Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 4 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 15 Kwi 2016 13:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Cze 2015
Posty: 11
Cześć wszystkim :) Wiedeń wydaje się być dość popularnym kierunkiem i pewnie wielu z Was miało już okazję odwiedzić stolicę Austrii, ale razem z narzeczoną chcemy podzielić się naszą relacją z niedawnego wyjazdu.

TRANSPORT

Najszybszą opcją dostania się do Wiednia jest oczywiście samolot, ale z korzystnym finansowo rozwiązaniem przychodzi PolskiBus, który w swoim stylu oferuje tanie przejazdy. Naszym przystankiem początkowym były Katowice, ale podróż do stolicy Austrii można rozpocząć również w Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Toruniu oraz Częstochowie. Bilety upolowaliśmy podczas wysypu nowej puli i w sumie za przejazd w obie strony dla dwóch osób zapłaciliśmy 93 złote. Dodatkowym kosztem było dostanie się do Katowic i tutaj skorzystaliśmy z usług przewoźnika Inter – studencki bilet to wydatek rzędu 12 złotych od osoby, normalny – 14 złotych.

Oczywiście minusem obrania takiego środka transportu jest czas. Z Katowic wyjechaliśmy w czwartek o godzinie 23:00 i na wiedeńskim dworcu zameldowaliśmy się o 5:20. W drugą stronę trwała ona prawie osiem godzin. Z Wiednia wyjechaliśmy w niedzielę o 8:50, a do stacji końcowej dobiliśmy o 16:30.

NOCLEG

Długo zastanawialiśmy się na jaki nocleg się zdecydować. Pierwotnie byliśmy przekonani, że skorzystamy z airbnb, ale z braku powalających na kolana ofert, zaczęliśmy rozglądać się za hostelem lub hotelem. Oferty filtrowaliśmy pod kątem dobrej lokalizacji i przyzwoitego standardu. Potrzebowaliśmy pokoju na dwie noce i ceny z reguły wahały się w okolicach 350-400 złotych. Ostatecznie zdecydowaliśmy się skorzystać z oferty Azimut Vienna Delta Hotel. Udało się nam znaleźć ostatni pokój w cenie 450 złotych za dwie noce, ale z zapewnionymi śniadaniami w formie stołu szwedzkiego. Głównie ze względu na wczesny wyjazd w niedzielę, uznaliśmy że porządne śniadanie będzie mile widziane.

Image

Image

Z ręką na sercu możemy polecić hotel, który nie dość, że znajduje się dwie minuty od dworca autobusowego, to oferuje bardzo dobry standard. W zasadzie jedynym minusem pokoju jest brak czajnika, ale tę wadę można w prosty sposób wyeliminować. Bardzo miła obsługa hotelu nie miała problemu z (bezpłatnym) pożyczeniem nam czajnika, wystarczyło podejść na recepcję i poprosić.

DZIEŃ 1

Jak już wspomnieliśmy, do Wiednia przyjechaliśmy o 5:20. W hotelu mieliśmy zameldować się dopiero o 14:00, więc zdecydowaliśmy, że zjemy śniadanie na dworcu, a następnie ruszymy na zwiedzanie miasta. Wybór padł na piekarnio-cukiernię Strock znajdującą się przy jednym z wejść do dworca.

Image

Śniadanie, szybka toaleta, mapa i przewodnik w dłonie i ruszyliśmy. Liczyliśmy na to, że z biegiem czasu słońce zacznie przebijać się przez chmury, niestety pozostało to w sferze naszych marzeń :( Z drugiej strony nie spadła na nas ani kropla deszczu, więc pogoda do zwiedzania była mocno przyzwoita.

Pierwszym naszym przystankiem był znajdujący się nieopodal dworca Belweder, który składa się z dwóch barokowych pałaców – górnego i dolnego. W planach mieliśmy zobaczenie tej rezydencji tylko z zewnątrz, tym bardziej, że znajdujące się w środku pałacu kolekcje dzieł malarskich i rzeźbiarskich nie są naszym pierwszym wyborem jeżeli chodzi o destynacje turystyczne :P

Image

Po wyjściu z Belwederu skierowaliśmy się w stronę placu Karola. Po drodze, na Schwarzenbergplatz, minęliśmy fontannę Hochstrahlbrunnen oraz pomnik Żołnierzy Radzieckich.

