Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 17 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 21 Paź 2021 13:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Ta opowieść będzie trochę inna niż pozostałe. Piszę ją, aby uporządkować to co widziałem, przypomnieć sobie, a czasem poznać nazwy miejscowości, które odwiedziłem. Publikuję, bo może komuś się przyda, byłem bowiem w miejscach raczej rzadko odwiedzanych i widziałem miejsca fascynujące oraz niezwykłe.
A wszystko zaczęło się tak jak zwykle w, chyba powoli kończących się, czasach elastycznych biletów oraz wielkiej hojności Ryanaira.
Miałem lecieć do Katanii, ale jakoś mi się nie chciało. Wystarczy tych ciepłych wysp i zachodnich krajów (chociaż oczywiście Sycylia to Zachód raczej specyficzny). Poza tym powoli kończył mi się czas na wykorzystanie odwołanego lotu do Zagrzebia. Zrezygnowałem zatem z Włoch i wybierałem się do Chorwacji, a dokładniej na jej wschód – zobaczyć jak wygląda ta nieturystyczna część tego kraju, a przede wszystkim oglądać pojugosłowiańskie spomeniki.
Spodziewałem się wszystkiego najlepszego, w zeszłym roku zrobiłem sobie podobną wycieczkę po Serbii i było wspaniale. Miałem już zarezerwowany samochód, opłacony jakie nocleg (zwrotny) i czekałem na piątkowy lot. Przyszła jednak środa (szalona w Locie) i bilety do Skopje na dodatek za 50% ceny tych do stolicy Chorwacji. Nie myślałem długo. W końcu na wschód Chorwacji jest całkiem blisko lądem, w razie czego mogę się tam bez problemu wybrać samochodem z Polski (jak statystyczny polski turysta).
W ten sposób zamiast w piątek poleciałem w sobotę, ale też wróciłem we środę nie we wtorek. Ten sobotni lot miał mieć pewną zaletę, bo pozwalał mi pójść na piątkowy koncert. Okazało się jednak, że tym razem tu mi się coś pomyliło, bo koncert będzie dopiero w ten piątek.
Dzięki postom @p.wl na miejscu miałem samochód z Europcaru w dobrej cenie 61 EUR za 4 dni (dzięki wielkie). Miał być Ford Fiesta dostałem Fabię mającą niecałe 9000 km przebiegu i jak się okazało minimum wyposażenia (silnika też, ale o tym później). Okazało się, że w trzeciej dekadzie XXI wieku można w Europie dostać nowy samochód bez radia z bluetooth lub przynajmniej aux. Nawet Dacia (sorry Renault) Logan miała toitoi
Do wyjazdu byłem całkiem dobrze, jak na siebie, przygotowany. Dzięki spomenikdatabase.org/map-directory wiedziałem, gdzie znajdują się obiekty warte obejrzenia. Zaznaczyłem je na mapie i wyszło takie coś jak na obrazku. Nie miałem pojęcia ile z tego da się zobaczyć. Nawet nie próbowałem planować trasy zawczasu. Jedno co sobie ustaliłem to, że Skopje nie będzie priorytetem, a być może w ogóle do niego nie wjadę.
W Macedonii byłem co prawda kilka razy z czego 2 tylko w Skopje, ale ten jedyny raz, kiedy jeździłem po kraju był, jak mi dziś google przypomniały, 13 lat temu (przyleciałem tam Malevem, za jakieś 800 zł zapewne). Nie wiedziałem zatem jak wyglądają drogi, jak szybko się przemieszcza i jak bardzo niedostępne są te pomniki.
Przyleciałem późnym popołudniem. Choć procedury związane z przekraczaniem granicy i wypożyczeniem samochodu trwały bardzo krótko, dnia zostało mi niewiele od godziny 17. Na dodatek nie miałem karty SIM, bo kupowanie takiej za 15 EUR na lotnisku uznałem za niewłaściwe. Musiałem zdecydować czy jechać do Skopje, gdzie kartę na pewno dostanę czy jednak zacząć zwiedzanie uznając, że gdzieś ją znajdę. Wybrałem opcję nr 2 i pojechałem do Kumanowa.
Miasto leży przy autostradzie, blisko stolicy, ale jednak widać w nim doskonale jaki dystans ekonomiczny dzieli ten kraj od bardziej rozwiniętych pojugosłowiańskich państw. Dziurawe drogi, sporo opuszczonych domów, często w stanie rozpadu, brak widocznych większych nowych inwestycji. Widać, że lepiej to tam było, a teraz jest to miejsce z którego raczej się wyjeżdża niż przyjeżdża. O tym pewnie będę jeszcze później pisał, bowiem ta sytuacja zdaje się dotyczyć raczej etnicznych Macedończyków (czyli innych Bułgarów raczej niż potomków Aleksandra Macedońskiego, ale to inna historia), bowiem sytuacja wygląda zgoła inaczej w rejonach zamieszkałych przez Albańczyków.
W sobotę wieczorem prawie wszystko oprócz knajpek było zamknięte, więc zacząłem mieć obawy, że z kartą SIM może być problem. Po dłuższych poszukiwaniach znalazłem punkt sprzedaży losów, będący partnerem czegoś co oni nazywają Germansky telekom. Cena za kartę z 5GB internetu na tydzień i chyba kredytem równym wartości zakupu wyniosła 399 MKD, a więc blisko 30 zł. Jest to zatem cena znacznie wyższa niż w sąsiedniej Serbii.
W Kumanowie miałem zaznaczone 3 obiekty. Pierwszy znajdował się w samym centrum i jest pomnikiem rewolucji. Jak wiadomo rewolucja jest kobietą.
Oglądanie kolejnych zostawiłem na następny dzień ponieważ zrobiło się ciemno. Sprawdziłem godzinę wschodu słońca następnego dnia, nastawiłem budzik i wcześnie położyłem się spać, aby mieć jak najwięcej czasu ze światłem słonecznym na pierwszy pełny dzień podróży.

