Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 8 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 30 Gru 2022 12:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sie 2016
Posty: 42
Żelazna kurtyna to słynne określenie linii podziału Europy w czasach od zakończenia drugiej wojny światowej do chwili upadku komunizmu. Linia ta oddzielała demokratyczne kraje Europy Zachodniej od państw bloku sowieckiego. W rzeczywistości był to system pilnie strzeżonych granic ze wszystkimi urządzeniami i umocnieniami. Próby ich nielegalnego przekroczenia w wielu przypadkach kończyły się wyrzuceniem z pracy lub uczelni z wilczym biletem, długotrwałym więzieniem, a nawet śmiercią.
W opisie skoncentruję się na opisie żelaznej kurtyny na nieistniejącej już granicy niemiecko-niemieckiej, a więc odcinku znajdującym się najbliżej Polski. Na temat tej granicy zebrano bogatą dokumentację, napisano już wiele artykułów i nakręcono co najmniej kilkanaście filmów. Dlatego też podjęcie tematu po raz kolejny wymaga małego uzasadnienia.
Niniejszy post przedstawia granicę z perspektywy Polaków udających się przez NRD do Niemiec Zachodnich, Berlina Zachodniego lub dalej na Zachód. W opisie nie zabraknie także kilku mniej znanych faktów.

Systemy graniczne pomiędzy ówczesną NRD a RFN, oraz otaczające Berlin Zachodni zostały w całości zbudowane przez komunistyczne władze Niemiec Wschodnich przy aktywnym wsparciu Związku Radzieckiego. Niemal wyłącznym celem istnienia tych granic było uniemożliwienie ucieczek obywateli NRD do Niemiec Zachodnich. Wschodnioniemiecka propaganda uzasadniała istnienie pilnie strzeżonej granicy tym, że NRD jest stale zagrożona aneksją przez RFN. Co najciekawsze, to wielu mieszkańców NRD (oczywiście prywatnie i nieoficjalnie) nie miałoby nic przeciwko temu.
Po roku 1961 obywatele Niemiec Wschodnich przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie mieli absolutnie żadnych szans na wyjazd do RFN, mimo, że wielu miało tam rodziny i znajomych. Mówili tym samym językiem i po przybyciu do Niemiec Zachodnich automatycznie otrzymaliby tamtejsze obywatelstwo. Ich świat ograniczony był do kilku krajów Europy Wschodniej. Z niedowierzaniem i zazdrością patrzyli na Polaków posiadających paszporty i wyjeżdżających na Zachód. Dla nas takie wjazdy nie były proste, ale nie były niemożliwe.

Kuriozum na terytorium ówczesnych Niemiec stanowił Berlin Zachodni, enklawa powstała z połączenia 3 zachodnich stref administrowanych przez aliantów. Od roku 1961 została otoczona nie tylko murem, ale całym systemem zapór granicznych. Ta część Berlina posiadała bardzo silne związki polityczne, gospodarcze i społeczne z RFN, ale przez władze NRD była traktowana jako odrębna jednostka państwowa. Do właściwego muru można było podejść jedynie od strony Berlina Zachodniego. Mur od tamtej strony w całości pokryty był grafitti.

