Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 05 Mar 2023 22:47 

Rejestracja: 05 Mar 2023
Posty: 8
-- 05 Mar 2023 23:33 --

Cześć!

Śledzę forum i stronę fly4free.pl już od kilku dobrych lat. Dzięki temu sam skorzystałem z kilku atrakcyjnych okazji i zaoszczędziłem dobre kilka tysięcy złotych.

Żeby samo branie zamienić na wymianę, dziś chętnie podzielę się z Wami wrażeniami ze swoich dwóch kanadyjskich wypraw, które odbyłem na jesieni w 2021 i 2022 roku.

Czemu akurat Kanada?
Na pytanie „jak to się wszystko zaczęło” chyba nie znam odpowiedzi. Ale… wiem, dlaczego to „wszystko się nie skończyłem”. Wielkość kontrastów, zróżnicowana i monumentalna przyroda, bogata (ale też piekielnie trudna) historia, inspirująco inna mentalność ludzi. To – w skrócie – te czynniki, które przyciągają mnie na ten drugi i paradoksalnie bezkresny koniec świata.

Bezkresny, bo mówimy o obszarze blisko 40 mln kilometrów kwadratowych. To tak jakby 32 razy połączyć ze sobą terytorium Polski. Kanada to też 6 stref czasowych, jedna z największych gospodarek świata, a to wszystko przy niespełna 37 mln mieszkańców.

Do kanadyjskiego tripu podchodziłem już kila razy – wszystkie z misji w 2020 i w pierwszej połowie 2021 roku zakończyłem niepowodzeniem z powodu pandemicznych obostrzeń.
Pierwszą wyprawę zaliczyłem dosłownie kilka tygodni po tym, jak władze kraju klonowego liścia oficjalnie otworzyły swój kraj dla turystów.


Pierwszy trip: Toronto – Montreal – Quebec – Vancouver
Wrzesień – październik 2021


Kilka podejść do wyjazdu to też kilka rezerwacji w kilku liniach lotniczych.

Koniec końcu stanęło na KLM i Air France. W ten sposób 27 września 2021 roku wsiadłem na pokład holenderskich linii. Po przesiadce w Amsterdamie, kontroli paszportowej i całej pandemicznej dokumentacji (w tym: certyfikatu szczepień, wyniku testu PCR i danych w aplikacji Arrive CAN) ruszyłem już prosto do Toronto.

Po drodze - podczas mojej pierwszej podróży szerokokadłubowcem - minąłem przepiękne widoki na Grenlandię i bezmiar oceanu. Sami zobaczcie:

Załącznik:
IMG_3994.jpg


Jak fan lotnictwa nie byłbym sobą, gdybym nie wtrącił tu chociaż jednoakapitowej recenzji Dreamlinera 787-9, w którym przemierzałem tę kilkugodzinną drogę. Na plus na pewno zasługuje jakość powietrza w kabinie (po kilku dłuższych lotach potrafię tu odczuć całkiem spore różnice), świetny patent z oknami, który pozwala je jedynie przyciemniać, a nie całkowicie przyciemniać. Na minus – stosunkowo głośne silniki, które ograniczają te „dream” wspomnienia.

Po przemierzeniu blisko 6 000 km, obiedzie, przekąsce i dwóch średnich filmach oto i ona – Kanada. Jeszcze tylko kontrola emigracyjna, kilka prostych pytań (po co przyjeżdżam?, czym zajmuję się w Polsce?, czy mam gdzie się zatrzymać?), mogę już w pełni legalnie postawić stopę na kanadyjskiej ziemi.


Toronto

Z lotniska Toronto-Lester B. Pearson możemy dostać się pociągiem (30 minut), autobusem (ok. godziny drogi), UBERem (nie wiem w ile minut, ale na pewno drogo :D). Ja wybrałem pierwszą, która kosztowała mnie ok. 7-8 CAD (czyli kanadyjskich dolarów).

Po szybkim check-in w hotelu pora na pierwszy spacer po mieście jeszcze przed zachodem słońca. Spacer bez planu, bez kierunku – tam, gdzie poniosą nogi.