O nim w następnym odcinkuImageImageImage

Wysłane z mojego motorola one action przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 22 Paź 2021 17:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
-- 22 Paź 2021 17:03 --

W niedzielę obudziłem się trochę po 6, zjadłem coś i postanowiłem jechać na północ, a potem na wschód.
Na początek do odwiedzenia miałem 2 miejsca w Kumanowie. Do pierwszego google maps doprowadziły mnie prawie dobrze i drogą takiej jakości, że nie wiedziałem czy Fabia da radę. Prawie oznaczało, że gdyby droga prowadziła jeszcze 300 m dalej to bym dojechał. Wycofałem się i druga zaproponowana przez mapy trasa okazała się być już dobra.
Miejsce dość niezwykłe – pomnik i całe założenie upamiętnia, jak zrozumiałem, stworzenie oddziału partyzanckiego. Formę ma w każdym razie interesującą.
Image
Image
Drugi był większy, bardziej tradycyjny w stylu, bowiem upamiętniał śmierć nie narodziny, ale również interesujący zlokalizowany był tak, że nie trafić się nie dało
Image
Image
[img https://lh3.googleusercontent.com/pw/AM ... authuser=8 [/img]
Kolejne dwa obiekty znajdowały się w równoległych dolinach wymagających podróży tam i z powrotem. Postanowiłem na spomenikdatabase obczaić, który ewentualnie nadaje się do pominięcia i wybrałem Pelince. To dziwne miejsce. Znajdują się tam muzeum ASNOM (antyfaszystowskie zgromadzenie narodowego wyzwolenia Macedonii) oraz pomnik upamiętniający jeden z partyzanckich oddziałów.
Muzeum było zamknięte, ale na jego ścianie znajduje się coś co przez jakiś czas uznawałem za najdziwniejszą mozaikę jaką dotychczas widziałem. Przedstawia ona prawdopodobnie różne alegorie związane z historią Macedonii. Naprzeciw są macedońskie gwiazdki na betonie.
Image
Image
Image
Image
[img] https://lh3.googleusercontent.com/pw/AM ... authuser=8 [img]
Pomnik znajduje się kawałek dalej i jest super ciekawy 100% abstrakcyjny składający się ze stojących na sobie klinów.
Image
Przed powrotem spod muzeum musiałem zaplanować dalszą trasę. Zrezygnowałem z podróży do pomnika znajdującego się przy drodze prowadzącej do Bułgarii, bo musiałbym potem z godzinę wracać tą samą drogą. W Macedonii ze względu na ukształtowanie w wielu przypadkach przemieszczenie się za górę wymaga powrotu na początek doliny. Dróg przez góry nie ma.
Następny przystanek wypadł zatem w miejscowości Probisztip. Nie byłem pewien czy znajdę tam pomnik w Parku Braterstwa i Jedności, bowiem z tego co widziałem na mapach basen ze zjeżdżalniami był zlokalizowany niebezpiecznie blisko miejsca, w którym powinien on stać. Poza tym zdjęcie na spomenikdatabase było w sepii co sugerowało, iż mogło pochodzić sprzed wielu lat
Tym razem mapy doprowadziły mnie do miejsca idealnie, ale teren był otoczony niezbyt starannie postawionym płotem w związku z trwającą budową placu zabaw i boisk na terenie parku. Wykorzystałem ten brak staranności i obejrzałem, obfotografowałem ten dwuczęściowy pomnik. Jak na jedność i braterstwo kompozycja trochę za bardzo przypominała mi muszkę i szczerbinkę
Image
Image
Przed samym placem zabaw moją uwagę zwrócił jeszcze dom mieszkalny, a dokładniej suszące się pranie, papryki i drewno do ogrzewania na zimę. Tak, w byłej Jugosławii. Na pewno w Serbii i Macedonii tym (a pamiętając zapachy z zimy w Serbii) nie tylko tym, powszechnie pali się w piecach.
Image
Kolejnym etapem był pomnik wolności w Koczani. O ile do samej miejscowości dojechałem bez problemu na miejscu telefon odmówił mi współpracy. Poczułem jak w głębokiej dupie się znalazłem. Bez telefonu zupełnie nie wiedziałem gdzie jestem, a już na pewno jak kontynuować zwiedzanie. Na szczęście po kilkunastu minutach urządzenie postanowiło jednak się włączyć. W tym czasie szedłem do miejsca, w którym wydawało się, że powinien stać pomnik.
Na początku pojawiły się toalety (płatne)
Image
a zaraz potem on. Można trochę narzekać, że wtórny taki guernikowy, a z drugiej strony zbyt dosłowny w tym przedstawianiu okropności wojny, ale jednak przeważają odczucia pozytywne. Nie grzebiąc w podobieństwach można przecież stwierdzić, że to są mozaiki jak grafitti czy jak komiks, a to już czyni rzecz wielce oryginalną. Zresztą co tu gadać kompozycji mozaikowych jest 6 dużych plus dwie malutkie. Naprawdę niezwykły monument.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Pomyślałem, że skoro już jestem przy pomniku, to na chwilę wpadnę do miasteczka na dole zobaczyć jak ono wygląda. Nic wielkiego nie znalazłem. Ot jakiś odnowiony budynek użyteczności publicznej, a poza tym pozostałości afiszy reklamujących sierpniowy koncert Cecy. To wdowa po niejakim Arkanie, serbskim zbrodniarzu wojennym.
Image
[img]https%20https://lh3.googleusercontent.com/pw/AM-JKLXJbHC-gilufqPMCdywAEPa65vx7fBsTe3ocEBx2PUHbr2XErI_WXqfscFMYu5hclOk6sw5I3obWfU-UqCm_bZxh5_VpuzJu4Ba40W6_j3hpcHNAY7_5EmdEvNQ8tuoFRGDN7ZGwrwuvhZ6Rh9R9bM=w975-h596-no?authuser=8[/img]
Z Koczani pojechałem do Blatec, miejscowości, gdzie znajduje się niewielki, ale ciekawy pomnik ku pamięci poległych partyzantów.
Image

