowle.

Pierwsza to Torres Blancas, oddany pod koniec lat 60-tych, ktorego projektantem jest Francisco Javier Sáenz de Oiza.

Ten budynek można, także wewnątrz, co nie było mi dane, ale też za bardzo nie próbowałem, obejrzeć na filmie Jarmusha The limits of control - w sumie to tylko architekturę pamiętam z tego filmu.

Druga to Edificio Princessa z 1975 r. zaprojektowany dla wojskowych, którego autorami są Fernando Higueras Díaz i Antonio Miró Valverde.

Na tym przykładzie widać jak wspaniale surowy beton współgra z zielenią. Tutaj również wnętrza zdają się sporo obiecywać, ale ich obejrzenie raczej nie bedzie łatwe. Kiedy próbowałem fotografować detale - na zewnątrz - zostałem wcale nie grzecznie wyproszony przez ochroniarza.

Trzeci budynek to siedziba Instytutu Hiszpańskiego Dziedzictwa Kulturowego. Niestety przechodzi jakiś drobny remont i jest zamknięty. Budynek powstał pod koniec lat 60-tych i ma tych samych architektów co Edifficio Princessa

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Następny etap podróży był bardziej ekscytujący i mniej przygotowany. W zasadzie to miałem bilet do Limy z dobową przesiadką w Meksyku, ale jakoś mnie to Peru nie kręciło. Kiedy okazało się, że być może będę mógł spotkać się w Ciudad de Mexico z moim przyjacielem mieszkającym w L.A. niewiele się zastanawiałem. Postanowiłem zostać prawie przez tydzień w Meksyku.

Nie miałem specjalnego programu. Pierwszym tropem był brutalizm. Na oglądaniu betonowych budynków zszedł mi pierwszy dzień. Są świetne, w doskonałym stanie, ale daleko i trudno dostepne/niedostępne bo daleko a do środka wejść się nie da.




Sent from my SM-A525F using Tapatalk
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 19 Mar 2022 23:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lip 2013
Posty: 1386
złoty
Jakbyś jednak kiedyś znalazł się w Limie, to betonbrutu tam Ci dostatek. Wygoogluj sobie w grafice google Edificio del Museo de la Nación Lima.
Góra
 Relacje PM off
pabien lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 20 Mar 2022 06:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Tak, wiem Lima również ma co nieco do zaoferowania. Nawet przez pewien czas myślałem, że pobędę tam oglądając co ciekawsze budowle i ucząc się pływania na desce.

Ciudad de Mexico nie ma oceanu, ale ma bardzo dużo innych rzeczy, o czym napiszę później po obrazkach i rozważaniach natury ogólnej

A na obrazkach będą budynku Uniwersytetu UNAM i trochę dalej położonych College of Mexico i Unwersytetu Pedagogicznego. Zwłaszcza te dwa ostatnie zespoły budynków są mocno wypieszczone. Niestety niedostępne. Nawet osoby, które pilnowały wejścia chciały mnie wpuścić, ale zwierzchnik powiedział nie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

I na tym skończyłem zorganizowane zwiedzanie obiektów brutalistycznych w Ciudad de Mexico. Inne, nie gorsze widziałem przy okazji.

Jeżdżąc, przyglądając się życiu miasta, oglądając te druty, zasieki, widząc tysiące, tfu dziesiątki tysięcy policjantów z bronią wszelaką do tego tłumy ochroniarzy, myślałem trochę co ja tam robię? Po co jeździć w miejsce, gdzie nie wszędzie można chodzić, a w nocy to w ogóle nie rekomenduje się poruszania po pustych ulicach (pustych zaznaczam, bo po pełnych to bez problemu), kiedy w takim Kirgistanie czy Tadżykistanie tego typu problemów nie ma. A na dodatek mogę się porozumieć w miarę swobodnie.

Szybko jednak okazało się, że z tym niebezpieczeństwem to jest jednak trochę inaczej, a Meksykanie w ogromnej większości są niezwykle spatyczni, uczynni i w sumie to uśmiechy na ulicy wymieniałem chyba częściej niż gdziekolwiek indziej.

I kilka przykładów

Kupowałem tacos - było napisane 3x10, ponieważ poprzednie tacos artezanal tripa (pychota) kupiwalem za 20 szt wydało mi się oczywiste, że to będą 3 tacos za 30. Dałem pieniądze, odszedłem, zjadłem a przy oddawaniu talerza dostałem 20 pesos z powrotem.

