Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 29 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 17 Lip 2018 20:02 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Od jakiegoś już czasu chodził mi po głowie pomysł jakiegoś krótkiego wypadu do Bawarii – a w zasadzie do Monachium. Akurat do tej części Niemiec przed długi czas z południa Polski nie latał żaden low cost, ale sytuacja zmieniła się z pojawieniem się w siatce Wizzaira lotów z Katowic do Memmingen (na marginesie: sądząc po ostatnich informacjach chyba tylko na chwilę bo zaraz znikają…). Pierwotny plan zakładał wypad na jakiś weekend (lub weekend+ w zależności od rozkładu lotów) tylko do Monachium. Ale jak to z planami bywa, ten również ewoluował – a głównym motywatorem jego zmiany była godzina powrotnych lotów z Memmingen do Katowic, która wymagałaby konkretnego zarwania nocki, czego przyznam szczerze na takich krótkich wyjazdach nie robię póki nie muszę :-) Wracać do domu jak zoombie – to nie o to chodzi. W ten sposób zacząłem kombinować z powrotem, aż przypomniałem sobie, że przecież Ryanair lata z Krakowa do Norymbergi – i tak skonkretyzował się plan podróży.

Nie zakładałem pisania relacji z tego krótkiego wypadu, ale przygotowując się do wyjazdu zauważyłem, że na F4F w ogóle jest bardzo mało aktualnych informacji nt. zarówno Monachium jak i Norymbergi. Dziwne – biorąc pod uwagę, że oba miasta należą do jednych z najładniejszych i najatrakcyjniejszych turystycznie miast w Niemczech. Stwierdziłem zatem, że uzupełnię te braki, ewentualnie zaktualizuję trochę nieświeże informacje. Być może komuś się przydadzą przy planowaniu jakiegoś wyjazdu a może kogoś w ogóle zachęcą do zainteresowania się tym kierunkiem ?

Przy okazji pisząc tę relację, chciałem trochę zmienić temat bo dotychczasowe moje "osiągnięcia" w tym zakresie były wyjątkowo monotematyczne – rejsy, statki, porty itd.

Zatem ostateczny plan wyglądał następująco: w piątek o 6 rano wylot z Katowic do Memmingen (Wizzair), stamtąd transfer do Monachium, gdzie zostałem do niedzieli rano. W niedzielę rano Flixbus do Norymbergi i tam do zagospodarowania reszta dnia oraz przedpołudnie w poniedziałek. Powrotny lot o 14:45 z Norymbergi do Krakowa (Ryanair).

W obu wymienionych miastach byłem wielokrotnie ale ani jedna moja wizyta w nich nie miała charakteru turystycznego – tylko jakieś targi, biznesy i spotkania podczas których tzw. "zobaczenie miasta" ograniczało się zazwyczaj do wizyty z jednej tamtejszych knajp. Nie mówię, że było to nieciekawie – podczas tego wyjazdu knajpom również poświęciłem trochę czasu bo szczególnie w Monachium należą one do niepisanego kanonu obowiązkowych atrakcji turystycznych. Zresztą o tym też parę słów napiszę. A ponieważ plan akurat tego wyjazdu nie obejmował żadnych innych celów poza turystyką więc mogłem sobie swobodnie rozparcelować czas na to co mi tylko przyszło do głowy :-)

Z racji różnych lotnisk rozpoczęcia i zakończenia wyjazdu, odpadała podróż samochodem z Krakowa na lotnisko w Pyrzowicach. Z tego powodu skorzystałem z jednej z popularnych firm oferujących transfery busikami. Niestety w tym przypadku z racji porannego lotu musiałem nagiąć swoje zasady i "zarwać" nockę. Jedną można :-) Trochę naiwnie zakładałem, że jakąś drzemkę utnę sobie jeszcze w busie do Pyrzowic – o naiwności ! Kierowca mojego busa okazał się prawdziwie niespełnionym kierowcą rajdowym. Już na ulicy 29 listopada w Krakowie (czyli max. 5 minut po wyjechaniu z dworca) rozwinął prędkość 110 km/h (pod sufitem był zamontowany jakiś rejestrator, który cały czas wyświetlał prędkość i godzinę więc prędkość pojazdu była dla pasażerów widoczna). To co działo się po drodze nawet przy bardzo liberalnym podejściu do przepisów było trudne do uwierzenia, więc wolę opuścić tutaj kurtynę milczenia. Dość powiedzieć, że na lotnisku w Pyrzowicach byliśmy 55 minut po wyjechaniu z dworca w Krakowie i 45 minut przed planowanym czasem przyjazdu. Nie wiem po co – może to jakaś nowa konkurencja między kierowcami busów ? W każdym razie mogę powiedzieć, że swoim samochodem nigdy nawet się nie zbliżyłem do takich osiągów – a trasę tę przemierzałem wielokrotnie. Jak nic, kandydat do bolidu Formuły 1.

W każdym razie efekt uboczny tej pierwszej części podróży był taki, że adrenalinę miałem już podniesioną do końca dnia i mimo tego, że spałem zaledwie kilka godzin, do końca dnia ziewnąłem może kilka razy :-)

W bonusie miałem okazję zobaczyć jak wygląda terminal lotniska Pyrzowice by night. Fast track zamknięty. Salonik nieczynny. W sumie trudno się było dziwić – nie było jeszcze 4, kiedy otwierają te przybytki. Zresztą kolejki do odprawy bezpieczeństwa nie było prawie żadnej – tylko jacyś szaleńcy przyjeżdżają na lotnisko z takim wyprzedzeniem…

Na lotnisku w Pyrzowicach nie licząc czarterów (ale te akurat leciały z terminala non-Schengen) o tej porze tak w ogóle to niewiele się dzieje. Życie zaczyna się dopiero w okolicach 6:

Image

Zresztą salonik niedługo potem otwarli – to był niezaprzeczalny dowód na to, że zaczyna się dzień :-) Zauważyłem (nie kojarzę z poprzednich wizyt), że pojawiło się w nim jakieś włoskie wino musujące z nalewaka (białe i różowe) więc na uspokojenie podłączyłem się do tego źródełka. Jak dla mnie białe było całkiem niezłe, różowe co najwyżej poprawne:-)

Sam lot minął bez żadnych atrakcji – czyli planowo i bez wartych odnotowania zdarzeń i turbulencji. Samo lotnisko w Memmingen okazało się bardzo kompaktowe – sądząc po betonowych, porośniętych u góry trawą hangarach w okolicy pasa startowego pewnie było to kiedyś (a może jeszcze częściowo jest) lotnisko wojskowe, które skonwertowano na cywilne. Sam terminal (a w zasadzie terminalik, żeby nie powiedzieć terminalątko) jest malutki ale ma wszystko co potrzeba – ale biorąc pod uwagę obsługiwany ruch jest w zupełności wystarczający.

Image

Sprawa transferu do Monachium z lotniska Memmingen jest stosunkowo prosta. Kilka razy dziennie "wpada" tam Flixbus – ale akurat nie był dopasowany do godziny mojego lotu. Ale oprócz tego jeździ stąd inny operator o nazwie " Allgäu Airport Express", który realizuje regularne kursy do Monachium a także do Zurichu i kilku mniejszych miejscowości. Rozkład jazdy dopasowany jest mniej więcej do rozkładu lotów – ja na swój autobus musiałem poczekać ok. 50 minut. Bilet kupiony w przedsprzedaży przez internet kosztuje 15 EUR, u kierowcy 20 EUR. Szczegółowe rozkłady jazdy można znaleźć tutaj: http://www.aaexpress.de.

Czekając na autobus zrobiłem sobie wycieczce po malutkiej hali terminala, w której zaopatrzyłem się w mapkę Monachium i kilka folderów informacyjnych. Mapka okazała się zresztą bardzo praktyczna i służyła mi przez cały pobyt.

Podróż z lotniska do Monachium zajmuje rozkładowo ok. 1:30. Co istotne – autobus końcowy przystanek ma przed wejściem (schodami) do dworca "Hauptbahnhof Nord" – a nie na głównym dworcu autobusowym (ZOB), skąd odjeżdżają autokary większości przewoźników, np. autobusy Flixbusa. Ten położony jest przy tej samej ulicy kilkaset metrów dalej – jeśli ktoś planuje dalszą podróż Flixbusem musi jakoś przeżyć ten spacerek.