Zobaczyłem też w bardzo malowniczy sposób zestarzały znak przystanku autobusowego
Image
Po drodze tam napotkałem takie oto cudo:
Klasyczne kolumny na za wysokim cokole podpierające taras na który prowadzą modernistyczne schody xD
Image

Delczewo było następnym etapem podróży. Tam jechałem nie dla pomnika, a dla domu kultury. Kiedy go zobaczyłem na zdjęciach, wiedziałem że akurat ten punkt jest nie do pominięcia. I rzeczywiście budynek jest imponujący i wielce oryginalny. Niestety nie dało się wejść do środka, gdzie indziej niż do restauracji, gdzie wnętrze było oględnie mówiąc nijakie.
Image
Image
Image
Image

Niepodal Delczewa na końcu drogi. W miejscowości Razlovci znajdował się kolejny budynek. Ten powstał dla upamiętnienia tym razem powstania Kresneńskiego, przeciw Imperium Otomańskiemu w 1878 roku. Na zdjęciu wyglądał ciekawie, postanowiłem więc przejechać tych kilka czy kilkanaście kilometrów. Droga była wąska, ale w większości całkiem przyzwoita, ruch prawie żaden, jak zresztą prawie wszędzie oprócz miast. Natomiast leżało na niej sporo kamieni, czasem nawet sporych, które odpadły ze zbocza obok którego jechałem. To było pierwsze takie miejsce, ale potem sytuacja się powtarzała, miałem w związku z tym spore poczucie dyskomfortu przy powracających wyobrażeniach, że takie kamienie mogą spaść na mój samochód.
W Razlovci niewiele udało mi się zobaczyć, ponieważ zostałem stamtąd wypędzony przez miejscowego policjanta. W Macedonii tego dnia odbywały się wybory, dowiedziałem się o nich wcześniej, kiedy chciałem zatrzymać się na kawę przed czymś co uznałem za uczęszczaną knajpkę, ponieważ stało przed nią kilka osób. Knajpka okazała się lokalem wyborczym, a stojący obserwatorami czy mężami zaufania. Tam nie miało to żadnych konsekwencji. W Delczewie dzięki nim udało mi się sfotografować śliczną Zastavę 750. W Razlovci natknąłem się na tego tępego funkcjonariusza. Nie chciał mnie zrozumieć, nie chciał mnie słuchać tylko kazał spadać. Choć interesujący mnie budynek wydawał się na wpół opuszczony, to był też jedynym w okolicy budynkiem publicznym i gdzieś w nim mieścił się lokal wyborczy. Gdzie nie wiem, bo ten cholerny policjant mnie nie wpuszczał. Obszedłem się zatem ze smakiem i musiałem wracać wąską drogą mając zaledwie 3 zdjęcia i nie obejrzawszy interesującego mnie budynku
Image
Image
Pozostaje mi złożyć taką dedykację temu policjantowi


