Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 74 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 24 Sie 2018 15:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Siedzimy sobie w saloniku w PDL przed lotem na Flores, więc nadrabiam zaległości...

Jak już wspomniałem wcześniej, 3. dzień nie jest już słoneczny. Co prawda warstwa chmur się w ciągu dnia nieco zmniejszyła, ale i tak warunki widokowe nie są tak przyjemne, jak wcześniej (a ujmując rzecz bardziej dosadnie, są do bani). Jest jednak nadal ciepło.
Podążamy za Waszymi poleceniami i docieramy do Caldeira Velha. "Docieramy", to słowo na wyrost, bo sugeruje, że trzeba zorganizować tam jakąś wyprawę, a to raptem kilkanaście minut jazdy od naszego zakwaterowania :D
Miejsce faktycznie, jakby z innego czasu. Wokoło las wielkich paproci, szum strumienia, bulgoczący od wrzącej wody staw. Choć ludzie w basenach już dzisiejsi.
Potem Lagoa do Fogo, ale obserwowane tylko z góry, z kilku miradouros. Na trekking nie mieliśmy szczególnej ochoty. Pod tym względem należymy raczej do kategorii instaturystów (choć kont na instagramie nie mamy).
Zjeżdżamy w dół na południe i jedziemy do Vila Franca do Campo. Z jednej strony, to chyba jedno z mniej zadbanych miasteczek tej wyspy, ale z drugiej, ma swój specyficzny klimat. Zastamawiamy się, czy lampki rozwieszone nad ulicami to pozostałość po sierpniowych uroczystościach maryjnych, czy też szykuje się tu coś nowego. W informacji turystycznej dowiadujemy się, że przez kilka dni trwa tu akurat festiwal zupy. Pomimo wczorajszego rozczarowania w Ponta Delgada spowodowanego brakiem zapowiedzianego pokazu, postanawiamy dać szansę temu miasteczku. Może tu realizują zapowiedzi. Okaże się po 20:00...
Jeszcze wjazd stromą serpentyną do kaplicy Nossa Senhora da Paz z charakterystycznymi schodami oraz piękną panoramą okolic Vila Franca do Campo i wracamy do bazy. Za kilka godzin będziemy tu ponownie...ImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
Cicha_Woda uważa post za pomocny.
 