Jak łatwo się domyślić, niemiecki ordnung zakłada obowiązkową obecność przystanku metra, kolejki S-Bahn i wszystkich innych form lokalnej komunikacji na każdym dworcu o nazwie Hauptbahnhof :-) Tak też było, w tym przypadku – sprawnie zatem kupiłem bilet dzienny (6,70 EUR – jeśli ktoś ma w planach częste przemieszczanie się po mieście, sugeruję nawet nie rozważać kupna innych biletów niż dzienne lub trzydniowe), wsiadłem do "swojego" S-Bahna i jakieś 25 minut później (czyli około 11:30) byłem w hotelu – w zasadzie tylko po to, żeby zostawić bagaż i się przebrać.

Na dobry początek dnia dostałem w recepcji czekoladowego batonika więc podładowałem bateryjki:

Image

Można było ruszać na miasto.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 18 Lip 2018 13:05 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Pomimo piątku, 13-ego nie bardzo miałem na co narzekać. Około południa byłem z powrotem w centrum miasta, pogoda była znakomita i nie wydarzyło się nic, co mogłoby popsuć humor. Mówiąc krótko, nic tylko czas zaczynać zwiedzanie :-)

Zacząłem od Odeonsplatzu – jednego z najładniejszych placów Monachium skupiającego kilka przyciągających wzrok zabytków z barokowym kościołem św. Kajetana oraz Feldherrnhalle. Ta druga może niektórym przypominać podobną loggię we Florencji – i słusznie, bo na niej właśnie była wzorowana. Akurat okazało się, że następnego dnia na Odeonsplatz planowany jest jakiś koncert muzyki klasycznej, w związku z czym na placu trwało rozstawianie krzesełek a dostęp do samych obiektów usytuowanych w tym miejscu był nieco ograniczony:

Image

A to Feldherrnhalle w pełnej okazałości:

Image

Odeonsplatz był świadkiem niejednego wydarzenia. Spośród tych ciekawszych warto wspomnieć, że to właśnie tutaj w 1923 roku rozpędzono bojówki Hitlera i tym samym zakończono nieudany pucz, po którym sam Hitler trafił na kilka lat do więzienia.

Z Odeonsplatz jest tylko parę kroków do Hofgarten – renesansowego ogrodu położonego pomiędzy centrum a Englischer Garten. Przylega on do innej monachijskiej perełki-kompleksu pałacowego znanego po prostu pod nazwą Rezydencji (Residenz), który przez wieki był siedzibą rządzącej Bawarią (i nie tylko) rodziny Wittelsbachów.

W centralnej części ogrodu – na skrzyżowaniu prostopadłych alejek można zobaczyć Hofgartentempel znanej bardziej pod nazwą Świątyni Diany:

Image

Do parku przylega siedziba rządu Bawarii będąca połączeniem starego z nowym:

Image

Sama Rezydencja to obiekt o olbrzymich rozmiarach, jego obejście wokół zajmuje trochę czasu. Główna fasada z wejściem do muzeum dominuje nad Max-Joseph Platz:

Image

Zresztą dopiero spacer wokół pałacu oraz po jego niektórych dziedzińcach pokazuje prawdziwy ogrom tego obiektu:

Image


Image

Image

Początki pałacu sięgają XIV wieku jednak przez wieki był on rozbudowywany i przebudowywany tyle razy, że trudno w nim znaleźć pierwotny kształt. Wittelsbachowie byli jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodów Europy i rządzili Bawarią aż do połowy XIX wieku. Aktualnie Rezydencja stanowi największy kompleks muzealny w Bawarii.

Moje pierwsze podejście do zwiedzenia wnętrz tego pięknego obiektu zakończyło się niepowodzeniem. Gdy od kasjerki się dowiedziałem, że samo obejście (bez zatrzymywania się) całości trwa około godziny a przeciętnie na zwiedzanie trzeba poświęcić ok. 3 godziny, zrezygnowałem odkładając wizytę na następny dzień – o ile wystarczy czasu. Samo muzeum w sezonie letnim (kwiecień-połowa października) otwarte jest codziennie od 9 do 18, bilet wstępu kosztuje 7 EUR (bez skarbca) lub 11 EUR (ze skarbcem).

Będąc w okolicy Rezydencji nie sposób nie zauważyć drugiego monumentalnego budynku przy Max-Joseph-Platz: Bayerische Staatsoper czyli Opery Bawarskiej:

Image

Na schodach do opery rozłożone są żółte miękkie pufy, na których zmęczeni turyści mogą zrobić sobie przystanek i na chwilę odsapnąć :-) Miłe :-)

Kolejnym moim celem był Peterskirche czyli kościół św. Piotra – najstarsza świątynia Monachium, której początki sięgają XII wieku:

Image

Świątynia zlokalizowana jest w bezpośrednim sąsiedztwie Marienplatz, uważnego za centralny punkt miasta. Łatwo ją zresztą zlokalizować ze względu na wysoką wieżę będącą jednym z najwyższych punktów widokowych w centrum miasta. Na samą wieżę można bez problemu wejść (koszt 3 EUR), o ile ktoś nie ma problemów z chodzeniem po schodach ani klaustrofobii (momentami w przejściach na górę jest trochę ciasno).

Zresztą okratowany wąski taras na samej wieży również należy do dość ciasnych:

Image

Ze względu na liczbę turystów oraz ograniczone możliwości wyminięcia się, trzeba założyć że obejście wieży wokół zajmie ok. 20-30 minut – ale widoki są tego naprawdę warte.

Pierwsza rzuca się w oczy monumentalna katedra (Frauenkirche) – również zlokalizowana w niewielkiej odległości od Marienplatz:

Image

W tle widać wieżę na terenie parku olimpijskiego (o nim trochę później).

Ze Starego Piotra (tak monachijczycy nazywają kościelną wieżę) roztacza się piękny widok na Marienplatz oraz chyba najbardziej rozpoznawalny budynek Monachium – Nowy Ratusz:

Image

W głębi widać wspomnianą wcześniej Rezydencję oraz Englischer Garten – jeden z największych o ile nie największy park miejski Monachium:

Image

Z kolei jeszcze z innej strony w oddali widać słaby zarys Alp:

Image

Wśród innych rozpoznawalnych atrakcji Monachium warto wymienić widoczny również poniżej Viktualienmarkt:

Image

…oraz okolice Marienplatz:

Image

Zwiedzając okolice Marienplatz warto zajrzeć również do kolejnej świątyni-symbolu Monachium: Heiliggeistkirche, pochodzącej z XIII wieku:

Image

Akurat w czasie mojej wizyty okolice Marienplatz były bardzo tęczowe :-)

Image

Na placu przed ratuszem rozstawiono scenę:

Image

…na której w sobotę i niedzielę były planowane koncerty. To fotki z sobotniego:

Image

Image

Jeśli chodzi o zwiedzanie, to samo centrum Monachium jest stosunkowo łatwe do zwiedzania pieszo i szczerze mówiąc w tym miejscu polecam taką właśnie formę. Przejście tego co opisałem powyżej, z wieloma stopami, robieniem zdjęć itd. zajęło mi około 6 godzin.

Na wieczór zaplanowałem inny rodzaj monachijskich atrakcji: rundę po popularnych monachijskich browarach i ogródkach piwnych połączoną z okolicznościową degustacją :-) A uznałem, że ponieważ w sporej części są to miejsca równie kultowe jak Pałac Wittelsbachów czy Marienplatz, zasługują również na kilka zdań komentarza. Zresztą w wyniku tej wizyty stworzyłem na własne potrzeby subiektywny ranking, z którego na pewno skorzystam podczas kolejnych wizyt w Monachium.

