Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 60 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 16 Lip 2020 00:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Jestem już po tym, co mi przerwało (a o tym, co konkretnie, w kolejnej części), więc kończymy wtorek.

Z Aveiro jest rzut beretem do Praia da Costa Nova i tam też udaliśmy się następnie. I tu właśnie mnie zatkało, a może nawet wzburzyło... No bo jak to do cholerny jest, że u nas dojazd do jakichkolwiek miejsc wypoczynkowych to niekończące się korki, nerwy, stłuczki itp. plagi, a tu do samego niemal brzegu oceanu dojeżdżamy dwupasmową autostradą, bez problemu parkujemy, nikt nas nie trąbi, ani nie wpycha się na zasadzie "z drogi śledzie, bo król jedzie"? Ja rozumiem, że ruch teraz mniejszy (choć na Praia da Costa Nova turystów z samej Portugalii było mnóstwo), ale to i tak nie tłumaczy skąd taka przepaść między Polską i Portugalią w ilości i jakości infrastruktury drogowej. Trasa do Praia da Costa Nova jest tego jaskrawym przykładem (choć tak naprawdę, to dopiero dziś jechaliśmy drogami, które przyprawiają o zawrót głowy, dosłownie). Przecież oni zaczęli budowę autostrad, obwodnic itp. niewiele wcześniej, niż my, a są kilka długości przed nami.
Na plaży ponownie ekstremalnie wiało, a fruwające drobinki piasku atakowaly skórę. I tak chciałoby się tu zostać trochę dłużej, choćby dla zwykłego lenistwa :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Dzień zakończyliśmy kolejnym wegańskim jedzeniem w Porto (gorąco polecam https://www.instagram.com/zenburgerporto/) i zachodem słońca w okolicach Fortaleza de São João da Foz. Za długo tu jednak nie zabawilismy, bo zrobiło się zbyt odświeżająco (czyli ok. 15 st. C).

Image

Image

Image.


Teraz pozostało spakować manatki i przespać się, bo jutro (znaczy dziś, w środę) mamy przed sobą trochę drogi.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#42 PostWysłany: 16 Lip 2020 19:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Każdy wyjazd ma swoją perełkę. My dotarliśmy chyba do naszej, choć to jeszcze nie koniec wyjazdu, więc kto wie... Tu gdzie teraz jesteśmy, mamy niemal raj. Ale po kolei.

Wczoraj (w środę) w naszym apartamencie w Porto zjedliśmy ostatnie śniadanie, zgarnęliśmy co nasze i ruszyliśmy w drogę, oddając wcześniej klucze i pilota od garażu panu Mietkowi, tutejszemu odźwiernemu (oczywiście, miał na imię zupełnie inaczej, ale Mieczysław bardzo by mu pasowało).

Skierowaliśmy się w stronę interioru, za cel obierając najpierw Amarante. Dotarliśmy tam w jakieś 40 minut. Po zjechaniu serpentyną z autostrady ukazał się nam widoczek, z którego znana jest ta mieścina: most Ponte de São Gonçalo. Tak naprawdę jednak, pierwszym, co tam zobaczyliśmy był spęd handlowców w stylu jarmarcznym :) Pomijając ten element krajobrazu, polecam Amarante z ręką na sercu, choćby na kilka kwadransów.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z Amarante zeszło jakieś półtorej godziny do naszego (jak się okazało) Edenu, czyli do prowadzonego przez Mario i jego córkę Catarinę gospodarstwa Quinta das Amendoeiras (https://pl.airbnb.com/rooms/34806997), znanego też pod nazwą Negreiros, od marki produkowanego tu wina (https://www.negreiroswine.com/). To wspaniałe doświadczenie, gdy trafia się pod strzechę do ludzi z pasją.

Stara winnica (jakich w okolicy są dziesiątki), kupiona jeszcze przez dziadka Mario, funkcjonuje cały czas zgodnie z przeznaczeniem, ale w ub. roku właściciel uruchomił tu dodatkowo 3 pokoje (2 z prywatnymi łazienkami, jeden z łazienką na korytarzu) dla gości.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Niby nic nadzwyczajnego. Interes, jakich masa na airbnb itp. portalach, ale Mario to wyjątkowy gość. Muzyk, kucharz, gawędziarz, przemiły człowiek. A widoki z tarasu zwalają z nóg.