 
#42 PostWysłany: 24 Sie 2018 15:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Po ostatnim posiłku w gospodzie u Lana odwiedzamy jeszcze park w Ponta Delgada i robimy jeszcze krótki spacer po mieście.
Jedziemy znów do Vila Franca do Campo. Zakładam optymistycznie, że tym razem impreza odbędzie się zgodnie z zapowiedzią i nie pcham się do samego centrum, tylko parkuję na jego obrzeżu. 5-minutowy spacer i jesteśmy w parku przed kościołem. Dobry znak - w kościele trwa msza transmitowana przez głośniki rozwieszone wszędzie dookoła, w parku tłumy, a na uliczkach wesołe miasteczko i masa food trucków. Szkoda tylko, że ich oferta gastronomiczna ogranicza się do fast foodu, waty cukrowej i pop-cornu. Cóż, typowy repertuar odpustowy.
Wzdłuż ściany kościoła rozstawiono kilkanaście stołów, na których prezentują się okazałe kotły z zupami. Chętni do degustacji (4€ za miskę) kłębią się już na początku stołów oczekując na jej uruchomienie.
Gdy kończy się msza, zapalają się lampki uliczne, a kucharze rozpoczynają nalewanie swych wyrobów.
Jak na całym chyba świecie, tak i tu impreza jest okazją dla lokalnych polityków do autopromocji. Na scenie stoi kilka osób, które po kolei odczytują z kartek obszerne przemowy. Co chwilę wyłapuję portugalskie odpowiedniki słów "emigrant" i "Ameryka". Emigracja Azorczyków do USA, to temat wszechobecny, nie tylko w Vila Franca. Jeżdżąc po wyspie, co rusz widać amerykańskie flagi i inne akcenty, a powszechnym zjawiskiem są rodziny rozmawiające ze sobą na zmianę po portugalsku i angielsku (zapewne odwiedzające kraj rodzinny w ramach podróży sentymentalnej).
Na koniec wsłuchujemy się jeszcze w kilka rzewnych pieśni kwartetu strunowo-wokalnego (o emigaracji do USA, a jakże) i ruszamy w drogę powrotną. Jutro lecimy na Flores...
ImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#43 PostWysłany: 24 Sie 2018 22:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Ostatnie śniadanie u Thomasa, rzut oka za okno, gdzie przelatuje zapowiedź naszej dzisiejszej podróży (choć model raczej nie ten), błyskawiczne wymeldowanie i jedziemy na lotnisko.
Pracownicy Hertza nic nie kombinują przy oddaniu auta (a nieco się tego obawiałem z uwagi na ilość rys i innych śladów na karoserii). Oddajemy bagaż i po szybkiej kontroli bezpieczeństwa przechodzimy na drugą stronę.
Tu ciekawostka - na trasach azorskich linie SATA nie przydzielają (ani nie pozwalają na wcześniejszy samodzielny wybór) miejsc. W samolocie siada się według własnego uznania i dostępności.
Zanim jednak wstąpimy na pokład naszego Dasha, idziemy do SATA Lounge (na kartę PP i DC). Cóż, jeśli macie ograniczenia we wstępach, to ten salonik z pewnością należy do kategorii "można sobie lekką ręką odpuścić". Z moich kalkulacji wynika, że w tym roku karty PP i DC używać już nie będę, więc nie mam nic do stracenia. Korzystamy zatem z tego miejsca, choćby po to, by napić się pysznego mleka czekoladowego :D
Boarding odbywa się na piechotę. Akurat teraz łapie nas lekki deszczyk, pierwszy w czasie tej podróży.
Zajmujemy niezbyt udane miejsca w rzędzie 15 (wszystkie awaryjne już zajęte). Przez potwornie porysowane okienko robię pożegnalne ujęcie oddalającego się Sao Miguel i hop na Flores...ImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#44 PostWysłany: 24 Sie 2018 23:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Siedzę sobie z piwkiem Sagres na ganku naszego mieszkanka na Flores i powiem tak... To jest jakiś inny świat, nawet w porównaniu do bądź co bądź peryferyjnego Sao Miguel. Tu jest tak cicho, jak nie pamiętam gdzie i kiedy było. A mieszkamy nie gdzieś na odludziu, tylko w Lajes - drugiej co do wielkości mieścinie na tym skawku lądu. Słychać tylko świerszcze i kompletnie nic ponadto. Do tego widok na bezkresny ocean, nad którym wstaje księżyc w pełni. Wspaniale...
Oby tylko rewelacyjna wprost pogoda, która przywitała nas na lotnisku w Santa Cruz utrzymała się przez kolejne dni.

Miejsca po prawej stronie samolotu okazały się nie takie złe. Przy lądowaniu maszyna robi nawrotkę i z okien widać maleńką Corvo i poszarpany brzeg Flores.
Po wylądowaniu idziemy do tyciego terminala po bagaż, a potem odczekujemy w ogonku do stanowiska Ilha Verde, skąd odbieramy klucze do czarnej Micry. Jest znacznie bardziej żwawa, niż poprzednie Clio.
Droga to Lajes wije się niesamowicie, ale jest pusta i w świetnym stanie, więc do naszego lokalu z Airbnb docieramy w jakieś 20 minut.
Jest to połowa bliźniaka stanowiącego część miniosiedla 4 identycznych budynków. Wygląda mi to na jakieś "czworaki" z początku XX w. dla pracowników jakiegoś zakładu. Teraz są świeżo wyremontowane i prezentują się cacy. Do dyspozycji mamy kuchnię, 2 sypialnie, pokój dzienny i łazienkę. Wszystko bardzo przytulnie urządzone. Z ręką na sercu polecam (https://www.airbnb.pl/rooms/8928470).

