Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 63 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 17 Lis 2021 10:56 

Rejestracja: 07 Kwi 2014
Posty: 939
srebrny
Z tego co pamiętam to ten sklep „O principe dos queijos” był najlepiej zaopatrzony i miał najlepsze ceny na całej Sao Miguel. Jak widać nic się nie zmieniło.
Góra
 Relacje PM off  
 
#42 PostWysłany: 17 Lis 2021 18:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Dzisiaj będzie troszkę mniej intensywny dzień – wczoraj chyba jednak za dużo sobie zaplanowałem i po pierwsze zdążyłem ze wszystkim tak na styk (wjeżdżałem na kąpielisko w momencie, w którym słońce chowało się za horyzontem a oświetlenia tam nie ma) a po drugie, nie do końca mogłem się nacieszyć tym wszystkim co mnie otaczało.



A dzisiaj w planach bardzo standardowe rzeczy, czyli plantacja ananasów oraz herbaty, plus trochę punktów widokowych – w zależności od dostępnego czasu. A na deser będzie mięso. Czyli polecana tutaj szeroko restauracja stowarzyszenia rolników. Co prawda nie przepadam za dużymi posiłkami wieczorem, ale jak się jest na wakacjach, to się jest na wakacjach.



W ramach przygotowań, kupiłem wczoraj lokalnego ananasa by urozmaicić nim drugie śniadanie. I był bardzo dobry, więc czekam z niecierpliwością na pierwszy dzisiejszy punkt programu.Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#43 PostWysłany: 18 Lis 2021 00:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
O tym jak dojrzewają ananasy pisze każdy kto odwiedza ich plantację, więc ja się powstrzymam – może tylko dodam, bo ja tego nie wiedziałem, że na terenie tejże plantacji jest parking, więc można śmiało wjeżdżać a nie zostawiać samochód na parkingu paręset metrów dalej.



Fajnie, że jeszcze na świecie są miejsca, gdzie można coś zobaczyć, czy też coś dostać za darmo – bo przecież wiadomo, że znacząca część turystów skusi się na to, co jest oferowane w sklepiku. A tam przecież ceny nie muszą być konkurencyjnego do tych w zwykłych sklepach. Tak samo było ze mną, dostałem małe co nieco do picia oraz przegryzkę, ale też nie odmówiłem sobie dodatkowego sosu z ananasa i lodów. Więc summa summarum chyba byli do przodu. Na samego ananasa się nie skusiłem, bowiem były dużo droższe (ale i bardziej żółte) niż dostępne w sklepach. Atrakcja fajna, nie za długa i bliska centrum.

Image

Potem pojechałem odwiedzić fabryki herbaty. Najpierw Porto Formoso, a potem Gorreana. Ta pierwsza jest malutka, mało odwiedzana i też niewiele ma do zaoferowania. Kilkuminutowy filmik, mała herbatka i to wsio. Aha, można jeszcze się przejść między krzakami herbaty. Ma to swój urok, ale niewiele więcej. Na zdjęciu poniżej można zobaczyć, jak zbierają herbatę, gdy turyści nie patrzą
Image
Druga fabryka herbaty jest większa, i widać, że bardziej przemyślana pod względem oferty dla turystów. Idzie się szlakiem przez wszystkie pomieszczenia i można podziwiać stare – ale ciągle jare – maszyny, a na koniec skosztować zarówno czarnej, jak i zielonej herbaty. A i sklepik jest dużo większy niż w przypadku Porto Formoso. Gdzieś czytałem, że wyżej oceniana jest wizyta w mniejszej fabryczne. Cóż, nie zgodzę się. I to wcale nie z industrialnego powodu. Ale o tym w następnym wpisie…
Aha, trzeba uważać wyjeżdżając..
ImageImage
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#44 PostWysłany: 18 Lis 2021 00:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Obok fabryki Gorreana znajdują się dwa szlaki – więc można połączyć podziwianie dzieł człowieka, z podziwianiem natury. Jeden z nich, ten wokół pól herbacianych, został już opisany i obfotografowany na tym forum. Natomiast drugi, linearny, nie. I to wielka szkoda. Bo trafiłem na niego przypadkiem, zastanawiając się, gdzie się mogę przejść korzystając z faktu, że jeszcze jest jasno. Właściwie był to powód, dla którego odwiedziłem drugą z wytwórni herbaty.  W dodatku powód, który powstał po patrzeniu na maps.cz.

