Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 29 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 15 Gru 2013 01:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1263
Loty: 130
Kilometry: 218 369
srebrny
No to w tym temacie się doskonale rozumiemy ;)

Dzień 11: Belgrad

Tak jak to w poprzednich dniach bywało tak i tym razem ze snu wybudził mnie delikatny deszcz. Chcąc czy nie chcąc zebrałem się i zszedłem na dworzec. Tam skorzystałem z toalety gdzie mogłem się ogarnąć. Następnie udałem się do przechowalni bagażu gdzie zostawiłem swój plecak (110 dinarów) i tylko z aparatem mogłem ruszyć na zwiedzanie ;) Jako pierwsze punkty obowiązkowe zwiedzania obrałem stadiony piłkarskie Crveny Zvezdy i Partizanu. Plusem było to, że oba stadiony są położone dosłownie obok siebie więc można było oba zahaczyć od razu ;) Przed ruszeniem spod dworca zajrzałem jeszcze do informacji turystycznej skąd wziąłem mapę Belgradu. Dopytałem ludzi czym mam jechać w okolice stadionów (tramwaj nr 9) i naładowany pozytywną energią ruszyłem ;) Po przejechaniu odpowiedniego odcinka trasy znalazłem się w okolicy stadionów. W planach miałem płatne zwiedzanie stadionu Crveny Zvezdy, ale na miejscu okazało się, że tego dnia zwiedzanie jest wyłączone z programu. Dość mocno mnie to rozczarowało bo okazało się tym samym, że stadion jest zamknięty. Mogłem tylko pozwiedzać klubowy sklep i popatrzeć przez kraty na trybuny. Gdy tak się tam kręciłem zagadał do mnie miejscowy, który jak się okazało jest kibicem Crveny Zvezdy. Porozmawialiśmy, wymieniliśmy się informacjami związanymi ze światem kibicowskim i piłkarskim i pożegnaliśmy. Gdy uznałem, że na ten moment na stadion Crveny nie wejdę postanowiłem iść zobaczyć stadion Partizana. Tam czekała mnie miła niespodzianka bo okazało się, że na stadionie można wejść dosłownie wszędzie od tak. Zaczynając od każdej trybuny kończąc na całej murawie i ławkach rezerwowych. Oczywiście skorzystałem z tej możliwości i zajrzałem gdzie się da na stadionie Partizana ;) Takie zwiedzanie zajęło mi przeszło godzinę i następnie wróciłem raz jeszcze na stadion Crveny licząc, że może jakoś uda się wejść. Obszedłem cały stadion dookoła i nic, jedyne miejsce otwarte to był VIP room z wejściem na trybunę VIPowską. Podszedłem na początku niepewnie do wejścia i zauważyłem, że w środku jest trochę gości i co najważniejsze otwarte są drzwi na trybunę. Tak więc niewiele się zastanawiając wszedłem bez pytania do VIP roomu, przeszedłem przez cały pokój i od razu wszedłem na trybunę. Zdążyłem zrobić jedno zdjęcie, a już za mną stał ochroniarz, który poinformował mnie, że muszę natychmiast opuścić to miejsce. Jednak nim to zrobiłem poprosiłem go o zrobienie mi zdjęcia na trybunie. Ochroniarz trochę ponarzekał, ale zgodził się, a po chwili już mnie tam nie było ;)
Załącznik:
P1000276.JPG

Załącznik:
P1000303.JPG

Po zwiedzeniu piłkarskich obiektów pieszo wróciłem do dworca autobusowego. Tam chwilę odpocząłem, zjadłem i ruszyłem na zwiedzanie miasta. Na początek udałem się zobaczyć słynną Cierkiew Świętego Sawy. Jest to jedna z największych Cerkwi prawosławnych na świecie i faktycznie robi imponujące wrażenie ;)
Załącznik:
P1000317.JPG

Po zwiedzeniu Cerkwi i krótkim odpoczynku w jej okolicach ruszyłem dalej. Po drodze tak samo jak to było w Sarajewie tak też tutaj trafiłem na ślady wojny, a dokładniej na budynek Sztabu Generalnego byłej Jugosławii zbombardowany w 1999 roku przez wojska NATO..
Załącznik:
P1000326.JPG

Oczywiście przez dłuższy czas przyglądałem się tej budowli i zamieniłem też kilka słów z patrolującym okolicę żołnierzem. Prosto z okolicy zniszczonej budowli udałem się na główny deptak Belgradu- ulicę Knez Mihailovica. Znajduje się tam wiele sklepów i interesujących budowli. Oczywiście było tam sporo turystów. Idąc tą ulicą dotarłem do Placu Republikańskiego:
Załącznik:
P1000329.JPG