Berlin Zachodni – przyjazd koleją
przekraczanie granicy koleją odbywało się na dworcu Friedrichstrasse w centrum Berlina Wschodniego. Dworzec jest wielką wielopoziomową, zadaszoną halą z peronami na poziomach nadziemnym i podziemnym. Odprawa dla pociągów z Polski rozpoczynała się już na poprzednim dworcu Berlin Ostbahnhof. W wagonach pozostać mogły jedynie osoby posiadające paszport i udające się do Berlina Zachodniego lub dalej do RFN. Oczywiście wysiadali tutaj wszyscy obywatele NRD. Do pociągu wsiadali żołnierze służb granicznych NRD i rozpoczynała się kontrola. Po wjeździe na peron A dworca Friedrichstrasse cały pociąg był otaczany przez uzbrojonych żołnierzy Grenztruppen der DDR. Pod wagonami wzdłuż całego składu przebiegały psy tropiące, natomiast do wagonów wchodzili żołnierze i przeszukiwali wszystkie zakamarki. W tym czasie podróżnym nie było wolno już opuszczać przedziałów. We wszystkich wagonach w toaletach rozkręcane były ścianki, z sufitów na korytarzach i w przedsionkach zdejmowane osłony. To wszystko w celu poszukiwania ewentualnych uciekinierów. Po zakończeniu kontroli wszyscy pogranicznicy wysiadali i pociąg ruszał w kierunku następnej stacji. Po drodze miał do pokonania jeszcze około kilometra na terytorium Berlina Wschodniego. Trasa przebiegała wysoko ponad poziomem ulicy i była dodatkowo zabezpieczona i pilnowana, tak aby na tym odcinku nikt nie próbował wskoczyć do jadącego pociągu (znane są udane próby takich ucieczek z NRD). Kolejna stacja na której zatrzymywał się pociąg - Berlin Zoologischer Garten znajdowała się już po stronie Berlina Zachodniego. Tam nie przeprowadzano żadnych kontroli granicznych. Dworca kolejowego Berlin Hauptbahnhof znajdującego się obecnie pomiędzy opisywanymi stacjami jeszcze wtedy nie było.

Ciekawostka: jadąc pociągiem z Polski na trasie np. Warszawy do Kolonii przekraczaliśmy aż cztery granice – na każdej odbywała się odprawa
1. Polska-NRD na przejściu granicznym Kunowice/Frankfurt (O)
2. NRD-Berlin Zachodni na dworcu kolejowym Friedrichstrasse
3. Berlin Zachodni – NRD
4. NRD- RFN

Przekraczanie granicy kolejką miejską S-Bahn
przekraczanie granicy koleją miejską odbywało się także na stacji Berlin Friedrichstrasse. Proces przekraczania granicy był jednak dosyć złożony. Kolejka wjeżdżała na peron C stacji od strony Berlina Wschodniego. Był to ostatni przystanek z tego kierunku, dalej tory kończyły się zaporą. Wszyscy pasażerowie musieli opuścić wagony. Chcąc jechać dalej do Berlina Zachodniego należało wyjść na zewnątrz budynku stacji i udać się do pobliskiego pawilonu (położonego od strony północnej dworca). Po drodze warto było jeszcze w wyznaczonej kasie zakupić bilety na przejazd kolejką S-Bahn w Berlinie Zachodnim. Można było zapłacić markami wschodnimi, a więc kilkukrotnie taniej niż po stronie zachodniej. Pawilon nazywany był przez mieszkańców NRD Tränenpalast (pałac łez). Powodem były łzy z jakimi mieszkańcy NRD rozstawali się z krewnymi z Berlina Zachodniego lub NRD-owskimi babciami- i dziadkami- emerytami posiadającymi zgodę na wyjazd. Po wejściu do pawilonu należało poddać się kontroli celnej. W odniesieniu do Polaków celników interesowało głównie to, czy podróżny nie wywozi nielegalnie marek wschodnich. Ponieważ taki przemyt był dosyć intratny, należało więc wykonać sztuczkę na którą się celnicy z NRD dawali nabierać. Wystarczyło podejść do okienka i zdeponować 50 marek i uzyskać potwierdzenie, a resztę marek ukryć. Następnie na stanowisku odprawy celnej po okazaniu dowodu depozytu celnik odstępował od dalszego przeszukania. Tak wywożone marki wschodnie można było korzystnie wymienić w kantorze w Berlinie Zachodnim na marki zachodnie, a depozyt odebrać przy powrocie.
Po odprawie celnej podróżni pojedynczo udawali się do kabin odprawy paszportowej. Paszport był szczegółowo przeglądany strona po stronie. Pogranicznik porównywał wygląd podróżnego ze zdjęciem w paszporcie wg. specjalnej procedury, zadawał kilka pytań. W przypadkach budzących wątpliwości podróżny zapraszany był na rozmowę do innego pomieszczenia. Na zakończenie odprawy w paszporcie umieszczana była pieczątka z datownikiem. Pogranicznik przyciskiem otwierał bramkę wyjściową.
Załącznik:
TP-CheckPoint.jpg
Załącznik:
TP-Chckpoint 1.jpg
Teraz należało przejść tunelem i schodami w górę na peron B oddzielony solidną metalową ścianą od peronu C na którym przed odprawą wysiadaliśmy. Inna możliwość to zejście schodami w dół na perony kolei podziemnej U-Bahn. Tu ciekawostka – kolej naziemna administrowana była na obszarze całego Berlina przez NRD. Kolejka podziemna po stronie zachodniej należała do przedsiębiorstwa zachodnioberlińskiego. Odcinki dwóch linii U-Bahn przebiegały w tunelu podziemnym pod terytorium NRD. Zatrzymywały się jedynie na stacji Friedrichstrasse. Po drodze przejeżdżały przez kilka opuszczonych niedostępnych stacji bez zatrzymywania się.

