Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 13 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 23 Lut 2024 14:45 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Cześć,

Jest to moja pierwsza relacja na forum fly4free, dlatego proszę o wyrozumiałość :-)
Pierwotnie nie planowałem żadnego dłuższego wywodu w tym temacie, jednak niedobór informacji praktycznych w polskim (i nie tylko) internecie o tym pięknym miejscu zachęcił mnie do napisania paru zdań.
Z zaskoczeniem mogę napisać, że zdecydowanie łatwiej było mi planować wyjazd np. na Grenlandię czy do Patagonii niż podróż na PF.
Relację (również z racji trasy przelotu) podzielę na cztery części - wprowadzenie wraz z krótkimi stopoverami w San Francisco oraz relacje już właściwe z Tahiti, Bora-Bora oraz Moorea.
Podróż odbyliśmy na przełomie stycznia oraz lutego 2024 więc wszystkie informacje oraz ceny będą stosunkowo świeże.
Szykowaliśmy się do tego wyjazdu od kilku miesięcy, bilety lotnicze zakupiliśmy w lipcu 2023 (oprócz przelotów lokalnych linią Air Tahiti - te najlepiej kupować będąc już na Polinezji Francuskiej jest wtedy ok 30-40% taniej zależnie od miejsca docelowego).
Podróżowaliśmy w 4 osoby dorosłe oraz dziecko w wieku 8 lat (stąd też taki termin wyjazdu - ferie w woj. śląskim - zdecydowanie lepiej jednak wybrać się na Polinezję Francuską w trakcie polskiego lata - jest wtedy zdecydowanie lepsza pogoda - kilka stopni chłodniej, mniej wilgotno oraz unikamy ryzyka tropikalnych ulew przez kilka dni z rzędu)
Przed wyjazdem (z uwagi na córkę) zastanawialiśmy się nad najbardziej optymalną trasą podrózy by minimalizować loty w godzinach nocnych oraz by podróż minęła w jak największym komforcie. Z uwagi na ceny biletów lotniczych na Polinezję Francuską tak naprawdę w grę wchodziły tylko dwie trasy - pierwsza przez Kalifornię, druga przez Japonię. Niestety, w sztywnym dla nas terminie okazało się że zdobycie 5 biletów w rozsądnej cenie z przesiadką w Tokio graniczy z cudem w związku z tym ostateczna trasa naszej podróż wyglądała tak :

Kraków - Sztokholm - Ryanair (+ nocleg w hotelu przy lotnisku)
Sztokholm - Monachium - San Francisco - Lufthansa ( na trasie MUC-SFO operowany przez United) + 30h stopover w San Francisco
San Francisco - Papeete - French Bee
Papeete - Bora Bora - Air Tahiti
Bora Bora - Papeete - Air Tahiti (mieliśmy wracać katamaranem Apetahi Express, jednak pogoda pokrzyżowała plany)
Papeete - Moorea - katamaran Terevau
Moorea - Papeete - prom towarowy Vaeara'i (znów problemy z pogodą, katamarany i zwykłe promy już nie kursowały)
Papeete - San Francisco French Bee + 21h stopover w San Francisco
San Francisco - Frankfurt - Lufthansa
Frankfurt - Dortmund - Deutsche Bahn (niestety, tu podróż skończyła się w Kolonii i dalej było taxi...)
Dortmund - Katowice - Wizzair

Oczywiście, zamiast podróżować 3 dni w jedną stronę była opcja zrobić to szybciej (np lecąc z Paryża French Bee który w San Francisco ma 2.5h postoju i leci dalej do Papeete) jednak zdecydowaliśmy się na rozłożenie tej podróży na etapy i dwa noclegi w San Francisco.
Podsumowanie kosztów lotów, promów, wynajmu samochodów i pozostałych sposobów poruszania się po Polinezji Francuskiej zamieszczę w ostatnim poście.
Postaram się też odpowiedzieć na wszystkie pytania gdyby ktoś planował podobny wyjazd w przyszłości oraz porównać wyspy PF do takich miejsc jak Hawaje, Zanzibar, Malediwy, Dominikana czy Okinawa...


Ostatnio edytowany przez Sorvali 24 Lut 2024 22:41, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 23 Lut 2024 14:55 
Król Ż
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Paź 2014
Posty: 6188
Loty: 463
Kilometry: 979 008
Trzymamy kciuki i czekamy na duuuuuuuuużo fotek :mrgreen:
_________________
Tolerancja kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa człowieka
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 23 Lut 2024 16:05 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 3294
złoty
Musiało kosztować fortunę ;)
Zapisany.

Wyslane z telefonu przez Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
oskiboski lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 23 Lut 2024 16:17 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Część I - San Francisco.

