Takiej taniej linii w Europie jeszcze nie było: w cenie biletu tylko fotel, a zyski pójdą na biednych!
To brzmi zbyt pięknie, aby było prawdziwe, ale takie są fakty – w przyszłym roku ruszy tania linia inna od wszystkich Nazywa się FlyPOP i – tak jak wszyscy – planuje zrewolucjonizować loty międzykontynentalne. A na pierwszy ogień chce uruchomić loty do “złotego miasta”.
– Chcemy być Ryanairem dalekich tras – odważnie zapowiada Navdip Singh Judge, założyciel linii lotniczej, która planuje zacząć latać od czerwca 2020 roku.
FlyPOP ma w zamyśle zrewolucjonizować loty z Europy do Azji Południowej, a jej zamierzenia są bardzo ambitne i… oryginalne. Zacznijmy zresztą od nazwy, której skrót można rozszyfrować jako “planet over profit”, czyli planeta ponad zyskiem. Tak, FlyPOP planuje być linią w pełni ekologiczną, czego wyrazem ma być… offset CO2, czyli spłacanie pełnych kosztów emisji szkodliwych substancji, które emitują samoloty.
Linia, której bazą będzie londyńskie lotnisko Stansted, planuje też szeroko zakrojoną działalność charytatywną: w dłuższej perspektywie część zysków planuje oddawać potrzebującym, a od razu po starcie operacji uruchomi projekt, w ramach którego za każdy sprzedany posiłek na pokładzie, przewoźnik będzie fundował jeden obiad osobom bezdomnym.
No właśnie, posiłki na pokładzie będą płatne, podobnie jak wszystkie inne usługi, bo FlyPOP to przewoźnik niskokosztowy, ale… nieco inny od wszystkich.
W cenie biletu... tylko fotel
– Najchętniej wprowadziłbym opłaty dla śpiących pasażerów, bo wtedy nie mogą wydawać pieniędzy na dodatkowe usługi – śmieje się Judge.
I nie jest to przypadek, bo widać, że linia lotnicza czerpie wzory z Ryanaira, który zarabia fortunę na dodatkowych opłatach. Mało tego, jednym z głównych doradców biznesowych przewoźnika jest Charlie Clifton, który budował potęgę Ryanaira w latach 1986-2002.
Ale faktem jest, że linia planuje rewolucyjny model biznesowy, w którym w najtańszej taryfie pasażer będzie mógł polecieć bez żadnego bagażu, co jest pewną nowością, zwłaszcza na trasach międzykontynentalnych. W systemie rezerwacyjnym ma to wyglądać tak, że każdy pasażer będzie miał “w standardzie” jedną sztukę bagażu nadawanego i posiłek, ale najbardziej oszczędni będą mogli odznaczyć te opcje i lecieć za grosze. Jak dotąd jedyną linią lotniczą, która wprowadziła taryfy bez bagażu jest Buta Airways, o której pisaliśmy już na naszych łamach.
Przewoźnik obiecuje też gwarancję ceny: bilety na trasach z Londynu do Indii mają kosztować od 350 do 750 GBP (cena maksymalna) w obie strony, a przewoźnik będzie monitorował rynek, aby cena zawsze oscylowała w okolicach 30 procent taniej niż u konkurencji. Na czym będzie więc zarabiał przewoźnik? Ponownie: na bagażu i innych dodatkowych usługach.
Dokąd poleci?
FlyPOP chce wykorzystać dynamiczny rozwój rynku lotniczego w Indiach oraz dużą hinduską diasporę mieszkającą w Wielkiej Brytanii: dwie pierwsze trasy to połączenia z Londynu do Armitsar i Ahmedabadu. Pierwszy punkt jest niezwykle atrakcyjny z punktu widzenia… turystycznego – “złote miasto” to główny ośrodek Pendżabu, słynący ze Złotej Świątyni – głównego miejsca kultu dla Sikhów. Z kolei Ahmadebad to historyczna stolica i największe miasto stanu Gudżarat. Plany przewoźnika są ambitne: wśród kolejnych destynacji wymienia m.in. Kalkutę, Pune i Goa, ale także Lahore, Karachi i Islamabad w Pakistanie, Sialkot i Sylhet w Bangladeszu, Kolombo na Sri Lance oraz… Kathmandu w Nepalu.
Dlaczego może im się udać?
Latające na dalekich trasach low-costy miały zrewolucjonizować rynek podróży międzykontynentalnych, jednak póki co żadnej linii się to nie udało. Mało tego – w ostatnich latach mieliśmy spektakularne upadki takich linii jak Primera czy WOW Air, w kłopotach znajduje się też Norwegian. Judge twierdzi, że jego linia nie powtórzy błędów innych linii, które nie potrafiły w pełni wprowadzać tanich połączeń: jako przykład wskazuje Norwegiana, który wpadł w kłopoty z powodu zamówień nowych samolotów. FlyPOP uniknie tych problemów, bo… wyleasinguje samoloty używane. Będą to Airbusy A330 w konfiguracji tylko z miejscami w klasie ekonomicznej, ale i tak bardziej wygodnymi niż u konkurencji – przestrzeń między rzędami ma wynosić 31 cali, a dodatkowo w kilku pierwszych rzędach pasażerowie będą mogli wykupić fotele z dodatkowym miejscem na nogi. Kluczem do sukcesu ma być też odpowiedni wybór lotnisk: o ile nie ma problemu z podróżą z Europy do Delhi czy innych większych miast w Indiach, o tyle jest mnóstwo mniejszych (jak na standardy hinduskie, to wciąż ogromne miasta, zamieszkane przez miliony ludzi) ośrodków, które nie mają takich połączeń.
Oczywiście, FlyPOP może nie wypalić. Jednym z powodów może być konkurencja, bo loty z Londynu do Armitsaru uruchomi wkrótce Air India. Ale największy kłopot może być związany z finansowaniem: twórcy przewoźnika przekonują, że na uruchomienie operacji potrzebują 12 mln GBP i są już w końcowej fazie pozyskiwania inwestorów, ale z drugiej strony – prace nad uruchomieniem linii trwają juz grubo ponad 3 lata.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?