Po zapoznaniu się z najsłynniejszym belgradzkim deptakiem udałem się na zwiedzanie twierdzy Kalemegdan znajdującej się na wzgórzu. Ruiny twierdzy są dość rozległe i na ich terenie znajduje się wiele dział, czołgów itp ;) Spacerowanie i podziwianie widoków zajęło mi trochę czasu.
Załącznik:
P1000334.JPG

Jednak to co mnie najbardziej zaskoczyło podczas zwiedzania twierdzy to wystawa znajdująca się na jej terenie. Była to wystawa zdjęć z przeróżnych miejsc...Polski ;) byłem bardzo zaskoczony, że akurat trafiłem tam w momencie gdy prezentowane były najładniejsze miejsca naszego kraju:
Załącznik:
P1000342.JPG

Z twierdzy widoczne było również łączenie się Dunaju z Sawą:
Załącznik:
P1000336.JPG

Po zwiedzeniu twierdzy postanowiłem udać się na tzw nowy Belgrad znajdujący się po drugiej stronie Sawy. W nowym Belgradzie widziałem min restaurację Novaka Djokovica o nazwie "Cafe Novak Restaurant" oraz dotarłem do sportowej areny Belgradu ;) na koniec zostawiłem sobie jeszcze zwiedzanie wieży Zemun, która znajdowała się w starej dzielnicy Zemun:
Załącznik:
P1000355.JPG

Był to ostatni punkt zwiedzania Belgradu. Była już godzina wieczorna więc należało wracać na dworzec po bagaż i ruszyć w dalszą drogę. Na dworzec dotarłem o 19:30, odebrałem bagaż, zjadłem i ruszyłem dalej. Moim celem było odnalezienie busa nr 706, który wywiózłby mnie poza miasto gdzie mógłbym zacząć łapać coś na Nowy Sad czyli ostatni punkt mojej dwutygodniowej wycieczki ;) Gdy odnalazłem autobus wsiadłem do niego i ruszyłem. Według informacji zawartych na stronach autostopowych podróż do miejsca skąd dalej należało łapać stopa miała trwać maksymalnie 40 minut. Niestety obecnie nie pamiętam już jak zwała się miejscowość w, której wysiadałem. Gdy wysiadłem było już po 21,a w tym miasteczku trwał dość spory festyn. Ludzi było sporo, grała muzyka itp. Próbowałem w tym całym hałasie coś złapać, ale niestety bezskutecznie. Nie mając za bardzo innego wyboru doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie iść spać. Na początek postanowiłem popytać ludzi o możliwość noclegu. Próbowałem szczęścia w kilku domach i tylko w jakiś 3 ktokolwiek otworzył mi drzwi, ale odpowiedź zawsze i tak była negatywna. Po dłuższym spacerze udało mi się znaleźć jednak spory żywopłot, który dość dobrze chronił przed chodnikiem i ulicą. Niewiele się zastanawiając rozłożyłem się tam i gdy już szykowałem się do spania znów zaskoczył mnie delikatny deszcz. Zmusiło mnie to do zebrania się i ruszenia dalej. Po jakimś czasie udało mi się dotrzeć do jakiegoś składu palet i worków z cementem. Nie widząc innej opcji wszedłem tam i poszukałem miejsca do spania między paletami. W końcu udało mi się znaleźć trochę wolnego miejsca i gdy już tam się rozkładałem podszedł do mnie chłopak robiący za ochroniarza tego składu. Początkowo chciał mnie wypędzić,ale gdy mu wytłumaczyłem skąd jestem i co robię to bez wahania pozwolił mi na nocleg tam ;)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#22 PostWysłany: 16 Gru 2013 00:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1263
Loty: 130
Kilometry: 218 369
srebrny
Dzień 12: Nowy Sad na zakończenie