Innym razem wsiadłem do autobusu zapłaciłem 6 pesos (bo tak było napisane) usłyszałem że za mało dałem 1 i usiadłem. Okazało się, że bilet kosztował 8,50, to 6 było dla dzieci, ale zanim zorientowałem się co mi powiedział kierowca - ja bardzo wolno słyszę po hiszpańsku - minęło trochę czasu. Wtedy dopłaciłem. To akurat nie jest może przykład wyjątkowo miłej postawy wobec cudzoziemca, raczej podejścia z politowaniem - co ja będę się męczył, skoro on i tak nie zrozumie. Jednak u nas trudno wyobrazić sobie niewyegzekwowania pełnej opłaty za przejazd. Z tej serii, oj ten gringo nieogar bardziej skrajna historia zdarzyła mi się rok wcześniej w Santa Marta w Kolumbii. Tam w ramach dziwnych działań antykowidowych wprowadzili całodzienny lockdown. Byłem jedyną osobą na ulicach, a idąc trafiłem pod posterunek policji. Policjant popatrzył na mnie, ale nie powiedział nic - zapewne nienchcialo mu się męczyć z dogadywaniem.

Udało mi się też zostawić raz telefon raz okulary przy stole. Za każdym razem szybko ktoś do mnie podszedł, aby je oddać.

Jeśli zaś chodzi o moje odczucia, nigdzie nie czułem dyskomfortu. Po nocy co prawda zbyt wiele się nie poruszałem ze względu na przedłużający się jetlag. Jednak kiedy chodziłem czułem się zupełnie swobodnie, a ta muzyka na żywo, słyszana z mijanych knajpek sugerowała, że nie bawiąc się w życie nocne tracę bardzo dużo.

Wracając do opowieści, uznałem że fajnie byłoby zobaczyć coś jeszcze oprócz stolicy. Nie chciałem jednak robić żadnej wielkiej wyprawy. Po krótkiej analizie mój wybór padł na Pueblę. Kiedy tam przyjechalem i okazało się, że z dworca do hotelu mam godzinę drogi, a z hotelu donhistorycznego centrum 40 min, pomyślałem, że jakąś głupotę popełniłem. Chciałem do małego miasteczka, trafiłem do pewnie 1,5 milionowej metropolii. Ale nie żałuję, jestem bardzo zadowolony. Hotel był świetny. Nawet taką wannę miałem

Image

a sama Puebla okazała się ciekawa. Kolorowa, malownicza, a wstawione w przerwach między historyczną zabudową modernistyczne budynki pokryte ceramiką wyglądały naprawdę ciekawie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jest też uktranowoczesna część tego miasta, a w niej m.in muzeum baroku i szkieletor z drzewami, w części już uschniętymi.

Image

Image

Image

Dzięki decyzji o wycieczce zobaczyłem również 2 ciekawe dworcem. Konstrukcję w kształcie latającego spodka z ogromną kopułą w Meksyku i gigantyczną lekką Konstrukcję stalową hallu dworca w Puebli

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 20 Mar 2022 19:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
W trakcie powrotu z Puebli zadzwonil do mnie mój kolega z L.A. powiedział, że niestety nie jest w stanie dojechać, ale przekazał mi kilka rekomendacji jeśli chodzi o zwiedzanie, co ciekawe w sporej części były spójne z moimi.

Na początek skorzystałem jednak z polecenia kulinarnego i spróbowałem birię - wolno gotowane kozie mięso. Na dalsze zwiedzanie byłem już za bardzo zmęczony.

Nie będę tu opisywał większości wycieczek pobocznych, spacerów mniejszymi ulicami, jednak gorąco je polecam. Zawsze można zobaczyć coś ciekawego, niespodziewanego. W zasadzie to jest jeden z najciekawszych elementów podróży. Można zobaczyć to czego nie pokażą google czy filmy podróżnicze. Opisywać nie będę, ale kilka fotek wrzucę. Szczególnym odkryciem był hotel pod rurą dla niepoznaki nazwany Vienna

ImageImageImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 20 Mar 2022 21:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Wracając do głównych punktów mojego planu celem zwiedzania był lasek Chapultepec i jego okolice.

Tam znajdują się dwa istotne budynki, ale zacznę od rury. Wychodząc z autobusu miałem taki oto widok


Image

Początkowo odnotowałem te budowlę, ale zająłem się szukaniem mniemanego trolejbus, potem zobaczyłem auditorium i flagę, więc na chwilę o rurze zapomniałem. Okazało się, że to nie zupełnie rura czy komin.

Image

A Auditotium fajne, olbrzymie, obok znajduje się jedna z większych flag jakie w życiu widziałem

Image

Image

To dopiero początek spaceru przez lasek, najlepsze było na jego końcu. Tym naepszym było muzeum Rufino Tamayo. Zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Ściany i zawartość. To jedno z przyjemniejszych muzeów sztuki nowoczesnej w jakim byłem. Taka najwyższej klasy sztuka dla niezaawansowanych w wyborze i liczbie pozwalającej na pełną satysfakcji a jednocześnie niemęczącą wizytę.