Dalszą drogę odbyłem już bez przystanków do Strumicy, gdzie planowałem zatrzymać się na nocleg. Widoki po drodze były spektakularne, choć zaczęło się od kilometrów spalonego lasu. Potem pojawił się widok na rozległą dolinę z mnóstwem upraw pod folią. A z doliny był widok na góry, nie te z których zjechałem lecz na masyw Riły wznoszący się do prawie 3km (po jego drugiej stronie leży Bańsko).
Image
Image
W Strumicy na początku obejrzałem znajdujący się w parku pomnik poległych żołnierzy. Moim zdaniem autor nie do końca przemyślał kompozycję, co chyba widać na obrazku poniżej
Image
Następnie pojechałem oglądać kolejne obiekty. Na centralnym placu znajduje się pomnik Goce Delczewa – bułgarskiego wojownika o wolność Macedonii – tak w ogromnym skrócie, tu wraca kwestia bułgarskości Macedończyków – kiedyś może zgłębię ten wątek. Rysy i poza raczej mi się kojarzą tak bardziej swojsko, ale jeszcze tego do końca nie rozgryzłem.
Image
Obok pomnika stoi bardzo atrakcyjny dom kultury
Image
Image

Za pomnikiem znalazłem swój nocleg w postaci Hotelu Esperanto. Przy wejściu do niego znajdowały się zdjęcia przedstawiające jego dawniejszy wygląd. Nie wiem po co zarządca obiektu postanowił pokazać jaką krzywdę wyrządzono temu budynkowi przy przebudowie.
Image
Image

W centrum część budynków jest mocno zaniedbanych, część stoi opuszczona, jak obwieszony afiszami koncertu Cecy budynek z napisem Jugopromet czy dawne Kino Balkan. Napisy na obydwu budynkach wydają się pamiętać Jugosławię
Image
Image

To był bardzo intensywny dzień zwiedzania, a ponieważ zaczął się wcześnie, podobnie się skończył. Następnego dnia również planowałem wstać razem ze słońcem.
Przeglądając materiały zauważyłem, że udało mi się ominąć najbardziej niezwykłą budowlę w tym mieście, choć może ona już nie istnieje. W necie znalazłem tylko jedno jej zdjęcie.
https://twitter.com/spomenikdatabse/sta ... 6241543169