Tranzyt przez NRD
Przed wjazdem na obszar NRD samochodem z Berlina Zachodniego lub RFN należało na przejściu granicznym wybrać odpowiednią ścieżkę:
• tranzyt do Polski lub Czechosłowacji
• wjazdy do NRD
• tranzyt RFN/Berlin Zachodni,
• alianckie pojazdy wojskowe
• pasma dla ciężarówek i autobusów

Dwa pierwsze przypadki – podróżni podlegali odprawie paszportowej i celnej.
Przy tranzycie należało wypełnić mały formularz z danymi personalnymi. Formularz ten oddawało później się przy opuszczaniu NRD. Pogranicznik przykładał w paszporcie oraz na formularzu pieczątkę z nazwą przejścia granicznego, datą i godziną. Padało pytanie o docelowe miejsce podróży. Jeśli przy odprawie celnej celnik zakwalifikował, że przewożony towar ma charakter handlowy, to następowało zatrzymanie go do depozytu, z którego można było odebrać najdalej w ciągu 1 miesiąca i po zapłaceniu opłaty tranzytowej w wysokości 12 DM (taka sama opłata dotyczyła np. 1 torby z czekoladą jak i całego TIRa). Ponieważ Polacy w czasach PRL bardzo często wracali do Polski samochodami osobowymi po sufit wypełnionymi dobrami wszelakimi, więc takie przypadki nie były rzadkością. Zdarzało się także skierowanie samochodu do szczegółowej kontroli w specjalnym pomieszczeniu (garażu). Samochód należało opróżnić, a celnicy zajmowali się zdejmowaniem tapicerki wewnętrznej, wyjmowaniem foteli, odkręcaniem kół, sondowaniem progów i zbiornika paliwa. Takie przeszukanie przedłużało się niekiedy do kilku godzin. Po zakończonej kontroli samochód należało złożyć już samodzielnie i własnymi narzędziami.
Załącznik:
Marienborn.jpg

Obsesją służb celnych NRD były znajdowane zachodnie czasopisma i książki. Znalezione marki wschodnioniemieckie, podlegały natychmiastowej konfiskacie.

