Emirates przyciągnie pasażerów tanich linii? Klasę ekonomiczną podzieli na 4 segmenty- bilety będą tańsze
Linia lotnicza z Dubaju znana jest z wysokiej jakości usług. Jednak zmiany zachodzące na rynku lotniczym sprawiły, że Emirates postanowił udoskonalić swoje podejście. Firma chciałaby stworzyć dodatkowe klasy – także te o ograniczonym zakresie obsługi i przywilejów. W zamian ceny biletów będą dużo niższe.
W czasie swojego wystąpienia na Aviation Festival w Londynie, Tim Clark – prezes Emirates i weteran branży lotniczej – zdradził plany przewoźnika na najbliższe lata.
– Faktem jest, że w całej branży pojawia się szereg zupełnie nowych segmentów rynku. Mamy nadzieję, że dzięki zmianom uda nam się pomieścić w naszej ofercie większość z nich – mówił Clark.
Plan zakłada stworzenie trzech lub czterech nowych sekcji – ekonomicznej plus, standardowej oraz budżetowej. W najtańszej wersji pasażerowie prawdopodobnie będą otrzymywać posiłki, ale nie będą mogli bezpłatnie nadać bagażu rejestrowanego czy wybrać miejsca w samolocie. Ta ostatnia usługa już teraz jest płatna, ale tylko w najtańszych, promocyjnych taryfach. Dla tych, którzy chcą zaoszczędzić, ale mają więcej bagażu wymyślono klasę standardową.
– Odkryliśmy, że ludzie lubią nas, lubią naszą markę, ufają nam i chcą z nami latać, ale nie zawsze mogą ze względu na ceny – opowiada Clark. – Niektórych nasz pomysł na pewno zaskoczy, ale linie lotnicze powinny dostosowywać się do preferencji swoich klientów – zapewnił.
Dotąd linia nie konkurowała bezpośrednio z tanimi długodystansowymi przewoźnikami takimi jak Air Asia X, Norwegian Air czy Wow Air. Często bowiem różnice w cenie były kolosalne.
– Mamy 93 Airbusy A380, w których jest jeszcze dużo miejsca na nowe pomysły – na przykład cztery klasy ekonomiczne – zdradził prezes Emirates. – Prędzej czy później takie podziały będą normalne i musimy być na to przygotowani – dodał.
Clark określił ekspansję tańszych linii na lotach długodystansowych jako „wzbierającą burzę” nad przewoźnikami z Bliskiego Wschodu. Ostrzegł też, że konkurowanie z nimi wcale nie będzie tak prostą sprawą, jak mogłoby się wydawać i wiąże się z szeregiem wyzwań, którym linie lotnicze będą musiały sprostać.
– Myślenie, że będąc przewoźnikiem premium, nie możemy równocześnie oferować biletów budżetowych to myślenie jak z okresu jurajskiego – przekonuje prezes.