Image

Image

Image

Image

Image

Sam sposób funkcjonowania tego gościńca wiele mówi o jego właścicielu. W cenę wliczone jest śniadanie, a dodatkowo, jeśli ktoś chce, może skorzystać z oferowanego przez Mario i Catarinę lunchu oraz kolacji, za opłatą, którą określa się samemu, na koniec pobytu. Już pierwszego dnia popłynęliśmy z właścicielem jego motorówką do restauracji po drugiej stronie rzeki, gdzie Mario płacił sam, a my mamy rozliczyć się przy wymeldowaniu (ceny w karcie były, jak w Polsce, np. pyszna i obfita zupa rybna za 2,50 €, ogromny burger z robionego na miejscu mielonego, z frytkami za 8 €), czyli za 4 dni. A zaraz po przyjeździe z Amarante zajadaliśmy się jego własnej produkcji baba ganoush z hinduskimi pitami :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

I jeszcze nam w drodze powrotnej grał na gitarze :)

Image

Czy wspominałem, że jest plaża? Chyba nie, więc spieszę donieść, że jest, łącznie z quasi rafą i płażącą się niby palmą.

Image

Image

Image

Image

A jeszcze, żeby dopełnić obrazu idylli dodam, że mamy tu dwa pokoje w cenie jednego. Przed rezerwacją zapytałem Mario, czy jest szansa, by pojedyncze łóżko w pokoju zamienić na dwa osobne, a on mi na to, że to byłoby trudne, ale nie ma problemu - Julia będzie miała swój (ten z łazienką), a ja dostanę drugi (ten z łazienką na korytarzu). I tak też się stało :)

To dlaczego "niemal raj" - ktoś mógłby zapytać? Cóż, nie ma róży bez ognia, czy jak to tam było...

Po pierwsze, jest to na uboczu. Bez auta raczej słabo to widzę, choć po drugiej stronie rzeki jest stacja kolejowa (trasa do/z Porto), z której Mario odbiera gości motorówką.

Po drugie, wiadomo, woda w rzece, to nie ta przejrzystość, co w morzu. Dla wielu osób nie są to komfortowe warunki do pływania. Zapewniam jednak, że się da i jest to baaardzo przyjemne (zwłaszcza przy blisko 40 st. C).

Po trzecie, rzeka jest niby blisko, ale krętymi tarasami winnicy schodzi się tam kilka minut. A powrót może być ciężki. Od czego jednak zdobycze cywilizacji? Ponownie okazuje się, że auto daje swobodę.

I to by było chyba na tyle. Jeśli nie macie jeszcze planów wakacyjnych, sprawdźcie kalendarz dostępności u Mario. Koniecznie.

A ha, jeszcze jedno - trasa z Porto do tego miejsca to w niektórych fragmentach mistrzostwo inżynierii drogowej. Długi na kilkanaście kilometrów tunel, ogromne wiadukty, nawierzchnia jak stół. Brawo!


Ostatnio edytowany przez tropikey, 19 Lip 2020 23:49, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#43 PostWysłany: 16 Lip 2020 20:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Teraz przez kilka dni będzie ode mnie raczej cisza w tej relacji, bo akcja tu u nas, jak droga na Ostrołękę, więc w uzupełnieniu relacji ze środy wrzucam jeszcze na bieżąco czwartek. W południe wyskoczyliśmy na 2 punkty widokowe w pobliżu naszej quinty.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A potem, to już tylko relaks :) Kąpiele w naszej lagunie, lunch z gospodarzami (m. in. gaspacho, jakiego w życiu nie jadłem, no i ich wino - wspaniałe!), a wkrótce kolacja (jeszcze nie wiem co). Na razie...
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#44 PostWysłany: 16 Lip 2020 21:31 

Rejestracja: 19 Mar 2015
Posty: 974
Loty: 39
Kilometry: 52 506
srebrny
W Amarante też miałem być na początku lipca. Żona mnie tam chciała wyciągnąć z Lizbony. Na specjalne ciastka, które oczywiście ja bym jej kupił :)
https://www.atlasobscura.com/articles/h ... guese-town