Warto również zauważyć, że bryła muzeum w sposób nienachalny nawiązuje do budowli pierwotnych mieszkańców Meksyku.

Image




Image

Image

ImageImage

Image

Image

Na zdjęciach obraz Ruffino Tamayo, zdjęcia Anne Leibowitz (z okazji MŚ w piłce nożnej w Meksyku), kompozycja Christo - cudowna, jest oczywiście opakowanie, oraz Marka Rothko, malarza niezwykle dla mnie ważnego, bo kiedyś kręcił mnie Nacht - Samborski, a Rothko to jest jego wersja wysublimowana
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 22 Mar 2022 20:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Zocalo też zwiedziłem jakoś wcześniej, ale tam w sumie oprócz tłumów wiele nie ma. W ogóle te centralne okolice są tak bardzo różne od każdego miejsca, które odwiedziłem. No OK jest jeden ciekawy budynek

Image

I jeszcze to kolegium zakonne z krużgankami prawie jak na Wawelu pomalowane grafitti w trakcie jakiejś antyklerykalnej akcji w czasach w których u nas kościół był świętością. Ale to akurat jest zamknięte

Przecudnym miejscem na spacer okazało się Coyoacan. Taki meksykański odpowiednik Saskiej Kępy. Są tam 2 muzea osób że sobą blisko związanych Fridy Kahlo i Lwa Trockiego. Zostawiłem je sobie na później, z opowieści słyszałem, że warto, ale nie miałem czasu.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Nie miałem czasu, bowiem chciałem odwiedzić muzeum sztuki nowoczesnej, mieszczące się prawie naprzeciwko muzeum Tamayo. Jest tam sporo świetnych rzeźb na zewnątrz, a wewnątrz dwie wystawy podobnie jak w poprzednim muzeum prezentujące świetnej jakości sztukę nowoczesną dla niezaawansowanych. Jeśli chodzi o to sformułowanie mam na myśli brak konieczności posiadania wiedzy innej niż podstawowa z zakresu historii sztuki dla swobodnej kontemplacji prac.

Sam budynek ma imponujący hall

Image

Image

Image

Image

Image

Ta ostatnia kompozycja zdaje się w obecnej sytuacji być prorocza
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 22 Mar 2022 21:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Szukałem, trochę na siłę, oznak solidarości z napadniętą przez Rosję Ukrainą. Barwy żółto-
- niebieskie nietrudno znaleźć, ale zazwyczaj są odwrócone

Image

Image

Image

Dopiero kiedy przypadkiem wpadłem na ambasadę Kanady zobaczyłem prawdziwą i celowo wywieszoną ukraińską flagę.

Image

Postanowiłem wybrać się pod ambasadę Rosji. Spotkałem tam jednego Amerykanina, który powiedział mi, że zna trochę osób z regionu, jego żona ma pochodzenia polskie i co piątek przychodzi na kilka godzin pod ambasadę

Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 22 Mar 2022 22:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Na koniec trochę covidowo. Ta Ameryka Łacińska to jednak dziwny świat. Wydaje się, że w Ciudad de Mexico należy chodzić na dworze w maskach. W każdym razie większość chodzi. Mycie rąk plus mierzenie temperatury to czynności, które należy wykonywać w wielu miejscach. Od hoteli i muzeów przez dworce i sklepy.

Rekordem był salonik w MEX. Nie dość, że strzelali z termometru w szyję, to jeszcze mieli specjalny karabin maszynowy, którym opryskiwacz wchodzącego i jego bagaż.

Plus w salonie co chwilę leciał film o tym jak dbają, ale poza tym oferował usługę bardzo wysokiej jakości.

Po podawanym przez kelnerów pysznym posiłku opuściłem Meksyk i Aviancą poleciałem do Bogoty. To jest dziwna linia, nie wiem co na to by powiedział ktoś głodny, ale na pewno nie nie najadłby się rozdawaną w samolocie obietnicą nowego menu


Image

Zapomniałem, nie chcieli mnie wpuścić na pokład beż maski "hirurgicznej," w środku jednak już nikt o to nie dbał. Podobnie jak na rejsach krajowych w Kolumbii
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 22 Mar 2022 22:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Kiedy przylecę do Kolumbii po raz trzeci nie powtórzę błędów z tego i poprzedniego wyjazdu, nie będę latał z miejsca na miejsce zostając po dzień czy 2. Kolumbii trzeba się napawać powoli, poznawać krok po kroku, a nie skakać bez umiaru, bo ma się wielki niedosyt.

W Bogocie w zasadzie nie byłem. Przyleciałem wieczorem, zameldowałem się w hotelu z airport w nazwie, poszedłem rano na spacer i wróciłem na lotnisko.