-- 22 Paź 2021 17:49 --
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
eskie uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 25 Paź 2021 20:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Kolejnym dniem był poniedziałek. Ciekawy byłem jak wyglądać będzie ruch w dzień powszedni, w niedzielę był minimalny. Pierwszym celem była miejscowość Dorjan nad jeziorem o tej samej nazwie. W zasadzie to nie miejscowość tylko ośrodek pionierów czy jak tam oni się nazywali w Jugosławii, a dokładniej to nie ośrodek, a to co z niego zostało.
Ruch okazał się być niewielki a okolice Dorjana pełne zaskakujących elementów – w tym pustych pól otoczonych drutem kolczastym. Do samego ośrodka jechało się właśnie między takimi płotami. Tylko za jednym były drzewa owocowe, za drugim – nic.
Sam ośrodek okazał się być znacznie większy niż się spodziewałem. Mury były w dobrym stanie, w środku nic nie zostało. Niestety, nie byłem przygotowany na urbexowanie, a zwłaszcza na dojście do zabudowań przez błoto, wiec widziałem budynki tylko z zewnątrz.
Jak wiele jezior w Macedonii jest to akwen przez który przebiega granica – tu akurat z Grecją.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Samo jezioro jest całkiem malownicze, ale jego otoczenie nie kojarzy się za bardzo z wypoczynkiem i turystyką. Nad brzegiem rozpościerają się na przykład pola kapusty
Image
A dojścia do wody bronią kolce jeżyn
Image
W okolicy znajduje się także Dorian Steel – nie widziałem, co oznacza, że nie jest to kompleks dominujący w krajobrazie wokół jeziora, nie wiem jednak czy nie jest nieobojętny dla okolicznego środowiska. Niestety, trudno nie odnieść wrażenia, że W Europie zakłady najbardziej szkodliwe dla środowiska rozlokowane są na peryferiach UE lub już poza nimi.
Nad jeziorem zatankowałem benzynę, przekonując się, że Fabia jest raczej oszczędnym samochodem i w barze połączonym ze sklepem mięsnym wypiłem kawę po turecku, tfu, tfu, macedońsku.
Kolejnym etapem podróży była Gewgwelia. Położona przy autostradzie i przy greckiej granicy wyglądała znacznie bardziej dostatnio niż jakiekolwiek okolice, które widziałem wcześniej. W trakcie wycieczki. Obfitość zakładów stomatologicznych oraz greckie napisy na części z nich skłoniły mnie do przypuszczenia, że miasto to dobrze żyje z leczenia greckich bólów (zębów). Prawda jest pewnie bardziej złożona i nie na pewno nie samymi dentystami to miasto żyje.
Mapy prowadziły mnie do pomnika na wzgórzu poprzez ulicę przy której stały nowe, duże, drogo wyglądające wille z SUVami, Mercedesami i BMW w garażach. Pomnik widziałem tylko nie za bardzo wiedziałem jak się do niego dostać. Wysiadłem z mojej Fabii i zatrzymałem jadącego z przeciwka SUVa (był duży, ale to było auto dla ludu) i zapytałem kierowcę jak dostać się do spomenika. Na początku próbował mi tłumaczyć, ale potem powiedział, że mnie zawiezie. Bardzo miło z jego strony, choć myślałem, że dowiezie mnie do ścieżki prowadzącej do pomnika, a podwiózł mnie na samą górą – ja bym tam Skodą nie podjechał. Co więcej powiedział, że zaczeka, aż obejrzę pomnik i odwiezie mnie do samochodu. Trochę sobie porozmawialiśmy o Macedonii, okazało się też, że jego firma przeniosła pomnik z poprzedniej lokalizacji. Wytłumaczył mi również, że pomnik był cały pokryty aluminium, ale ponieważ leży na odludziu a ludzie (którzy nie robią zębów Grekom) są biedni, to trochę pomnik rozebrali. I tak choć ranny, wygląda imponująco
Image
Image
W Gewgelji jest jeszcze jeden pomnik męczeństwa, klasycyzujący powiedzmy, chciałem go sobie odpuścić, ale napatoczył się po drodze, na dodatek w miejscu, w którym postanowiłem zatrzymać się na nie burka (pysznego).
Image
Na tym etapie wycieczki musiałem podjąć decyzję gdzie jechać dalej i z czego zrezygnować. Po obejrzeniu obrazków wyeliminowałem Sztip i Weles (do ostatniego można łatwo dojechać z lotniska czy ze Skopje, więc zobaczę przy okazji) oraz jeden atrakcyjnie wyglądający monument, bowiem wymagał kilkugodzinnego trekkingu. Po tej operacji kolejnym etapem okazało się Negotino, do którego, czego wcale nie chciałem prowadziła autostrada, płatna oczywiście.
W tej miejscowości znalazłem obelisk, w sumie niezbyt atrakcyjny oraz pomnik, też pomijalny, choć prowadzące do niego schody dawały nadzieję na coś niezwykłego. Najciekawszym odkryciem w Negotino okazał się być samochód. Wiadomo, że Renault z Dacią lubią się jeszcze z czasów dyktatury Czauczesku (ach ten bezwzględny kapitalizm francuski poza własnym krajem), ale nie wiedziałem, że Dacia produkowała klona Renault 9
Image
Image
Image
Image
Negotino nie wybrałem jednak dlatego, że koniecznie chciałem tam jechać, ale dlatego, że było po drodze do Kawadarci, w którym znajdował się pomnik upamiętniający śmierć zmarłych tam partyzantów. Ten jest niezwykły i można na niego wejść. Niektórzy też uznali, że można po nim mazać. I mimo, że to miejsce upamiętniające tragiczną śmierć, z grobami tuż obok, mazanie chyba nie spotyka się ze zwiększoną aktywnością tamtejszych służb w poszukiwaniu bezczeszczących miejsca pamięci.
Warto jeszcze odnotować, że o ile okolice Strumicy były pomidorowo – paprykowe, nad Dorjanem rosły jabłka (i kapusta), to Kawadarci jest zdecydowanie regionem winnym.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Kolejnym etapem podróży był Prilep, który okazał się regionem uprawy tytoniu. Po drodze jeszcze na terenie niezurbanizowanym, przed jakąś kopalnią kruszywa znajduje się jeszcze taki uroczy pomnik. Jest on dedykowany walczącym w wąwozie Drenovo – co też lokalizuje, gdzie po drodze znajduje się to miejsce.
Image
W samym Prilepie w Parku Rewolucji znajduje się ciekawa koncepcyjnie Mogiła Niepokonanych. Mi te urny kojarzą się z figurami szachowymi, mojej córce z żabami.
Image
Image
Nieopodal jest pomnik, który od tyłu wygląda o tyle lepiej niż od przodu. Dosłowność przedstawienia dramatycznie obniża jego jakość
Image

Image
W mieście, dla chętnych na mały urbex jest też opuszczony hotel. To drugi taki pozostawiony sobie budynek, który spotkałem i tak jak poprzedni (mniej ciekawy, a w środku nic nie zostało) był po prostu otwarty
Image
Image
Z Prilepu udałem się do miejsca nr 1 w kategorii Spomeniki must see – do Kruszewa. Okazało się ono górskim kurortem, a pomnik znajdował się na samym końcu drogi wiodącej niezliczonymi serpentynami. Ale warto było po stokroć. Pomnik upamiętnia macedońskie walki i przeciw Turkom i przeciw faszystom.
Zaczyna się bez fajerwerków
Image
Idzie pod górę
Image
I po lewej stronie pojawia się owo Makedonium
Image
Image
Image
Image
Image
Powstanie llinden ma jeszcze jeden pomnik niedaleko Kruszewa. Warto tam pojechać, nawet nie dla niego tylko dla widoku na tytoniową dolinę tuż przed pomnikiem. Z tamtego miejsca również startuje się lotniami. W drugą stronę jest natomiast widok na góry. Nie wiem czy to są miejsca tak rzadko odwiedzane, czy Macedończycy nie znają się na grzybach, ale zatrzymując się, aby zrobić zdjęcie znalazłem kanię jak na zdjęciu
Image
Image
Image
Image
To jeszcze nie był koniec tego intensywnego dnia, ale reszta musi poczekać na następny odcinek