Tranzytowe odcinki autostrad z Berlina Zachodniego do RFN stanowiły kuriozum. Autostrady tranzytowe nie były eksterytorialne, ale w całości należały do NRD. Ich budowa lub przebudowa były finansowane przez rząd RFN. Odcinek autostrady tranzytowej z Berlina w kierunku Hamburga został oddany w roku 1982. Już po upadku NRD, w krótkim czasie ten odcinek został całkowicie rozebrany i zbudowany raz jeszcze z dostosowaniem do standardów zachodnich.
Kierowcy samochodów nie ponosili opłat za korzystanie z dróg tranzytowych. Te opłaty także pokrywał rząd RFN. Na mocy uzgodnień międzyrządowych NRD z RFN po 1972 podróżni tranzytowi podlegali jedynie kontroli dokumentów. To ustalenie na trasie tranzytowej dotyczyło nie tylko Niemców, ale także obywateli innych państw w tym Polaków.
Nie były wymagane wizy tranzytowe, ani przymusowa wymiana marek zachodnich DM na marki wschodnioniemieckie po oficjalnym kursie 1:1. Podróżni zobowiązani byli do tranzytu w jak najkrótszym czasie, nie opuszczania trasy tranzytowej, zatrzymywania się tylko na wyznaczonych parkingach. Nie wolno było też wysadzać ani zabierać po drodze pasażerów, ani pozostawiać żadnych przedmiotów. Na parkingach tranzytowych znajdowały się stacje paliw, restauracje i sklepy INTERSHOP (odpowiednik Pewexu). Wszelkich płatności można było dokonywać tam jedynie w walutach wymienialnych. Niektóre osoby zatrzymujące się na parkingach tranzytowych były bacznie obserwowane przez tajne służby NRD, czy nie dochodzi do kontaktów z obywatelami NRD. Kierowcy tranzytowi zobowiązani byli do przestrzegania NRD-owskich przepisów drogowych zwłaszcza ograniczenia prędkości na autostradzie do 100 km/h. Policja wschodnioniemiecka Volkspolizei skutecznie wyłapywała takie „przestępstwa”. Zamaskowane stanowiska pomiaru prędkości ukryte były najczęściej na poboczach, w rowach odwadniających i na wiaduktach. Mandaty należało zapłacić oczywiście w walucie wymienialnej. NRD-owscy właściciele trabantów i wartburgów także mogli poruszać się po autostradzie tranzytowej, ale obowiązkowo musieli ją opuścić najdalej ostatnim zjazdem przed granicą.

Odprawa graniczna
Na przejściach granicznych pojazd podjeżdżał do stanowiska pogranicznika z jednostek Grenztruppen der DDR. Zanim nastąpiła kontrola dokumentów zwykle padało dość zaskakujące pytanie: Funk, Waffen, Munition? (nadajnik, broń, amunicja?). Udzielając odpowiedzi nie należało żartować – kończyło się to przeszukaniem pojazdu. Na pierwszym stanowisku kontrolnym podróżny oddawał paszport, a stali mieszkańcy Berlina Zachodniego dowód osobisty. Po sprawdzeniu dokumenty umieszczane były w pokrowcu i przekazywane 50 metrowym taśmociągiem do kolejnego stanowiska. Zdarzało się, że z niewiadomych powodów kontrole się wydłużały, rosła kolejka oczekujących pojazdów.
Załącznik:
Taśmociąg.jpg
Załącznik:
Check Point.jpg

Na zakończenie tranzytu, przy wyjeździe z NRD zwykle należało otworzyć bagażnik. Nie była dokonywana kontrola bagażu, ale sprawdzenie czy w bagażniku nikt się nie ukrył.
Przejazdy tranzytowe odradzane były obywatelom RFN, którzy wcześniej uciekli z NRD, zwłaszcza tym, którzy dokonali tego podczas pełnienia służby wojskowej lub policyjnej.
Po wjeździe do Berlina Zachodniego usytuowane były posterunki policyjne, ale kontroli z zasady nie przeprowadzano. Osoby przyjeżdżające mogły tam zgłaszać wszelkie zaistniałe incydenty z udziałem służb NRD.