Przypominam sobie moje wątpliwości z pierwszego pobytu. Czy ja w ogóle mogę wyjść z tego hotelu, czy tam nie jest skrajnie niebezpiecznie? Już wtedy szybko zostały rozwiane, kiedy zobaczyłem, że na ulicy toczy się normalne życie, ludzie chodzą, dzieci jeżdżą na rowerach.

Tym razem trafiłem na niedzielną sportową sielankę. Okolica, poza trawą i bujną roślinnością nie jest szczególnie pociągająca, choć udało mi się znaleźć modernistyczne szeregowce z prefabrykatów i ciekawe podziały na innym budynku

Image


Image

Image

Image

Kolejnym etapem była Bucaramanga, ale o tym później bo wkrótce start do miasta stanowiącego następny etap podróży
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 23 Mar 2022 05:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Widok z okna hotelu rzeczywiście trochę przypomina to co można zobaczyć w Medellin. Na pewno jednak kominy są oryginalne.

Image

Image

Bucamaranga to ponoć dogodny punkt wypadowy do różnych miejsc. Nie sprawdzałem bo nie miałem czasu, poza tym ja wycieczek nie kupuję (na razie, pewnie sporo tracę, a kiedyś i tak zabiorę się gdzieś, gdzie samodzielnie nie można)
W Bucaramandze oferty niezorganizowane wydały się słabym pomysłem, tak jak np. podróż do Berlina Lusitanią

Image

Pozostaly mi zatem spacery na miejscu Ponieważ Bucaramanga reklamuje się jako miasto parków. Okazały się one być jednak pewnym rozczarowaniem. Większość to po prostu porośnięte drzewami niewielkich rozmiarów place, w części w remoncie. Prawie zawsze z rzeźbami, raczej tradycyjnymi, ale są wyjątki.

Image

Image

Image

Najciekawszy wydawał się Aqua Park, jak się okazało należący do wodociągów, stąd przed nim stała taka rzeźba.

Image

Niestety okazał się zamknięty, bo Covid.

Te drobiazgi nie popsuły mi specjalnie humoru. W Kolumbii jest coś takiego, że samo przemieszczanie się, obserwowanie ludzi, budynków, kolorów, szyldów, wszystko w tych wilgotnych 26 stopniach sprawia mi niezwykłą przyjemność. Tak samo jak siedzenie w tanich knajpkach z lokalną, bardzo głośną muzyką. I próby komunikacji.

Muzyki nie będzie, obrazków - w zasadzie dokumentujących wrażenia, ulotne chwile, niż coś szczególnego - załączę kilka

Na początek takie śliczne okno - zupełnie znienacka



Image

Gdzie indziej fasada w takie wzory

Image

A Kawałek dalej sklep dla Krakusów

Image

To tuż przy Mercado Central, gdzie nad handlującymi oprócz zestawu kamer czuwają Matka Boska i jej synek

Image

Image

Obok mercado inny mercado (albo jego nowa część i taka oto luksferowa konstrukcja. Warto też zauważyć cegły, bo one się jeszcze pojawią

Image

Gdzieś z boku hotel Granda - właśnie przeczytałem, że źle przeczytałem nazwę hotelu, więc uwaga nie jest aktualna

Image

W Kolumbii niemiecka chemia najwyraźniej jest podobnie wysoko ceniona jak w Polsce. Ten szyld należy do sieci. W tej sytuacji nie dziwi, że mają autobusy do Berlina

Image

Światła w Kolumbii zazwyczaj są długie. Pozwala to poszukującym zarobku na przygotowanie prezentacji dla kierowców. W tym przypadku rozpięcie liny i żąglerkę maczetami na niej

Image

Architektura Bucaramangi nie jest zachwycająca, ale udało mi się wpaść na ciekawą willę.

Image

Nie więcej niż 200 m dalej jest duży ceglany kościół z fascynującymi koronkowymi, ażurowymi ornamentami.

Image

Image

Image

Oczywiście jak w każdym kolumbijskim mieście nie brakuje twórczości naściennej. Ja wybrałem malunek zaangażowany oraz słodziaka dinozaura - jest ich sporo

Image

Image

Odwiedziłem też skromne muzeum sztuki nowoczesnej. Była w nim tylko jedna wystawa poświęcona zmianom klimatycznym. Mi jakoś w aparat wpadły kompozycje z materiałów z recyclingu.

Kuedy już Rosjanie rozpoczną wojnę ostateczną to będą kopaliny, które zostaną po naszej cywilizacji.