 

I bardzo się cieszę, że mi się tam trafiło. Krótki, bo raptem około 20 minut w jedną stronę, ale świetny. Zaczyna się od pól herbacianych i zbiornika wodnego, by potem zejść pod most drogowy – swoją drogą, uśmiałem się przy tablicy opisującej tenże most. „Most w kształcie łuku, z kamienia, na jednej ze ścian napis JG 1962”. Zupełnie jakby był to jakiś zabytek antyczny, gdzie nic na jego temat nie wiadomo. Wydawałoby się, że przez 60 jakieś dokumenty się jeszcze zachowały…

 

Potem troszkę schodów, mijamy stary młyn i zaczynamy iść bardzo urokliwym wąwozem, by na sam koniec trafić na wodospad otoczony skałami i bujną roślinnością, przywodzącą na myśl dżunglę. Ale taką porządną, jak z amerykańskich filmów. Przepiękny widok, przepiękna atmosfera – chciałem tam zostać dłużej niż miałem możliwości.

 

Po powrocie na parking, miałem jeszcze półtorej godziny do kolacji, więc trochę się poszlajałem. Znalazłem też sympatyczne miejsce – z możliwością rozbicia namiotów – w obowiązkowym wodospadem. Parque dos Moinhos.

 

ImageImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
metia uważa post za pomocny.
 
 
#45 PostWysłany: 18 Lis 2021 00:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Chyba nie dodałem do ostatniego postu dwóch zdjęć. Oto i one:
Image
Image
Potem pochodziłem jeszcze po Ribeira Grande. Bardzo sympatyczne miasteczko, które wygląda jak fajne miejsce na odwiedziny przy świetle dziennym, tak by móc w pełni je docenić. Zresztą, po ciemku też wygląda uroczo.

Image
Image

Ale z niecierpliwością czekałem aż otworzą restaurację u rolników. I muszę powiedzieć, że było warto. Świetny stek za nie aż takie duże pieniądze – kilka euro więcej niż w centrum Ponta Delgada, ale smakowo to dwie klasy wyżej. W widać, że mają spore wzięcie, bowiem jak dzwoniłem rano, to wolny stolik był tylko na 19, mimo że otwarci są do 22. Ale wcale się nie dziwię.



Swoją drogą, ktoś to już wspominał, jest to ciekawe doświadczenie, jedzie się gdzieś na prowincję, potem trzeba pokrążyć troszkę pośród wystawy maszyn rolniczych, by w końcu trafić na restaurację, która zdecydowanie jest z wyższej półki. Urocze doświadczenie i każdemu polecałbym wizytę. Jest warta tych nie aż tak dużych pieniędzy…

ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#46 PostWysłany: 18 Lis 2021 17:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
I dzisiaj nadszedł czas na ostatni dzień zwiedzania San Miguel. Plany, jak to zwykle u mnie, nie są zbyt ambitne, ale mogą się troszkę rozrosnąć. Ponieważ pogoda się popsuła troszkę i zamiast słońca z niewielkimi chmurami są chmury bez słońca, w dodatku wyglądające tak, jakby miały ochotę się odlać – to pewnie duży wpływ na plan dnia będzie miał aktualny stan pogody.