Ale o tym napiszę w kolejnej części :-)
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
Antares uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 18 Lip 2018 19:29 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Monachium to piwo – to oczywista oczywistość :-) Jedno jest powiązane z drugim tak samo jak plaża kojarzy nam się z wodą a pustynia z jej brakiem. Będąc zatem w Monachium nie mogłem sobie odpuścić małego wieczornego turnee po tradycyjnych miejscach, w których konsumuje się piwo.

Od razu zaznaczam, że miejsc takich w Monachium jest nieskończona ilość. W związku z tym wybór był trudny i bardzo subiektywny. To samo dotyczy moich opinii – wszystkim zalecam zachowanie odpowiedniego dystansu :-)

Nie wiem jak długa jest piwna tradycja w Monachium ale sądząc po datach rozpoczęcia działalności przez większość monachijskich browarów, która jest obowiązkowo umieszczana na sztandarach, kuflach, parasolach i wszelkiego rodzaju gadżetach, można spokojnie przyjąć, że wszystko zaczęło się dawno, dawno temu…a na pewno wcześniej niż odkryto (przynajmniej oficjalnie) Amerykę.

W sezonie ogródków piwnych w mieście jest tyle, że do najbliższego nigdy nie będzie więcej niż 5 minut spacerku. Można w nich spotkać pełen przekrój społeczeństwa jeśli chodzi o wiek i płeć. W tego typu miejscach można często także spotkać gości w tradycyjnych bawarskich strojach. Oprócz typowych ogródków jak ten w odległości kilku kroków od Marienplatz, w okolicy Viktualienmarkt:

Image

…oraz bardzo spontanicznych jak ten wykorzystujący jako chłodziarkę jedną z miejskich fontann (ta sama okolica):

Image

…na uwagę zasługuje wiele lokali będącymi w stanie pomieścić jednocześnie tysiące gości – tak pod dachem jak również pod gołym niebem (ewentualnie parasolami).

Największe i najstarsze tego typu przybytki mają kilka wspólnych cech. Zazwyczaj goście siedzą w nich nie przy typowych restauracyjnych stolikach, tylko przy krótszych lub dłuższych drewnianych ławach. Zazwyczaj serwowane jest w nich piwo pochodzące z jednego browaru, a kelnerzy ubrani są w tradycyjne mundurki. Przy zamawianiu warto pamiętać, że duże piwo w tego typu lokalach zazwyczaj oznacza 1 litr – podawany w potężnym kuflu:

Image

Jeśli chodzi o jedzenie to menu jest zazwyczaj krótkie ale porcje potężne. Pozycje obowiązkowe to golonka, kiełbaski, sałatka ziemniaczana, kwaszona kapusta oraz precle (w przeróżnych kombinacjach).

Swój przegląd zacznę od najbardziej oklepanej i popularnej wśród turystów hali piwnej czyli Hofbräuhaus. Niepozorny z zewnątrz narożny budynek, położony w odległości 5 minut spaceru od Marienplatz przy Münzstraße kryje jeden z rajów dla piwoszy:

Image

Tradycje browaru sięgają XVI wieku, o czym nie pozwala nam on zapomnieć ani chwili.

Sale hali są bardzo charakterystyczne, w większości z licznymi malowidłami i zdobieniami:

Image

Image

Nad najlepszymi jeśli chodzi o lokalizację stolikami wiszą tabliczki "Stammtisch" informujące, że jest on przeznaczony tylko dla stałych bywalców. Kiedyś tego przestrzegano, dzisiaj może sobie na tych miejscach usiąść każdy – o ile nie są zarezerwowane.

Zresztą stali bywalcy mają w Hofbräuhaus mają jeszcze jeden ciekawy przywilej. Konsumując piwo, mogą oni korzystać ze swoich – zawsze tych samych kufli, które na czas nieobecności stałego bywalca zamykane są w specjalnych szafkach:

Image

Image

W centralnym miejscu – pomiędzy salami – znajduje się podium dla orkiestry, która w godzinach wieczornych zapewnia bawarski repertuar będąc uciechą co poniektórych gości, którzy próbują czasem nawet nią dyrygować:

Image

Image

Praca kelnera – tak w tym jak i w innych lokalach tego typu do lekkich nie należy.

Image

Musi być on przygotowany na to, aby utrzymać w jednym ręku nawet 5 jednolitrowych kufli. Biorąc pod uwagę, że pusty kufel waży niewiele mniej niż znajdujące się w nim piwo daje to jakieś 10 kg na jedną rękę.

Pomiędzy gośćmi krążą ubrane w bawarskie kubraczki sprzedawczynie precli – muszę uczciwie przyznać, że jedne z lepszych jakie jadłem w Monachium (z masełkiem i różnymi dodatkami):

Image

A piwo ? No cóż – jak dla mnie niestety przeciętne. Wypiłem jednego lagera, który mnie niczym nie powalił i poszedłem dalej.
Podsumowując wizytę w Hofbräuhaus mogę powiedzieć, że lokal na pewno warto zobaczyć – szczególnie w godzinach wieczornych, kiedy jest w nim dużo gości, gra orkiestra, wszędzie uwijają się kelnerzy objuczeni kuflami. Miejsce ma niewątpliwie swój klimat chociaż jak dla mnie przypomina trochę cyrk dla turystów z ładną scenografią – z autentycznością ma niewiele wspólnego. Jest to bardziej już chyba atrakcja turystyczna niż autentyczna bawarska piwiarnia dla lokalsów. Dla zainteresowanych jest tutaj nawet sklepik z gadżetami. W każdym razie za scenografię przyznałbym im 10/10, podobnie jak za precle :-) Za piwo niestety tylko połowę z tego.

Zacząłem od Hofbräuhaus ale nieco wcześniej, przechodząc obok Goetheplatz wpadłem na chwilę (tzn. na długość jednego piwa) do kolejnej znanej knajpy należącej do Paulaner Bräuhaus. Położony jest przy Kapuzinerplatz, nieco dalej od centrum - to od razu było widać – turystów zero.

Image

W tym miejscu usiadłem w ogródku i muszę powiedzieć, że może dlatego, że było relatywnie wcześnie (ok. 17) a może dlatego, że siedziałem właśnie w ogródku - jak dla mnie miejsce to nie ma zupełnie klimatu – zwykły ogródek piwny. Dużo lepsze wrażenie zrobiły wnętrza:

Image

Image

Z kolei piwo było niezłe ale na pewno nie perfekcyjne. Zapewne duża w tym zasługa tego, że nie było pasteryzowane. Kartoffelsalat poprawny ale na pewno nie taki, którego zapamiętuje się na dłużej. Podsumowując: lokal w mojej subiektywnej skali dostał co najwyżej 4/10, piwo za to 8/10.

Kolejny na mojej trasie był Augustiner Bräustuben położony w okolicy dworca kolejowego przy Landsbergerstr.

Na pierwszy rzut oka jest to miejsce inne niż poprzednie – nie ma tutaj jednej wielkiej sali tylko dużo mniejszych (jest również taras). Nad wejściem wisi obraz przedstawiający patrona browaru – św. Augustyna:

Image

Jeśli chodzi o samo miejsce, okazało się być najbardziej autentycznym z tych, które odwiedziłem. Od razu rzucił się w oczy praktycznie brak turystów. Od Hofbräuhaus lokal różnił się także brakiem wydawałoby się obowiązkowej orkiestry, ale po paru minutach stwierdziłem, że to nawet dobrze bo można było nawiązać jakąś konwersację ze współbiesiadnikami. Usiadłem przy wolnym stoliku naprzeciw kuchni. Po paru minutach dosiadł się do mnie najpierw jeden z później jeszcze drugi Niemiec – jak się chwilę potem okazało stali bywalcy tego miejsca. Jak się okazało usiadłem właśnie przy Stammtisch, ale lokalsi nie tylko mnie stąd nie wyprosili ale zaczęli ciekawą konwersację. Początkowo musiałem się wznieść na wyżyny i otworzyć w swoim mózgu wszystkie szufladki z napisem "niemiecki" – ale z biegiem czasu (i ilości piwa), konwersacja była coraz płynniejsza a takie detale jak właściwe rodzajniki, odmiana czy czasy nie przeszkadzały nam w sprawnym porozumiewaniu się :-) Obsługująca nas kelnerka, którą moi współbiesiadnicy nazwali Helgą (nie wiem czy tak miała naprawdę na imię) dbała, żeby nam niczego nie brakowało.