Image

Image

Na dziś to tyle, jutro może pojawi się trochę przyrody, jeśli da się gdzieś dotrzeć beż wycieczki i jeśli uznam, że mi nie dolega kolano.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 26 Mar 2022 05:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Przyroda miała się pojawić w Pereirze.
Znalazlem na mapie wodospady, chciałem podjechać tam taksówką i dalej iść na piechotę. Rozważania czy stan kolana pozwala na treking czy nie okazały się całkowicie zbędne. Zapytałem w hostelu, gdzie mieszkałem czy da się to zrobić i usłyszałem odpowiedź, że nie. Mój hiszpanski nie za bardzo pozwalał na uzyskanie odpowiedzi dlaczego. Trudno, zamiast po wzgórzach wśród natury przespacerowałem się po centrum wśród spalin.

Miasto nie okazało się być szczególnie pociągające, ale co nieco dało się znaleźć. W tym kilka rzeczy mocno interesujących.
Na początek pokażę te mniej niezwykłe

Image

Image

Image

Image

Ciekawy jest budynek administracji w stylu bardzo międzynarodowym. Roślinność zdradza strefę klimatyczną (dość szeroką), ale poza tym mógłby stać praktycznie wszędzie.

Image

Image

Zaskoczeniem była mozaika i to nie bylejaka, bo autorstwa Hernando Tejady - on pochodzi z Pereiry i oprócz mozaiki ma ogromne muzeum, którego nie odwiedziłem, ale to nie był mój ostatni kontakt z twórczością tego artysty w czasie wycieczki.

Image

Image

Z pewnym poczuciem niedosytu (ze względu na brak bliższego kontaktu z przyrodą, który dotychczas ograniczał się do widoków z samolotu oraz spacerów po parkach a raczej "parkach" udałem się w nieznane - na południe, a skończyłem dzień w Tului

Wybór miejscowości okazał się znakomity a i sam plan przemieszczania się Doliną Cauca w kierunku Cali uważam za bardzo dobry. Przemieszczanie między miastami jest bardzo wygodne, widoki też są w porządku.

Początkowo planowałem zwiedzić Armenię, do której pojechałem pierwszym autobusem, ale jakoś mi przeszło. Obejrzałem okolice dworca autobusowego, wyglądały zachęcająco, ale nie na zwiedzanie z moim niewielkim, ale jednak plecakiem. Zresztą Armenia wydała mi się zbyt duża jak na moje potrzeby, Tulua zesztą też okazała się troszkę za duża, ale to z powodu moich niezbyt przemyślanych decyzji.

Kiedy już postanowiłem, że tam zostaję przyszło mi wybrać hotel. Taki na samym rynku kosztował 45 zł i brakowało mu tylko okna w pokoju, ale tam mają taki stajlisz poza tym dzięki temu jest cicho i ciepłej wody w kranie, ale w tym klimacie nie iest ona czymś na czym można opierać politykę - jej brak nie doskwiera.

Image

Miasto mi się od początku spodobało, a zwiedziłem je od przedmieść, a w zasadzie terminalu autobusowego, który jest ze w km za miastem poprzez centrum do zjazdu na autostradę na drugim końcu miasta.

Nie ma tam sieciowych sklepów, a te poza samym centrum są raczej za kratami. Nie wiem czy to styl czy kwestie bezpieczeństwa. Nie mam pojęcia jak tam jest w nocy. W dzień zupełnie OK. Po centrum chodziłem wieczorem. Zupełnie normalnie, ludzie mili i interaktywni.

Image

Image

Poza centrum, w okolicy ze zdjęć powyżej (choć ona była mniej malownicza) znalazłem sklep z ręcznie robionymi ozdobami i biżuterią z cenami jak w naszych siwciówkach z chińszczyzną.

Miasto zainwestowało w dość fantazyjne murale, jest ich dużo, ja nie jestem ich wielkim miłośnikiem, w sumie wolę takie zaangażowane, ale w Tului część była pomysłowa.

Image

W czasie spaceru znalazłem jeden ciekawy budynek, łącznik między halami oraz zabudowania starego terminalu w centrum.
Niby nic, ale przyjemnie się chodziło, czy siedziało w barze, kiedy padał deszcz. No i oczywiście te kolory



Image

Image

Image

Image

Prawdziwego odkrycia dokonałem kolejnego dnia. Dnia, którego przewodnim motywem był krzyż, a w zasadzie krzyży było czy. A jak się już krzyże wyczerpały znalazłem mural zaangażowany dotyczący edukacji seksualnej, antykoncepcji i aborcji, umieszczony na murze szkoły. Byłem pod wielkim wrażeniem. To zresztą fajnie współgrało z dwoma krzyżami i jednak pokazało jak tam z katolicyzmem jest inaczej niż u nas, pewnie dzięki nieangażowaniu się państwa w promocję, podobnie jak u nas dominującej religii. Ciąg dalszy w następnym odcinku

Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 27 Mar 2022 04:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Teraz o obiecanych krzyżach. Idąc na ranny spacer zobaczyłem ciekawy budynek. Zastanawiałem się co to może być? Fabryka, ale z krzyżem? Kościół? Takiego jeszcze nie widziałem. Przeszedłem wzdłuż budowli, obejrzałem ją sobie, sfotografowałem. Dowiedziałem się, że to coś nazywa się święte serce Jezusa, ale nadal nie wiedziałem czym jest

Image

Image

Image

Budynek był zbyt interesujący żebym nie zapytał co to jest. Okazało się, że gimnazjum jezuickie. Pytając zauważyłem, że wnętrza są chyba jeszcze ciekawsze. Odszedłem, ale po chwili wróciłem i pomyślałem, że nic nie ryzykuję pytając czy pozwolą mi zrobić zdjęcie. Usłyszałem, żebym poczekał 5 min. Po tym mniej więcej czasie przyszedł dyrektor, prywitał się powiedział, że mogę sobie z ochroniarzem obejrzeć cały budynek. A okazał się zajebisty, znacznie lepszy niż aula, którą widziałem stojąc przy wejściu.

Ta właśnie.

Image

Potem była klatka schodowa

Image

I kaplica

Image

Image

Potem przeszedłem wzdłuż atrium z klasami lekcyjnymi. To ciekawy widok bo część z nich jest otwarta na dziedziniec bez żadnych ścian czy okien. Dzieci nie fotografowałem, ale widok na kaplicę i zamknięte sale owszem.

Image

Image

Naprawdę niezwykły budynek - prawdopodobnie z 1965 roku, czyli okresu naszych tysiąclatek. Spróbuję kiedyś coś o nim znaleźć.

Po obejrzeniu szkoły powoli zacząłem zbierać się w dalszą podróż. Ponieważ jednak na skraju miasta znajdowały się dwa parki, a miasto jest nieduże pomyślałem, że je odwiedzę. Okazało się, że obydwa są zamknięte. Jeden bo remont, a drugi bo niewiadomo co. Za to mogłem obejrzeć pomnik ciągnika. My od niedawna wiemy jakie to wielofunkcyjne pojazdy, więc na pomnik na pewno zasługują

Image

Po drodze zauważyłem kolejny obiekt z krzyżem i z napisem habemus papam, znaczy papa burger z napisem habemus burger. Moim zdaniem takie żarty u nas by nie przeszły. A Kolumbia jest przecież krajem katolickim, tyle tylko, że mają znacznie bardziej swobodne podejście do symboli religijnych. W sumie często symboli się broni administracyjnie wtedy, gdy w środku jest pusto

Image

Parki były na południu Tuluy, dworzec na północy, nie chciało mi się wracać, pomyślałem, że dojdę do głównej drogi i pewnie szybko złapię jakiś autobus. Niestety, mimo że dwa autobusy pojawiły się szybko, to żaden się nie zatrzymał.

Czekałem z 10 min, już miałem zacząć łapać stopa, a ten w Kolumbii potrafi wyglądać tak:

Image

Nie musiałem, bo dokładnie wtedy pojawił się wesoły autobus. Najszybszy na drodze, wyprzedzający innych z lewej i prawej strony (to akurat norma w Kolumbii), przy czym steward prze większość czasu tej szalonej jazdy stał wychylony przez otwarte drzwi.

Tak dojechałem do Bugi. Pierwsze wrażenie miałem takie, że jadę dalej. Drugie wrażenie było organoleptycznie, ponieważ znalazłem jakąś domową kuchnię i zjadłem pyszny posiłek (ryż, fasola, sałatka, mięso) za jakieś 8 PLN-ów. Nadal jednak myślałem, aby przejść się i pojechać dalej, jednak przypominałem sobie, że chciałem do natury, a w Budze na google maps zaznaczony był jakiś szlak. Miasto to w ogóle jest jakimś centrum maryjnym i dużo biznesu dweocjonalnego tam funkcjonuje.

Na kosciele jest informacja, żeby nie wchodzić z papu czy zwierzętami, o stroju nie ma ani słowa. Z braku tego ograniczenia odwiedzający, a w zasadzie -ce skrzętnie korzystają

Image

Miasto jest pielgrzymkowe, mój hotel też postanowił to zaznaczyć

Image

I to był ten trzeci krzyż.