Jadąc samochodem z Polski do Berlina Zachodniego wjazd do miasta możliwy był przez przejście Dreilinden/Drewitz znajdujące się na południowym zachodzie miasta. Pozostałe drogowe przejścia graniczne w centrum (łącznie ze słynnym Checkpoint Charlie) były dla samochodów z Polski niedostępne.
Załącznik:
Checkpoint Charlie.jpg



Marienborn- największe przejście graniczne na świecie.
Na autostradzie A2 na trasie Berlin – Hannover na początku lat 70-tych po stronie NRD wybudowane zostało ogromne przejście graniczne Marienborn/Helmstedt. Łącznie ponad 35 ha wybetonowanej powierzchni z perfekcyjnie opracowanym systemem kontroli, barier, betonowych zapór, stanowisk do odpraw, pomieszczeń do kontroli celnej (w tym rewizji osobistych) i pomieszczeń dla personelu. Cały obszar nocami był oświetlony światłem porównywalnym ze światłem dziennym, bez pozostawiania miejsc choćby trochę zacienionych. Na każdej zmianie pracowało ok. 200 osób i dodatkowo ochraniało 100 żołnierzy oraz wiele psów tropiących. W centralnym punkcie znajdowała się wieża kontrolna z widokiem na cały obszar. Stąd wydawano dyspozycje do wszystkich stanowisk.
Obecnie byłe przejście graniczne zostało udostępnione dla zwiedzających jako miejsce upamiętniające czasy minione. Jadąc autostradą A2 od strony Hanoweru w kierunku Berlina warto się tam zatrzymać na parkingu (stacja ESSO). Zorganizowana jest stała, bezpłatna wystawa Gedenkstätte Deutsche Teilung Marienborn otwarta codziennie w godz. 10-17.
https://www.google.pl/maps/place/Gedenkst%C3%A4tte+Deutsche+Teilung+Marienborn/@52.2173738,11.0798606,13.85z/data=!4m5!3m4!1s0x47af802f6eda228d:0x2483869640ff423d!8m2!3d52.2148136!4d11.0828089

Tranzyt lotniczy
Berlin Zachodni posiadał 2 duże lotniska: Tempelhof (głównie dla celów wojskowych), pasażerskie Tegel i mniejsze Gatow. Do korzystania lotniska Tegel dopuszczone były jedynie 3 linie lotnicze: Air France, British Airways i Pan American. Podczas przelotu tranzytowego nad przestrzenią powietrzną NRD pilotów obowiązywały specyficzne regulacje. Wysokość przelotowa było ograniczona do 3000 m, a prędkość musiała być tak dobrana, aby nie wyprzedzać wolniejszych maszyn. W rzeczywistości chodziło o ewentualne ułatwienie wymuszenia lądowania samolotów zachodnich przez kontrolerów wschodnioniemieckich lub sowieckich.
Lotnisko Schönefeld znajdujące się po stronie NRD było główną bazą wschodnioniemieckich linii Interflug. Linia ta posiadała dobrą siatkę połączeń z krajami socjalistycznymi i państwami Bliskiego Wschodu. Z tego powodu z przelotów tymi liniami korzystali także mieszkańcy Berlina Zachodniego. Pomimo, że długość trasy od przejścia granicznego do lotniska Schönefeld wnosiła jedynie 2 kilometry, na tym odcinku wymagana była wiza tranzytowa.

Nazewnictwo geopolityczne:
Po obu stronach granicy używane były różne nazwy geopolityczne. Często były one powodem sporów nie tylko pomiędzy obu państwami niemieckimi, ale także wewnątrz nich.
Polska nazwa Berlin Zachodni nie miała jednoznacznego niemieckiego odpowiednika. Na Zachodzie najczęściej używano nazwy Berlin. Pojawiały się także nazwy Westberlin, West-Berlin, Berlin-West, Berlin (West). Zachodni Berlińczycy stosowali często nazwę miasta w połączeniu z nazwą dzielnicy np. Berlin-Charlottenburg. Prezydent Kennedy podczas swojej pamiętnej wizyty w Berlinie Zachodnim użył sformułowania Ich bin ein Berliner (a nie Ich bin ein Westberliner).
Zachodni Niemcy w odniesieniu do wschodniej części miasta zwykle używali przedrostka Ost np. Ost-Berlin, a także dla nazwy państwa Ost-Deutschland. Często państwo komunistyczne NRD nazywane było pogardliwie sowjetischer Sektor, Sowjet-Zone, Ostzone. Nazwa NRD bardzo często umieszczana była w zachodnioniemieckiej prasie w cudzysłowie „DDR”. Państwo DDR traktowano tam jako twór tymczasowy. Historia pokazała, że słusznie…
W NRD w odniesieniu do wschodniej części Berlina nie wolno było używać określenia Ost-Berlin . Użycie takiej nazwy przez ucznia w szkole kwalifikowało do oceny niedostatecznej i rozmowy uświadamiającej politycznie z dyrektorem. Poprawna politycznie nazwa brzmiała: Berlin, Hauptstadt der DDR.