Poniżej zamieszczam kilka fotek z tego przybytku:

Image

Image

Image

Podsumowując: miejsce zdecydowanie polecam, tutejsze piwo oceniam najwyżej spośród tych, które miałem okazję pić w Monachium: 10/10. Sam lokal również wysoko, notka 8/10 myślę, że jest w pełni zasłużona.

Po tej wizycie, korzystając z tego, że jestem w okolicy głównego dworca kolejowego przeszedłem na drugą stronę torów, gdzie znajduje się jeden z najbardziej znanych ogródków piwnych Monachium: Augustiner Keller.

Po drodze pokonałem imponujący most Hackerbrucke, który w godzinach wieczornych zamienia się również w jedyny swoim rodzaju "ogródek piwny". Na przęsłach mostu można spotkać dziesiątki osób konsumujących złocisty napój i wypatrujących zachodu słońca zza torów kolejowych. Romantyczne :-)

Image

Tak ten sam most wygląda za dnia:

Image

Ogródek Augustiner Keller położony jest przy Arnulfstraße, prawie naprzeciwko głównego dworca autobusowego (ZOB). Z daleka widać sztandary browaru:

Image

Ogródek jest bez przesady gigantyczny. To w zasadzie olbrzymi park, w którym rozstawione są setki ław dla gości – liczba miejsc podobno sięga 7000.

Image

Na honorowym miejscu przygrywa oczywiście orkiestra:

Image

Image

Przy tej wielkości "lokalu" obowiązuje tutaj samoobsługa. Aby coś skonsumować, należy najpierw wybrać się do przypominającej market pod chmurką strefy, gdzie kompletujemy swoje zamówienie i płacimy przy kasie:

Image

Image

Image

Widać, że miejsce jest bardzo popularne wśród turystów. Ilość ludzi wieczorową porą jest tutaj zresztą trudna do ogarnięcia. Może z tego powodu klimat nie do końca mi odpowiadał. Niektóre elementy tego ogródka mówiąc wprost działały na mnie odstraszająco a poza tym, moim zdaniem zamówienie piwa w ogródku piwnym powinno się różnić od zakupu w markecie lub na festynie. Ale może staroświecki jestem :-) Swoją drogą mijałem w którymś momencie strefę, w której myto naczynia i kufle – dopiero to pokazywało ogrom przedsięwzięcia. Jak w fabryce – taśmy i maszyny myjące obsługiwane przez dziesiątki ludzi. Dziękuję bardzo. Ale zobaczyć było warto :-) Punktów za piwo tutaj nie określę, chociaż domyślam się, ze smakowałoby podobnie jak w poprzednim miejscu (ten sam browar) i ocena pewnie byłaby wysoka. Za samo miejsce max. 4/10. Sorry :-)

Na tym zakończyłem wizytację w halach i ogródkach piwnych tego dnia ale kolejnego miałem okazję jeszcze przechodzić obok Chinesischer Turm – ogródku piwnego położonego przy Chińskiej Wieży w Ogrodzie Angielskim.

Wielkością i klimatem przypomina on ogródek Augustiner Keller (podobno również jest w stanie jednocześnie gościć ok. 7000 osób). Centralnym punktem tego "lokalu" jest chińska pagoda, wokół której rozmieszczone są stoliki:


Image

Image

Bar i kuchnia są zorganizowane podobnie jak w opisywanym wcześniej ogródku w formie mini-marketu:

Image

Na jednym z pięter chińskiej pagody ulokowana jest orkiestra przygrywająca skoczne bawarskie kawałki:

Image

Nie zatrzymywałem się na miejscu i traktuję je jako swojego rodzaju ciekawostkę.

Każde z odwiedzonych przeze mnie miejsc było inne ale warto zaznaczyć, że nawet nie liznąłem tematu. Z bardziej znanych miejsc tego typu, o których warto pamiętać w Monachium, należy jeszcze wymienić choćby mega-ogródek piwny Hirschgarten (tym razem na ok. 8000 gości – podobno największy na świecie) czy Löwenbräukeller. Ale pewnie pełna lista byłaby trudna do stworzenia i zdecydowanie przekracza możliwości jednego weekendu a przede wszystkim jednej wątroby :-)

W każdym razie w moim subiektywnym rankingu zdecydowanie zwyciężyło miejsce wcześniej mi zupełnie nieznane - Augustiner Bräustuben, które polecam wszystkim miłośnikom złocistego trunku. Być może podzielą moje zdanie. Jeśli nie, cóż – reklamacji nie przyjmuję :-)

Aby odpocząć od centrum, kolejny dzień w Monachium zaplanowałem na jego peryferiach. Mój plan zakładał wizytę w pałacu oraz parku Nymphenburg, parku olimpijskiego oraz Ogrodzie Angielskim.

Ale o tym w następnej części :-)
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 19 Lip 2018 08:54 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Drugi dzień w Monachium rozpocząłem od wizyty w pałacu Nymphenburg czyli "pałacu nimf". Położony jest on w odległości ok. 20 minut od centrum Monachium – z Hauptbahnhof można tam dojechać najłatwiej tramwajem nr 17.

W przeszłości pałac stanowił letnią rezydencję rodu Wittlesbachów. Budowę rozpoczęto w XVII wieku i pierwotnie zupełnie nie przypominał olbrzymiego kompleksu jakim stał się w kolejnych wiekach. Samą historię budowy pałacu można obejrzeć na multimedialnej prezentacji wewnątrz pałacu, prezentującej kolejne etapy budowy, które nadały mu ostateczny kształt.

Należy podkreślić, że Pałac Nymphenburg to tak naprawdę nie jeden budynek ale cały kompleks parkowo-pałacowy zajmujący powierzchnię ok. 200 hektarów.

Pierwszy rzut oka na pałac – jeszcze z oddali:

Image

Im bliżej, tym widać więcej ale całego kompleksu budynków nie sposób zmieścić w obiektywie aparatu.:

Image

Do pałacu prowadzi szeroki kanał (pływają w nim gigantycznych rozmiarów karpie), który przechodzi w sporych rozmiarów zespół dwóch połączonych ze sobą stawów, które są rajem dla ptactwa:

Image

Najstarszym i pierwotnym budynkiem pałacu jest budynek środkowy:

Image

Pawilony boczne oraz skrzydła były dobudowywane w kolejnych etapach inwestycji.
Z drugiej strony pałacu rozciąga się olbrzymi ogród, przechodzący w park:

Image

Również tutaj powstał kompleks kanałów – z kanałem centralnym i dwoma jeziorami. Zainteresowani mogą skorzystać z usług gondoliera i podziwiać cały kompleks z poziomu wody:

Image

Sam park jest popularnym miejscem wypoczynku dla mieszkańców Monachium. Ze względu na jego wielkość, jego obejście wymagałoby zapewne z pół dnia. Kryje on zresztą kilka perełek architektonicznych powstałych na jakimś etapie rozbudowy kompleksu pałacowego. Jedną z nich jest wyglądający niepozornie niewielki Pagodenburg (nazwa pochodzi od chińskiej pagody), uważany za jedną z najbardziej udanych adaptacji chińskiego stylu w europejskiej architekturze – bardzo popularnej w XVIII wieku w Europie:

Image

Dopiero jak się wejdzie w głąb parku, widać jego prawdziwe rozmiary. To widok pałacu od strony parku – na wysokości około połowy długości głównego parkowego kanału:

Image

Z końca kanału pałacu już zapewne prawie nie widać.
Wędrując dalej parkowymi alejkami można się natknąć również na dawny domek myśliwski – Amalienburg – zbudowany w stylu rokoko:

Image

…a także położoną na brzegu Badenburger See niewielką świątynię dumania – Monopteros:

Image

Mówiąc szczerze, na obejście całego kompleksu oraz wizytę w pałacowych muzeach należałoby poświęcić zapewne większą część dnia. Niestety ze względu na przyczyny obiektywne musiałem ją ograniczyć do około 3-ech godzin, po czym na cel obrałem kolejny punkt – Olympiapark w Monachium.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 19 Lip 2018 09:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1213
złoty
Cytuj:
Przy okazji pisząc tę relację, chciałem trochę zmienić temat bo dotychczasowe moje "osiągnięcia" w tym zakresie były wyjątkowo monotematyczne – rejsy, statki, porty itd.