Dość długo wczoraj próbowałem pod względem logistycznym jakoś wpasować w moją trasę Ribeira dos Caldeirões, ale troszkę jest za daleko by to się udało, więc będzie musiało to miejsce poczekać na następny raz. Ale, plan wygląda następująco: na początek Lagoa do Fogo, ale nie za pomocną tego bardziej znanego szlaku z południa, a czegoś innego, co zachęcająco wygląda na mapie – więc nie wiadomo, czy się uda… Jak będzie dobry czas to jeszcze Lagoa do Congro. Potem pokręcę się po Furnas – z kolacją. A na koniec wizyta w tamtejszych basenach termalnych (bo są otwarte najdłużej).



A na deser w noclegowni....Image
Góra
 Relacje PM off
Rockriderr lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 18 Lis 2021 23:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Korzystając z faktu że obsługa w restauracji jest niespieszna, to napiszę kilka zdań o Lagoa do Fogo. Startowałem szlakiem zaczynającym się na północy, w pobliżu Miradouro da Lagoa do Fogo, a nie linearnym szlakiem od południa, bardziej popularnym. Z prostej przyczyny, był krótszy i na dodatek umożliwiał zrobienie pętli.

Droga dojazdowa z Ponta Delgada, a szczególnie jej ostatni fragment jest zjawiskowa. Co chwilę obrazem do zapamiętania, co dwie punkt widokowy z parkingiem. Świetna rzecz.
Image
Lagoa do Fogo bardzo urokliwa, im bliższej, tym bardziej. Szlakiem schodzi się do poziomu wody czymś w rodzaju schodów (jeśli rusza się z punktu widokowego), co ja polecam, bo chyba łatwiej się schodzi schodami, niż tym, co jest alternatywą.
Image
Image
A alternatywą była całkiem sympatyczna ścieżka najpierw lądem, potem czymś w rodzaju grani. Bardzo stroma, czasem korzystałem z rąk by się asekurować - ale nieczęsto człowiek się może poczuć kozicą... Na pewno nie jest to droga dla osób z lękiem wysokości. No i trzeba dodać, że wchodzi się na wzgórze wyższe niż punkt widokowy, więc na sam koniec schodzi się do parkingu. Wszystko to w mniej niż godzinę przy ciągłych pięknych widokach.
Image
Image

edit: taptalk i zdjęcia...
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 19 Lis 2021 00:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Potem nadszedł czas na krótki trekking (jakieś 45 min) do Lagoa do Congro i Lagoa dos Nenufares. To drugie, ma bardzo ładną nazwę i niewiele poza tym. Natomiast ta pierwsza, jest całkiem urokliwym miejscem, do którego idzie się gęstym lasem i na końcu można podziwiać piękny krater. Z tego co widziałem na mapie (i słyszałem), niedaleko jest też jakiś mały wodospad. Fajna trasa, aczkolwiek do pominięcia, jeśli ktoś jest w niedoczasie. Protip – pomimo tego, że droga do początku szlaku wygląda jakby droga gruntowa miała romans z korytem strumienia, można nią przejechać nawet małym samochodem pod sam początek szlaku. Jest gdzie zaparkować.
Image
Image
Nie bądźcie jak Janusz. Janusz zaparkował na wjeździe na miejsca do parkowania, więc nikt poza nim nie korzystał z parkingu...
Image
No i dotarłem do Furnas. Całkiem sympatyczne miasteczko, które chyba można określić jako najbardziej turystyczne na wyspach, przynajmniej z tych, które miałem okazję odwiedzić. Bardzo fajnie chodzi się wśród gorących czy też nawet wrzących źródeł, tuż obok jest też sympatyczny park. No i niejeden sklep z pamiątkami. Ale, nie jest to jeszcze poziom znany z innych turystycznych miejsc.
Image
Image
Jest też możliwość skorzystania z gorących źródeł. Ponieważ przyjeżdżałem tam wieczorem, to zostały mi tylko Poca de Dona Beija. I mam dość ambiwalentne uczucia. Owszem, ciepła woda zawsze na propsie. I 6 euro wstępu to nie jest aż tak dużo, więc można sobie pozwolić na odwiedziny bez dużego kaca moralnego. Z drugiej strony, jest są to raptem 4 małe baseny (5 z zimną wodą, 6 mi się nie udało znaleźć). Jest pełno ludzi, nawet jeśli nie było jeszcze kolejek (a sporo osób o tym pisze), dodatkowo te baseny są dość monotonne – może poza wodospadem w jednym z nich. Ok, rozkoszna rzecz na zmęczone nogi drałowaniem w górę i w dół. No i nie ma w środku żadnej możliwości kupna niczego zimnego, może nie oczekiwałbym alkoholu – bo troszkę niezbyt rozsądny pomysł na połączenie go z gorącą kąpielą, ale sok? Aha, parking jest malutki i miałem spore szczęście, że udało mi się coś znaleźć. Widziałem, że jak wychodziłem około 20, więcej ludzi zaczynało przychodzić i z miejscami parkingowymi było krucho.