Ciekawostką były turystyczne mapy i plany Berlina wydawane w NRD. Zachodnia część miasta była tam białą plamą bez żadnych ulic, parków, rzek itd.


Zapraszam także do zapoznania się z moim postem Podróże zagraniczne w czasach PRL
https://www.fly4free.pl/forum/podroze-zagraniczne-w-czasach-prl,18,168701


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
***Jeśli uważasz, że ten post jest pomocny, kliknij ikonkę poniżej***
Góra
 Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
8 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 02 Sty 2023 10:52 

Rejestracja: 03 Lis 2012
Posty: 2689
Loty: 154
Kilometry: 151 837
niebieski
@Yaneck bardzo ciekawy wpis.
Ciekawostka: prezydent Kennedy wypowiadając swoje słynne słowa przedstawił się jako... pączek.
Chcąc powiedzeć "jestem berlińczykiem" powinien był powiedzieć: "Ich bin Berliner" (bez "ein").
I chociaż z punktu widzenia niemieckiej gramatyki obydwie formy są poprawne, to w codziennym użyciu za pomocą rodzajnika nieokreślonego "ein" rozróżnia się czy mowa o pączku, czy o mieszkańcu Berlina.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 06 Sty 2023 15:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sie 2016
Posty: 42
W uzupełnieniu - z archiwum Stasi - film szkoleniowy dla służb granicznych NRD:
https://www.stasi-mediathek.de/medien/mfs-schulungsfilm-grenzpassagen/
_________________
***Jeśli uważasz, że ten post jest pomocny, kliknij ikonkę poniżej***
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 06 Sty 2023 17:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Lis 2011
Posty: 407
niebieski
Na przejściu w Berlinie raz trafiłem do takiego garażu. 4 godziny rozbierali mi Audi 100.
Góra
 Relacje PM off
Yaneck lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 06 Sty 2023 18:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1554
srebrny
@vincenz
Historia z Kennedym i pączkiem to miejska legenda. I jest o tym wspomniane nawet w przywołanym haśle z wiki :)
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 06 Sty 2023 18:54 

Rejestracja: 12 Lut 2019
Posty: 776
złoty
Ktoś tu rozprawkę historyczną napisał, a z drugiej strony pewnie parę osób z forum zna to z autopsji ;)
Góra
 Relacje PM off
meczko lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 06 Sty 2023 19:14 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 8085
Loty: 922
Kilometry: 883 703
platynowy
Oj znają. Też miałem parę przejść z pogranicznikami z NRD. Przekraczanie granicy z innymi tzw. Demoludami też bywało "atrakcyjne".
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 09 Sty 2023 08:44 

Rejestracja: 03 Lis 2012
Posty: 2689
Loty: 154
Kilometry: 151 837
niebieski
@metia wiem co jest we wspomnianym haśle w Wikipedii i nie nazywałbym tego miejską legendą. Jak napisałem gramatycznie obydwie formy są poprawne, ale w rozumieniu Niemców, a conajmniej Berlińczyków "ein Berliner" to pączek i tak to brzmi w ich uszach.
Nie ma co dzielić włosa na czworo, wiadomo co chciał powiedzieć Kennedy i jak to dla zdecydowanej większości ludzi na świecie zabrzmiało. Chciałem tylko napisać, że motyw z pączkiem nie wziął się z powietrza ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 8 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 13 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group