Bolos de São Gonçalo, em Amarante.
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#45 PostWysłany: 16 Lip 2020 23:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Ciastka piękne (w swoim rodzaju), ale pozostawię je na wizytę z żoną :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#46 PostWysłany: 20 Lip 2020 00:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Mieliśmy perełkę, jest i rozczarowanie. Jesteśmy w Coimbrze. Zanim o tym mieście, jeszcze kilka słów o naszej portugalskiej Arkadii.
Takich gospodarzy (w szerokim, nie tylko airbnb-owym znaczeniu), to ja w życiu nie miałem. Było tam wszystko, czego można sobie zamarzyć. Gościnność, humor, uczynność, otwartość, luz, szczodrość. Było pływanie motorówką i kąpiele na środku rzeki, wspólne muzykowanie, przepyszne jedzenie przygotowywane (oprócz jednej wspólnej wizyty w restauracji) przez Mario i jego córkę Catarinę. No i ich wspaniałe wino! Czerwone Negreiros w trzech odmianach, a każda rewelacyjna (kupiłem do domu 6 butelek, po dwie każdego rodzaju - oby nie było problemów z transportem). Jestem tym miejscem zachwycony i mógłbym o nim jeszcze pisać i pisać. Zamiast tego, tak jak napisałem kiedyś o wodospadach Iguaçu, powtórzę i tym razem: po prostu musicie tam pojechać, ale przynajmniej na 2-3 noce, bo jeden nocleg nie pozwoli wczuć się w atmosferę Quinty. A tak swoją drogą, to może wcale nie przypadek, że gospodarstwo Mario zadziałało na mnie tak, jak Iguaçu. On sam mieszkał w Brazylii przez 20 lat, a Catarina się tam urodziła i przyjechała do Portugalii ledwie kilka lat temu. Tą Brazylię można tam wyczuć :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A ha, i jeszcze jedno. Wyobraźcie sobie taką scenkę: wracamy z Mario z łódki, a ten na pomoście spotyka znajomego, Carlosa. Gdy ten słyszy, że my z Polski, pyta - a znacie Siesta Festival? Ja na to (jako stary miłośnik Kydryńskiego), że oczywiście i że robią to tuż koło nas, w Gdańsku. Okazało się, że ów Carlos bywał już na Sieście, bo współpracuje z muzykami tam występującymi, no i zna M. Kydryńskiego, a po Gdańsku lubi jeździć rowerem. A dyrektora gdyńskiego Ladies Jazz Festival spotyka często nad Duero (vel Douro). Takie to tam klimaty :)

No dobra, a co z tą Coimbrą?
Cóż, opinie o tym mieście (również na forum) są mieszane. Mimo jednak głosów krytycznych, zdecydowałem się zatrzymać tu w drodze do Lizbony. Muszę jednak zgodzić się z tymi niepochlebnymi zdaniami. Szału nie ma. Może to kwestia letargu, w którym zdaje się znajdować Coimbra, może zbyt dużo zaniedbanych budynków i szwędającego się tu i ówdzie towarzystwa menelskiego, a może socrealizm budynków uniwersytetu, albo zepsuta klimatyzacja w naszym lokalu airbnb (zepsuta i nie naprawiona, w przeciwieństwie do mieszkania w Porto)... W każdym razie, nie czuję entuzjazmu na myśl o tym mieście. Może byłoby inaczej, gdybym był studentem :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Ostatnio edytowany przez tropikey, 20 Lip 2020 09:11, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#47 PostWysłany: 20 Lip 2020 01:25 

Rejestracja: 20 Lut 2012
Posty: 14
Hej,
również byliśmy dzisiaj w Coimbrii (my, to znaczy rodzina 2+2)! Od ponad tygodnia podróżujemy po zabitych dechami wioskach w Alentejo (całkiem urokliwych), spędziliśmy też kilka chwil w górach przy Serra de Estrela. Coimbria, w zasadzie pierwsze miasto na naszej trasie, zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie! Może dlatego, że wreszcie coś innego, wreszcie trochę więcej ludzi. Jutro udajemy się w kierunku Nazare i z pewnością skorzystam z przeczytanych na forum kilku Twoich doświadczeń z tamtej okolicy.
Pozdrawiam
Mateusz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 20 Lip 2020 02:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Serra da Estrela... Zazdroszczę :)
Mam drobną prośbę - gdy już będziecie w Nazaré, dajcie tu jakieś zdjęcie z góry. Ja jednak tam już tym razem nie pojadę i czuję w związku z tym pewien niedosyt. A tak, to będę miał komplet, jakbym sam tam był :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#49 PostWysłany: 20 Lip 2020 07:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Lip 2017
Posty: 1362
Loty: 66
Kilometry: 132 538
Ostrzeżenia: 1
złoty
Coimbra, trafiliśmy tam na początku października 2010 roku. Moja żona pełniła tam rolę visiting professor, więc ponad tydzień siedzieliśmy na uczelni. Coimbra studencka jest fantastyczna.
Załącznik:
P1000256.JPG