Image
jak się jest w Furmas, to trzeba spróbować Cozido. Czyli potrawy mięsno-warzywnej, gotowanej w cieple wulkanicznym. Spróbowałem i o ile bardzo podoba mi się otoczka, to tak na dobrą sprawę jest to ładnie opakowany wkład do rosołu. Niedoprawionego. Ale, byłem, zaliczyłem, zrobiłem zdjęcie.
Image

A na koniec google maps zafundował mi to, co google maps robi najlepiej. Czyli drogę powrotną pod tytułem – kiedyś tu była droga, więc śmiało, zmieścisz się. Tylko że jest ciemna noc, a droga pewnie uczęszczana przez jeden samochód na dobę. Przyznam się szczerze, że w pewnym momencie poprosiłem głośno mojego rzęcha, by tylko się nie popsuł – bo nie miałem ochoty testować, ile potrwa wezwanie pomocy. O ile jest zasięg. No ale, po pewnym czasie bardzo boczna droga klasy III zamieniła się w bardzo boczną trasę klasy II, bowiem po skręceniu na „główniejszą” pojawiły się znaki. Znaczy się, cywilizacja. Potem nawet udało się dotrzeć do głównej drogi wzdłuż wybrzeża, więc było dobrze.

Po czym miałem moment, który zapadnie długo w mojej pamięci. Po jednej z wielu serpentyn przełączyłem się na długie i prawie doznałem zawału serca – bo oczom moim okazał się koń idący bokiem jezdni. Nagle, więc się wystraszyłem, po czym włączył się proces myślowy. Koń. W nocy. W środku niczego. Z bańkami na mleko po bokach. Bez jeźdźca. Co ja piłem dzisiaj? Nic, co wskazywałoby na możliwość halucynacji. Może te Cozido było trefne? Może to te źródła? Ale, koń szedł równo bokiem jezdni, ja minąłem go powoli i z zainteresowaniem – nieodwzajemnionym. I pojechałem dalej. Życie jest pełne nieodpowiedzianych zagadek...

PS. Ktoś wie dlaczego w 2/3 przypadków Taptalk oczekuje ode mnie pisania czarnymi literami na czarnym tle, co bywa troszkę skomplikowane, niezależnie od tego czy używam ustawień systemowych, czy natywnej kolorystyki taptalka?
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#49 PostWysłany: 19 Lis 2021 17:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Obiecywałem na początku, że będzie jak na grzybach. No I dzisiaj jest ten dzień, kiedy jest jak na grzybach. To znaczy plan nie był zbyt ambitny: praca, lotnisko, samolot, lotnisko, sklep, nocleg. I póki co udaje się go zrealizować w 100%. To znaczy jestem już na lotnisku (pierwszym) – a samolotu jeszcze nie odwołano.