Nie będę za dużo rozpisywać się o San Francisco, bo z pewnością bardzo dużo osób miało okazję być już w tym mieście.
Napiszę tylko, że dla mnie był to powrót do tego miasta równo po 10 latach i mam wrażenie że jeśli się cokolwiek zmieniło, to raczej na gorsze. Szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo oraz kulturę napiwków (te wymagane są już absolutnie wszędzie - w restauracjach od 18% do nawet 40%, 1-2 USD za kawę na wynos, nawet pani sprzedająca pocztówki w oficjalnym stoisku przy moście Golden Gate pyta czy zaokrąglić kwotę 65 centów za kartkę do dolara....amerykański kapitalizm)

Sam lot United Airlines przebiegł spokojnie, zarówno rozrywka pokładowa w Boeingu 777 jak i serwis oraz jedzenie na tej trasie były na dość dobrym poziomie. Lecąc na tej samej trasie kilka lat wcześniej czułem się jak na zaplanowanym co do minuty wydarzeniu (wtedy jeszcze United operowało starymi B-747 bez indywidualnych ekranów w fotelach i w trakcie rejsu wyświetlano po 2 filmy z projektora na ścianie w środkowej części pokładu ;-)) - tym razem było po prostu ok i bezproblemowo dotarliśmy do San Francisco. Nie było również zbyt długiej kolejki do kontroli granicznej, a cały proces przekroczenia granicy zajął nam około 20 minut. Miły pan z wietnamskimi korzeniami tylko się uśmiechnął gdy zobaczył lokalizację naszego hotelu - stwierdził, że chociaż obecnie o żadnej ulicy w San Francisco nie można powiedzieć że jest bezpieczna - to zachodnia część Lombard Street w okolicy Mariny powinna być ok.
Nie ukrywam, że mieliśmy trochę obaw przed spacerowaniem po niektórych częściach SF z dzieckiem z uwagi na rzekome hordy bezdomnych oraz osób uzależnionych od fentanylu i innych substancji - szczególnie po tym jak nastraszył nas afgański kierowca Lyfta w drodze z lotniska do centrum miasta - okazało się jednak, że nie było najgorzej.
Oczywiście, campy istnieją - są szczególnie widoczne w okolicach Union Square, im bliżej jednak Mariny i Fisherman's Wharf tym jest ich mniej.
W pierwszą stronę mieliśmy prawie 30h postoju, w stronę powrotną 21h - pierwszy dzień wykorzystaliśmy na krótki spacer po Lombard Street, śniadanie w typowym amerykańskim barze (tłusto, ciężko i drogo), Fisherman's Wharf i Pier 39 a następnie podzieliliśmy się i dwie osoby wybrały się w rejs po zatoce i przejazd tramwajem czyli standardowe must-see w San Francisco natomiast wspólnie z żoną uznaliśmy, że 8 lat to jeszcze nie jest wiek na wizytę w Alcatraz w związku z tym zdecydowaliśmy się na spędzenie kilku godzin w otoczeniu olbrzymich sekwoi w parku narodowym Muir Woods.
Miejsce jest absolutnie wyjątkowe i polecam każdemu kto będzie w okolicy, szczególnie przy pięknej pogodzie.
Wieczorem spotkaliśmy się jeszcze w "prawdziwej amerykańskiej restauracji" (znów ciężko i drogo ;-)) ze znajomym który mieszka w Oakland i jest pielęgniarzem, więc miło było posłuchać jak wygląda na codzień życie w Bay Area. Olbrzymi facet który z daleka wzbudza respekt posturą sam miał obawy przed przejściem kilku przecznic po zmroku w stronę stacji kolejki Bart przy Civic Center.
My natomiast udaliśmy się na lotnisko - zaskakująco puste wieczorem. Mając w zapasie dwie godziny skorzystaliśmy z saloniku Virgin Atlantic w terminalu A i mogę tylko napisać tyle, że nie polecam (a ten salonik miał najwyższe opinie, więc strach pomyśleć jak jest w innych) - na plus tylko łazienki z prysznicami i obsługa. Jedzenie zamawia się z aplikacji na kod QR - w menu takie hity jak np "kimchi broth with seaweed and chicken" okazało się być zupą instant w proszku zalaną wrzątkiem..
W drodze powrotnej mieliśmy już mniej czasu na zwiedzanie San Francisco więc skupiliśmy się tylko na okolicach mostu Golden Gate oraz Presidio.
Poniżej krótka fotorelacja.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 23 Lut 2024 16:21 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 3294
złoty
Czym robione zdjęcia?

Wyslane z telefonu przez Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 23 Lut 2024 16:22 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Galaxy S24 Ultra.