Na drugim planie jest dziewczyna, blondynka w ciemnym żakiecie. Chodziła dookoła klęczących i uderzała ich biczykiem. Wtedy oni kwiczeli jak świnie. Symbolika rytuału nie jest mi znana. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Proszę oto widok prawie spod szczytu Sierra de Estrela.
Załącznik:
P1000282.JPG


Jechaliśmy Mitsubishi Colt, test to samochód lekki, ale dość wysoki. Wiało tak, że jak stanąłem zrobić poniższe zdjęcie, to poczułem jak samochód jest spychany przez wiatr w kierunku przepaści. Serio się wystraszyłem!!!
Załącznik:
P1000289.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Coito ergo sum


Ostatnio edytowany przez eskie, 20 Lip 2020 15:51, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#50 PostWysłany: 20 Lip 2020 08:03 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 739
niebieski
Dzięki za powrót do wspomnień :) . Znajome, ulubione , tęsknię za nimi...Zdjęcia i relacja super!. A ta miejscówka nad Douro... Znów będę szukać biletów .
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#51 PostWysłany: 20 Lip 2020 08:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
@eskie: czyli dobrze podejrzewałem, że studencki (lub okołostudencki) punkt widzenia wpływa dodatnio na wrażenia z Coimbry :)
Ja tu też kilku osobników na klęczkach i w innych pozach widziałem, ale studenci to na pewno nie byli :D
Góra
 Relacje PM off
eskie lubi ten post.
 
 
#52 PostWysłany: 20 Lip 2020 14:50 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 566
srebrny
Serra (nie: Sierra) da Estrela jest o tyle nietypowym pasmem górskim, że w najwyższe części da się dojechać autem, a ciekawsze rejony są na jej zboczach. Byłem tam kilka lat temu, zrobiliśmy sobie całkiem fajną wycieczkę, ale w sposób całkowicie sprzeczny z intuicją górskiego łazika - zaparkowaliśmy na samym szczycie Torre i zrobiliśmy pętlę wokół niego schodząc kawałek, a na koniec wychodząc z powrotem na górę :) Są tam całkiem fajne szlaki - wtedy korzystaliśmy z ulotek ze stron gmin ("nasz" szlak jest tu: http://www.cm-covilha.pt/db/documentos/ ... 519261.pdf ), teraz wszystko powinno być na aplikacji mapy.cz
Z lokalnych ciekawostek warto spróbować miejscowego sera queijo amanteigado de Serra da Estrela i zobaczyć gdzieś potężnego i bardzo kudłatego psa pasterskiego - Cão da Serra da Estrela (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pies_g%C3 ... _z_Estrela).
Na pogórzu Serra da Estrela po zachodniej i południowo-zachodniej stronie są ponoć przepiękne kamienne wioski Aldeias do Xisto. Nie byłem tam jeszcze, to jeden z planów na kolejne wyjazdy :)
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#53 PostWysłany: 20 Lip 2020 15:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
No to nareszcie wiemy (bo nawet Mario nie był tego świadomy), do jakiej rasy należy Turco (Turek :D ), z którym zaprzyjaźniła się córka :)

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
meczko lubi ten post.
 
 
#54 PostWysłany: 20 Lip 2020 23:30 

Rejestracja: 20 Lut 2012
Posty: 14
tropikey napisał(a):
Mam drobną prośbę - gdy już będziecie w Nazaré, dajcie tu jakieś zdjęcie z góry.


Z góry Nazaré wyglada ładnie, ale na dole nie zachwyciło nas. Za bardzo komercyjnie, choć co kto lubi. Na jutro szukamy w okolicy bardziej dzikich plaż i bardziej naturalnych miejscowości nadoceanicznych. Wrażenie natomiast robią fale. Czuć potęgę oceanu, choć o tej porze roku jest i tak ponoć bardzo spokojnie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#55 PostWysłany: 20 Lip 2020 23:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Dzięki :) Będę w myślach udawał, że to, co widać na dwóch pierwszych zdjęciach ujrzałem sam (gdy w rzeczywistości były tylko chmury).
Góra
 Relacje PM off  
 
#56 PostWysłany: 22 Lip 2020 18:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Opuszczamy Coimbrę i gnamy (a i owszem, gdzieniegdzie nasza cytrynka wyciągała ponad 150 km/h) do Lizbony. Auto mamy oddać o 13:00, a nawet o 14:00 (bo CRC ma godzinny bufor bez dodatkowej opłaty), ale wiadomo, różne rzeczy mogą się przytrafić. Poza tym, najpierw muszę odstawić córkę z całym naszym majdanem do DT Lisboa, a dopiero potem uzupełnić paliwo i do CRC.