Po drodze jeszcze mój rzęch mnie troszkę przestraszył. Jechałem na lotnisko, droga szybkiego ruchu, stówa na liczniku i nagle odzywa się alarm – ten od niezapiętych pasów, czy też pozostawienia kluczyka w stacyjce. Szybki rzut oka na kontrolki i nic. Szybkie zastanowienie się co to może być i nic. To zrobiłem to co każdy informatyk, czyli zjechałem z drogi szybkiego ruchu, znalazłem miejsce do zatrzymania się i zrestartowałem maszynę. Podziałało



Na deser zdjęcie z mojego dzisiejszego „biura”. Jako że doba w airbnb kończyła się o 11, to musiałem te 2,5 godziny popracować – zastanawiałem się nad miejscem coworkingowym, ale że ładna – nie za słoneczna – pogoda jest, to postanowiłem popracować na zewnątrz. Z coworkingu skorzystam w poniedziałek.

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#50 PostWysłany: 19 Lis 2021 21:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
No cóż, wygląda imponująco. Szczególnie z perspektywy poziomu morza. No ale zobaczymy jutro, na co pozwoli pogoda... Póki co bardzo mocno wieje.
Image

Póki co miałem okazję tylko się przejść po centrum Madaleny, wygląda całkiem sympatycznie, zresztą, z okna samochodu cała wyspa tak wygląda.
Image
Jako że mój nocleg jest w pewnym oddaleniu od miasteczka to poszedłem z półtora kilometra do najbliższego baru na wieczorne wino, knajpa okazała się klasy lux, więc zastanawiam się, czy nie było rozsądniej kupić w sklepie butelki - w tej samej cenie. Szczególnie że dają wino, które jest dostępne na każdej z wysp - w sensie te

A jutro na sam początek luksus. Zamiast wstawać przed 6, wstanę przed 8. A co.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#51 PostWysłany: 20 Lis 2021 12:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Cóż, jak to bywa, plany swoje, życie swoje. Pogoda jest taka, że jako mieszkaniec Skandynawii jestem pod wrażeniem. Jestem w chatce będącej początkiem szlaku i leje ciągle, z przerwami na ulewy takie, że wycieraczki na najwyższych obrotach miały z tym problem. Dodatkowo mocno wieje - tak że jak po drodze chciałem zrobić zdjęcie tylko opuszczając szybę, to to zmoczylo mnie dość mocno, łącznie z rzeczami na fotelu pasażera. Jak czytam w relacjach, że na Wyspach Owczych czy na Islandii pada czasem poziomo, to tutaj też. Rozmawiałem z obsługą, i ponoc ma się pogoda pogarszać - od 11.00 ogłaszają żółte ostrzeżenie. Ponoć na kilka najbliższych dni. Chyba nie chce wiedzieć jak to wygląda, kiedy ogłaszają czerwone...


Cóż, trza się rozglądać za planem b. Coś tam mam przygotowane, aczkolwiek nie na dwa dni, a chyba jutro też nici z planów.
ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#52 PostWysłany: 20 Lis 2021 15:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Skoro nie udało się nad ziemią, to trzeba było spróbować pod nią. Wybrałem się do Gruta das Torres. Czyli polawowa jaskinia. Zwiedzanie kosztuje 8e i odbywa się kilka razy dziennie z przewodnikiem.
Image
Nie miałem jeszcze okazji zobaczyć jaskini tego typu, więc byłem ciekawy tego doświadczenia. Ogląda się tylko drobną jej część - a i tak trwa to ponad godzinę (plus kilkuminutowy film na początek). Pozostałe części są dostępne tylko dla naukowców. Nie licząc początkowej części, w jaskini nie ma żadnych udogodnień czy sztucznego bądź naturalnego światła.

Image
Moim zdaniem warte odwiedzenia, szczególnie że jest to doświadczenie niezależnie od pogody. A tymczasem podążam północną częścią wyspy w poszukiwaniu następnej atrakcji...
Image
Góra
 Relacje PM off
sranda lubi ten post.
 