Przyznaję, że przez chwilę przyszło mi na myśl, jak udało Ci się tam dopłynąć, a zwłaszcza - jak przepłynąłeś z Monachium do Norymbergii :D

A poza tym fajnie zobaczyć miasto, w którym niedawno się było, z perspektywy innego aparatu. Z tym, że my byliśmy tylko przejazdem (w sumie 24h) i niestety nie trafiła się pogoda, więc ogródki nie za bardzo wchodziły w grę, ale też zaliczyliśmy Hofbräuhaus (z podobnymi odczuciami). A Nymphenburg przegrał z BMW-Welt ;)
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 19 Lip 2018 10:44 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
-- 19 Lip 2018 10:13 --

@metia - no z Monachium do Norymbergi statkiem byłoby faktycznie ciężko:-)

Ale warto wspomnieć, że Norymberga jest na trasie bardzo popularnych rejsów rzecznych po Renie - np. z Kolonii do Pasawy. Samo miasto leży nad Pegnitz - jednym z dopływów Renu.
Zresztą w Niemczech wszystkie główne rzeki połączone są systemem kanałów. Na rejs rzeczny można się wybrać nawet z Amsterdamu do Budapesztu...
To oczywiście inna liga niż rejsy pełnomorskie ale bardzo popularna forma turystyki na Zachodzie. Więcej można znaleźć w popularnym serwisie poświęconym rejsom rzecznym (wersja niemiecka): https://www.flusskreuzfahrtberater.de/kreuzfahrten

A to trasa przykładowego rejs-full wypas przez pół Europy :-) https://www.flusskreuzfahrtberater.de/k ... ssau-koeln

-- 19 Lip 2018 10:44 --

Do Olympiapark najłatwiej dojechać metrem. Do stacji Olympiazentrum prowadzi linia U3 oraz U8 – dojazd z Marienplatz zajmuje nie więcej niż 15 minut.
Zaraz po wyjściu z przystanku metra wyłania się gigantyczny budynek BMW Welt

Image

Dopiero z drugiej strony można zobaczyć jak obiekt ten prezentuje się w całości:

Image

Wewnątrz budynek również imponuje rozmachem i ciekawymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi.
Oczywiście głównym przeznaczeniem obiektu jest stała wystawa rozwiązań BMW oraz firm partnerskich. Do większości pojazdów popularnych można wsiąść oraz pobawić się ich ustawieniami. Te najdroższe odgrodzone są od publiczności barierkami i czujnymi spojrzeniami ochrony:

Image

Image

Image

Image

Image

Pewną ciekawostką jest też parking wewnątrz BMW Welt. Zamawiając samochód (jak zrozumiałem w dowolnym salonie w Niemczech), można poprosić, aby jego odbiór miał miejsce właśnie w BMW Welt. Samochody oczekujące na odbiór są zaparkowane właśnie na tej płycie a samo ich przekazanie jest swojego rodzaju atrakcją i ceremonią :-)

Image

Warto jeszcze wspomnieć, że obok BMW Welt znajduje się również BMW Museum, które jednak sobie podarowałem.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 19 Lip 2018 16:47 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
W bezpośrednim sąsiedztwie BMW Welt zlokalizowany jest Park Olimpijski będący kompleksem, na terenie którego odbywały się Igrzyska Olimpijskie w 1972 roku.

Od tamtego czasu minęło sporo czasu i obiekty zostały zmodernizowane – do dzisiaj robią jednak naprawdę spore wrażenie. Trzeba przy tym dodać, że w odróżnieniu od innych miast-organizatorów olimpiad kompleks ten cały czas żyje – jest popularnym miejscem spędzania czasu przez Monachijczyków. Tutaj rozgrywane są również różnego rodzaju imprezy sportowe, koncerty czy choćby pokazy filmowe.

Wyłączając tereny zielone i wodne, na kompleks składa się stadion olimpijski, hala lekkoatletyczna, mniejsza hala treningowa, zespół basenów, boiska do piłki plażowej, zewnętrzny amfiteatr a także szereg drobniejszych obiektów obejmujących m.in. siłownie, trampoliny i place zabaw dla dzieci, restauracje, kino letnie…i oczywiście konkretnych rozmiarów ogródek piwny :-)

Pierwszy rzut oka na kompleks:

Image

Nad całością kompleksu góruje wysoka na blisko 300 metrów wieża telekomunikacyjna. W mniej więcej 2/3 jej wysokości zlokalizowany jest taras obserwacyjny a tuż pod nim obrotowa restauracja.

Image

Największym obiektem kompleksu jest stadion olimpijski będący w stanie pomieścić ok. 70 000 widzów. Na tej arenie oprócz igrzysk były rozgrywane również mecze Mundialu w 1974 roku. Do czasu przeprowadzki do Allianz Areny swoje mecze rozgrywał tutaj m.in. Bayern Monachium:

Image

Teren Parku Olimpijskiego jest trochę pofałdowany a z otaczających park wzgórz można łatwiej ogarnąć całość kompleksu:

Image

Po wizycie w Parku Olimpijskim podjechałem jeszcze zobaczyć Englischer Garten czyli Ogród Angielski. Położony jest bardzo blisko centrum (praktycznie parę minut pieszo od Odeonsplatz) ale trzeba powiedzieć, że rozmiary ma dosłownie olbrzymie. Obejmuje w sumie kilka km2 i ciągnie się wzdłuż płynącej przez park rzeki Izary.

Na terenie Ogrodu jest chyba wszystko (a nawet dużo więcej) czego się można spodziewać po typowym parku miejskim.

Na parkowym wzgórzu można zobaczyć drugi monachijski Monopteros:

Image

Image

Jest całkiem konkretnych rozmiarów jeziorko z dwoma dzikimi wysepkami:

Image

Przez park płynie Izera i kilka mniejszych rzeczek i strumyków. W kilku miejscach można zobaczyć urocze wodospady:

Image

Image

Wzdłuż Izery a przede wszystkim węższych strumieni nie brakuje plażowiczów (podobno gdzieś jest wydzielona nawet jakaś część dla naturystów):

Image

Obszar jest na tyle duży, że miejsca nie brakuje ani dla ludzi ani dla lokalnego ptactwa, którego w niektórych miejscach jest zatrzęsienie. Zresztą całe to kacze towarzystwo na ludzi w ogóle nie reaguje:

Image

Warto wspomnieć, że nurt w większości strumieni jest bardzo silny, co wykorzystuje wielu śmiałków pływając z nurtem na dłuższych odcinkach (pod prąd jest to praktycznie niemożliwe). Trzeba tylko uważać, żeby nie zahaczyć głową o jeden z bardzo nisko zawieszonych mostków…

Image


Pewną osobliwością i szczególną atrakcją parku są wyczyny serferów korzystających z silnego nurtu rzeki. Pod mostem Eisbachwelle (kilka kroków od Parku Hofgarten i Odeonsplatz, o których pisałem wcześniej) odbywa się swojego rodzaju pokaz ich umiejętności:

Image

Image

Image

Image

Mało któremu udaje się utrzymać na fali dłużej niż 15-20 sekund ale naprawdę warto to zobaczyć.

Tymczasem przeszedłem na Odeonsplatz, gdzie akurat odbywała się próba przed wieczornym koncertem:

Image

…i powoli mój pobyt w Monachium dobiegał końca.

Następnego dnia rano czekała mnie krótka podróż do Norymbergi i nowe atrakcje.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 20 Lip 2018 09:27 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Po drodze z Monachium do Norymbergi miałem jeszcze okazję na moment rzucić okiem na Allianz Arenę, którą mijaliśmy:

Image

Podróż z Monachium do Norymbergi Flixbusem zajmuje ok. 2-óch godzin. W Norymberdze dworzec autobusowy zlokalizowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie głównego dworca kolejowego i starówki.