Na trasie nie ma żadnych niespodzienek, więc pod hotelem jesteśmy zgodnie z planem. Zgarniam zatem walizy, wino itd. i... jak mnie coś w krzyżu przy wyciąganiu jednej z walizek nie łupnie! Aż mnie wykręciło. Jakoś przytachujemy to wszystko do pokoju i muszę jechać dalej. Siedząc w fotelu jest w miarę OK, ale na stojąco lumbago w pełnej krasie. Na szczęście, oddanie auta sprowadza się do siedzenia na krzesełku w czasie, gdy pracownik wypożyczalni zdawkowo ogląda pojazd, a potem robi papiery. Dowiaduję się jednocześnie ile mam do zapłacenia za autostrady - na razie jest tego ok. 25 EUR, ale to tylko za okres do 15.07, więc na pewno dojdzie jeszcze domiar za kolejne 5 dni.
Tak, czy inaczej opuszczam wypożyczalnię zadowolony (i pokrzywiony). Nic nie kombinowali, auto było świetne i świeże (4000 km na liczniku na starcie), a cena najniższa z tych, które udało mi się znaleźć, więc polecam: https://crcrental.pt/web/ (ale brane oczywiście przez pośrednika - w moim wypadku cardelmar z kuponem na -8%).
Za 2,50 EUR wracam Freenow'em do hotelu z przesympatycznym João, z którym gadamy sobie o różnych sprawach (m.in. o tym, jak zrobił w ub. roku 1400 km na Vespie z jednego krańca Portugalii na drugi) i kończy się na tym, że na kolejny dzień jesteśmy umówieni na zawiezienie nas do Sintry.

Po dotarciu do hotelu robię jakieś ćwiczenia na moją przypadłość, które pomagają, choć z pewnym opóźnieniem, bo ból znika dopiero następnego dnia.
Oprócz przemieszczania się w promieniu kilometra od hotelu w celach konsumpcyjno-zakupowych, nic już tego dnia nie robimy.

Nadchodzi ostatni cały dzień. Po śniadaniu, o 10:30 pod hotelem czeka na nas João, który w niecałe 30 minut dowozi nas do Sintry. Mamy pecha - z uwagi na ryzyko pożarowe, ruch samochodowy do pałacu Pena, od którego chcieliśmy zacząć, jest wstrzymany. Nie jeździ tam nawet autobus 434. Na szczęście, nasz kierowca zna bardzo dobrze okolice i wysadza nas w miejscu, z którego dość stromą, ale krótką i zacienioną ścieżką docieramy do bramy pałacowego parku. Na wszelki wypadek, gdyby i Wam taka blokada się przydarzyła, poniżej podpowiedź.

Image

Po drodze, zauważamy, że ktoś bardzo znany, choć mało lubiany tu był :D

Image

Kupujemy bilety do samego parku i po kolejnych kilku minutach jesteśmy już u podnóża pałacu. Ponoć w kaszubskich Łapalicach ma być wznowiona budowa tamtejszego zamku, który stanowił idée fixe pewnego stolarza i można byłoby na jej potrzeby zaczerpnąć sporo z sintrzańskiego rozmachu kolorystycznego i eklektycznego :D . Bez dwóch zdań jednak, obiekt zapada w pamięci.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Poza tym, czy jest jakiś inny pałac, przy którego murach rosną mini kukurydze?

