Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 28 Gru 2017 09:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Sie 2016
Posty: 476
Loty: 114
Kilometry: 245 851
srebrny
W listopadzie spędziliśmy 15 dni w RPA. Wypożyczonym samochodem przejechaliśmy 3000km, dodatkowe 2200km zrobiliśmy samolotami wewnątrz kraju.
Pod koniec postaram się zrobić podsumowanie kosztów oraz podać praktyczne porady.

Dzień 1
O 4:30 meldujemy się na Okęciu, skąd o 6 wylatujemy E190 KLMu do AMS. Lot jest punktualny i przebiega bezproblemowo. W Amsterdamie 2 godziny przesiadki i lecimy 777-200 do Johannesburga. Miejsca na nogi, całkiem sporo, jedzenie dobre i przyzwoity wybór filmów/seriali/muzyki.
W JNB lądujemy o 22, jesteśmy ostatnim samolotem przylatującym tego dnia, dzięki czemu nie ma zbyt dużej kolejki do kontroli paszportowej. Całość zajmuje 5-10min, odbieramy bagaż i udajemy się do wypożyczalni do samochód. Na pierwsze 5 dni wypożyczamy z Budgetu Forda Fiestę. Cały proces zajmuje ok. 10 minut. Nikt nie pytał nas o międzynarodowe prawo jazdy, polskie wystarczyło. Samochód był prawie nowy, na liczniku miał 20000km.
Ponieważ jest już ok. 23 staramy się jak najszybciej uciec z Johannesburga do naszego hotelu położonego ok. 10km od lotniska. Naczytaliśmy się bardzo dużo negatywnych informacji o bezpieczeństwie Johannesburgu i całym RPA dlatego przylot o 22 gdy jest już ciemno trochę nas stresował. Jak się okazało niepotrzebnie. O tej godzinie drogi były puste i po około 10 minutach meldujemy się w hotelu Europrime. Cena 179zł za pokój z parkingiem i śniadaniem. Standard przyzwoity, śniadanie trochę biedne.

Dzień 2
Rano wyruszamy do sklepu i dalej w kierunku Graskop. Do pokonania mamy ok. 400km. Większość autostradą więc zapowiada się niezbyt atrakcyjny dzień. Dopiero gdy zjeżdżamy na Long Tom Pass sceneria ulega poprawie. Niestety nie na długo. Po wjeździe na wyższe partie gór, pojawia się mgła. Widoczność max. 10 metrów i większość samochódów jedzie bez świateł lub co najwyżej na awaryjnych. Dojeżdżamy do Graskop, małego miasteczka traktowanego jako baza wypadowa. Samo w sobie szału nie robi. Jest market, stacja benzynowa i kilka restauracji. Po uzupełnieniu zapasów udajemy się do wodospadów Berlin oraz Lisbon

Załącznik:
DSC07745(1).JPG

Załącznik:
DSC07761(1).JPG

Załącznik:
DSC07766.JPG

Załącznik:
DSC07780.JPG


Dzień 3
Dzisiejszy dzień zapowiada się jako jeden z lepszych w naszej wyprawie. Zaczynamy od Blyde River Canyon żeby po południu wjechać do Parku Krugera. Niestety na początek niemiła niespodzianka, potężna mgła która zasłania cały kanion. Przy każdym punkcie widokowym strażnik mówi, że nie ma po co wjeżdżać bo widoczność jest zerowa. Zatrzymujemy się przy God’s Window czekając na poprawę ale po godzinie czekania wygląda to jak na zdjęciu poniżej. Rezygnujemy z God’s Window i kilku kolejnych punktów. Udajemy się na północ w kierunku Bourke’s Luck Potholes licząc na lepszą pogodę. Na szczęście po przejechaniu kilku kilometrów pogoda znacznie się poprawia i możemy zobaczyć kanion w całej okazałości.

Załącznik:
DSC07786.JPG

Załącznik:
DSC07787.JPG

Załącznik:
DSC07792.JPG

Załącznik:
DSC07813.JPG

Załącznik:
DSC07814.JPG

Załącznik:
DSC07829.JPG

Załącznik:
DSC07834.JPG

Załącznik:
DSC07835.JPG

Załącznik:
DSC07843.JPG

Załącznik:
DSC07847.JPG

Załącznik:
DSC07853.JPG


W drugiej części dnia udajemy się na 2,5 dnia do Parku Krugera ( gdzie spaliśmy i za ile podam na końcu w podsumowaniu). Meldujemy się w recepcji bramy Phalaborwa chwilę przed godziną 16. Otrzymujemy pozwolenie na wjazd i nocleg w parku. Do pokonania mamy 80km, do zamknięcia bramy obozu zostało 2,5 godziny. Przy ograniczeniu do 50km/h to łatwizna, prawda? Nic bardziej mylnego. Od samego początku zobaczycie mnóstwo zwierząt, na które poświęcicie sporo czasu. U nas skutkowało to tym, że przez ostatnie 30 minut pędziliśmy Fiestą po szutrowej drodze 60km/h. Nie jest to ani bezpieczne ani komfortowe. Dotarliśmy do obozu 9 minut przed zamknięciem bramy.
Podczas tej karkołomnej jazdy zastanawialiśmy się jakim cudem nie ma asfaltowej drogi łączącej obozy. Pan na recepcji rozwiał nasze wątpliwości i powiedział, że taka droga istnieje, my po prostu źle skręciliśmy. Po zameldowaniu, udajemy się na zasłużony odpoczynek.