Ostatnio edytowany przez dmirstek, 23 Lut 2024 16:27, edytowano w sumie 1 raz
Cytowanie - nie cytuj całego postu poprzednika, jeżeli zaraz pod nim odpowiadasz
Góra
 Relacje PM off
oskiboski lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 23 Lut 2024 18:34 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Część II - Tahiti - pierwsze dni.


Jedyne międzynarodowe lotnisko na Tahiti znajduje się w miejscowości Papeete która jest jednocześnie stolicą Polinezji Francuskiej.
Administracyjnie jest to region Wysp Towarzystwa zamieszkiwanych przez niecałe 200 tysięcy ludzi, z tego w samej aglomeracji Papeete mieszka ich 120 tysięcy - tyle co w Tychach, jednak korki są nieporównywalnie większe :-)
Sam lot French Bee bez większej historii - kupując bilety w lipcu zdążylismy jeszcze załapać się na poprzednie warunki bagażowe - tj w cenie biletu mieliśmy 12kg bagażu podręcznego + 4kg drugiego, mniejszego. Od tego roku French Bee zmniejszyło ten bagaż do odpowiednio 8+2kg. French Bee to tania międzykontynentalna linia lotnicza - na trasie SFO - PPT operuje nowym Airbusem A350 w konfiguracji 3-4-3. W cenie bazowej nie ma żadnych posiłków - można je zarezerwować odpowiednio wcześniej w kwocie ok 35 EUR od osoby. Na pokładzie za darmo jest tylko woda, nawet za słuchawki trzeba zapłacić 3 euro. Można zakupić przekąski w cenach o połowę niższych niż w wizzair czy ryanair więc nie ma dramatu. Lot trwa ponad 8 godzin, w końcu to prawie 8 tysięcy kilometrów z San Francisco.

Po przylocie o 5 rano uderza w nas gorące powietrze - już o tej godzinie jest prawie 30 stopni. Tak jak pisałem wcześniej, większość turystów przylatuje na Polinezję Francuską w czasie pory suchej tj między majem a październikiem. Od listopada do kwietnia można spodziewać się tropikalnych burz, sztormów a czasami i cyklonów. Jest wtedy cieplej o kilka stopni niż w porze suchej, bardziej wilgotno co powoduje że odczuwalna temperatura jest jeszcze wyższa i dochodzi do 40 stopni. Z plusów ? Sporo tańszy jest wynajem skutera, samochodu czy też noclegi w hotelach (szczególnie w resortach, jeśli ktoś akurat lubi w takich przebywać)
Odprawa paszportowa mija błyskawicznie, podobnie zakupy w lokalnym sklepie bezcłowym (świetny rum z imbirem, bardzo popularnym na Tahiti za ok 20 euro za butelkę 0.5l)
Wyciągamy też trochę gotówki z bankomatu, bo nie wszędzie da się płacić kartą (tam gdzie się dało, visa inifinite sprawdziła się znakomicie). Na wyspach płaci się we frankach pacyficznych, nazywanych też polinezyjskimi - 1000 XPF to ok 36,50 PLN.

Pierwszy tydzień naszego pobytu na Polinezji Francuskiej przeznaczyliśmy właśnie na wyspę Tahiti która zwykle jest pomijana i mało kto spędza tu więcej niż jeden dzień. Udało nam się jednak zarezerwować świetne miejsce noclegowe w okolicy Punaauia - na wzgórzach, z prywatnym basenem i niesamowitym widokiem na pobliską Mooreę. Postanowiliśmy więc że zostaniemy tu kilka dni by poczuć lokalny vibe, spróbować przejść któryś z malowniczych szlaków trekkingowych w okolicy Mont Orohena czy Mont Aorai, zobaczyć pobliskie wodospady Faarumaui czy zajrzeć do miejscowości Teahupoo - mekki surferów gdzie Francuzi planują zorganizować rozgrywki o medale w surfingu podczas IO 2024.
Niestety, kilka dni przed naszym przylotem padało właściwie bez przerwy, w konsekwencji wyjście w góry okazało się niemożliwe (również z uwagi na wilgotność i temperatury odczuwalne w okolicy 38-40 stopni) i musieliśmy nieco zmienić nasze plany.
Z uwagi na zmęczenie po trzydniowej podróży, a także obowiązki wynikające z pracy zdalnej (tutaj pomagała różnica czasowa wynosząca 11h w stosunku do PL - można więc było relaksować się na plaży czy basenie o poranku, za dnia zwiedzać wyspę a o 20:00 rozpoczynać pracę gdy w Polsce była dopiero 7:00 rano) postanowilismy pierwsze dni spędzić na spokojnie i bez pośpiechu.