Image

Nie minęło parę minut, a naszym oczom ukazał się piękny kościół św. Karola Boromeusza, który – jak się okazuje – jest jedną z najsłynniejszych barokowych budowli Europy. Wejście do kościoła było możliwe dopiero od godziny 9:00, więc dosłownie na chwilę zatrzymaliśmy się na placu przed nim, a następnie ruszyliśmy w kierunku opery.

Image

Image

Tuż obok robiącego wrażenie gmachu opery znajduje się Hotel Sacher oraz słynna Cafe Sacher, w której można spróbować tortu Sachera przyrządzanego wedle oryginalnej receptury. Mieliśmy w planach zaglądnąć do tego miejsca, ale pora była jeszcze za wczesna, więc odłożyliśmy to na później. Odległości pomiędzy kolejnymi zabytkami były na tyle niewielkie, że przemieszczanie się na nogach od jednego do drugiego nie stanowiło wielkiego problemu, pomimo targania ze sobą plecaków. Tym samym lada moment znaleźliśmy się przy Hofburgu, czyli Pałacu Cesarskim będącym oficjalną siedzibą dworu Habsburgów. Jest to ogromny kompleks, na terenie którego znajdują się m.in. Hiszpańska Szkoła Jazdy, Austriacka Biblioteka Narodowa i cesarskie rezydencje. Jedna z ławek znajdujących się przy pomniku Eugeniusza Sabaudzkiego posłużyła nam za miejsce odpoczynku i jadalnię.

Image

Po małej przerwie kontynuowaliśmy spacer połączony ze zwiedzaniem i naszym oczom kolejno ukazywały się – Muzeum Historii Sztuki, Muzeum Historii Naturalnej, a także niesamowity budynek Parlamentu oraz Ratusz. Muzeum Historii Sztuki i Muzeum Historii Naturalnej to niemal bliźniacze budowle rozdzielone niedużym skwerem, który zdobią symetrycznie przystrzyżone krzewy. Parlament swoim wyglądem nawiązuje do kultury starożytnej Grecji, natomiast Ratusz spokojnie mógłby służyć jako szkoła magii.

Image

Image

Przechodząc obok Ratusza i Burgtheater zdecydowaliśmy, że warto wejść w jedną z ulic prowadzących do ścisłego centrum. Naszą wybranką została Teinfaltstraße, którą dotarliśmy do klasztoru Schottenstift. Przed nim naszym oczom ukazała się mini wersja Światowych Dni Młodzieży, która zaszturmowała klasztor i w mgnieniu oka zapełniła wszystkie ławki i schody.

Image

Lada moment rozpoczęło się nabożeństwo, więc opuściliśmy świątynię i ruszyliśmy w kierunku Katedry św. Stefana. Nogi poprowadziły nas przez pełną ekskluzywnych butików Bognergasse oraz Plac Graben, aż do placu św. Stefana.

Image

Zwiedzanie katedry i wejście na Wieżę Południową zostawiliśmy sobie na sobotę, licząc że wiatr wywieje chmury, dzięki czemu widoki będą dużo ciekawsze. Nasze brzuchy dawały o sobie znać, więc wróciliśmy w okolice Opery i wkroczyliśmy do Cafe Sacher.

Image

Na szczęście nie czekaliśmy na wolny stolik, ale już wychodząc minęliśmy ludzi, którzy swoje musieli odstać. Sama kawiarnia jest całkiem elegancka, aczkolwiek stoliki dwuosobowe są raczej małe, więc z naszymi sporymi plecakami wyglądaliśmy tam jak słonie w mrowisku. Zamówiliśmy po kawałku tortu Sachera i… nieco się rozczarowaliśmy. Nie był zły, ale oczekiwaliśmy, że bardziej pobudzi nasze podniebienia. Nie żałowaliśmy wyboru, ale za taką cenę (6,5 euro) można w innym miejscu zjeść dwa lepsze kawałki. Podobno.

Uczucie sytości było nam ciągle obce, dlatego po małej rundce po pobliskich kościołach weszliśmy do jednej z knajp oferujących danie dnia w cenie 7,90 euro. Jako pierwsze danie otrzymaliśmy bliżej nieokreśloną w smaku zupę z pływającymi w niej kawałkami chleba (mniam, musi to brzmieć bardzo zachęcająco), a na drugie panierowany filet rybny z sałatką z ziemniaków. Szczególnie ryba była całkiem przyzwoita.