Ostatnio edytowany przez pabien 25 Paź 2021 21:34, edytowano w sumie 4 razy
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 25 Paź 2021 21:03 

Rejestracja: 26 Maj 2014
Posty: 467
srebrny
Fotki się nie chcą pokazać ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 25 Paź 2021 21:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Wydawało mi się, że wstawiam je tak samo jak w poprzednim poście. Dziś już nic na to nie poradzę, jutro spróbuję naprawić
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 25 Paź 2021 21:17 

Rejestracja: 26 Maj 2014
Posty: 467
srebrny
Brakuje [/img]
Góra
 Relacje PM off
pabien uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 25 Paź 2021 21:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Naprawione, dzięki
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 26 Paź 2021 08:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Powoli zbliżał się wieczór, a mój plan zakładał jeszcze dużo zwiedzania i dojechanie do Ochrydy.
Zjechałem z gór, więc była szansa, że poruszanie będzie szło bardziej sprawnie. Po drodze miałem miejscowość o ciekawej nazwie – Demir Hisar, jednak tamtejszy pomnik okazał się mocno taki sobie.
Image

Kolejna po drodze była Bitola. Jakoś źle zabrałem się do zwiedzania tego miasta, bowiem najciekawsza rzecz – fontanna, a przy okazji polonicum nie istnieje, a wyglądała tak
https://commons.wikimedia.org/wiki/File ... untain.JPG
Pomnik deportowanych Żydów przegapiłem, pozostał więc dom kultury z pomnikiem przed nim. Dom Kultury bardzo w porządku.

Image

Image

Dalszy etap to jezioro Prespa i tamtejszy pomnik upamiętniający konferencję partyjną. Niestety okazało się, że leży ono za kolejną górą, więc czekała mnie jazda najpierw w górę potem na dół. Ponieważ robiło się późno a jezioro okazało się niezwykle malownicze postanowiłem, że zostaję nad Prespą, zwłaszcza, że booking.com pokazał mi hotel ze świetnymi ocenami w bardzo dobrej cenie.
Image

Image

Jezioro jest dzielone tym razem między 3 państwa: Macedonię, Grecję i Albanię. Oprócz konferencji partii komunistycznej całkiem nie dawno, odbyła się tam inna uroczystość, związana z uzgodnieniem nowej oficjalnej nazwy kraju. Jak się okazało oficjalny obiad z tej okazji miał miejsce w moim hotelu.
Samo jezioro jest przeciwieństwem ochrydzkiego. Nie jest zagospodarowane turystycznie. Są nad nim 3 hotele w tym dwa duże, zamknięte – jeden ma cudowną bramę, choć poprzedni globus zastąpiono deseczką. I ponoć ma bardzo prozdrowotny mikroklimat.

Image

Image

Sam hotel ma nazwę cudownie wyglądającą w cyrylicy

Image

I jest faktycznie lejkwju, choć kiedy niebo jest zachmurzone, widok przypomina raczej siwju

Image

Image

Image

Następny hotel, który widziałem był z zewnątrz ładniejszy, też oferował lejkvju, tym którzy mieli pokoje z przeciwnej strony niż robiłem zdjęcie, a nazywa się Drim – ale to było już kolejnego dnia i stanowi zapowiedź ostatniego odcinka opowieści.

Image
Góra
 Relacje PM off
olajaw lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 26 Paź 2021 10:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Hotel Drim znajduje się w Strudze, podobnie jak spomenik, pierwszy z tych, które miałem zobaczyć tego dnia
Image
Struga to miasto opanowane przez żywioł albański. To widać jest więcej chaosu, nawet trochę inaczej się jeździ. Widać też znacznie więcej życia niż w części zamieszkanej przez etnicznych Macedończyków.
Albo tam gdzie nie widać życia stoją nowiutkie, wielkie i koniecznie eklektyczne w stylu budynki. Tak jest np. w miejscowości Veleszta – bogatym przedmieściu Strugi. Nie mam niestety za bardzo dokumentacji fotograficznej, nie chciało mi się zatrzymywać- nie to było celem wycieczki. Może kiedyś pojadę specjalnie przyglądać się tej architekturze.

Image
Aż strach myśleć skąd się wzięły pieniądze na te wszystkie budowle, zważywszy na to, że wg NYT 20 lat temu Veleszta była rzekomo centrum europejskiego handlu kobietami
https://www.nytimes.com/2001/07/28/worl ... trade.html
Moim celem na koniec dnia było Tetowo, nawet po raz pierwszy w czasie podróży zrobiłem tam rezerwację. Mogłem dojechać tam dwiema drogami. Wzdłuż granicy albańskiej oraz drogą równoległą bardziej na wschód. W zależności od wyboru coś musiałem ominąć. Wybrałem szlak albański, wiodący malowniczą trasą obok sztucznego zbiornika wodnego. Trasa prowadziła przez miejscowość Debar, w którym miałem do obejrzenia dom kultury.