Nawet wszedłem do kościoła, nic nadzwyczajnego. Moim planem było pójść szlakiem wśród zieleni. I szlak rzeczywiście był, nawet całkiem uczęszczany, mimo zbliżającego się deszczu, którym nikt zdawał się nie przejmować - ja też bo miałem płaszcz nieprzemakalny pewnej firmy wspierajacej reżim Putina. Właśnie myślę, aby napisać na wszystkich moich rzeczach z Decathlonu: "kupione przed napaścią Rosji na Ukrainę." Płaszcz był OK, ale nie pomyślałem, że moje sandały (nie z Decathlonu) są raczej wersją miejską i na mokrych kamieniach się trochę ślizgają. Dramatu jednak nie było. A zieleń i owszem:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zaspokoiwszy swoją potrzebę kontaktu z przyrodą mogłem wrócić do miasta, gdzie okazało się, że za murami kryją się bardzo urokliwe wnętrza. Te pierwsze to tamtejszy uniwersytet, drugie to podwórko na rynku - w sumie to używam złego słowa, po raz drugi zresztą. Pewnie lepiej pisać plac centralny.

Image

Image

Image

W Kolumbii mają ciekawy format sklepów, ze stolikami, w wersji wypasionej z telewizorem i co ważne z toaletą. Pełnią one równocześnie funkcje piwiarni. Mi szczególnie spodobał się ten ze względu na nazwę

Image

Skoro już pojawiła się nazwa, to nie może zabraknąć rury. W Poradziecji nikt by nie wpadł na to, żeby zawór chować w klatce (no bo raczej to na zdjęciu nie jest rurą z gazem)

Image

Buga była przedostatnim etapem mojej wycieczki. Do zobaczenia tym razem zostało tyłki Cali, o którym w następnym odcinku.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 27 Mar 2022 11:32 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3880
Wow. Naprawde ciekawe te budynkiem. Ale, w końcu jakiś park i odrobina zieleni wśród tych betonów i stali.
A może jest też szansa na jakieś zwierzęta?
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 27 Mar 2022 11:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Zwierzęta to kolejny etap, za kilka lat. Nie znaczy jednak, że ja ich nie dostrzegam. Zauważyłem na przyklad, że tutaj nosi się pieski na rękach. Wiele razy to widziałem. Z drugiej strony pozwala to na wejście z nimi do takich miejsc, do których u nas wstępu nie mają.

Image

Aaa, przypomniałem sobie, że zwierzęta będą licznie występować w odcinku o Cali

Poza tym zawsze mam na podorędziu żyrafę z kijowskiego zoo.

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 28 Mar 2022 01:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Cali to nie jest miasto takie jak Medellin, w którym można się zakochać już zjeżdżając od strony lotniska. Jest brzydsze, mniej malowniczo położone, zamiast metra ma mniej efektywne BRT. W samym środku miasta jest duży rozpierdzielnik, a liczba osób wykluczonych jest ogromna.

Coś mi się wydaje, że przy lepszym poznaniu, to miasto może dać się pokochać. Ludzie są bardzo sympatyczni i ta wszechobecna muzyką nadaje mu unikalnego klimatu.

Ja muszę tu wrócić, bo nie zaznałem Cali nocą.

Internet straszy, że to najbardziej niebezpiecznie z miast Kolumbii. Ja tego nie zauważyłem. Jestem daleki od twierdzenia, że w Cali czy gdzieś indziej w Kolumbii nie można stracić pieniędzy, cennych rzeczy czy nawet organów lub życia, ale wydaje mi się, że do tego trzeba się postarać lub mieć niefart. Przy czym zaznaczam, że nie chodziłem po pustych ulicach w środku nocy i prawdopodobnie bym tego nie robił.

W ogóle to ludzie w Kolumbii są wybitnie mili, uśmiechnięci, pomocni i uczynni. Tym razem na ulicy wypadła mi karta płatnicza. Nawet nie jedna, ale dwie osoby pobiegly za mna, aby mi ją oddać.Było to w jedynej sytuacji w czasie całego wyjazdu, gdy się zdenerwowałem (bez sensu zesztą). To zdarzenie od razu poprawiło mi humor.

A bez sensu zdenerwowało mnie to, że przeczytałem o możliwości płacenia w komunikacji bezpośrednio kartą płatniczą. Jakoś wszedłem tak na peron BRT, ale przy przesiadce już się nie dało. Zamiast pojechać prosto do hotelu (akurat nikt nie miał salda, żeby zapłacić za mnie) musiałem szukać peronu na którym można kupić bilet. Jak widać drobiazg zupełny.

Cali tak jak i Medellin ma kolejkę na wzgórza. Kiedy ja znalazłem wiedziałem, że muszę wypróbować. I było podobnie jak w Medellin sklepik, głośną muzyką, wzajemne stawianie piwa z miejscowymi, przyglądanie się temu co się dzieje ma ulicy. Czysta przyjemność.