Image

Po skończonym obiedzie mogliśmy w końcu pojechać i zameldować się w hotelu. Byliśmy już nieco wymęczeni, tym bardziej, że spanie podczas podróży nocnej w niczym nie przypomina spania we własnym wyrku. Odebraliśmy karty do naszego pokoju, zrzuciliśmy z siebie kurtki i ucięliśmy sobie krótką drzemkę. Po przebudzeniu stwierdziliśmy, że dobrze byłoby się jeszcze gdzieś ruszyć, więc za cel obraliśmy sobie Prater.

W piątkowy, chłodny wieczór park rozrywki tłumami nie grzeszył. Na spokojnie obeszliśmy cały Prater zatrzymując się przy paru atrakcjach próbując przewidzieć czy żołądki osób z nich korzystających przeżyją tę próbę. Oprócz diabelskiego młynu, rollercoasterów czy domów strachu, w parku znajdują się liczne stanowiska, w których można postrzelać z pseudobroni, łuku lub zwyczajnie porywalizować z drugą osobą. Naszą uwagę przykuły wyścigi szczurów. Wrzuciliśmy więc po dwa euro i rozpoczęliśmy zabawę, w której górą była płeć piękna, a nagrodą maskotka małej świni.

Image

Tym miłym akcentem zakończyliśmy pierwszy dzień w Wiedniu. Po powrocie do hotelu po prostu padliśmy.

DZIEŃ 2

Wcześniejsze pójście do łóżka implikowało wcześniejsze wstanie, więc na śniadaniu zameldowaliśmy się parę minut po 7:00. Rezerwując nocleg czytaliśmy sporo opinii chwalących hotelowe jedzenie, ale mimo tego zostaliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni tym co zastaliśmy w jadalni.

Image

Śniadanie było po prostu przepyszne – bekon, kiełbaski, małe placki ziemniaczane, świeże pieczywo, a na deser kawa z croissantem. Najedzeni mogliśmy ruszyć na zwiedzanie. Naszym głównym planem było zobaczenie dwóch ważnych miejsc – Pałacu Schonbrunn i Katedry św. Szczepana.

Do Pałacu Schonbrunn oddalonego nieco od centrum miast dostaliśmy się metrem. Po wyjściu ze stacji trudno nie trafić do wejścia – wystarczy podążać za znakami i/lub ludźmi.

Image

Kasy znajdują się zaraz za wejściem po lewej stronie. W nich można dostać różnego rodzaju bilety wstępu. My zdecydowaliśmy się na Classic Pass obejmujący zwiedzanie 40 komnat Pałacu, wejście do Prywatnych Ogrodów, Oranżerii, Labiryntu oraz na taras widokowy umieszczony na Glorietcie. Bilet kosztował 18 euro.

Image

Od momentu przekroczenia bramy budynek cesarskiego pałacu robił duże wrażenie. Od samego rana był on oblegany przez liczne wycieczki i indywidualnych turystów. Po wejściu do środka należy zostawić w szatni torby i plecaki, a następnie można odebrać audio guide’a i co ciekawe – jest on dostępny w języku polskim. Tutaj duży plus. Zdjęć ze środka nie mamy, ale warto obejść wszystkie komnaty słuchając opowieści o ich historii oraz historii rodzin cesarskich zamieszkujących pałac.

Zwiedzenie całości zajęło nam około 45-50 minut. Następnie przeszliśmy do ogrodów, które co tu wiele mówić, nie powaliły nas na kolana. Kolejnymi punktami naszej wycieczki były labirynt, fontanna Neptuna oraz znajdująca się na wzgórzu Glorietta. Cały kompleks jest naprawdę piękny i jest idealnym miejscem dla chcących pospacerować lub pobiegać. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, pogoda nam dopisała, więc nigdzie się nie spiesząc obeszliśmy lwią część tego urokliwego miejsca.