Image

Image

Image

Image

Image

Trasa miała też tę przewagę nad równoległą, że prowadziła przez Mawrowo, w którym planowałem zobaczyć kilka obiektów. Cóż kiedy tuż przed punktem docelowym pojawiło się oznakowanie, że droga zamknięta od 10 do 16, a pilnujący ochroniarze powiedzieli, że sorry muszę czekać i mają nadzieję, że to nie jest dla mnie problem. Był – jeszcze nie było 12. Cóż musiałem się wycofać. Mapsy pokazywały mi, że mam wrócić całą drogę do Strugi. Znalazłem też drogę przez góry. Trochę się jej obawiałem, bowiem napisane było, że 35 km będę jechał 1,5h. Postanowiłem jednak spróbować. Przez pierwsze 15 km wydawało się, że google są w błędzie, bowiem pomimo dużej ilości kamieni na asfalcie droga była bardzo dobrej jakości. Tak przez 15 km, potem błąd googli potwierdził się, ale w inną stronę, ponieważ droga zmieniła się w kamienistą ścieżkę dla kozic nie dla Skód Fabii, musiałem się więc wycofać. W efekcie moja trasa wyglądała tak jak na obrazku.
Image
Trudno, na szczęście nie śpieszyłem się na samolot, choć wiedziałem, że muszę zrezygnować z obejrzenia części pomników, a także mój plan obczajenia Popowej Szapki – ośrodka narciarskiego, do którego wybieram się na święta będzie nie do zrealizowania.
Nie miałem jednak wątpliwości, że spotka mnie jakaś niespodzianka w związku ze zmianą trasy. I tak się stało w miejscowości Kiczewo, w której mieszka spora populacja romska. Poszedłem tam oglądać miejsce pamięci na wzgórzu – ciekawe bo składające się z płaskorzeźby i sali koncertowej z lekką przesuwaną muszlą – wygląda to ładnie. Początkowo nie trafiłem na miejsce, tylko na pusty plac, coś jakby plac targowy pod wzgórzem. Zobaczyłem, że zaczynają się tam gromadzić ludzie, nie wiedziałem w czym rzecz, ale kiedy już byłem na górze – grała muzyka. To taki jugosłowiański klimat, aż chciało się zostać, ale nie mogłem, bo rezerwacja i przedostatni nocleg do statusu w Accorze.



Image

Image
Dalej, przed Tetowem miałem do obejrzenia tylko jeden pomnik, na dodatek rozczarował mnie, gdyż ze zdjęć które widziałem wnioskowałem, że jest bardzo duży, okazał się całkiem niewielki
Image
Na wysokości Gostiwaru okazało się, że do Tetowa prowadzi płatna autostrada. Postanowiłem pojechać równoległą bezpłatną drogą i to był świetny, choć zdecydowanie wolniejszy wybór. Okazało się, że wzdłuż całej drogi stoją zabudowania, jedzie się powoli, ale ponieważ to okolica zamieszkała przez Albańczyków również bezstresowo. Bo tam normalne, że jeśli trzeba się zatrzymać to trzeba, nawet jeśli blokuje się pas drogi. Wszyscy to rozumieją i przyjmują ze spokojem. Miałem też widok na Popową Shapkę oraz podziwiałem logo tamtejszej sieci dyskontów. I oczywiście architekturę

Image

Image

Image

W Tetowie miałem w planach przejść się po centrum i obejrzeć dom kultury. Znalazłem dodatkowo pomnik walczących kobiet, ciekawe centrum handlowe, manekiny pilnujące wejście do sklepu. A mieszkałem w miejscu, które może dać poczuć się mieszkańcom Bródna jak u siebie w domu (choć bez parku to jednak nie to samo – ale w zamian jest widok na góry).

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Ponieważ samolot miałem o 11:50 rano w Tetowie poszedłem tylko na krótki spacerek i ok 9 wyruszyłem w kierunku lotniska. To ponad 70 km, ale czasowo jakieś 45 minut, bo całą trasę jedzie się autostradą. Dodatkowo w dół, choć w przypadku samochodu to ma wpływ jedynie na zużycie paliwa.
A właśnie, przed jazdą musiałem zatankować. Ponieważ dostałem samochód z benzyną na 30 km do zniknięcia pierwszej kreski, a przy pełnym baku przejedzie się 130 km, Tetowo wydało się dobrym miejscem do tankowania. Poprzedniego dnia wieczorem nie miałem stacji po drodze, a jadąc na lotnisko okazało się, że w Macedonii jest mała panika związana z oczekiwanymi podwyżkami cen benzyny i do dystrybutorów stała kolejka tak na 15 min. Dało się przeżyć.
W ramach podsumowania drogowego. Przejechałem 1060 km. Fabia okazała się samochodem bardzo ekonomicznym. Przy jeździe prawie wyłącznie po górach spaliła średnio 5l/100 km. W Macedonii nie ma znaczenia, gdzie się tankuje (poza bodaj dwoma wyjątkami) ceny paliw były takie same. Na drogach jest dużo policjantów z radarami – spotkałem ich kilkanaście razy. Potrafią ukrywać się w miejscach niespodziewanych np. w niezabudowanym terenie, gdzie na prostej srodze jest ograniczenie do 50 km/h. I właśnie jak za PRLu kryją się za krzakami. Miejscowi kierowcy dzielnie ostrzegają przed tymi pułapkami
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 26 Paź 2021 11:32 