Nocleg w składzie palet nie należał niestety do najwygodniejszych stąd też po przerywanym śnie obudziłem się już o godzinie 7:30. Zebrałem bagaż,zjadłem i ruszyłem łapać transport do Nowego Sadu. Łapanie na początku szło kiepsko stąd też dwukrotnie zmieniałem miejsce. W pewnym momencie stałem już bardzo blisko lotniczej jednostki wojskowej (co jakiś czas nad głową przelatywały mi wojskowe samoloty) ;)
Do Nowego Sadu miałem około 80 kilometrów jednak dopiero po godzinie 9tej zatrzymał mi się pierwszy kierowca. Był to młody chłopak pochodzący z Sarajewa jadący półciężarówką do Nowego Sadu. Ruszyliśmy więc, ale niestety jechaliśmy dość dziurawą drogą, a przed Nowym Sadem staliśmy w sporym korku. W końcu udało nam się wjechać do miasta, a ja swoją podróż zakończyłem około kilometra od centrum miasta.
Przed ruszeniem na zwiedzanie kupiłem jedzenie i w informacji turystycznej zaopatrzyłem się w mapę miasta. Oznaczyłem sobie kilka miejsc do zobaczenia i ruszyłem ;)
Na początek ruszyłem na główny rynek miasta:
Załącznik:
P1000360.JPG

Po rozejrzeniu się w okolicach rynku ruszyłem na ulicę Dunajską:
Załącznik:
P1000368.JPG

Po zwiedzeniu tej ulicy czas było obrać kurs na twierdzę Petrovaradin górującą nad miastem. Z twierdzy można podziwiać piękną panoramę całego miasta ;)
Załącznik:
P1000369.JPG

Spacer do twierdzy był dość długi co mnie delikatnie zaskoczyło. W końcu udało mi się jednak tam dotrzeć. Na terenie twierdzy było sporo turystów. Sama twierdza posiadała również sporo miejsc gdzie można było odpocząć albo usiąść pod parasolem i coś zjeść. Widoki były również bardzo przyjemne:
Załącznik:
P1000376.JPG

Załącznik:
P1000379.JPG

Zwiedzanie twierdzy zakończyłem dłuższym odpoczynkiem w cieniu drzew na terenie twierdzy.
To co rzucało się jeszcze bardzo w oczy w Nowym Sadzie to spora ilość pozostałości mostów wysadzonych podczas wojny na Bałkanach. Mosty te to tak samo jak w poprzednich odwiedzonych przeze mnie miastach symbole mające przypominać o wojnie, która miała miejsce tam w latach 90-tych:
Załącznik:
P1000389.JPG

Nowy Sad tak jak już było wspomniane wcześniej był ostatnim punktem mojej wycieczki. Oznaczało to, że pora była rozpocząć drogę powrotną do domu ;)
W tym celu musiałem dotrzeć do drogi wylotowej na E-75 w kierunku Budapesztu (znów te nieszczęsne Węgry!) więc ruszyłem w tym kierunku, nie wiem co mnie po drodze skusiło, żeby zboczyć z drogi i pójść oglądać stadion Vojvodiny Nowy Sad. Odległość miała być niby krótka, a w końcu okazało się, że zajęło mi to ponad 40 minut. Stadion z zewnątrz wyglądał jak jakiś stary budynek ze sklepami. Wewnątrz trybuny wyglądały następująco:
Załącznik:
P1000398.JPG

W końcu dotarłem chyba do właściwego miejsca. Znalazłem się przy rozwidleniu dróg na Belgrad i Suboticę. Nie bardzo wiedziałem jak właściwie się kierować więc poszedłem doradzić się pracowników stacji benzynowej. Mimo mojego zdziwienia skierowano mnie na drogę na Belgrad bo według pracowników tam jest zjazd na Suboticę i jest większy ruch. No więc ruszyłem tym kierunkiem. Przeszedłem blisko 4 kilometry tylko po to żeby zobaczyć, że jazd na Suboticę jest nieczynny bo trwa ogólny remont drogi...Wkurzony niemiłosiernie musiałem wrócić się do punktu wyjścia. Po drodze znalazłem salon samochodowy w, którym ochroniarz napełnił mi butelki wodą. No i ów ochroniarz powiedział mi, że zjazd na Suboticę od tej strony jest nieczynny od dawna więc nie wiem skąd u pracownika stacji inne informacje...Pokonawszy ponownie odległość blisko 4 kilometrów dotarłem do tego rozwidlenia i poszedłem już prosto drogą na Suboticę. Tam również musiałem pokonać sporą odległość pieszo aż w końcu dotarłem do odcinka drogi w budowie gdzie samochody zwalniały i postanowiłem zostać tam bez względu na wszystko. Ruch niestety był tam niewielki na dodatek po jakimś czasie praktycznie obok mnie stanął radiowóz policyjny, który zatrzymywał samochody do kontroli. Zmęczony i już lekko zniechęcony zrobiłem sobie przerwę i zjadłem. Po zjedzeniu ruszyłem do dalszego łapania i w końcu po godzinie 19stej zatrzymał się samochód. Kierował nim Vladimir z Czarnogóry mieszkający obecnie w Suboticy. Ucięliśmy sobie bardzo ciekawą pogawędkę i Vladimir postanowił mnie podrzucić do samej granicy serbsko-węgierskiej kawałek za Suboticą. Wjechaliśmy więc w korek samochodów stojących przed granicą i o mały włos nie sprawiło to Vladimirowi problemów bo w momencie gdy ja wysiadłem za nami stało już sporo samochodów i Vladimir musiał się bardzo nagimnastykować żeby się stamtąd wydostać ;)
Już w dużo lepszym nastroju ruszyłem pieszo przez granicę i po chwili byłem już ponownie na węgierskiej ziemii. Ruch był o tej porze już niewielki, a parking zawalony tirami. Nie widziałem już zbytniego sensu łapania o tej porze transportu i postanowiłem szukać miejsca do noclegu mając ogromną nadzieję, że jutro z samego rana ruszę w kierunku Polski. Za nocleg obrałem sobie budkę w winietami za, którą rozłożyłem się i poszedłem spać ;)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 16 Gru 2013 00:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1263
Loty: 130
Kilometry: 218 369
srebrny
Dzień 13 i 14: Nieszczęsne Węgry i Powrót do domu