A ponieważ Norymberga kojarzyła mi się jakoś zawsze przede wszystkim z początkiem i końcem nazistów, z tymi wydarzeniami były związane moje pierwsze dwa moje punkty zwiedzania tego miasta.

Po zalogowaniu się w położonym na szczęście w pobliżu dworca hotelu, kupiłem bilet dzienny na komunikację miejską (8,10 EUR) i metrem pojechałem do Pałacu Sprawiedliwości, w którym odbywały się procesy norymberskie. Jest on położony stosunkowo blisko centrum – podróż metrem (linia U1, przystanek Barenschanze) z Hauptbahnhof zajmuje ok. 10 minut.

Budynek ten do dziś pełni podobną funkcję co kiedyś – odbywają się w nim rozprawy sądowe a obok położony jest areszt śledczy (ale nie ten sam, w którym przetrzymywano sądzonych po II WŚ).

Przed wejściem do budynku powiewają flagi 4-ech mocarstw:

Image

Image

O ile po zakończeniu II WŚ Norymberga była prawie całkowicie zniszczona (szacuje się, że na starówce w gruzach legło 90% budynków), to Pałac Sprawiedliwości jakimś cudem przetrwał.

Samo muzeum czynne jest codziennie od 9 do 18 a bilet wstępu dla dorosłych kosztuje 6 EUR. W tej cenie otrzymujemy audioguide (jest dostępny również w języku polskim) z bardzo interesująco opracowanymi materiałami dotyczącymi poszczególnych tablic.

Przed wejściem na właściwą wystawę zlokalizowaną na najwyższym piętrze budynku, przechodzi się obok sali nr 600, w której odbywały się procesy norymberskie:

Image

Wygląda ona dziś jak zwykła sądowa sala rozpraw z niewielkim miejscem dla publiczności.
Na potrzeby procesów norymberskich została ona przebudowana i miała inny układ – ława sędziowska znajdowała się po prawej stronie (pod oknem), z kolei ławy oskarżonych pod ścianą – po przeciwnej stronie (na lewo od wielkich drzwi wejściowych). Na wprost od publiczności były zlokalizowane stanowiska tłumaczy oraz miejsce dla zeznających świadków. Całości dopełniały jeszcze miejsca obrońców (przed oskarżonymi) oraz 4 potężne stoły oskarżycielskie (po jednym na każde mocarstwo). Dla potrzeb procesu wybito ścianę, w której znajdują się drzwi przez które zwiedzający wchodzą dzisiaj do sali i przedłużono widownię a także dodano jej piętro (dziennikarze i obserwujący siedzieli na dwóch poziomach). Można to zobaczyć na licznych fotografiach i materiałach filmowych z procesu.

Po zakończeniu procesów i zwrocie przez Amerykanów budynku administracji niemieckiej, przywrócono jej pierwotny wygląd oraz funkcje.

Warto przy tym pamiętać, że sala nr 600 jest do dziś wykorzystywana dla potrzeb większych rozpraw karnych i wówczas jest niedostępna dla zwiedzających. Mogą ono ją wówczas zobaczyć jedynie przez małe okienka z piętra wystawowego:

Image

Sama wystawa zawiera niewiele typowych muzealnych eksponatów. Jednymi z nielicznych są dwie oryginalne ławy, na których siedzieli oskarżeni:

Image

Poza tym wystawa ma charakter plansz z opisami, materiałami filmowymi i odnośnikami od audioguide:

Image

Image

Muszę przy tym podkreślić, że całość została przygotowana w sposób niezwykle uporządkowany i ułatwiający ogarnięcie tego ciężkiego tematu - od przygotowań, poprzez informacje o stronach procesu (sędziach, oskarżycielach, oskarżonych, obrońcach, najważniejszych świadkach ale także tych pracujących na drugim planie – tłumaczach, różnego rodzaju urzędnikach, dziennikarzach itd.), czy najważniejszych zdarzeniach podczas procesu.

Wystawa obejmuje nie tylko główny proces norymberski, który jest powszechnie znany ale również praktycznie zapomniane kilkanaście procesów dodatkowych (lekarzy, prawników, IG-Farben, itd.) a także informacje o analogicznym procesie, który odbył się po zakończeniu II WŚ w Azji.

Uczciwie muszę powiedzieć, że wystawa jest jedną z lepszych, na których byłem. W zależności od tego jakąś część materiałów z audioguide chcemy odsłuchać, pobyt w tym miejscu może być krótszy albo dłuższy – mi zajął ok. 2 godziny ale przypuszczam, że do odsłuchania całości zabrakło mi jeszcze z godziny. Dla interesujących się historią moim zdaniem must see w Norymberdze.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 20 Lip 2018 13:28 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Drugim miejscem w Norymberdze związanym z nazistami jest położony nieco poza granicami miasta kompleks, na terenie którego odbywały się zjazdy i różnego rodzaju imprezy NSDAP.

Najłatwiej dojechać tam z centrum tramwajem lub kolejką S-Bahn. Z dworca Hauptbahnhof kursuje tam tramwaj nr 6 (przystanek Doku Zentrum).

Sam kompleks jest olbrzymi:

Image

Przystanek tramwajowy znajduje się obok punktu nr 1 widocznego na powyższej mapce, tuż przy wejściu do muzeum-wystawy o koszmarnej nazwie (tylko w niemieckim można stworzyć takiego potworka nazewniczego): Dokumentationszentrum Reichsparteitagsgelände, w skrócie nawet przez Niemców nazywanego Doku-Zentrum.

Image

Po dotarciu na miejsce można odwiedzić muzeum-wystawę zajmującą niewielką część niedoszłej hali kongresowej (bilet wstępu 6 EUR) a także przespacerować się terenami zewnętrznymi (bezpłatnie). Ja najpierw skorzystałem z tej drugiej opcji kierując się ścieżką zaznaczoną na mapce kolorem czerwonym. Zacząłem od jedynki na mapce, obchodząc jeziorko, Zeppelinfeld i wracając do punktu wyjścia. Wystawy niestety nie udało mi się zobaczyć z racji tego, że powyższy obchód zakończyłem tuż przed zamknięciem muzeum – musi poczekać na następny raz. Z tego jednak co zdążyłem się zorientować, jest ona zorganizowana podobnie jak wystawa w Pałacu Sprawiedliwości (dostępne są również przewodniki audio w języku polskim), więc jej poziom prawdopodobnie jest równie wysoki. Mam powód, aby zawitać do Norymbergi jeszcze raz :-)

Generalnie miejsce i ogrom planowanych budowli poraża. Część jest w takim stanie, że można sobie łatwo wyobrazić jak dany obiekt wyglądał lub miał wyglądać. Niektóre budowle z kolei można poznać tylko z opisów na tablicach rozmieszczonych na ścieżce (pewnie więcej informacji jest na wystawie). Ukończony został w zasadzie tylko jeden obiekt – Zeppelinfeld – ale z racji upływu czasu i wysadzenia części obiektu przez Amerykanów a później Niemców, nie do końca jest dzisiaj tym czym był w latach 30-ych i 40-ych XX wieku.

Pierwszym obiektem jest wzorowana na rzymskim Koloseum hala kongresowa. Miała pomieścić 50 000 osób a w centralnym jej miejscu (na arenie) miała znajdować się trybuna dla Hitlera. Budowę przerwano, gdy obiekt osiągnął 39 z planowanych 70-u metrów wysokości. Tak prezentuje się z zewnątrz:

Image

Image

A tak wewnątrz:

Image

Image

Pomost, który widać na jednym ze zdjęć to część wspomnianej wystawy-muzeum Doku-Zentrum.

Tak, z kolei miał wyglądać ukończony obiekt:

Image

Po wojnie władze miały spory problem co zrobić z tą wątpliwą "pamiątką". Przez jakiś czas był pomysł jej wyburzenia lub przebudowania na stadion – zarzucony ze względu na gigantyczne koszty. Później pojawiła się koncepcja przekształcenia obiektu w centrum rozrywkowo-handlowe (był nawet zainteresowany deweloper, który przedstawił gotowy projekt) – ten pomysł również wylądował w koszu-uznano go za niestosowny. W końcu w części nieukończonego budynku zorganizowano Doku-Zentrum a innej znalazła swoją siedzibę orkiestra symfoniczna. Dziedziniec wykorzystywany jest dzisiaj na sporadyczne duże spotkania lub koncerty "pod chmurką" a pozostałe pomieszczenia przez różne firmy, które mają w nich głównie magazyny.