Warto też wspomnieć o zupełnie innym trybie życia wyspiarzy niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Już nawet nie chodzi o to, że wszystko na PF jest wykonywane powoli a na wiele rzeczy trzeba czekać zdecydowanie dłużej niż w Europie. Bliskość równika i wschód słońca o 5:00 rano przy zachodzie o 18:00 determinuje również tryb życia i pracy. Mieszkańcy wstają tu o 5 rano a przed 6:00 rozpoczyna się największy szczyt komunikacyjny. Równie wcześnie otwierają się sklepy, urzędy czy szkoły (każde z obowiązkową przerwą w godzinach 11:30-14:30). Między 16:00 a 17:00 przypada powrót do domów i wtedy cała wyspa stoi w jednym wielkim korku od Mahiny na północy do Papary na południu. Restauracje otwierane są zwykle w porze lunchu między 12:00 a 14:00 oraz wieczorem między 18:00 a 20:00, niektóre są czynne do 21:00. Po tej godzinie życie całkowicie zamiera, również w stolicy.
Chcąc nie chcąc musieliśmy trochę przystosować się do wcześniejszego wstawania, w czym niewątpliwie pomagał przez pierwsze dni jet lag.

Słów kilka o transporcie, noclegach oraz stołowaniu się na mieście.

Tahiti jest dość sporą wyspą (a właściwie dwoma, złączonymi jedną miejscowością Taiarapu-Est) i z tego co widzieliśmy istnieje tam komunikacja publiczna. Dość często widzieliśmy kursujące lokalne autobusy na trasie Papeete - Teahupoo oraz Papeete-Mahina. Podróżując jednak z dzieckiem (i w grupie 5os) uznaliśmy że najlepszym rozwiązaniem będzie wynajem samochodu. I tutaj napotkałem pierwsze schody. Jeszcze próbując rezerwować samochód z PL w zdumienie wprawiły mnie ceny wynajmu (zwykły hatchback to koszt min 70 euro na dzień) a jeszcze bardziej limit kilometrów. Wszystkie międzynarodowe sieci typu Hertz czy Europcar stosują taką samą politykę - czyli płacicie bazową stawkę za wynajem + ok 60-70 XPF za kilometr (w przeliczeniu 3 PLN!). Nie chciałem czuć się zakładnikiem tego systemu i kalkulować ile i gdzie mogę dojechać by nie zbankrutować. Na pomoc przyszły mapy google - znalazłem informację o lokalnej wypożyczalni prowadzonej przez parę Francuzów. Niestety, nie posiadali żadnego adresu mailowego i tylko lokalny nr telefonu - w związku z tym zostawiłem im komentarz i po dobrym tygodniu odpisali na moją wiadomość. W ten sposób, juz przez maila ustaliłem warunki wynajmu Mitsubishi Mirage 1.2 w manualnej skrzynki biegów (mieli też inne samochody, to jednak była najtańsza opcja). Koszt za dzień to 58 euro, bez limitu kilometrów. Minus tego rozwiązania - zostałem poproszony o opłacenie rachunku za wynajem w całości, przed wylotem w XPF (frankach pacyficznych). Z uwagi na to, że nie miałem możliwości przesłać tej waluty z mojego banku, dostałem dane innego rachunku już w EUR. Fakt - było to dość ryzykowne, jednak nie mieliśmy wyjścia jeśli nie chcieliśmy płacić przynajmniej dwa razy tyle w dużej sieciowej wypożyczalni. Ostatecznie komunikacja z Patrice i Vaniną była dobra i czekali na nas z samochodem przy lotnisku po naszym przylocie. Jedynym minusem był czas oczekiwania - żadna lokalna wypożyczalnia samochodów nie jest otwarta od 5 rano, gdy ląduje większość samolotów ze Stanów Zjednoczonych czy Japonii. Musieliśmy więc poczekać na odbiór samochodu do 7:45, oczekiwanie zabijając kawą na opustoszałym o tej porze lotnisku w Papeete.