Image

Temperatura pożarowa skutecznie zniechęca nas od marszu do Cruz Alta z tamtejszym (ponoć) najlepszym "spotem" na panoramy z pałacem w roli głównej. Zamiast tego ruszamy w dół parku, kierując się do części zwanej "Vale dos lagos". Po drodze oglądamy przeróżne sprowadzone tu rośliny, od azorskich paproci drzewiastych, po amerykańskie sekwoje.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po dotarciu do bramy, przez którą mieliśmy zamiar opuścić park i zejść do miasteczka, okazuje się, że jest ona zamknięta. W zasadzie, powinniśmy podejść teraz spory kawałek pod górę do tej samej bramy, przez którą weszliśmy, ale zamiast tego wchodzimy w najniższym miejscu na mur i zeskanujemy na zewnętrzną stronę ;)
Nie dlatego, że odezwała się Polska przekorna natura, ale dlatego, że na przeciwko tego miejsca jest akurat początek ścieżki prowadzącej m. in. do "Centro historico". Jest to najkrótsza, ale i najbardziej stroma ścieżka w dół, biegnąca poniżej zamku Castelo dos Mouros do Villa Sassetti i dalej do miasteczka. Z bólem serca mijamy po drodze kilka osób, które idą w odwrotną stronę. W tych warunkach pogodowych, to nie lada wyzwanie. Być może to te same warunki (a może nieweekendowość wtorku?) sprawiły, że na wysokiej, pionowej skale u podnóża zamku, na której wytyczono trasy wspinaczkowe, nie ma dziś żadnych śmiałków.

Image

Image

Image

Gdyby nie świadomość, gdzie jesteśmy, można byłoby pomyśleć, że to ścieżka przez dżunglę. Roślinność jest taka bujna!

Image

Image

Po pokonaniu wielu schodów w dół, docieramy do Villa Sassetti, a potem kręcimy się po okolicy.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zgodnie z ustaleniami, z półgodzinnym wyprzedzeniem dajemy znać João, że jesteśmy gotowi do dalszej podróży. Przyjeżdża w 15 minut, zabiera spod Pałacu Narodowego i jedziemy do Cabo da Roca. Nie byłem tu jeszcze, a jakby nie patrzeć, miejsce to jedyne w swoim rodzaju.

Image

Image

Image

Do Lizbony wracamy przez Praia do Guincho z rozległymi wydmami, przez które wytyczono drewniane ścieżki, potem Cascais, Estoril i do hotelu. Szczególnie Cascais sprawiło na nas pozytywne wrażenie. Mimo rozbudowanej części nowoczesnej (w nowym, nieco szpetnym apartamentowcu przy brzegu swoje mieszkanie ma m. in. Mourinho), stara część jest bardzo urokliwa. Przynajmniej tak wyglądała z okien samochodu :D

Image

Image

Image

Na zakończenie pobytu w Portugalii udajemy się do lokalu "Os Tibetanos" z kuchnią (a jakże inaczej) wegetariańską i weganską, poleconego nam przez dwie dziewczyny (Paragwajkę i Włoszkę), które też nocowały u Mario. Rzeczywiście, smakowało doskonale :)

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#57 PostWysłany: 23 Lip 2020 02:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Jesteśmy już w domu. Jakoś nie mogę zasnąć, więc nocną porą wrzucam jeszcze kilka słów o podróży powrotnej.

Rano kilka wiadomości zmieniło nieco moje plany.

Po pierwsze, TAP Premium Lounge (jak i chyba wszystkie inne saloniki w LIS) nadal nie działa, więc wyjazd z hotelu planujemy na jak najpóźniejszą godzinę (a i tak potem czekamy tu dość długo).

Po drugie, po przeczytaniu kilku mało entuzjastycznych relacji z nadawania bagażu typu "fragile", robię drastyczną reorganizację moich gratów. Opróżniam walizkę i wsadzam do niej pieczołowicie przygotowany wcześniej karton z 6 butelkami wina (który miał stanowić odrębny bagaż), a potem uzupełniam ją na ile się da. Resztę pakuję do małego plecaczka (aż dziw, ile potrafi zmieścić Arpenaz 10 :D ) i do tego zasadniczego.
Po raz ostatni zamawiamy portugalskie Freenow i za 4,40 EUR jedziemy na lotnisko.

Wbrew temu, co mówi nam pani przy nadaniu bagażu, fast track dla pasażerów LH działa (na szczęście, bo w normalnej kontroli bezpieczeństwa jest długa kolejka, do tego stopnia, że jakaś pasażerka w niej mdleje), więc po drugiej stronie jesteśmy szybko. Przy braku saloniku to nic dobrego. Dłuży się nam na lotnisku, dłuży się i w podróży, zwłaszcza gdy znowu mamy 2 przesiadki zamiast jednej.

Na lotnisku obserwujemy masę uziemionych maszyn TAP. Widać, że do powrotu do normalnego trybu latania jeszcze daleka droga.