Dzień 4 i 5
Najbliższe dwa dni spędzamy na jeździe po parku. W relacjach i opiniach w internecie przeważają opinie, że więcej zwierząt można zobaczyć na drogach szutrowych. My na szutrowych spotkaliśmy tylko 2 hieny i kilka antylop, pozostałe okazy były w pobliżu dróg asfaltowych. Jeżeli do parku nie jedziecie terenówką to polecam trzymać się asfaltu. Udało nam się zobaczyć większość zwierząt jakie znajdują się w parku, nie spotkaliśmy Wild Doga i Lamparta. Z wielkiej piątki spotkaliśmy 4 gatunki, co uważam za bardzo dobry wynik.
W parku najwięcej jest antylop, na które przestaniecie zwracać uwagę po tym jak zobaczycie kilka stad. Całkiem sporo było słoni, żyraf, zebr i bawołów. Udało nam się również zobaczyć około 10 nosorożców w pobliżu bramy Malelane, którą wyjeżdżaliśmy.
W parku obowiązuje ograniczenie prędkości do 50km/h na asfalcie i do 40 km/h na drogach szutrowych. My przez większość trasy jechaliśmy 25-30 km/h. Przy wyższej prędkości ciężko będzie wypatrzyć jakiekolwiek okazy. Poza tym, zwierzęta różnie reagują na nadjeżdżający samochód, czasami stoją niewzruszone, zazwyczaj uciekają w krzaki ale jest sporo ptaków nielotów, który widząc nadjeżdżający samochód biegną wprost pod koła. Z daleka ciężko jest też określić czy na drodze leży gówno słonia czy jednak jest to żółw.

Po Południu dnia 5 wyjeżdżamy z parku południową bramą Malelane i udajemy się na nocleg w okolice Nelspruit. Tam też popełniamy największy i chyba jedyny błąd podczas naszej podróży – wjeżdżamy do centrum na zakupy. Zatrzymujemy się pod centrum handlowym The Plaza. Jak się później okazało jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w tym mieście. Chcąc zdążyć przed zmrokiem tak się spieszymy, że nie zwracamy uwagi na to, że nie ma żadnych białych ludzi w pobliżu. Zakupy robimy bezproblemowo ale chwilę po ruszeniu dwóch murzynów próbuje otworzyć nam drzwi od samochodu, które dosłownie kilkanaście sekund wcześniej się zablokowały. Na szczęście udaje nam się uciec. Po dotarciu do naszego apartamentu właścicielka, najpierw zwraca uwagę na naszą głupotę i zastanawia się jak mogliśmy się zatrzymać w takim miejscu, a po chwili tłumaczy sposób działania złodziei. Jeden otwiera drzwi od strony kierowcy żeby przykuć waszą uwagę, po chwili drugi otwiera z drugiej strony i wyciąga to co akurat macie na wierzchu. Po czym odchodzą.

Załącznik:
DSC07920.JPG

Załącznik:
DSC07931.JPG

Załącznik:
DSC07953(1).JPG

Załącznik:
DSC08004.JPG

Załącznik:
DSC07958.JPG

Załącznik:
DSC08008.JPG

Załącznik:
DSC08017.JPG


Dzień 6
Dzisiaj bez rewelacji. Z Nelspruit udajemy się do Johannesburga na lotnisko, skąd linią Mango lecimy do Kapsztadu. Samochód zdajemy w JNB na lotnisku. Cała procedura przebiega bezproblemowo, pracownik pyta czy były jakieś problemy z samochodem, obchodzi auto, sprawdza czy są jakieś uszkodzenia i informuje że fakturę wyślą mailem w ciągu 2 dni. Całość trwa dosłownie 2-3 minuty.
Samego lotu nie ma co wspominać. Około 20 minutowe opóźnienie startu w uwagi na zmianę dróg startowych na lotnisku i lecimy. Lot trwał ok. 2 godzin.
W Kapsztadzie wypożyczamy samochód w Budgecie. Cała procedura identyczna jak w Johannesburgu, bez sprawdzenia międzynarodowego prawa jazdy. Otrzymujemy Toyotę Etois Sprint, z 8000km przebiegu. Unikajcie tego samochodu jak ognia, jedynym jego plusem jest niskie spalanie. Poza tym, że musicie jeździć po lewej stronie drogi to ten samochód dodatkowo ma zamienione wycieraczki z kierunkowskazem co na początku mocna utrudnia jazdę 
W Kapsztadzie ogarnęliśmy nocleg przez Airbnb, za 250zł za dobę mamy mieszkanie w dzielnicy Gardens z widokiem na Górę Stołową, zaraz obok jest sklep oraz sporo restauracji.