Z zakupami na wyspie nie ma żadnego problemu - jest kilka dużych supermarketów w tym olbrzymi jak na lokalne warunki Carrefour na wylotówce z lotniska w kierunku Punaauia - z asortymentem jak w Polsce (wszystko 2-4x droższe)
Przykładowe ceny? gotowe zestawy na szybki lunch - sushi, mahi-mahi (lokalna ryba, zwykle surowa w mleku kokosowym), sashimi czy tataki z tuńczyka w supermarkecie dla 1 osoby to koszt ok 1000-1300 XPF, podobnie jak w sieciówkach Vini Vini (polecam).
1kg pomidorów 950 XPF, 1kg papryki 1600 XPF, lepsza bagietka 300 XPF, makaron 500g 250 XPF, 1kg steka z tunczyka od 1100 do 1500 XPF (zależnie czy biały czy czerwony), 1kg rostbefu z wołowiny nowozelandzkiej 1900 XPF, butelka importowanej oliwy 900 XPF, piwo Hinano 290 XPF za 0.5l, butelka wina od 1200 XPF, większość powyżej 2000 XPF. Litr paliwa kosztuje 160 XPF.
Jest więc drogo, jednak czy aż tak bardzo drogo ? Wiele lokalnych produktów jest dużo tańszych niż w PL, relatywnie tanie są dotowane przez rząd francuski podstawowe produkty (słabej jakości) jak np bagietki, sery pleśniowe, olej, cukier itd. Wszysktie importowane produkty są w cenach 50-100% wyższych niż w Polsce, bardzo drogie są warzywa czy owoce oprócz tych które są uprawiane na wyspach tj banany, kokosy, awokado itd.
W lokalnych food truckach lub bistro lunch (zwykle : mahi mahi, tatar z tuńczyka, poisson cru lub poisson coco to koszt około 1500-2000 XPF). W lepszych restauracjach, za jedno danie trzeba zapłacić od 2500 do 4000 XPF. Przystawki to koszt 1500-2000 XPF, piwo 0.33 wszędzie kosztowało 600 XPF (za połowę w happy hour między 16:00 a 18:00) natomiast fikuśne drinki czy lepsze wino to koszt 2000 XPF za kieliszek.
Na koniec rzecz o noclegach - tak jak wspomniałem mało osób zatrzymuje się na Tahiti, więc możliwości noclegowe są ograniczone. Jest jakiś hilton czy sofitel za miliony monet, w samym Papeete jest kilka hoteli klasy 2* w cenach w przeliczeniu od 700 PLN za pokój za noc (ostatecznie w takim musieliśmy przenocować 2 ostatnie noce z uwagi na warunki pogodowe i wcześniejszy powrót z Moorea - nie polecam)
Z uwagi na wysokie ceny i niski standard pozostaje raczej wynajem apartamentów lub domów przez booking czy airbnb.
I tu zasada - im dalej czy wyżej tym taniej.
W ten sposób własnie udało nam się wynająć w Punaauia piękny dom z basenem i widokiem na ocean, z 3 sypialniami w cenie w przeliczeniu poniżej 1000 PLN za noc za 5 osób. Byliśmy w 70+ krajach świata, nocowaliśmy w wielu miejscach i pod względem klimatu, przyrody, położenia i komfortu to było najlepsze miejsce w jakim się zatrzymaliśmy! Jedyny minus to niesamowicie stroma droga dojazdowa - prawie pół kilometra w górę serpentynami, ostatnie 2.5km za prywatną bramą (francuski kolonializm ma się dobrze, takich osiedli nie widziałem nawet w najbogatszych częściach Oahu czy Kauai na Hawajach). Widok za to wynagradzał wszystko.
Poniżej kilka zdjęć z pierwszych trzech dni.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez Sorvali, 24 Lut 2024 22:44, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
6 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 23 Lut 2024 19:14 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 3294
złoty
Hawaje dla bogatych ;)