Cali, takie na 2 dni nie jest zbyt fotogrniczne. Myślę, że w wersji pięciodniowej udałoby się znaleźć jakieś cuda. Jednak czasu przeznaczonego na spacery w żadnym wypadku nie można uznać za stracony. Wręcz przeciwnie, przyglądanie się toczącemu życiu to cudowne doświadczenie.

Zdjęcia będą w kolejnym poście, bo nie jest tak, że nie znalazłem niczego wartego sfotografowania. A w pierwszej kolejności były to zwierzęta.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 28 Mar 2022 01:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Nad rzeką Cali, tuż obok mojego hotelu znajduje się koci park. Na początku był jeden kot el gato del rio wspominanego już Tejady.

Image

Później dołączyły do niego koty kolejnych artystów. Tym razem każdy z artystów dostał taką samą formę i pole do popisu. Efekt na początku mnie nie przekonał, ale kiedy przeszedłem przez park drugi raz, jednak go polubiłem. Kotów jest więcej, poniżej mały ich wybór.

Image


Image

Image

Mnie bardziej niż koty podobały się metalowe ptaki. Zwłaszcza te pierwsze.

Image

Image

A jeszcze bardziej owocowa mozaika

Image

Image

Kolejne mozaiki i inne ceramiki można zjeść na stacji przesiadkowej do kolejki

Image

Image

Image

Z samej kolejki widok jest znacząco gorszy niż z jej odpowiedników w Medellin

Image

A teraz ciekawostki. Okazuje się, że po Cali jeżdżą jeepneye. Gdzie indziej ich nie widziałem lub nie zwróciłem na nie uwagi. Nie byłoby to zresztą szczególnie zaskakujące, gdyby nie fakt, iż większość tych pojazdów to rumuńskie ARO. Pojazdy, które w Polsce miały najgorszą możliwą opinię najwyraźniej w tropikach się sprawdzają

Image

Inna rzecz dotyczy tutejszej bezpruderyjności. Sex shopy są całkiem otwarte, a nawet wychodzą ze swoją ofertą na ulicę

Image

Byłem też w muzeum sztuki nowoczesnej. Trafiłem tam na ładną wystawę poświęconą pierwotnym mieszkańcom Kolumbii. Nie robiłem tam specjalnie wielu zdjęć, ale ta kompozycja wybitnie misię podobała

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 28 Mar 2022 04:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Interesujących budynków też kilka znalazłem. Pierwszy to budynek Alkadii

Image

Image

Drugi to pewnie dawny urzędowy budynek, obecnie opuszczony.

Image

Image

Image

Trzeci to dom mieszkalny.

Image

Image

Image

I na koniec, znaczy dopóki mi się coś nie przypomni zdjęcie szyldu siłowni. Oni zazwyczaj umieszczają tam potwornie nadmuchane osobniki. Tu poszli dalej. Przy tym nie wydaje się, że to zdecydowanie nie jest tu męski ideał

Image
Góra
 Relacje PM off
billabong lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 29 Mar 2022 16:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3570
Loty: 550
Kilometry: 639 695
platynowy
Na sam koniec wycieczki zafundowałem sobie mały horror.

Jak pisałem zdarzyło mi się zostawić telefon w restauracji w Puebli, zgubić kartę na ulicy w Cali, jednak przez cały czas zachowywałem jakąś tam higienę podróżną i nie trzymałem wszystkich cennych rzeczy w jednym miejscu.

To się jednak zmieniło po przylocie do Londynu. Dla wygody przełożyłem wszystkie cenne drobiazgi do małego plecaczka. A były tam: paszport, prawojazd, karta pp, karta sim, karty płatnicze i gotówka. No bo cóż niby z tym mogło się wydarzyć.

Na Okęciu wsiadłem w Bolta i na wysokości Pol Mokotowskich zauważyłem, że nie mam plecaczka że sobą. Poprosiłem kierowcę, aby mnie wsadził. On OK, dyszka się należy. No to mówię, mu, żeby sobie pobrał, a on, że płatne gotówką WTF. Ustaliliśmy, że mogę mu przelać kasę na telefon wysłałem, zadzwoniłem na lotnisko, dowiedziałem się, że ochrona nic nie znalazła, pomyślałem, że jednak wrócę - w sumie nie wiem dlaczego nie pojechałem boltem.

Poczekałem kilka minut na autobus, dojechałem na lotnisko i widzę, że mój plecaczek leży na donicy przed wejściem i właśnie zbliża się do niego ochroniarz. Przeleżal tak sobie ze 30 min. W środku było wszystko co tam zostawiłem
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 29 Mar 2022 16:06 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3880
To pewnie przez jet laga
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 29 Mar 2022 16:09 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 18838
Ale za to jak szybko wypiłeś piwo w hopito wczoraj :p. Szybciej niż Hejnal mariacki
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
pabien uważa post za pomocny.
 
 
 [ 20 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group