Załącznik:
IMG_4036.jpg

Załącznik:
IMG_4046.jpg

Załącznik:
IMG_4064.jpg

Załącznik:
IMG_4080.jpg

Załącznik:
IMG_4135.jpg


I to też czas na pierwsze wrażenia – wrażenia z wielkiej dżungli wieżowców, niezwykle zróżnicowanych społeczności, unoszącego się zapachu marihuany, dość często spotykanych osób bezdomnych.

Załącznik:
IMG_4196.jpg

Załącznik:
IMG_4203.jpg


Drugi dzień zacząłem od atrakcji bardziej dla lokalsów niż dla turystów. Niezależnie od tego – było to zacne miejsce na dobry początek dnia.
Urwiska Scarborough – bo to o nich mowa - powstały 12 000 lat temu i m.in. to one ukształtowały kształt jeziora Ontario – jednego z pięciu wielkich jezior, które leżą na pograniczy Kanady i USA.

Załącznik:
IMG_4279.jpg

Załącznik:
IMG_4292.jpg


Koło południa wracamy do centrum i szukamy nowej perspektywy do podziwiania drapaczy chmur. Do tego przyda nam się perspektywa, którą dają na przykład… Wyspy Toronto.

Kilkanaście wysp powstało po tym, jak w 1858 roku sztorm oddzielił mierzę od lądu. Dzisiaj to piękny teren rekreacyjny, ale też miejsce do życia dla 700 osób.

Załącznik:
IMG_4399.jpg

Załącznik:
IMG_4453.jpg


Pora wrócić na ląd i znaleźć kolejną atrakcję – wybór padł na CN Tower.
Wybór nie był w pełni spontaniczny, bo wizytę zarezerowałem jeszcze w Polsce (to samo polecam i Wam) – najlepiej w ramach CityPASS, która pozwoli Wam w ramach jednej opłaty zagwarantować sobie miejsca w kilku lokalnych atrakcjach.

CN Tower działa od 1976 roku i od razu zdominowała panoramę Toronto… albo inaczej – sprawiła, że ta panorama jest jedną z bardziej rozpoznawalnych.

Załącznik:
IMG_4512.jpg

Załącznik:
IMG_4527 2.jpg


CN Tower – skąd taka nazwa? CN od Canadian National Railway. Tak, to właśnie to kolejowe przedsiębiorstwo wybudowało wieżę, którą po kilkunastu latach sprzedało. Wieża powstała przede wszystkim ze względu na słaby zasięg w okolicy. Można więc stwierdzić, że rekordowa wysokość i wyjątkowy punkt obserwacyjny to trochę dzieło przypadku ;)

Załącznik:
IMG_4542 2.jpg

Załącznik:
IMG_4615.jpg


Do 2007 roku CN Tower było najwyższą, wolnostojącą budowlą na świecie. Palmę pierwszeństwa przejął Burj Khalifa.
Na koniec jeszcze dwie liczbowe ciekawostki – wieżę rocznie odwiedzają nawet 2 mln turystów, a windy, które pozwalają wjechać na niemalże sam szczyt tej atrakcji, poruszają się z prędkością 6 m/s.

Załącznik:
IMG_4627.jpg


Kolejny dzień rozpocząłem od Casa Loma.

Załącznik:
IMG_4689.jpg


Cóż to takiego? Casa Loma - z hiszpańskiego dom na wzgórzu" - to urokliwy zamek, który wzniesiono na wzgórzu z naprawdę niesamowitym widokiem (będzie fotka). Budowe ukończono w 1914 roku, a jego pierwszym właścicielem był wybitny finansista, ale też i żołnierz Sir Henry Pellatt. Na całość składają się 98 pokoje, 22 kominki, a nawet pierwsza w Toronto winda.

Załącznik:
IMG_4705.jpg

Załącznik:
IMG_4711.jpg


Po zwiedzaniu zamku, wybrałem się w powrotną drogę do centrum, gdzie następnym punktem programu było Royal Ontario Museum.