Wyslane z telefonu przez Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
oskiboski lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 23 Lut 2024 21:36 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Tahiti - część II

Kolejne dni na Wyspach Na Wietrze mijały nam leniwie, wg pierwotnego planu - na Tahiti głównie zwiedzamy i odpoczywamy - na plaże, kajaki, snorkling przyjdzie czas na Bora Bora oraz Moorea, w końcu tam będą i lepsze plaże i lepsze warunki. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak bardzo się pomyliliśmy w tych planach. Tymczasem, póki co pogoda nam dopisywała codziennie.
W tym czasie udało nam się objechać wyspę wzdłuż i wszerz - odwiedziliśmy targ w Papeete, gdzie można nabyć m.in czarne perły, ratusz miejski, przyglądaliśmy się surferom na czarnych plażach na północy w okolicy Mahiny. Zjechaliśmy kilka wodospadów w tym te najbardziej znane - Faarumai (piękne miejsce, niestety pełne komarów ;-)). Odwiedziliśmy kilka innych miejsc np. plażę Venus - nazwaną tak na cześć kapitana Cooka i jego rejsu z 1769 roku który miał na celu obserwację przejścia Wenus przez tarczę słoneczną. Tutaj też kilkanaście lat później przybył kapitan Bligh, dowódca okrętu HMS Bounty na pokładzie którego później doszło do buntu. O tych wydarzeniach przypomina niewielki pomnik na plaży. Zobaczyliśmy też m.in groty De Mara'a (nie warto), ogród botaniczny i wodospad Vaipahi (zdecydowanie warto), wspomniane wcześniej Teahupoo (świetne miejsce, chyba najbardziej prawdziwe i "zapomniane" ze wszystkich) czy pojeździliśmy wokół Belvedere de Taravao (nie warto). Zajrzeliśmy do kilku Marae (historycznie miejsc kultu sakralnego lub spotkań politycznych) czy też przepięknego muzeum Tahiti i pozostałych wysp (można tam spędzić cały dzień). W wielu z nich towarzyszyli nam Mahu - czyli polinezyjska trzecia płeć. Spadkobiercy kultury polinezyjskiej sprzed wieków, przeżyli czasy kolonializmu i nie dali się złamać Francuzom zachowując swoją tożsamość i rolę w społeczeństwie. W naszej kulturze pejoratywnie określilibyśmy tak społeczność LGBT, w kulturze polinezyjczyków jest jednak inaczej i widać że Mahu cieszą się powszechnym szacunkiem w lokalnej społeczności. Spotkać ich można wszędzie - są szefami kuchni, kierowcami, kelnerami czy pracownikami w liniach lotniczych. Często są mocno wytatuowani i pokaźnych rozmiarów (co można powiedzieć o większej części społeczeństwa polinezyjskiego) jednak zawsze otwarci, życzliwi, uśmiechnięci i ciekawi podróżnych.
Na koniec pokręciliśmy się po lokalnych plażach, które w przeciwieństwie do np Moorea są łatwo dostępne i otwarte dla wszystkich i nie ma tu segregacji na bogatych turystów i biedniejszych tubylców. Na każdej z nich są czyste i darmowe prysznice i toalety, darmowe i wygodne parkingi oraz często dobra infrastruktura gastronomiczna. Najpiękniejsza wg nas to plaża Vaiava z białym drobnym piaskiem, żałowaliśmy później że nie spędziliśmy tam więcej czasu.

Kilka dni minęło nam w ekspresowym tempie - naszym jedynym zmartwieniem było jak dotrzeć na Bora Bora, gdzie mieliśmy już zarezerwowany dom na kolejne 3 noce.
Jeszcze będąc w Polsce szukałem możliwości dotarcia tam z Tahiti i w grę wchodziły dwie opcje : droższa podróż lotnicza (50 minut) jedną z dwóch linii - Air Tahiti lub Air Moana, lub tańsza prawie trzykrotni 7.5-godzinna podróż katamaranem Apetahi Express. Postanowiliśmy że w jedną stronę polecimy samolotem, a wrócimy katamaranem który po drodze zawija m.in na Raiatea czy Huahine, zawsze to dodatkowa atrakcja. Pozostało nam tylko kupić bilety lotnicze. I tutaj mała wskazówka gdyby ktoś planował podobną podróż - nie kupujcie biletów na lokalne połączenia przed przybyciem do Papeete. Okazało się, że będąc na miejscu w biurze linii lotniczej możemy kupić bilety po lokalnej stawce niższej o 30-50% od cen w popularnych wyszukiwarkach typu skyscanner - czyli np koszt biletu na trasie Tahiti-Bora Bora to w przeliczeniu ok 510 PLN za osobę dorosłą w jedną stronę zamiast 750-900 PLN w przypadku zakupu przed przylotem na Polinezję Francuską (podobnie jest z innymi cenami, np bilet RT z Papeete do Nuku Hiva to koszt ok 1440 PLN, gdy skyscanner pokazywał ok 2400) Nie jest to oczywiście podróż "4free" jednak mając na uwadze lokalny monopol i izolację wysp dramatu nie ma. W cenie jest 15kg bagaż rejestrowany, oraz 5kg bagaż podręczny. Terminal krajowy rządzi się swoimi prawami, przewieźć można wszystko, również alkohol, oliwę czy inne napoje w dużych butelkach (jedyny warunek, muszą być nieotwierane) - co znacznie ułatwia organizację pobytu na Bora Bora, na którym nie ma większego sklepu a w jedynych dwóch dużych "marketach" są głównie puszki i mrożonki w cenach dwukrotnie wyższych niż na Tahiti.
Wchodzimy pierwsi do samolotu, wybieramy sobie miejsce (nie ma miejscówek) i zgodnie z rekomendacją szefa pokładu siadamy po lewej stronie. Za 50 minut po 18915 km lotów dotrzemy do miejsca o którym słyszał każdy, i chyba każdy chciałby trafić. A czy było warto, to już w kolejnym wpisie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez Sorvali, 24 Lut 2024 16:10, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 23 Lut 2024 21:50 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 3294
złoty
Mala prosba. Nie wrzucaj wszystkiego jednego dnia.