Za niedoszłą halą kongresową, ścieżka turystyczna prowadzi przez fragment tzw. Große Straße (wielka droga), która miała mieć 2,5 km długości oraz 60 metrów szerokości i prowadzić do pól marsowych (nie ukończonych-dzisiaj częściowo zabudowanych), na których miały się odbywać pokazy wojskowe. Droga wyłożona została granitowymi płytami a w całości nie została nigdy ukończona. Do dziś zostało jej ok. 1,5 km i stanowi ona tymczasowy parking w przypadku organizacji jakichś większych imprez. W ramach ciekawostek można dodać, że po wojnie pełniła ona funkcję tymczasowego pasa startowego dla wojsk amerykańskich. Tak to miejsce wygląda dzisiaj:

Image

Kolejnym obiektem, który dzisiaj wygląda już zupełnie inaczej niż za czasów nazistów był stadion hitlerowskiej młodzieżówki (Hitlerjugend). Obecnie jest to stadion miejski, na którym odbywają się mecze ligowe a także różnego rodzaju imprezy masowe (akurat w czasie mojego pobytu odbywał się na nim kongres Świadków Jehowy).

Image

W zasadzie stadion miejski to chyba jedyny obiekt pozostały po nazistach, który po przebudowie dostał szansę na "drugie życie" i przypomina normalny współczesny obiekt.

W ramach ciekawostek można dodać, że oprócz tego stadionu na terenie kompleksu rozpoczęto budowę drugiego obiektu wzorowanego na stadionie panatenajskim z Aten (w kształcie podkowy), który miał pomieścić 400 000 widzów. Budowli nigdy nie ukończono a dzisiaj pozostały po niej jedynie resztki.

Jedynym obiektem ukończonym przed wojną był Zeppelinfeld czyli olbrzymi otoczony trybunami teren, na którym odbywały się zjazdy NSDAP. Sam teren wewnętrzny jest ogrodzony i na co dzień chyba niedostępny – akurat w dniu mojego pobytu odbywał się tam jakiś mecz rugby i można było wejść na trybuny. Na zdjęciu poniżej na pierwszym planie widać dawne miejsce zgromadzeń, a w oddali trybunę honorową (a w zasadzie to co z niej pozostało) przeznaczoną dla hitlerowskich dygnitarzy:

Image

Sama trybuna honorowa jest dostępna (chociaż jak informują tablice na każdym kroku – wyłącznie na własne ryzyko). Generalnie materiał, który wybrano do jej budowy (bloki wapienne), okazał się nietrwały i nie przetrwał próby czasu – mówiąc wprost, trybuna powoli się sypie. Tak wygląda ona z poziomu zero:

Image

Image

Trzeba jedynie dodać, że dziś nie jest już ona kompletna. Zaraz po wojnie Amerykanie wysadzili - co oczywiste - olbrzymią swastykę, która ją wieńczyła – a w późniejszych latach ze względu na widmo katastrofy budowlanej wysadzone zostały również wszystkie kolumny oraz boczne filary. Na poniższym zdjęciu można zobaczyć jak wyglądała kiedyś:

Image

Można wspiąć się na górę i zobaczyć również główną "ambonę", z której przemawiał Hitler:

Image

A to widok na cały Zeppelinfeld z tego miejsca:

Image

Z Zepelinfeld Norymberga ma podobny problem jak z nieukończoną halą kongresową – nie wiadomo co z zrobić z tym obiektem. Wykorzystanie dla okazjonalnych meczów i imprez sportowych oraz rajdów samochodowych (bezpośrednio przed trybuną przebiega główny tor) to póki co jedne z wielu pomysłów na ich wykorzystanie.

Generalnie cały kompleks to miejsce ciekawe i warte zobaczenia – mimo wszystko jest to interesująca lekcja historii. Jeśli jednak ktoś chce zobaczyć zarówno tereny zewnętrzne jak również wystawę, warto zarezerwować odpowiednią ilość czasu. Samo obejście terenów zewnętrznych zajęło mi prawie 2 godziny.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 21 Lip 2018 09:14 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Na koniec dnia zostawiłem sobie wizytę na uroczej norymberskiej starówce.

Warto przy tym pamiętać, że jest ona oryginalna w niewielkiej części. W czasie II WŚ została ona w większości zniszczona podczas bombardowań. Odbudowę przeprowadzono w oparciu o plany przedwojenne, w związku z tym nadal sprawia ona wrażenie autentycznej.
Na starówkę wszedłem od strony dworca Hauptbahnhof, gdzie można zobaczyć jedną z kilku starych baszt strzegących kiedyś wjazd u do miasta:

Image

Obok niej odtworzonych zostało kilka tradycyjnych budynków sprzed wieków:

Image

Image

Od dworca kolejowego przez starówkę do rynku prowadzi ulica handlowa Königstraße.Po przejściu kilkuset metrów można zobaczyć jeden z najstarszych kościołów Norymbergi – kościół św. Lorenza:

Image

Nieco dalej przeszedłem przez pierwszy mostek na rzece Pegnitz, która przez norymberską starówkę płynie kilkoma korytami w niezwykle chaotyczny sposób. Pierwszym z wielu mostów na Pegnitz, które pokonałem był Museumsbrücke, z którego roztacza się widok na dawny szpital:

Image

Mostów, kładek I mosteczków w centrum Norymbergi jest cała masa. Jeśli jednak spojrzy się na mapkę centrum miasta, wszystko stanie się jasne – to zasługa wyjątkowo niespokojnego biegu rzeki Pegnitz. Trzeba przy tym przyznać, że mosty jak również otaczające je budynki tworzą naprawdę niesamowity klimat:

Image

Image

Image

Image

Image

Zabudowa dochodzi do samych brzegów Pegnitz – aż strach uwierzyć jak to wygląda przy wyższych poziomach wody:

Image

Idąc dalej Königstraße dotarłem do rynku. Akurat odbywały się tam przygotowania do jakiejś imprezy, w związku z czym był zastawiony tirami ze sprzętem, elementami sceny itd. Mówiąc krótko, trudno było znaleźć miejsce, aby zrobić sensowne ujęcie.
Jeden z rogów rynku zajmuje kolejna monumentalna świątynia Norymbergi: pochodzący z XIV wieku kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche Nürnberg).

Image

Na rynku można zobaczyć również inny z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Norymbergi – pochodzącą z tego samego okresu co wspomniany kościół Piękną Studnię (Schöner Brunnen):

Image

Od studni można bardzo łatwo podejść na norymberski zamek – a w zasadzie trzy zamki (cesarski, burgrabiego oraz miejski połączone ze sobą w jeden kompleks). Prowadzi do niego zaczynająca się na rynku Burgstraße.

Sam zamek z zewnątrz nie stwarza wrażenia jakiejś wielkiej twierdzy:

Image
Image

Image

Image


Niestety na teren zamku nie udało mi się wejść – było już za późno.

Do wspomnianych dwóch kościołów Norymbergi, warto dodać jeszcze ewangelicki kościół św. Sebalda. Jest o tyle ciekawy, że budynek bardzo rozszerza się i potężnieje w części ołtarzowej co widać szczególnie z zewnątrz:

Image

W bliskim sąsiedztwie świątyni zlokalizowany jest pomnik Albrechta Dürera – jednego z najbardziej znanych niemieckich malarzy i rysowników, który przez całe swoje życie związany był z Norymbergą:

Image

Wracając przez starówkę do hotelu, miałem jeszcze okazję minąć kilka budynków, które zachowały swój dawny urok:

Image

Image

Mój spacer przez starówkę można spokojnie określić mianem ekspresowego. Niestety ograniczenia czasowe i zmęczenie dały się już we znaki.
Powoli też mój pobyt w Norymberdze dobiegał końca. W ostatni dzień zaplanowałem sobie jeszcze krótki spacer wzdłuż murów miasta i powoli trzeba było wracać do domu.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 21 Lip 2018 14:30 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
To jeszcze na pożegnanie Norymbergi krótka wycieczka wzdłuż murów miejskich.