Załącznik:
IMG_4821.jpg


Moja fascynacja Kanada dotyczy też historii tego miejsca i z okresu kolonizacji, i z okresu rozwoju rdzennych społeczeństw. To ciekawe, bo z historii zawsze byłem kiepski :). Nie chcę dzisiaj bawić się w naukowca, dlatego zamiast historii od A do Z, bardziej możecie spodziewać się swobodnych przemyśleń.

Drogi wodne były oryginalnymi trasami podróży dla rdzennych narodów. Woda była też naturalnym źródłem pożywienia. handlu i transportu. Canoe – tradycyjne łodzie rdzennych mieszkańców północnej Ameryki - konstruowano w różnych długościach i w różnych celach. Od trzymetrowych, które służyły głównie do polowań, po nawet 10- metrowe konstrukcje do handlu i transportu.

W latach 30. XVIII wieku wprowadzono jedenastometrowy Canot du Maître była to odpowiedź na coraz większe potrzeby transportowania coraz większych towarów. Co ciekawe, to właśnie dzięki canoe wpływy europejskie tak szybko rozprzestrzeniły się po terenie dzisiejszej Kanady. Zrezygnowano Iz nich dopiero po wynalezieniu kolei.

Załącznik:
IMG_4844-2.jpg


Iroquoian Haudenousaunee – to długi dom, który był centrum życia Irokezów (jednego z plemion Indian Ameryki Północnej). Mierzące 7 metrów szerokości i od 14 do ponad 100 metrów długości, konstrukcje te często służyły jako dom dla kilku spokrewnionych rodzin. W największym domu we wioski, który prawdopodobnie zajmował przywódca, odbywały się. ważne wydarzenia polityczne i ceremonialne.

Haudenousaunee oznacza „lud długiego domu".
To przykład ludu, który żyje w harmonii z innymi pięcioma narodami w ramach Konfederacji Haudenosaunee". Co ważne, jest to jedna z najwcześniejszych i najdłużej działających demokracji na świecie. Uważa się nawet, że miała istotny wpływ na to, jak dziś wygląda demokracja.

Załącznik:
IMG_4871-2.jpg


Pod koniec XIX wieku na północno-zachodnim wybrzeżu Kanady zbudowano masywne konstrukcje domów z cedrowych słupów, belek i desek. Ta figura, która przedstawia niedźwiedzia, jest jednym z wewnętrznych słupków, które podtrzymywały belki dachowe. Dom był domem dla wielopokoleniowej rodziny i był zarówno schronieniem, jak i symbolem. Figurki herbów rodzinnych, takie jak właśnie niedźwiedź, wystawiane na zewnątrz i wewnątrz domu, wykazywały tożsamość i status rodziny.

Załącznik:
IMG_4894-2.jpg


ROM (Royal Ontario Museum) to także kilka bogatych wystaw o środowisku naturalnym – sami zobaczcie.

Załącznik:
IMG_5034-2.jpg

Załącznik:
IMG_5049-2.jpg


Nieuchronnie zbliżający się koniec dnia to dobry czas na podziwiania miasta nocą – i z perspektywy znanych już Wam wysp Toronto i z perspektywy samego centrum miasta.

Załącznik:
IMG_5292.jpg

Załącznik:
IMG_5302.jpg


Kolejny, a konkretniej czwarty, dzień wyprawy poświęciłem na wodospady Niagara. Dobrym i stosunkowo tanim środkiem transportu okazał się autobus. Tę trasę podobno przemierzają też pociągi.

Choć nie jest to najwyższy ani najszerszy wodospad, to jest to jedno z tych miejsc, które świadczą o sile, potędze natury. Zdjęcia tego nie oddają… ale spróbujmy.

Załącznik:
IMG_5415.jpg

Załącznik:
IMG_5496.jpg


Wodospady Niagara składają się z kilku kaskad – dwie z nich możecie podziwiać po stronie USA, jedną (tę wyższą i szerszą) po stronie kanadyjskiej.
Same wodospady niewątpliwie mają swoją moc – instalacje przy rzece Niagara wytwarzają ponad ¼ energii wykorzystywanej w stanie Nowy Jork i prowincji Ontario.