CDN.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 13 Sty 2018 10:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Sie 2016
Posty: 476
Loty: 114
Kilometry: 245 851
srebrny
Dzień 7
Dzisiaj atakujemy Górę stołową, Lion’s Head i Signall Hill.
Szczyt Table Mountain pokryty jest chmurami, mamy wątpliwości czy uda nam się wjechać kolejką na górę. Jak się później okaże z naszego 3 dniowego pobytu w Rape Town  tylko dzisiaj kolejka funkcjonuje. Po dotarciu do stacji, od razu wsiadamy do wagonika. Podczas wjazdu na górę wykonuje on jeden pełny obrót dzięki czemu widzimy zarówno górę jak i całe miasto. Moja rada, po wejściu do wagonika ustawcie się przodem do góry. Dzięki temu dojeżdżając do górnej stacji będziecie mogli podziwiać jak wagonik prawie ociera się o górę. Na szczycie dostępnych jest kilka szlaków. Nam zrobienie większości z nich zajęło ok. 2 godzin. Jednak przez większość czasu widzialność wynosiła ok. 50 metrów co niestety spowodowało średniej jakości zdjęcia. Wracamy do stacji kolejki i udajemy się w kierunku Lion’s Head.
Podejście zajęło nam godzinę, nie dotarliśmy na szczyt, odpuściliśmy w miejscu, w którym zaczynają się drabinki i łańcuchy. Pogoda dużo lepsza niż na Table Mountain, widoki zapierają dech w piersiach. W szczególności pięknie prezentuje, znajdujące się po drugiej stronie gór.
Ostatnim punktem na dziś jest Signal Hill, z którego widać Sea Point, Waterfront i Green Point. Widoki nie powalają ale możemy z góry spojrzeć na cele naszej wędrówki na kolejne dwa dni.

Załącznik:
20171112_181518.jpg

Załącznik:
20171113_082909.jpg

Załącznik:
20171113_084101.jpg

Załącznik:
20171113_084938.jpg

Załącznik:
20171113_090531.jpg

Załącznik:
20171113_090733.jpg

Załącznik:
20171113_124957.jpg

Załącznik:
20171113_125815.jpg

Załącznik:
20171113_141649.jpg


Dzień 8-9
Kolejne 2 dni zajmuje nam szwendanie się po mieście. Sea Point i Green Point to strata czasu. Tak naprawdę tylko Waterfront prezentuje się okazale i jest dobrym miejscem na spędzenie części dnia.
Resztę niech opowiedzą zdjęcia 

Załącznik:
20171114_145333.jpg

Załącznik:
20171114_145422.jpg

Załącznik:
20171115_111221_001.jpg

Załącznik:
20171115_113518.jpg


Dzień 10
Dzisiaj uciekamy z Kapsztadu na Przylądek Dobrej Nadziei. Trasa na południe od Cape Town jest najbardziej malowniczą jaką do tej pory jechaliśmy. Niestety nie udało nam się przejechać przez Chapman’s Peak Drive, która była w naprawie. Podczas pobytu na przylądku zatrzymujemy się w Simon’s Town. To świetna baza wypadowa. Wszystkie atrakcje przylądka znajdują się w zasięgu 30 minut jazdy samochodem. Miasto jest bardzo bezpiecznie, ceny przystępne i jak w prawie całym RPA, restauracje serwują genialne jedzenie.
Docieramy do Boulder’s Beach, znając nasze szczęście jesteśmy przygotowani, że nie zobaczymy ani jednego pingwina. Na szczęście bardziej nie mogliśmy się mylić. Pingwinów jest cała masa.

Załącznik:
20171116_094414.jpg

Załącznik:
20171116_125723.jpg

Załącznik:
DSC08083.JPG

Załącznik:
DSC08093.JPG

Załącznik:
DSC08099.JPG


Dzień 11-12
Kolejne dwa dni poświęcamy na zwiedzanie parku narodowego na Przylądku. Zaczynamy od Cape Point i latarni morskiej, dalej udajemy się szlakiem na Cape of Good Hope. Trasa zajmuje ok. 1,5 godziny w dwie strony. Po drodze możecie zejść na przecudowną plażę schowaną między skałami.
Następnie udajemy się na szlak wraków, których….nigdzie nie ma. Trasa oferuje genialne widoki, jeżeli jednak chcecie zobaczyć wraki statków to odpuścicie. Nie było ani jednego.
Pozostały czas spędzamy na zwiedzeniu reszty szlaków.
Główne atrakcje parku narodowego ze spokojem zrobicie w ciągu jednego dnia. Gorąco zachęcam do przyjazdu kolejnego dnia i przejścia pozostałych, mniej uczęszczanych tras.

CDN.

Załącznik:
DSC08125.JPG

Załącznik:
DSC08131.JPG

Załącznik:
DSC08135.JPG

Załącznik:
DSC08154.JPG

Załącznik:
DSC08159.JPG

Załącznik:
DSC08162.JPG

Załącznik:
DSC08165.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
john_doe lubi ten post.
 
 
 [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group