Do dziś zachowało się ich ok. 4 km - na sporej długości prowadzi przy nich alejka dla pieszych i rowerzystów:

Image

Image

W okolicy jednej z baszt – Kartäusertor – tuż przy murach miejskich można zobaczyć norymberską dzielnicę czerwonych latarń:

Image

Image

A na koniec jeszcze kilka dziwnych pomników z norymberskiej starówki, które można spotkać co jakiś czas:

Image

Image

Image

I tak mój czas w Norymberdze dobiegł końca.
Podróż na lotnisko z centrum zajmuje nie więcej niż 15 minut (metro U2, bilet jednorazowy 3,10 EUR). Ryanair zaliczył niewielkie opóźnienie:

Image

…ale w godzinach późnopopołudniowych byłem w domku.

Wyjazd zaliczam do bardzo udanych, chociaż pozostał pewien niedosyt – nie na wszystko wystarczyło czasu – zarówno w Monachium jak i Norymberdze. Ale z drugiej strony miał to być szybki wypad na przedłużony weekend. Tak, czy inaczej na pewno mam powód, aby pojechać tam kiedyś ponownie.

Na koniec pozdrawiam wszystkich śledzących tą mini-relację i do następnego razu :-)
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 21 Lip 2018 18:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1213
złoty
Cytuj:
św. Lorenza

Św. Wawrzyńca :)

Część z Norymbergi równie przyjemna w odbiorze i napakowana informacjami, jak odcinki Monachijskie. Też sporo mi się przypomniało z wycieczki z liceum. Szkoda, że nie zabrano nas wtedy na tereny Doku-Zenter - ale zakładam, że te kilkanaście lat temu nie były w takim stopniu zagospodarowane.

W ogóle uważam, że Twoja relacja jest bardzo niedoceniona. Ale chyba taki los relacji z Europy :(
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 21 Lip 2018 23:01 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Dzięki @metia :-) Wpisy takie jak Twój są dla mnie najlepszą motywacją :-)
A co do św. Wawrzyńca to oczywiście mea culpa - tak to jest jak człowiek bez żadnej refleksji kalkuje na polski niemieckie (i nie tylko) nazwy.
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 22 Lip 2018 10:59 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
Na koniec w ramach uzupełnienia dołączam jeszcze kilka przydatnych linków:

Monachium

Komunikacja miejska (mapki, bilety itd.): https://www.mvg.de/

Muzeum - Rezydencja: http://www.residenz-muenchen.de/

Pałac Nymphenburg: http://www.schloss-nymphenburg.de/

Olympiapark: https://www.olympiapark.de/de/olympiapark-muenchen/

BMW Welt: https://www.bmw-welt.com/en.html

Englischer Garten: https://www.muenchen.de/sehenswuerdigke ... 20242.html


Norymberga

Komunikacja miejska (mapki, bilety itd.): https://www.vag.de/

Pałac Sprawiedliwości: https://museen.nuernberg.de/memorium-nu ... ngszeiten/

Doku-Zentrum: https://museen.nuernberg.de/dokuzentrum ... ngszeiten/

Zamek w Norymberdze: http://www.kaiserburg-nuernberg.de/
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 13 Sie 2018 15:57 

Rejestracja: 15 Lut 2016
Posty: 262
Loty: 105
Kilometry: 126 716
niebieski
metia napisał(a):
W ogóle uważam, że Twoja relacja jest bardzo niedoceniona. Ale chyba taki los relacji z Europy :(


A dziwisz się? Niemcy to taki kierunek, że ja np. nie przeczytałbym tej relacji, gdyby nie była nominowana w lipcu ;) co nie oznacza, że nie jest ciekawa, bo jest 8-)
_________________
Alfabet Podróży: Ateny, Brno, Malta, Fryzja, Ryga, Walencja, Promem z Gdyni -> klik!

2018: Anglia, Litwa, Austria, Węgry, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Włochy, Rosja, Holandia, Hiszpania
2019: Chorwacja, Niemcy, Czarnogóra, Czechy, Chiny...
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 13 Sie 2018 16:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1213
złoty
@Qba85
Ja czytam relacje z różnych części świata, również z tych, w które nigdy się nie wybiorę, bo to nie moje klimaty (vide np. rejs na Antarktydę), więc to dla mnie żaden argument ;) Po prostu mam wrażenie, że relacje z Europy ogólnie przegrywają z relacjami spoza Europy już na wstępie. Ale tak już chyba jest, że ludzie najchętniej czytają relacje szalone, ekscytujące, egzotyczne. Dlatego staram się doceniać te niefajerwerkowe, ale równie interesujące :)
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off
Qba85 lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 13 Sie 2018 16:27 

Rejestracja: 15 Lut 2016
Posty: 262
Loty: 105
Kilometry: 126 716
niebieski
W zasadzie miałem na myśli to samo - Niemcy to mało widowiskowy, ekscytujący i egzotyczny kierunek, więc jeśli ktoś się tam nie wybiera i relacja nie jest nominowana to raczej trudno tam trafić ;) nie wszyscy mają czas i chęci, by czytać wszystko :P
_________________
Alfabet Podróży: Ateny, Brno, Malta, Fryzja, Ryga, Walencja, Promem z Gdyni -> klik!

2018: Anglia, Litwa, Austria, Węgry, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Włochy, Rosja, Holandia, Hiszpania
2019: Chorwacja, Niemcy, Czarnogóra, Czechy, Chiny...
Góra
 Relacje PM off
metia lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 13 Sie 2018 16:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sty 2013
Posty: 436
Loty: 82
Kilometry: 177 868
srebrny
Większość atrakcji (+darmowy transport miejski) dostępna jest przy zakupie 2-dniowej karty turystycznej.
http://www.getyourguide.com/nuremberg-l ... rth-t4953/
Dodatkowo, przy zakupie karty, w informacji turystycznej można poprosić o darmowe vouchery na podziemne trasy turystyczne, w tym mini-browar i destylarnia whisky (wejście na określone terminy):
http://www.historische-felsengaenge.de/ ... llars.html
http://museums.nuernberg.de/world-war-art-bunker/
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 13 Sie 2018 17:52 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 972
platynowy
@Qba85 i @metia - coś w tym jest z tym docenianiem/niedocenianiem relacji z Europy na forum.
Właśnie spojrzałem przed chwilą na historię swoich relacji i widzę, że największym powodzeniem cieszyły się Karaiby i okolice czyli egzotyka. Mówiąc krótko @metia ma rację :-)
Na drugim biegunie jest moja majowo-czerwcowa relacja z rejsu po norweskich fiordach, które nie ukrywam że dla mnie były taką perełką, że w przyszłym roku będę polował znowu na jakiś rejs w te okolice - ale na innej trasie. Aczkolwiek w tym przypadku może jakieś znaczenie ma fakt, że ta relacja akurat się nie "załapała" na konkurs.
Tak czy inaczej dzięki za Wasze opinie - dobrze wiedzieć, że nawet z oklepanej Europy czasem warto coś napisać :-)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 13 Sie 2018 18:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Kwi 2012
Posty: 1074
Loty: 42
Kilometry: 90 840
złoty
Dlatego postuluję, by jeśli ktoś chce zagłosować w ankiecie na relację miesiąca, to wcześniej przeczytał wszystkie zakwalifikowane prace. ;) Bo zdarza się, że dużo więcej głosów ma relacja tylko dlatego, że jest z egzotycznego miejsca, a przy tym inne wydają się być w ogóle nieczytane(mało polubień, wyświetleń, itd.). Tak dla „rzetelności" własnego głosu. 8-)
_________________
Przez Bliski Wschód i Kaukaz - Relacja z wyprawy do Turcji, Iranu, Armenii i Gruzji


Ostatnio edytowany przez Pabloo 13 Sie 2018 18:35, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 29 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group