Załącznik:
IMG_5503.jpg


Piąty dzień to dobry czas na zmianę perspektywy i kolejny punkt podróży… ale jeszcze wcześniej – kilka stop klatek z ostatniego spaceru po Toronto.

Załącznik:
IMG_4818.jpg

Załącznik:
IMG_5713.jpg

Załącznik:
IMG_5732.jpg

Załącznik:
IMG_5748.jpg


Pamiętacie Wyspy Toronto? To także miejsce na… 2 pasy startowe i lotnisko Billy Bishop Toronto City Airport. Właśnie stąd poleciałem do kolejnego kanadyjskiego miasta – Montrealu.

Załącznik:
IMG_5799-2.jpg


Ze względu na rozmiar pasów (750 i 1 200 metrów długości) jedynym typem samolotu, który operuje z tego portu, jest Dash-8… niedawno żegnana maszyna z floty polskiego LOTu.

To samoloty produkcji kanadyjskiej – Bombardier ma siedzibę właśnie w kraju klonowego liścia. Firma ta produkuje także m.in. pojazdy szynowe – możemy spotkać je jako tabor metra w Toronto czy jako część krakowskich tramwajów.

Załącznik:
IMG_5832-2.jpg


Trochę ponad godzinny lot na pokładzie Air Canada umiliły przekąski i napoje (wybór jak na tak krótką trasę był imponujący).


Montreal

Moja wizyta w Montrealu – w przeciwieństwie do czasu spędzonego w słonecznym Toronto - ewidentnie nie była synchronizowana z dobrą pogodą. Tyle z narzekań.

Zacznijmy od topografii miasta:
- centrum łączy w sobie część starego miasta z drapaczami chmur – oba miejsca mają niewątpliwie unikalny charakter
- Mont Rotyal – wzgórze, któremu miasto zawdzięcza swoją nazwę – to główny teren reakcyjny i miejsce z piękną panoramą
- w Montrealu – podobnie jak w Toronto – również mamy wyspy, które kryją prawdziwe skarby… zresztą to miasto jest całą jedną wyspą (i największą na świecie na słodkowodnym akwenie)
- spoglądając na miasto z lotu ptaka wyróżnia się jeszcze jedno miejsce – wioska olimpijska

Załącznik:
IMG_5886.jpg


Kolejny deszczowy dzień zaczynam od porcji kanadyjskiej sztuki w montrealskim Muzeum Sztuk Pięknych, a później – od spaceru po wiosce olimpijskiej.

Załącznik:
IMG_5912.jpg

Załącznik:
IMG_5952.jpg

Załącznik:
IMG_5955.jpg

Załącznik:
IMG_6165.jpg


Deszcz nie wydaje za wygraną, dlatego warto znaleźć kolejne miejsce pod dachem. Wybór padł na Bazylikę Notre-Dame w Montrealu.

Załącznik:
IMG_5975.jpg

Załącznik:
IMG_6017.jpg


Trzeci dzień w Montrealu to wreszcie czas przejaśnień i całkiem znośnej pogody. To też czas, kiedy wsiadłem na rower i z poziomu dwóch kółek zwiedzałem to niesamowite miasto.

Załącznik:
IMG_6702.jpg
Załącznik:
IMG_6772.jpg
Załącznik:
IMG_6415.jpg
Załącznik:
IMG_6429.jpg
Załącznik:
IMG_6442.jpg
Załącznik:
IMG_6850.jpg
Załącznik:
IMG_6092.jpg


Dzień na pełnym luzie, dlatego tym razem łapcie same widoki bez zbędnych komentarzy. Więcej o samym Montrealu i jego historii opowiem w relacji z podróży w minionym roku.

Załącznik:
IMG_6097.jpg
Załącznik:
IMG_6429.jpg
Załącznik:
IMG_6442.jpg
Załącznik:
IMG_6952.jpg
Załącznik:
IMG_6957.jpg
Załącznik:
IMG_6521.jpg


-- 05 Mar 2023 23:41 --

[kontynuacja]

Quebec

Montreal to dobra baza wypadowa na jednodniowe wycieczki do Quebecu czy Ottawy - stolicy Kanady.