 
#53 PostWysłany: 20 Lis 2021 19:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Potem chciałem odwiedzić vineyard culture interpretation center, ale trochę się to okazało skomplikowane, bowiem na mapach Google jest w zupełnie innym miejscu niż by to sugerował opis. To znaczy w polu. Dosłownie. Natomiast od na stronie jest dość enigmatyczny, podając miejscowość. Więc trochę to trwało zanim go znalazłem - a i tak przeoczyłem. Dopiero po zapytaniu się w innym miejscu udało mi się trafić. Ale że było tuż przed sjesta, to musiałem przejść aż ona minie. Szkoda tylko że, jedyny bar w tej miejscowości jest zamknięty na 4 spusty...
Image
Tak więc spędziłem trochę czasu w Lajido i na pewno jest to wojska warta odwiedzenia. Piękne domki, skaliste wybrzeże i wiele miejsc piknikowych. Natomiast jeśli chodzi o centrum kultury winnej, to mocno mnie rozczarowało. Małe miejce, kilkanaście plansz, jeden eksponat i pół kieliszka wzmocnionego wina na koniec. Wino rasowe, smaczne, na dodatek pełnoletnie. Ale nie wiem czy warte odwiedzin w tym miejscu.
Image
Obok było też placówka poświęcona wulkanów - można było kupić wspólny bilet. Co jakiś czas odbywają się w nim pokazy. Najpierw 10 minutowy film o podróży do wnętrza ziemi - wyświetlany w sferze, więc 360 stopni obrazu, fi o trzęsieniach ziemi, a potem symulacja trzęsienia ziemi. Pierwsze dwa dość monotonne, trzecie dość jarmarczne. Atrakcja chyba ciekawa dla dzieci, dla dorosłych troszkę mniej...
Image
Image
Góra
 Relacje PM off
sranda lubi ten post.
 
 
#54 PostWysłany: 20 Lis 2021 20:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Ciekawa jest ta pogoda na Pico. Jak było w okolicach szlaku na szczyt już pisałem. Natomiast przy wybrzeżu jest bardzo zmiennie. Były chwile, kiedy nawet się przebijało słońce przez chmury, ale też były momenty, gdzie lało równie intensywnie, jak pod szczytem. Dlatego nie decydowałem się dzisiaj na żadne trekkingi. Skoro dane mi było zmoknąć w drodze na szczyt, to co się będę rozdrabniał.

Image

Swoją drogą, chyba rzeczywiście było niecodziennie deszczowo, skoro jedna z głównych dróg wyglądała tak:

Image
Image

Odwiedziłem Santo Antonio

Image

Wjechałem na punkt obserwacyjny Sao Roque do Pico
Image


I nawet trafiła się jakaś okupowana przez kaczki Lagoa (do Capitao)

Image



Swoją drogą, zauważyłem, że Google Maps ma spore problemy z restauracjami na mniejszych wyspach. Tak jakby nie do końca był w stanie zaakceptować to, że znacząca część pracuje tutaj w trybie obiad, kolacja, z kilkugodzinną przerwą w międzyczasie. Zdarzało mi się to na Flores i zdarzało mi się to kilkukrotnie tutaj, że jechałem po kilka kilometrów do restauracji, która miała być otwarta (nawet był „as busy as usual”), a na miejscu okazywało się, że jednak przerwa. Co bywa czasem frustrujące, jak człowiek trafia na takie coś 5 razy z rzędu…
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#55 PostWysłany: 21 Lis 2021 13:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Cóż, przez noc pogoda się mocno pogorszyła i może nie jest tak jak wczoraj pod górą, ale niemniej mocno wieje, leje i chmury są dość nisko. Nauczony doświadczeniem z zeszłego tygodnia - I have a bad feeling about this...

Tak na dobrą sprawę dzisiaj jest ostatni dzień że zwiedzaniem podczas tego wyjazdu. Późniejszym popołudniem wracam do Ponta Delgada, jutro praca i wieczorem lot do Lizbony, a we wtorek rano lut do domu. Ponoć, wyjazdy zawsze kończą się za szybko.