Nocleg był dość przyjemny i sprawiło to, że obudziłem się dopiero po godzinie 8smej. Niestety o tej porze nie było już praktycznie żadnego tira na parkingu co mnie zupełnie nie pocieszało. Pokręciłem się tam chwilę i znalazłem w końcu na parkingu 2 polskie tiry. W jednym niestety nikogo nie było, a w drugim kierowca odmówił mi pomocy. Wróciłem więc w okolice drogi żeby tam próbować szczęścia. Niestety osobowe samochody nie zatrzymywały się,a węgierscy celnicy bardzo powoli i rzadko puszczali ciężarówki z granicy :?
Tym sposobem mijały niestety kolejne godziny, godziny żmudnego kręcenia się po granicy i czekania na jakiś transport...po jakimś czasie na parkingu pojawił się drugi polski autostopowicz też wracający z Bałkanów, ale mający krótszą trasę ;) pogadałem z nim i okazało się, że on ma zaklepany transport u jakiegoś Serba tak więc niedługo potem odjechał.
Mi udało się w końcu spotkać kierowcę drugiego polskiego tira z parkingu. Facet był bardzo miły i chętny do pomocy, ale miał jeden duży problem- węgierscy celnicy nie chcieli przepuścić go przez granicę bo nie zgadzało im się coś w papierach. Tak więc to była moja wielka nadzieja, że w końcu uda mu się ruszyć.
Około godziny 14stej okazało się, że będzie mógł ruszyć jak uiści opłatę 100 euro (już nie pamiętam za co dokładnie), ale niestety nie miał przy sobie takiej gotówki i musiał czekać na kasę od szefa. Wtedy też ja zaproponowałem mu pomoc. Miałem ze sobą 100 euro więc zgodziłem się mu pożyczyć tą kasę co bardzo by przyspieszyło proces przejazdu przez granicę. Tak też zrobiliśmy i o godzinie 16stej tir przeszedł kontrolę i mógł ruszyć w kierunku Polski ;)
Zadowoleni ruszyliśmy, a naszym celem był Barwinek. Dotarliśmy tam dość późno w nocy (odległość była spora- około 600 kilometrów)i mój kierowca robił sobie tam przerwę. Pożegnaliśmy się,odzyskałem pożyczoną gotówkę i zacząłem rozglądać się za transportem z Barwinka już w kierunku Warszawy.
Natrafiłem w końcu na dwóch kierowców z Krakowa, ale nie byli chętni do pomocy i odjechali. Tak więc czekałem dalej, zakładałem, że czekać będę musiał do wczesnych godzin porannych aż większość kierowców wstanie i ruszy w dalszą drogę. W pewnym momencie zauważyłem, że z parkingu pomału zbiera się dwóch kierowców z okolic Warszawy. Szybko do nich podszedłem i zapytałem czy mogę się z nimi zabrać. Początkowo nie byli zbyt chętni do pomocy, ale w końcu jeden z nich się zgodził i tym sposobem odliczałem już godziny i kilometry dzielące mnie od Warszawy ;)
Kierowca z, którym jechałem okazał się przemiłym człowiekiem mającym w zanadrzu wiele ciekawych historyjek związanych z jego pracą. Nasza wspólna podróż zakończyła się na jednej z ulic Piaseczna gdzie wysiadłem ;)
Tam już tradycyjnym sposobem czyli transportem miejskim dotarłem w końcu do Legionowa.
To był bardzo ładny słoneczny piątek- 14 ostatni dzień mojego autostopowego tripu ;)