W 2021 roku wybrałem tę pierwszą opcję i choć przez dłuższą chwilę nie mogłem zdecydować się, czy wybrać się tam, czy zostać jeszcze w Montrealu, to już po 20-30 minutach na miejscu stwierdziłem, że nie mam absolutnie czego żałować.

W obie trasy polecam Wam wybór pociągów – trochę starszy tabor, ale pociągi mają swój klimat.

Quebec to najstarsze francuskojęzyczne miejsce w Ameryce Północnej. Choć większość mieszkańców prowincji zna też angielski, to frankofońskie korzenie czuć tu do dziś - np. w kuchni, kulturze czy architekturze. Co więcej, francuski to język pierwszego wyboru w codziennej komunikacji. Ten język w pierwszej kolejności występuje np. w restauracyjnym menu, po francusku usłyszycie komunikaty w komunikacji miejskiej czy przeczytacie napisy na znakach drogowych.

Załącznik:
IMG_7125.jpg

Załącznik:
IMG_7146.jpg

Załącznik:
IMG_7106.jpg


Hotel Château Frontenac (ten zameczek ze zdjęć) trafił na listę rekordów Guinessa jako… najczęściej fotografowany hotel. Noc tutaj kosztuje ok. 300 CAD (czyli ok. 1 000 zł) – na szczęście zdjęcia można robić za free :D

Załącznik:
IMG_7200.jpg

Załącznik:
IMG_7666 2.jpg


Załącznik:
IMG_7590.jpg

Załącznik:
IMG_7607 2.jpg


Po kilku godzinach niestety musiałem wracać do Montrealu, z którego następnego dnia z samego dnia leciałem już do ostatniego punktu pierwszej kanadyskiej wyprawy – czyli do…


Vancouver

Blisko 5,5 godziny na pokładzie A330 to dobry czas na praktycznie uświadomienie sobie, jak ogromny kraj właśnie zwiedzam… albo jak zwiedzam jego namiastkę.

Wczesny przylot na miejsce (również dzięki „korzystnej” zmianie czasu) to więcej czasu na zwiedzanie. Dzięki sprawnej sieci metra w zaledwie 30 minut z lotniska dotarłem do samego centrum miasta.

Wszystkie prognozy (przejrzałem wcześniej 15 stron włącznie - z prognozą na rządowej stronie) zwiastowały cały dzień opadów i 90% zachmurzenia... No coś im nie wyszło :)

Załącznik:
IMG_7764.jpg


Klub disco? (Nie)stety to nie klub :) W tym futurystycznym budynku mieści się muzeum nauki raczej dla tych najmłodszych naukowców.

Załącznik:
IMG_7772.jpg


Wśród wieżowców w Vancouver dominują te z apartamentami do zamieszkania. Nic dziwnego widoki muszą być nieziemskie! W ścisłym centrum zagospodarowano już praktycznie każdy metr, a i tak powierzchnia jest dość mocno ograniczona, ponieważ miasto z trzech stron otaczają góry.

Załącznik:
IMG_7790.jpg

Załącznik:
IMG_7796.jpg


Miasto to też ważny port - i dla mniejszych, i dla większych, jednostek. To właśnie w Vancouver rzeka Fraser (o aż 1 400 km długości) uchodzi do cieśniny Strait of Georgia.

Załącznik:
IMG_7832.jpg


Następny (i stały w Kanadzie) punkt zwiedzania – wyspa Granville.
Granville to przede wszystkim miejsce smaków. Mamy tu kilkanaście knajpek, targowisko i zjedzeniem i kilka budek ze street foodem. Mniam!

Załącznik:
IMG_7823.jpg


Po drobnym posiłku – pora na dalszą eksplorację miasta.

Załącznik:
IMG_7847.jpg

Załącznik:
IMG_7871.jpg

Załącznik:
IMG_7910.jpg


O nie, coś się pali? Nie, to unikalny zegar parowy.
Na tyle unikalny, że do dziś działają tylko dwa takie zegary w tym jeden właśnie w Vancouver.