Image

Image

Lot LIS - MUC ponownie wzorowy. Załoga LH już może nie aż tak sympatyczna, jak chłopak, o którym pisałem na początku (ale to był wyjątkowy rodzynek), jednak linia zaspokaja nasze potrzeby, również żywieniowe. Ech, żeby tak jeszcze fotele w C były inne...

Image

W MUC mamy niecałą godzinę na przesiadkę, więc wpadamy tylko na chwilę do saloniku. Część "Senator" nadal nie działa, ale za to oferta gastronomiczna uległa pewnej poprawie. Pojawiła się zupa i drugie danie na ciepło. Są też jakieś mini porcje sałateczek, deserów i owoców. Na samym lotnisku ruch też jakby nieco większy, niż 2 tygodnie temu.

Jest już pora na kolejny lot. Tym razem Embraerem LO lecimy do WAW. Trafia nam się ten w malowaniu retro, ale jest jakoś dziwnie ustawiony przy rękawie, więc zdjęć z zewnątrz brak. Mam tylko drobiazgi ze środka.

Image

Image

Image

Załoga podchodzi do nas ze sporym dystansem. Jesteśmy jedyni w C, więc może nas nie zauważyli :D . Dopiero, gdy zaciągają kotarę na wysokości przelotowej, steward z dużą dozą nieśmiałości pyta, czy rezerwowaliśmy coś specjalnego, bo ofertę ma bardzo ograniczoną. Wyjaśniamy, że owszem, dla córki jedzenie wegetariańskie, a ten znika wówczas w swojej części i wraca po chwili z niechlujnie zamkniętymi kartonikami z zawartością, z których możemy sobie wybierać. Moje prezentowało się tak:

Image

Jak na lot trwający ciut ponad godzinę, jest ok, choć sposób obsługi pasażera, w porównaniu z LH, niestety bardzo słaby. Nie żebym wymagał nie wiadomo czego, ale jakieś to wszystko przaśne i nieprofesjonalne. W sumie, dobrze to się zgrało z malowaniem retro. A jeszcze gdy się okazuje, że mój plastikowy kieliszek jest pęknięty i przeciekające z niego czerwone wino zalewa mi koszulkę, to już całkiem tracę humor.
Z drugiej strony, trzeba przyznać, że fotele w Embraerze są o niebo wygodniejsze, niż w A319, czy A320 LH.

Do Warszawy przylatujemy 20 minut przed czasem. Wita nas piękny zachód słońca.

Image

Image

W Polonezie oferta dużo atrakcyjniejsza, niż w Niemczech (nie wspominając o nieczynnym saloniku w LIS), a i samo pomieszczenie zdecydowanie przytulniejsze do posiedzenia i przeczekania godziny do lotu do GDN.

Na pokładzie samolotu do Gdańska pilot wita nas wyłącznie po angielsku. O ile dobrze usłyszałem, ma bałkańskie nazwisko. Takie mają teraz w LO zapotrzebowanie na pilotów!
W GDN lądujemy chwilkę przed czasem. Gdy widzę nasze walizki, odczuwam ulgę, że dotarły razem z nami, a gdy nie dostrzegam żadnych wycieków z mojej, ulga jest jeszcze wieksza. Butelki od Mario przetrwały!

Tak oto dotarliśmy do końca epidemicznego wypadu do Portugalii. Póki co, objawów żadnych nie mamy, ale i tak w domu przyjęci zostaliśmy z pewnym dystansem :D

Z jednej strony, było naprawdę świetnie. Z drugiej strony, oby wyjazdy w takich okolicznościach już się nie powtarzały.
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#58 PostWysłany: 23 Lip 2020 11:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
I jeszcze drobne post scriptum. Oto mój skarb. My precious :D

Po wyjęciu z walizki:

Image

I po rozpakowaniu:

Image

Ciekawe, czy domyślacie się, która z tych 3 par jest najcenniejsza?
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#59 PostWysłany: 23 Lip 2020 11:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Paź 2011
Posty: 295
niebieski
Bez etykiet = bezcenne ;)
_________________
Image

Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!
Zresztą zresztą też.
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#60 PostWysłany: 23 Lip 2020 11:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Brawo! Gospodarz nie zdążył jeszcze nakleić etykiet. To jest Negreiros Reserva, po kilkuletnim leżakowaniu w drewnianych beczkach.
Góra
 Relacje PM off
matmol lubi ten post.
 
 
 [ 60 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group