Wyslane z telefonu przez Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
oskiboski uważa post za pomocny.
 
 
#11 PostWysłany: 23 Lut 2024 21:56 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Tak zrobię, relacja z Bora Bora będzie po weekendzie :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 23 Lut 2024 22:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1966
Loty: 844
Kilometry: 1 922 397
platynowy
Świetna relacja i tip odnośnie kupowania biletów na miejscu!
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 26 Lut 2024 16:38 

Rejestracja: 01 Lis 2011
Posty: 372
niebieski
Część III - Bora Bora z lepszej strony.

Lot z Papeete na lotnisko Bora-Bora rozkładowo trwa 50 minut, w rzeczywistości to niecałe 40. Tyle czasu potrzebuje ATR-72 linii Air Tahiti by pokonać odległość 259 kilometrów ze stolicy Tahiti na tę najpopularniejszą wyspę Polinezji Francuskiej. Lotnisko znajduje się na motu i jedynym sposobem aby się z niego wydostać jest katamaran - w cenę biletu wliczony jest transport nim do głównego miasta na wyspie Bora Bora - Vaitape. Godziny kursowania katamaranów są skorelowane z rozkładem lotów - w praktyce wszystko zorganizowane jest perfekcyjnie. Właściwie już po kilku minutach od wylądowania i odebrania bagaży, jesteśmy wywoływani przez obsługę jako ostatni pasażerowie do stawienia się na pokład - nie ma więc za dużo czasu by nacieszyć się widokami oraz uwiecznić to pięknie położone lotnisko na zdjęciach...Alternatywą do katamaranu jest rejs szybką łodzią motorową prosto do jednego z sześciu resortów. Cztery z nich znajdują się na wschodnich Motu - Four Seasons, St.Regis, Le Meridien i Intercontinental Thalasso - i to z tego miejsca rozpościera się najpiękniejsza panorama Bora Bora ze strzelistym wierzchołkiem Mont Otemanu. Pozostałe dwa - Le Bora Bora oraz Conrad Bora Bora Nui znajdują się na dwóch mniejszych wyspach w zachodniej części atolu.
W praktyce goście tych resortów nie mają żadnej styczności z lokalnym życiem na Bora Bora (chyba, że zdecydują się na transfer motorówką z resortu do Vaitape w cenie 7000 XPF w dwie strony)
Z tego też powodu (oraz przede wszystkim - finansowego :-)) zdecydowaliśmy się na wynajem domu na głównej wyspie. Nie ma z tym większego problemu a opcji noclegowych jest wystarczająco dużo (nie trzeba więc płacić w przeliczeniu 6-10 tysięcy PLN za pokój dwuosobowy w resorcie). Naszą bazą jest olbrzymi dom (o ciekawej historii, właściciele wyprowadzili się na Hawaje a dom został złożony z kilkudziesięciu elementów przywiezionych tutaj z...Bali) z własnym molo i bezpośrednim dostępem do morza w miejscowości Anau.
Koszt nie jest niski (1100 USD za 3 noce) jednak to i tak jedna z najtańszych opcji noclegowych na Bora Bora. W cenie jest 5 rowerów (chociaz w słabym stanie) co przynajmniej częściowo rozwiązuje nasz problem z transportem przez najbliższe 3 dni.
Bora Bora jest niewielką wyspą zamieszkiwaną przez około 11 tysięcy z ludzi z czego połowa mieszka w okolicach miejscowości Vaitape.
Są tu dwa większe sklepy - supermarket Chin Lee w Vaitape oraz U Express po przeciwnej stronie wyspy w Anau (zaopatrzenie jest jednak słabe - większość asortymentu to żywność przetworzona lub puszki czy mrożonki - w dodatku droższe o 50-100% niż na Tahiti). Brakuje świeżych warzyw czy owoców, pieczywo (głównie bagietki) - dostępne jest tylko wcześnie rano a np jajek na wyspie nie ma wcale przez kilka dni. Jeśli ktoś planuje dłuższy pobyt na Bora Bora (poza resortem) to zdecydowanie lepiej jest zaopatrzyć się w większość produktów w Papeete.
Największym problemem jest jednak organizacja transportu po wyspie. Wynajem samochodów jest bardzo drogi (namniejszy citroen w Avis to koszt ok 110 euro za dobę - w dodatku wyspa jest na tyle mała, że można ją objechać rowerem w ciągu 3 godzin) a transport publiczny nie istnieje. Pozostaje więc super drogie taxi lub wynajem rowerów. Lokalnych taksówkarzy jest kilku i panuje wśród nich zmowa cenowa - kurs gdziekolwiek zaczyna się od 4000 XPF, przejazd np 10 kilometrów z Vaitape do Anau to 5500 XPF a między godziną 19:00 a 7:00 rano stawka ta liczona jest podwójnie. Daje to astronomiczne kwoty rzędu 400 PLN za 10 kilometrów (!)