Przy okazji, chciałbym odradzić korzystanie z cwazores na Pico. 3 miesiące temu, jak zaczynałem planować ten wyjazd, wysłałem zapytanie do kilku firm oferujących obserwacje wielorybów. Dwie odpisały, że to niski sezon i nie pracują, a cwazores napisali, że mają pełną ofertę w listopadzie. Więc spytałem o pływanie z delfinami, potwierdzili, że jeszcze nie mają dat (co oczywiste), ale będzie to możliwe. Dwa tygodnie temu się przypomniałem, i dostałem odpowiedź że w niskim sezonie nie robią pływania, ale mogą zaoferować wieloryby, powiedzą to kilka dni przed.

I oczywiście nic nie potwierdzili. Przy okazji późnego obiadu wczoraj, mijałem ich biuro - i ostatnie propozycje są przed półtora tygodnia... Gdyby jasno zakomunikowali mi że nie ma szans na to co chcę, to pewnie troszkę inaczej bym ten wyjazd rozłożył... Ale cóż, teraz mogę tylko ostrzec.


Image
Góra
 Relacje PM off
sranda lubi ten post.
 
 
#56 PostWysłany: 21 Lis 2021 18:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Pogoda przez większą część dnia składają się z ulew przeplatanych z deszczem. Dopiero jak już byłem w drodze na lotnisko, deszcz zamienił się w mżawkę, a nawet kilka razy przestało padać. Więc zwiedzanie dzisiaj było kuchni samochodowe.

Na początek jedna rzecz, która odpuściłem sobie wczoraj, czyli Museo do vinho do Pico. Ponieważ w niedzielę wstęp jest w ulubionej cenie forumowiczów fly4free... Dużo lepsza wystawa od tej wczorajszej, może poza faktem, że wyjaśnienia angielskie dostaje się osobno, w skoroszycie. Też jest dużo więcej pokazane, w tym można pozwiedzać pole z winoroślami.

Image
Image
Image

Potem pojeździłem wzdłuż południowego wybrzeża, ale tak na dobrą sprawę bardziej robiąc zdjęcia z okna samochodu, niż wychodząc. Co i tak niewiele dawało, bo wiary sporą część deszczu wrzucał mi w twarz...

A na koniec udało mi się trafić na bardzo sympatyczny park w Sao Joao. Co prawda bardziej by pasował do jakiegoś polskiego miasta, bowiem sosenki i sarenki brzmią bardziej swojsko, ale cóż, chwilowo nie padało, więc skorzystałem z możliwości rozprostowania kości.


ImageImageImage
Image
Opuszczam Pico z poczuciem lekkiego zawodu, bowiem dwie rzeczy tutaj miały być najciekawszym elementem wyjazdu. No ale z góry było wiadomo że mogą się nie udać przed pogodę. No i się nie udały. A wyspa Pico jest na tyle mało turystyczna - szczególnie jak się jest kierowcą, że ilość rzeczy, które można robić gdy leje, jest bardzo niewielka. Ale to też było wiadomo przed wyjazdem.

A jutro kolejny "grzybowy" dzień. Praca, zakup pamiątek i lot do Lizbony. Więc za dużo wpisów proszę się nie spodziewać.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#57 PostWysłany: 22 Lis 2021 15:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3782
Loty: 557
Kilometry: 655 514
HON fly4free
Pojawia mi się ten tytuł od czasu do czasu. Niestety tylko tytuł. Za wytłumaczenie niech służy cytat

"Pierwszej nocy w nowym miejscu piszę książkę pod tytułem 08400. Niestety jestem zdyskwalifikowana we wszystkich konkursach literackich z powodu slabego tytułu."