Dziś już dużo nie zrobimy. W pobliskim sklepie czynimy najważniejsze zakupy, przygotowujemy gustowne spaghetti w dwóch wersjach, a potem pozostaje zwiedzić najbliższą okolicę.
Na więcej przyjdzie pora jutro...ImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#45 PostWysłany: 26 Sie 2018 11:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Noc mieliśmy dość ciężką, bo przyszło nam walczyć z komarami. W niesamowitej ciszy, która tu panuje, każde bzyczenie takiego owada jest, jak szpilka wbijana w mózg. A że wredoty nieźle się chowają, trochę nam to zajęło, zanim wyeksterminowaliśmy je wszystkie.
Rano zwlekam córkę z łóżka i po dość skromnym śniadaniu (na 4 dni nie chcemy kupować zbyt dużo, żeby nie zostać ze zbędnymi zapasami) ruszamy w drogę.
Nad oceanem i wybrzeżem jest błękitne niebo, ale wnętrze wyspy przykrywają ciemne chmury. Kieruję się zatem na Santa Cruz. Po drodze zatrzymujemy się w kilku punktach widokowych.
Wcześniej pisałem o świetnym położeniu lotniska PDL z punktu widzenia spotterów. Cóż, nie wiedziałem wtedy jeszcze, co ujrzę na Flores. To dopiero perełka. Szkoda tylko - ale wyłącznie z uwagi na obserwacje - że ruch tu taki malutki. Nie dość, że nic teraz nie startuje i nie ląduje, to nawet na płycie postojowej nic nie parkuje.
Samo Santa Cruz jest senne i puste. Ot, kilka starych budynków, hotel i "centrum handlowe", w którym działa tylko spożywczak, jakiś lokal i punkt miejscowej firmy turystycznej. Ale są toalety i to duży plus tego miejsca ;)
Dalsza droga prowadzi do tutejszego Ponta Delgada. Z drogi widać przykryte pierzastą czapką Corvo, więc co chwilę robimy stopa na zdjęcia.
Docieramy do Farol de Albarnaz. To północno-zachodni kraniec wyspy i koniec drogi. Nawigacja pokazuje, że w celu pojechania w kierunku Faja Grande, musimy wspiąć się ponownie tą samą trasą, którą dotarliśmy tu od strony Santa Cruz. Na drukowanej mapce dostrzegam jednak również cienką, ale dwa razy krótszą droga. Widzę ją nawet na wzgórzach za latarnią. Wygląda na utwardzoną, więc próbujemy.
Na początku jest całkiem miło. Nawierzchnia jest betonowa, w dobrym stanie. Gdy jednak kąt nachylenia robi się taki, że muszę jechać głównie na jedynce, a potem jeszcze kończy się beton i spod kół lecą kamyki, daję sobie spokój z tą alternatywą. Aż taki ułan, to ja nie jestem (o ile w ogóle). Ale widoki są stąd piękne :)
Pokornie wracamy na GPS-ową trasę. Po drodze do Faja Grande rzucamy okiem na trzy jeziorka: Seca, Comprida i Negra, ale nie robią na nas szczególnego wrażenia.
Wybrzeże w Faja Grande jest za to przepiękne. Tego dnia omijamy co prawda Lagoa dos Patos (mamy zamiar wrócić tam jutro), ale już sama Cascata do Poço do Bacalhau jest miejscem cudownym. Zielony klif porośnięty u dołu rzeczonymi wcześniej wianecznikami Gardnera, z góry leci wąska, ale intensywna struga wody wpadająca z impetem do niewielkiego oka skalnego. Po zanurzeniu w nim woda jest w pierwszym momencie zimna, ale już po chwili przyzwyczajamy się do temperatury i wraz z kilkoma innymi osobami odpoczywamy od gorąca.
Takich wodospadów jest tu jeszcze kilka, ake wygląda na to, że znajdują się na prywatnych gruntach, więc nie udaje się nam do nich dotrzeć.
Wracamy na późny obiad do naszego lokum w Lajes (raptem kilkanaście minut jazdy). Po drodze spoglądamy na Rocha dos Bordões i najbardziej prostą drogą na wyspie pędzimy jeszcze po zakupy przed niedzielą niehandlową. Potem, po krótkiej sieście udajemy się na chwilkę do Costa da Lajedo, gdzie łapiemy tęczę, a potem do punktu widokowego nad Fajazinha by delektować się bezkresnym oceanem i chowającym się w nim słońcem...ImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
 
#46 PostWysłany: 26 Sie 2018 16:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Wrz 2015
Posty: 1207
Loty: 86
Kilometry: 109 703
złoty
Ta fotka z tęczą, groźnymi chmurami i ślicznie doświetlonymi słońcem wianecznikami ma niesamowity klimat. Wodospady oraz urwiska skalne z ciosem bazaltowym (tymi regularnymi kolumnami) też są widowiskowe. A ta okrągła metalowa konstrukcja to jakaś antena radiowa?
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 26 Sie 2018 17:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Zgadza się - gdy dojeżdża się do latarni, obok której stoi ta konstrukcja, jeszcze z daleka wygląda to jak krzyż, a dopiero na miejscu uwypuklają się prawdziwe jej kształty. To zapewne jakiś rodzaj radaru.