Myśleliśmy, że rowery z których możemy korzystać rozwiążą nasz problem z poruszaniem się po Bora Bora - jednak osoba która przekazywała nam klucze dość stanowczo poinformowała nas by nie poruszać sie po wyspie po zmroku. Pierwszy powód - kompletna ciemność na wyspie oraz drobna lokalna przestępczość, drugi gorszy - psy, które w nocy łączyły się w grupy i mogły stanowić dla nas zagrożenie. I faktycznie, słyszeliśmy te ujadające watahy w każdy wieczór który spędziliśmy w Anau. O ile za dnia psy nie stanowiły problemu (większość spała pod palmami) o tyle po zmroku trzeba na nie uważać.
Na wyspie jest kilka restauracji (lepszych i droższych - które zapewniają transport do i z lokalu, również po zmroku - oraz tańszych, które nasz sanepid zamknąłby pewnie przy pierwszej kontroli). Różnica cenowa jest przynajmniej dwukrotna, jednak mając rowery nie było problemem zamówienie jedzenia i odbiór osobisty o ustalonej godzinie (znów pamiętać trzeba o godzinach otwarcia i przerwie między 14:00 a 18:00) Podobnie jak na Tahiti, większość lokalnych restauracji prowadzonych jest przez Mahu, czyli trzecią płeć.
Na głównej wyspie jest tylko jedna publiczna plaża Matira (całkiem ładna) ze wszystkimi udogodnieniami, jednak być na Bora Bora i nie skorzystać chociaż przez chwilę z luksusu jakie oferuje kilka wspomnianych wcześniej resortów?
Przy ograniczonej ofercie wynajmu łódek lub choćby kajaków w porze deszczowej (przy plaży Matira nie widzieliśmy niczego takiego) stwierdziliśmy że drugiego dnia po przyjeździe skorzystamy z tzw Day-Pass które w niskim sezonie oferują niektóre resorty.
Przed wyjazdem skontaktowałem się mailowo z conciergami kilku sieci - dostałem odpowiedzi z Conrad Nui, Le Pearl czy Intercontinental Thalasso i z usług tego ostatniego postanowiliśmy skorzystać. Do wyboru dostaliśmy dwa pakiety - Half Day Pass w cenie 19500 XPF za osobę oraz Full Day Pass w cenie 25000 XPF. W cenie każdego wliczony był transport motorówką w dwie strony z przystani hotelu Le Moana na głównej wyspie do hotelu Intercontinental na motu, 2-daniowy lunch z kawą i napojami, 1 drink do wyboru w jednym z barów oraz dostęp do całej infrastruktury plażowej w tym basenów, kajaków, paddle board itd. Dodatkowo opcja całodniowa obejmowała jeszcze śniadanie.
Warto zaznaczyć, że takie oferty są zależne od dostępności miejsc i obłożenia danego resortu w określonym czasie. W przypadku np. Intercontinental zostałem poproszony o kontakt na 48h przed przybyciem - dopiero wtedy mogłem otrzymać ostateczne potwierdzenie czy będą w danym dniu oferować taką usługę.
Ostatecznie udaliśmy się przed południem na przystań w remontowanym hotelu Le Moana i niecałe pół godziny później byliśmy już na motu. Przez pierwsze kilka minut w podrózy towarzyszyło nam uparcie dwóch kajakarzy (obok wioślarstwa to najpopularniejszy sport na wyspie).
Obłożenie hotelu Intercontinental było minimalne - poza nami tego dnia na terenie ośrodka przebywało tylko kilkanaście osób. W praktyce więc nie trzeba było czekać np na wolny kajak czy paddle board, również basen był tylko do naszej dyspozycji. Lunch w restauracji Sands był fenomenalny i warty ceny (gdybyście chcieli przypłynąć tylko do restauracji, to ceny przystawek zaczynały się od 30 euro a dań głównych od 47 euro), podobnie jak podawane później koktajle (np. mai thai w całym kokosie).
Niepoliczalne jednak były widoki i klimat tego miejsca - właśnie tak wyobrażałem sobie luksus na Bora Bora. Jeśli tylko ktoś z Was będzie mieć możliwość znaleźć się w tym miejscu, to polecam nawet na te pół dnia.
To był niestety nasz ostatni słoneczny dzień na Polinezji Francuskiej - zbliżał się cyklon Nat, a menedżerka domu w pośpiechu przywoziła nam właśnie zapas wody i świeczek na kolejne dni...


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 13 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group