Załącznik:
IMG_8077.jpg


Cóż to takiego? To znicz z Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które odbyły się w Vancouver 11 lat temu.

Załącznik:
IMG_8042.jpg

Załącznik:
IMG_8047.jpg


-- 05 Mar 2023 23:47 --

[kontynuacja]

W kolejnym dniu – po sytym śniadaniu – wybrałem się na eksplorację przyrody, której w Vancouver i okolicach naprawdę nie brakuje.

Jak zobaczyłem te góry z pokładu samolotu, to tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że chcę zobaczyć je nie jako element panoramy tylko doświadczyć z bliska, bardzo bliska.

Załącznik:
IMG_8140.jpg


Kierunek: północna część miasta. Pierwszym punkt na trasie jest Jezioro Capilano.

Załącznik:
IMG_8149.jpg


Kolejny cel to Grouse Mountain (1231 m) Do wyboru miałem wjazd kolejką lub ok. 3-godzinną wędrówkę. Dzielnie wybrałem drugą opcję ;)

Co prawda, główny szlak był zamknięty, a przy jego wejściu taka tabliczka, to... odważyłem się pójść dalej.

Załącznik:
IMG_8250.jpg


I tu znowu mogę zachwycić się Kanadyjczykami, bo pracownicy parku pomogli, doradzili... i finalnie przymknęli oko na to, że wybrałem tę trasę.

A na szczycie - niedźwiedź grizzly (lub inaczej niedźwiedź szary). Ewidentnie nie chciał pozować ;)
Uprzedzę pytanie: miś był na terenie zabezpieczonego wybiegu.

Załącznik:
IMG_8428.jpg


Następny dzień to ponownie czas na eksplorację przyrody.

Załącznik:
IMG_8528.jpg


Pole z totemami znajduje się w samym sercu parku Stanleya. Na terenie parku pierwotnie żyli rdzenni mieszkańcy Kanady, więc totemy nie znalazły sie tu przypadkowo. Dziś to 405 hektarów zielonych płuc Vancouver, które łączą oba brzegi miasta.

Załącznik:
IMG_8608.jpg


Drugi punkt programu: Whytecliff Marine Park.

Załącznik:
IMG_8762.jpg

Załącznik:
IMG_8930.jpg


I ostatni: Lighthouse Park.

Załącznik:
IMG_9058.jpg

Załącznik:
IMG_9097.jpg


Co dalej? Po kilku godzinach snu przyszedł czas na… Muzeum Antropologii (MOA), które działa przy Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej już 70 lat. Ciekawa architektonicznie obecna siedziba muzeum nawiązuje do konstrukcji skupowo-belkowych rdzennych mieszkańców północno-zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. To właśnie kultura i sztuka tych mieszkańców to główny temat kilku pasjonujących wystaw.

Załącznik:
IMG_9208-2.jpg


Zanim o wystawie i eksponatach, to najpierw krótki kontekst: Rdzenni przodkowie, którzy mieszkają na terenie dzisiejszej Kolumbii Brytyjskiej to prawie 200 000 osób. Wielu z nich mieszka w rezerwatach na historycznych ziemiach, część zamieszkuje tereny miejskie.

Jak pewnie domyślacie się, tworzenie takich rezerwatów było i jest kontrowersyjną sprawą. Dziś kontrola rdzennych narodów nad ich ziemiami to przedmiot negocjacji tych narodów z rządami Kanady. Ale to nie tylko kwestia ziemi to też m.in. - kwestia języka, a więc i nazwisk, imion czy nazw miejscowości.

Załącznik:
IMG_9298-2.jpg

Załącznik:
IMG_9255-2.jpg

Załącznik:
IMG_9222.jpg


O totemach mógłbym rozpisać się na kilka stron, ale... znajmy umiar :)

Zamiast pisania pokaże Wam parę ciekawych eksponatów.
Polecam zwrócić uwagę na różne szkoły tworzenia tych dzieł - i pod (lub jej braku) względem zachowania (lub nie) proporcji a także ekspresji. Dla ciekawych tu zestawiam dzieła z dwóch rdzennych społeczności Kakwaka' wakw i Haida.