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
Cicha_Woda lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 27 Sie 2018 09:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Oto 2. pełny dzień na Flores. W zasadzie, poprzedniego dnia zrobiliśmy 90% planu zwiedzania, więc do końca pobytu możemy działać na mniejszych obrotach.
Większość dnia mamy zamiar spędzić w Faja Grande. Gdybym miał ponownie przyjechać na Flores, to wybrałbym chyba właśnie tą miejscowość (mimo wcześniejszej rekomendacji dla obiektu w Lajes). Położenie na zachodzie wyspy znacznie wydłuża dzień, no a przede wszystkim te okoliczne wodospady!
Przed powrotem do Faja Grande, zbaczamy na chwilę z głównej szosy, by spojrzeć na dwa jeziora, do których nie dotarliśmy poprzedniego dnia - Caldeira Rasa i Caldeira Funda. Oba są tuż obok siebie, rozdziela je tylko droga, ale o dziwo tafla tego pierwszego, mniejszego jest położona o kilkadziesiąt metrów wyżej, niż drugiego.
Spędzamy tu jeszcze chwilę i pokręconą drogą jedziemy dalej ku naszemu celowi.
Zatrzymujemy się na parkingu dla odwiedzających Lagoa dos Patos. Z tabliczki wynika, że do jeziora jest 600 m. Jeśli się tu kiedyś wybierzecie, odradzam japonki, czy inne kuboty. Ścieżka zbudowana jest z nierównych głazów i prowadzi dość mocno w górę.
Po kilkunastominutowym marszu w scenerii niczym z filmów o Indiana Jonesie, stajemy na leśnej polanie stanowiącej brzeg niewielkiego jeziora. Po jego drugiej stronie rozpościera się wielka ściana skalna porośnięta bujną zielenią i poprzecinana od góry do dołu strugami wodospadów. Na myśl przychodzi mi porównanie z wenezuelską Roraimą. Skala nie ta, ale wygląd podobny. Najlepsze jest to, że przez całą nasza obecność tu, w kontemplowaniu widoku towarzyszą nam tylko trzy osoby, w tym niemowlę w nosidełku. Aż szkoda, że nie da się tu (a może nawet nie wolno, choć tabliczek brak) pływać. Jest zbyt płytko, a poza tym, powierzchnia wody "kwitnie". Jest na to jednak świetna rada.
Ruszamy w dół i po zapakowaniu się do auta, po chwili jesteśmy przy Cascata do Poço do Bacalhau. Wczorajsza kąpiel u stóp tego wodospadu tak nam przypadła do gustu, że jesteśmy tu ponownie i robimy sobie dłuższy postój (oczywiście z kąpielą włącznie).
Nieco zgłodnieliśmy, a nie chcemy jeszcze wracać do Lajes, więc wpadamy na co nieco do położonego tuż przy "plaży" (w tym wypadku, to betonowa zjeżdżalnia) lokalu o jakże portugalskiej nazwie - Papadiamandis. Siadamy w części snackowej i zamawiamy porcję frytek oraz burgera. Frytki, jak frytki, ale burger jest chyba najgorszym, jakiego jadłem (choć zbyt wiele ich nie mam na koncie). Ale głód zaspokaja w sam raz. Zostajemy nad oceanem i przyglądamy się niedzielnym rozrywkowym miejscowych. Gdzieś około 18.30 zwijamy manatki i wracamy do bazy na kolację... ImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#49 PostWysłany: 27 Sie 2018 21:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
To nasz ostatni cały dzień na Flores. Jutro przenosimy się na Faial. Lot mamy dopiero o 16:00, ale kwaterę musimy opuścić najpóźniej w południe, bo przybywają kolejni goście, więc trzeba posprzątać. Niewykluczone, że pojedziemy wtedy na lotnisko, oddamy auto, a pozostały czas spędzimy w sąsiednim muzeum. Ale to dopiero jutro...
Dziś oddajemy się błogiemu far niente. Pogoda jest wprost wymarzona. Ciepło, lekki zefir, bezchmurne niebo. Dokąd by tu pojechać... Wiadomo, Faja Grande! Wcześniej, po śniadaniu robimy fragment nadbrzeżnej ścieżki prowadzącej z Lajes do Faja de Lopo Vaz (zapomniałem zabrać telefon z samochodu, więc fotek brak). Teraz mamy przynajmniej usprawiedliwienie dla zaplanowanego na potem lenistwa :)