To tyle jeśli chodzi o całą podróż, wrzucę jeszcze tylko jakieś małe podsumowanie ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#24 PostWysłany: 16 Gru 2013 00:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Gru 2013
Posty: 39
Fajna wycieczka, świetna przygoda i przyjemnie oglądało się zdjęcia z Nowego Sadu, przez który niestety tylko przejechałem. Rynek widziałem i sruuu pojechałem do Rumuni :-)
_________________
http://perney.pl/
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 16 Gru 2013 11:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1263
Loty: 130
Kilometry: 218 369
srebrny
Dzięki ;)

Małe podsumowanie:

Pokonana trasa to około 4 tys kilometrów

Złapane stopy: 30

Transport autobusami: 3 (do Dubrownika, do Sarajewa, do Belgradu)

Najlepsze miejsce: zdecydowanie Dubrownik, aczkolwiek miałem takie 3 "must see" podczas wyjazdu: Dobrownik, Kotor, Mostar(niestety tam jednak nie dotarłem czego żałuję i mam nadzieję, że niedługo tam wrócę)

Najgorsze miejsce: Budva, niestety tam nic mnie nie zaciekawiło jakoś za bardzo

Wydana kasa: około 560 zł przez całe 2 tygodnie (nie wliczam kupna plecaka przed wyjazdem i zapasu konserw turystycznych :D )
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#26 PostWysłany: 16 Gru 2013 13:25 

Rejestracja: 15 Gru 2013
Posty: 32
Świetna przygoda! Z zaciekawieniem przeczytałem właśnie całą historię. Zastanawiam się jednak dlaczego piszesz o "nieszczęsnych Węgrach"?
Góra
 Relacje PM off  
 
#27 PostWysłany: 16 Gru 2013 15:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1263
Loty: 130
Kilometry: 218 369
srebrny
Dlaczego "nieszczęsne" Węgry? hmm bo zarówno w jedną jak i w drugą stronę straciłem tam sporo czasu i ogarnęła mnie niechęć do podróżowania tam autostopem ;) oczywiście rok później praktycznie przypadkowo wylądowałem w Budapeszcie i wracałem stamtąd autostopem-wyjechałem o godzinie 9tej, a po 22giej byłem już w Warszawie więc powrót był idealny ;) Tak czy inaczej w okresie podróżowania na Bałkany straciłem tam sporo nerwów.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#28 PostWysłany: 17 Sty 2014 18:46 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sty 2011
Posty: 7073
Fajnie się czytało, mam nadzieję że przygoda Ci się podobała mimo że początki stopowe nie są łatwe (nim człowiek nauczy się miejsc z których najlepiej łapać stopa, i to w odniesieniu do konkretnego miejsca na drodze jak i ogólniej - dobierania trasy; do których pojazdów wsiadać a którym dziękować, w których miejscach wysiadać, jak podchodzić różne typy osób by cię zabrały itd - dodatkowo już zdobywszy wiedzę trzeba się wykazać sporą asertywnością bo np lokalsi często myślą że wiedzą gdzie najlepiej cię wysadzić, a o stopowaniu nie wiedzą nic i lądujesz w czarnej dziurze;) ) - potem idzie łapać zdecydowanie łatwiej i przyjemniej:)
inna sprawa że samotny facet zawsze ma z stopem trochę ciężej
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#29 PostWysłany: 21 Sty 2014 23:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Wrz 2012
Posty: 1263
Loty: 130
Kilometry: 218 369
srebrny
Dzięki ;)

Tak przygoda bardzo mi się podobała :) mam nadzieję, że znajdę jeszcze czas na podobną ;) co do tego co napisałeś to fakt, w tym temacie wiele trzeba się nauczyć. Ja też sporo korzystałem z podpowiedzi ze stronki http://hitchwiki.org/ i muszę przyznać, że niektóre miejsca się sprawdziły ;) no, ale żeby nie było nie zawsze wychodzi różowo i tak w 2012 roku z planowanego wyjazdu autostopem do Stambułu nic nie wyszło bo moja przygoda zakończyła się w Budapeszcie (bardzo dużo czasu straciłem na przejściu w Chyżne) ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 29 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group