Cytat jest z młodej polskiej autorki. Autorki tak dobrej, że kiedy czyta się jej książki chce się wyć.
Góra
 Relacje PM off  
 
#58 PostWysłany: 22 Lis 2021 19:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Pożegnalny dzień na Azorach był dokładnie taki, jak zaplanowałem. Czyli praca, zakupy, lotnisko. Znaczy się, dzisiaj był dość ciężko przypadek poniedziałku w pracy, więc zamiast, tak jak planowałem, wyjść z hotelu około 9 i podążyć do biura co-workingowego, wyszedłem z hotelu o 14, ostatnie 2 godziny spędzając na fotelu w lobby. Szczęśliwie hotel takowe posiadał. Co nie jest takie częste w dwugwiazdkowych przybytkach...

Dzięki temu, że niezbyt mogłem sobie pozwolić na te pół godziny przerwy potrzebne na przeniesienie się, zaoszczędziłem całe 10 euro, tyle bowiem kosztowała dniówka w takim biurze, będzie więcej na pamiątki. Swoją drogą, ananas na plantacji kosztował 5 euro za kilo, w opisywanym wcześniej sklepie z produktami regionalnymi jest za mniej niż połowę tego...

Jeszcze jedna rzecz z wczoraj. Trasę PIX-PDL pokonywałem na darmowym bilecie dolotowym, ale przy odpowiednim odprawie w okienku na lotnisku nikt nic ode mnie nie chciał. Nie ryzykowałbym kupienia bilety, zamówienia dolotu i potem anulacji - ale też nigdy nie byłem aż tak odważny... Czy też cebulochętny.

Na pożegnanie wysp ostatnie wino wypite w porcie. W tle jakiś kontenerowiec obraca się w kanale portowym...
Image
@pabien (mam nadzieję że dobrze zrozumiałem to co chciałeś napisać) wydawało mi się, że clickbaitowe tytuły są na Stronie Głównej, na forum bardziej liczy się treść...
Góra
 Relacje PM off
miriam lubi ten post.
 
 
#59 PostWysłany: 23 Lis 2021 01:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Ciekawe, pierwszy raz od kilku miesięcy, ktoś sprawdzał mi paszport covidowy przed lotem do Danii. Ale też szukali pasażerów do WAW w tej samej sprawie - a chyba nie ma wymogu posiadania (jak ktoś chce kwarantannę) takowego przy lotach do PL, więc nie wiem jakie przeterminowane informacje na obsługa naziemna...
Image

Wciąż jestem zadowolony, że zapłaciłem te kilka procent więcej i mogę sobie wybierać miejsce w economyExtra. Dzisiaj wypełnienie ten to z 20%, w porównaniu z 80% na zielonych fotelach, więc mogłem sobie wybrać wolną trójkę, a nawet szóstkę. Tak to ja mogę latać ;-)

Niby LIS to takie porządne lotnisko, a o 23 niezbyt jest gdzie zjeść kolację... Dobrej nocy.
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#60 PostWysłany: 23 Lis 2021 08:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 997
złoty
Spodziewałem się, się LIS będzie troszkę bardziej przyjazne do spania, to znaczy idzie znaleźć całkiem ok miejsca, ale jako że światła nie są przyciemniane w nocy, sporo sprzątania odbywa się w tym czasie, no i ochrona namiętnie sobie jeździ meleksami ( łącznie z cofaniem z odpowiednimi sygnałami dźwiękowymi), to dla osoby z lekkim snem nie jest to dobre środowisko do spania. Chyba najlepsze miejce od względem światła i dźwięku jest na ławie (choć nie tak miękkiej) w kawiarni dots przy bramce 13, ale akurat tam już było zajęte jak przyjechałem. No ale, lecimy dalej...

To już ostatni etap tej podróży, więc pozwolę go sobie uczcić lampką porto(jedną każdego rodzaju od course), tak aby tutejsze niezbyt smaczne kanapki łatwiej wchodziły. Szkoda tylko, że w saloniku mogę spędzić troszkę ponad kwadrans, raczej nie starczy czasu na dwie kawy. A ta w samolocie jest niepijalna
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 63 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group