Rejestracja: 03 Sty 2017
Posty: 586
Loty: 22
Kilometry: 29 338
niebieski
Dojran - proszę zaznacz lokalizację tego ośrodka? Przejeżdżam przez miejscowość jadąc do Grecji i nie kojarzę tego miejsca....
Image

A od do plaż nad jeziorem Dojran to w sezonie są tam ładne zagospodarowane plaże (ładnej jak na plaże nad jeziorem). Jak znajdę wieczorem fotkę to wrzucę....
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 26 Paź 2021 11:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Wszystkie lokalizacje są na wspomnianej kilkakrotnie stronie
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 26 Paź 2021 17:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Właściwie to nie wiem co powiedzieć ponad: Jaki Braun!

Byłem nad tą Prespą, zauważyłem wjazd, nic nie było zamknięte. Powinienem pomyśleć, że za takim wjazdem musi się kryć coś niezwykłego.

I oczywiście tak jest



Trzeba będzie wrócić
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 01 Lis 2021 19:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1115
Loty: 84
Kilometry: 164 303
niebieski
@pabien czy dobrze odczytałem z relacji, że ów odcinek "dla kozic nie dla Skód Fabii" to droga R2246 (https://goo.gl/maps/vp3Y7iW2GynjvakbA), i że owo okropnie długie wahadło było jakoś na tym odcinku?

Czy dobrze też interpretuję, że przejeżdżałeś koło Bigorskiego monasteru św. Jana Chrzciciela i nie zajechałeś go zwiedzić?
_________________
Moje relacje: Liwa & Łotwa 2019Niemcy 9-€-Ticket 2022
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 01 Lis 2021 20:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Odbpowiedź brzmi:

Trzy razy TAK.

Moim celem były obiekty z czasów Jugosławii, a jest ich na tyle dużo, że musiałem sporo z nich pominąć. Zresztą z tego co widzę to tmonastyr jest zasadniczo obiektem prac rekonstrukcyjnych już za czasów obecnej Macedonii - w takim razie projekt Skopje 2014 jest ciekawszy - nie ze względu na walory artystyczne oczywiście, ale skalę szaleństwa połączonego z głupotą, która za nim stoi. I w efekcie mamy cudowny kontrast między styropianowymi fasadami i jarmarcznym klasycyzmem z XXI wieku a doskonałym brutalizmem czy modernistycznej - jak tamtejsze MSN zaprojektowane przez polskie Tygrysy, z czasów po trzęsieniu ziemii.

Przy okazji zapomniałem dodać jednej indoemacji dotyczącej jeżdżenia po Macedonii. Tam po ulicach jeździ olbrzymia liczba pojazdów innych niż samochody. Bywają to furmanki, choć częściej traktory, zazwyczaj kilkudziesięcioletnie. Kiedy jechałem przez Resen przez chwilę byłem jedynym kierującym samochód reszta to byli traktorzyści. W tym jeden w kasku motocyklowym - może miał kłopoty z zatokami - na pewno nie był to traktor rajdowy. W Weleszcie natomiast minąłem walec, który próbował włączyć się do ruchu. Wjechał na ulicę za mną i tak sobie jechał przez miejscowość. To wszystko ma pewien wpływ na płynność jazdy, na szczęście ograniczony, ponieważ ruch tam, poza miastamu jest raczej mały.
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 12 Lis 2021 15:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 261
Loty: 10
Kilometry: 11 170
niebieski
Generalnie bardzo ciekawa architektura w nieciekawych anturażach. Kolejny dowód na to, że Bałkany po uporządkowaniu będą bardzo ciekawą alternatywą do zwiedzania.
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 12 Lis 2021 17:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3499
Loty: 544
Kilometry: 631 676
platynowy
Nie zgadzam się. Otoczenie jest wspaniałe - przecież znaczna część pomników jest na szczytach z rozległą panoramą.

A jeśli chodzi o uporządkowanie, to po pierwsze nic go nie zapowiada, po wtóre jeśli będzie wyglądało tak jak w naszym regionie, to lepiej, aby go nie było.

Betonowe rynki tam gdzie piździ, albo zamek w Wilnie - ruiny nówka sztuka z kolejką na górkę, która ma 50 metrów, to pierwsze przykłady jak być nie powinno, które przychodzą mi do głowy.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 12 Lis 2021 17:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 261
Loty: 10
Kilometry: 11 170
niebieski
Czyli mamy inne rozumowania pojęcia "uporządkowanie otoczenia". ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 17 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group