W Faja Grande rozkładamy się w małym "parku" z trawą, ławkami i parasolami, tuż nad zona balnear. Do oceanu dwa kroki, więc co jakiś czas daję tam nura. Niestety, jest tu jałowo. Tylko kamienie, jakieś porosty i drobne rybki. Ale woda bardzo przejrzysta.
Po pływaniu prysznic i leżakowanie w słoneczku. Z baru Papadiamandisa dobiega coldplayowy "Paradise". Cóż za wyczucie miejsca i okoliczności...

Na koniec ostatnia kąpiel pod naszym ulubionym wodospadem i czas pożegnać się z Faja Grande :(

ImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#50 PostWysłany: 28 Sie 2018 07:49 

Rejestracja: 07 Kwi 2014
Posty: 644
srebrny
czy ja dobrze widzę że odpuściliście Corvo??
Góra
 Relacje PM off  
 
#51 PostWysłany: 28 Sie 2018 10:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Tak, ale na pewo tu wrócę...

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
wersus79 lubi ten post.
 
 
#52 PostWysłany: 28 Sie 2018 12:20 

Rejestracja: 19 Mar 2015
Posty: 974
Loty: 39
Kilometry: 52 506
srebrny
Pozwolę sobie na małą prywatę w tej fajnej relacji.
Na Faial w mieście Horta polecam wejść do akwarium z rybkami z Azorów. Rok temu jedna z nich podrywała moją dziewczynę. Nieważne przy którym oknie basenu stanęła, to ryba zaraz podpływała wyraźnie interesując się tylko nią.
Załącznik:
P1010965.jpg


Do tego jeżeli będziecie jechali do latarni Lighthouse of Ponta dos Capelinhos, możecie tam dojechać drogą szutrową nad oceanem z miasteczka Valadouro / Varadouro. Droga jest zaraz za kampingiem (kamping). Jest tam najtańszy hostel na wyspie z restauracją Restaurante O Varadouro, kąpielisko ze sztucznymi basenami, a w kierunku latarni miradouro.

I tak jak piszesz @tropikey Na Azory na pewno się wraca :D


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#53 PostWysłany: 28 Sie 2018 12:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Dzięki za podpowiedź :)
A w samej Horcie znaleźliście jakąś godną polecenia jadlodajnię za rozsądne pieniądze? Rekomendacji dotyczących Sao Miguel, a zwłaszcza Ponta Delgada jest na forum bez liku, a o Faial i o Horcie cisza. Mogę co prawda sugerować się googlami, czy tripadvisorem, ale polskie podniebienie bywa odmienne :D

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#54 PostWysłany: 28 Sie 2018 13:15 

Rejestracja: 19 Mar 2015
Posty: 974
Loty: 39
Kilometry: 52 506
srebrny
Ze względu na ceny noclegów, loty SATA za 137 EUR RT dla jednej osoby, wynajem auta, i długość pobytu (dwa tygodnie w Portugalii z czego ponad 7 dni na Azorach) ograniczyliśmy wyjścia do restauracji do jednej na Pico - na tej wyspie byliśmy trzy noce. W Horcie stołowaliśmy się ;) tylko supermarket Modelo Continente Horta. Portugalskie sardynki, ichnie banany, azorańskie mleko, sery i Superbocki. Do restauracji przy hotelu z poprzedniego postu zajeżdżali ludzie samochodami, niekoniecznie miejscowi, wnioskuję że była dobra.
Przy porcie w mieście oraz przy tej drugiej zatoczce z plażą (koło akwarium) jest dużo knajp, ale z przyczyn wymienionych powyżej nie startowałem do nich.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
Cicha_Woda uważa post za pomocny.
 