Image

Image

Image

Około 13:00 wróciliśmy do centrum wysiadając na placu św. Szczepana. Jednak zanim wzięliśmy się za zwiedzanie katedry, postanowiliśmy zajrzeć do znajdującego się tuż obok bufetu Trześniewskiego. Jest to miejsce założone w 1902 roku przez krakowianina Franciszka Trześniewskiego. Mówi się, że zaraził on wiedeńczyków miłością do kanapek. Miejsce nie jest duże – jest parę stolików, przy których można usiąść oraz parę blatów, dla tych którzy chcą się posilić na stojąco. Zamówiliśmy w sumie cztery kanapki, albo raczej kanapeczki. Nie grzeszyły one wielkością, a cena za jedną patrząc z perspektywy rozmiaru była dość spora – 1,30 euro.

Image

Image

Kanapki bezmięsne (pasta paprykowa i jajeczna) były dobre, te zawierające salami i kiełbasę trochę słabsze. Ogółem stwierdzamy, że jest to miejsce, do którego warto zajrzeć, ale jeśli ktoś liczy na to, że porządnie tam napełni brzuch, to raczej się rozczaruje. My potraktowaliśmy kanapki jako przystawkę, a jako główne danie wybraliśmy hot-dogi ze znajdującej się obok budki. Warto zaznaczyć, że do środka bułek wpakowane były ogromne kiełbasy :D

Image

Najedzeni mogliśmy ruszyć do katedry św. Szczepana. Świątynia jest piękna zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Zawiera liczne dzieła sztuki, niebanalne ołtarze, a dla chcących zobaczyć więcej udostępnione są wejścia do katakumb oraz na wieże południową i północną. My za cel obraliśmy wieżę południową, do której wejście kosztowało 4,5 euro. Aby dojść na szczyt trzeba pokonać dokładnie 343 schody. Z wieży roztacza się widok na niemalże całe miasto.

Image

Po opuszczeniu katedry mieliśmy jeszcze sporo czasu i wykorzystaliśmy go na spacerowanie (dom Mozarta, Kanał Dunajski), relaks przy kawie i ciastku oraz zakupieniu paru słodkości w sklepie Mannera słynącym z popularnych wafli. Promienie słoneczne nas rozpieszczały, więc do hotelu wróciliśmy pieszo, po drodze zaopatrując się w prowiant na podróż, która czekała nas następnego ranka.

Image

Oczywiście śniadanie w niedzielę było równie pyszne co w sobotę, więc w drogę ruszyliśmy najedzeni. Prawie 9-godzinnym powrotem do Krakowa zakończyliśmy nasz bardzo udany wypad.

To by było na tyle, mamy nadzieję, że udało się Wam dobrnąć do końca :P relacja pojawiła się już parę dni temu na naszym blogu - https://1000stronswiata.wordpress.com/2 ... z-wyjazdu/ - znajdziecie tam więcej zdjęć z krótkimi opisami ;)

Przy okazji zapraszamy do polubienia naszego fanpage'a - https://www.facebook.com/1000stronswiata

Pozdrawiamy :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 16 Sie 2016 15:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Sie 2013
Posty: 113
Loty: 74
Kilometry: 301 095
Z przyjemnością przeczytałam Twoją relację, jako że właśnie wróciłam z długiego sierpniowego weekendu w Wiedniu :)
Widzę, że nasze trasy zwiedzania pokrywały się tylko częściowo, bo ja akurat jestem wielbicielką muzeów i odwiedziłam wszystkie, które dałam radę :) Czytałam niepochlebne opinie o Cafe Sacher, więc sobie odpuściłam to miejsce, spróbowałam za to słynnego tortu w kawiarni na dziedzińcu Hofburga, dobry był. A wienerschnitzla nie jedliście? :o :D
_________________
www.caipiroska.pl - Portal o Brazylii
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 17 Sie 2016 18:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Cze 2015
Posty: 11
@brasilka2, niestety jakoś tak wyszło, że wienerschnitzel nie trafił na nasze talerze :cry:
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 21 Paź 2019 11:01 

Rejestracja: 21 Paź 2019
Posty: 3
Wiedeń to miasto z bardzo szeroką ofertą. Zarówno jeżeli chodzi o kulturę jak i rozrywkę. Znane muzea, Jarmark Adwentowy. To wszystko powoduje, że wart oej zobaczyć. Jednak lepiej pzonawac je z przewodnikiem.


Ostatnio edytowany przez marcino123, 21 Paź 2019 11:06, edytowano w sumie 1 raz
Reklama, promowanie własnych stron internetowych, podawanie linków do innych, konkurencyjnych stron.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 4 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group