Załącznik:
IMG_9220.jpg


Wiele z tych rzeźb nie tylko pełniło funkcje artystyczno-religijno, co po prostu stanowiło część konstrukcji architektonicznej. Rzeźby pełniły funkcję słupów podtrzymujących belki stropowe. Te, które znajdziecie w MOA, są prawdziwe i znalazły się w muzeum dzięki współpracy z mieszkańcami rdzennych narodów. Pracownicy MOA sami podkreślają właśnie tę współpracę i fakt, że muzeum działa w ochronie tradycji, a nie jej kosztem.

Drewniane skrzynie jakie znamy, to najczęściej sześć połączonych ze sobą desek. Jak to się robi na północno-zachodnim wybrzeżu? Rdzenne narody wykorzystały do tego parę... ale od początku.

Wystarczy naciąć cedrową deskę w trzech miejscach, a następnie wygiąć w trzy rogi dzięki parze. Czwarty róg jest przyszyty lub zszyty, a całość przymocowana z podstawą i wieczkiem, które rzeźbi się tak, aby idealnie do siebie pasowały. To zupełnie unikalny, który charakteryzuje właśnie te społeczności.

Załącznik:
IMG_9240-2.jpg


I teraz pora na chyba najpopularniejszy masywną rzeźbę eksponat „The Raven and the First Men" autorstwa Billa Reida.

Arysta stworzył ją ogromnego bloku cedru żółtego. Rzeźba przedstawia moment z przeszłości przodków ludu Haida, kiedy to Kruk, mądry i potężny, a zarazem psotny, znalazł pierwszych ludzi w muszli małży na plaży i wydobył ich z niej.

Załącznik:
IMG_9287.jpg


Nienaturalne proporcje, ekspresja rzeźby, ale przy dość jednolitej kolorystyce to właśnie cechy dzieł ludu Haida.

Tyle z muzeum – pora na relację z ostatniego dnia Vancouver i ostatniego dnia w Kanadzie… w 2021 roku.
Co to za żagle? To dach Canada Place centrum kongresowo- wystawienniczego. W środku był tam wtedy jakiś halloweenowy koszmarek, ale sam budynek robi wrażenie.

Załącznik:
IMG_9424.jpg


Załącznik:
IMG_9422.jpg

Załącznik:
IMG_9499.jpg

Załącznik:
IMG_9553.jpg

Załącznik:
IMG_9588.jpg


Vancouver to podobno jedno z najgęściej zaludnionych miast w Ameryce Północnej. Faktycznie można odnieść takie wrażenie.
A widzicie te niższe zabudowy? To celowy zabieg, aby nie zaburzać widoku na góry i miejsko-przyrodniczej panoramy.

Załącznik:
IMG_9499.jpg


Miejskie kontrasty Wraz z wysokim poziomem życia (jeśli nie najwyższym w Kanadzie), mamy tu też stosunkowo sporo biedy i bezdomności.

Załącznik:
IMG_9622.jpg

Załącznik:
IMG_9709.jpg

Załącznik:
IMG_9761.jpg


Późnym wieczorem (bo już o 22:00) wyruszyłem w powrotny lot 777-300ER do Paryża. Po dziesięciu godzinach lotu, 2 godzinach przesiadki na lotnisku Charles de Gaulle’a i kolejnych 2 godzinach lotu wylądowałem w Warszawie z masą niesamowitych wspomnień.

Na dniach podzielę się wrażeniami z drugiej, dłuższej podróży w 2022 roku. Jeśli macie jakieś pytania na temat podróży do Kanady albo np. chcielibyście podzielić się swoimi wrażeniami – będzie mi bardzo miło odpowiedzieć na Wasze komentarze.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
24 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
Offline
#2 PostWysłany: 10 Mar 2024 14:53 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 4205
A gdzie kolejna część relacji?
_________________
Ιαπόνκα76
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group