 
#55 PostWysłany: 28 Sie 2018 13:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
My w ten sposób zorganizowaliśmy się gastronomicznie na Flores (za wyjątkiem frytek i burgera u tutejszego Greka). Kupowaliśmy z grubsza to samo :D
Na Faial mamy jednak noclegi w hotelu, czyli bez kuchni...

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#56 PostWysłany: 28 Sie 2018 14:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sie 2010
Posty: 374
niebieski
na browarka wieczorem w Horcie polecam najbardziej znaną i klimatyczną knajpkę w Marinie - Peter's Cafe Sport, ale jedzenia tam nie polecam

polecam też trekking po wzniesieniu po byłym wulkanie dos Capelinhos a gybyście mieli dużo samozaparcia polecam PR6 - 10 wulkanów ok. 20 km

proszę o zdjęcie kaldery, bo mi nie było dane ujrzeć tego widoku ze względu na mgłę (byłam na początku październiku)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#57 PostWysłany: 28 Sie 2018 14:48 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 566
srebrny
tropikey napisał(a):
A w samej Horcie znaleźliście jakąś godną polecenia jadlodajnię za rozsądne pieniądze?


Fajnym i niedrogim miejscem, ale na piwo z bifaną (treściwą kanapką), a nie pełny obiad, jest snack bar nad zatoką Porto Pim. Poza tym, to na ile pamiętam z moich dwóch wyjazdów, szału w gastronomii tam nie ma. Niedroga była jeszcze pizzeria California w północnej części miasta, Google podpowiada, że przy Rua Almeida Garrett.
Góra
 Relacje PM off
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#58 PostWysłany: 28 Sie 2018 15:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Dzięki :) Też wyłuskaliśmy tą Californię i chyba od niej zaczniemy.

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#59 PostWysłany: 28 Sie 2018 15:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
cyberpunk64 napisał(a):
proszę o zdjęcie kaldery, bo mi nie było dane ujrzeć tego widoku ze względu na mgłę (byłam na początku październiku)


Postaram się spełnić Twe życzenie :)



Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
cyberpunk64 uważa post za pomocny.
 
 
#60 PostWysłany: 28 Sie 2018 21:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Opuszczamy mieszkanie w Lajes i jedziemy na lotnisko. Mamy dużo czasu, tym bardziej, że lot na Faial - jak wynika z smsa od SATA - jest opóźniony o ok. pół godziny.
Przed oddaniem auta kręcimy się jeszcze po Santa Cruz. Potem odstawiam córkę do hali odlotów tutejszego mikrolotniska, a sam idę na oddalony o 5 minut spacerem punkt widokowy u nasady pasa startowego. Chciałbym ująć lądujący samolot z HOR. Czekam i czekam, ale bezskutecznie. Wracam na lotnisko, przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa i wchodzimy do maleńkiej poczekalni obok gate'u. Przez okno widzę zbliżający się samolot, ale z przeciwnej strony, niż się spodziewałem. Dobrze, że nie kiblowałem dłużej w moim spotterskim punkcie...
Robię kilka ujęć Dasha, który niemal dotyka już kołami pasa startowego, a tu nagle maszyna wzbija się ostro w górę (oczywiście tego momentu nie uchwyciłem :( ). Kurczę, nie zazdroszczę takich wrażeń pasażerom na pokładzie. Pilot zorientował się zapewne, że nie wyhamuje już na króciutkim pasie, albo też dostał jakiś boczny podmuch wiatru, więc poderwał gwałtownie samolot i będzie (mam nadzieję) podchodził jeszcze raz.
Po kilku minutach Dash pojawia się ponownie nisko nad lotniskiem. Tym razem wszystko przebiega jak należy.
Ustawiamy się w długiej kolejce do boardingu. Okazuje się, że duża część ludzi stoi bez sensu, bo mają lecieć do PDL, a to dopiero za jakiś czas (nie ma dla nich nawet samolotu). Za nami trzy, czy cztery osoby z Polski - pierwsi rodacy, jakich widzimy na Flores.
Na pokład wsiadamy znowu jako jedni z ostatnich. Tym razem siadamy w 19. rzędzie. Okno nie dość, że jest porysowane równie niemiłosiernie, jak poprzednio, to ma na dodatek centralnie umieszczoną plamę krwi po jakimś nieszczęsnym stworzeniu. Nie spodziewam się cudnego zdjęcia ze startu.
Za jakieś pół godziny będziemy lądować w Horcie...ImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 74 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group