Drogie paliwo? To pociągi będą 50 proc. tańsze. Plan rządu godny pozazdroszczenia?
Hammamet od 2465 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Hurghada od 2621 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Costa Blanca od 2877 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Łódź)
Pomysł jest prosty. Skoro coraz droższe paliwo podnosi koszty codziennych dojazdów samochodem, państwo chce ułatwić ludziom życie i przynajmniej chwilowo stworzyć wyraźnie tańszą alternatywę. Słowacki rząd zatwierdził więc czasową obniżkę cen biletów kolejowych na wszystkich dotowanych przez państwo trasach.
Od 1 października bilety w drugiej klasie będą kosztowały o 50 proc. mniej. Na początek promocja potrwa 30 dni, a później władze mają ocenić jej efekty i zdecydować, co dalej.
Pół ceny za pociąg. I nie tylko za pojedynczy bilet
Obniżka obejmie bilety jednorazowe, ale również bilety okresowe – tygodniowe i miesięczne. Są jednak wyjątki. Zniżka nie obejmie przejazdów międzynarodowych, miejscówek i rezerwacji, opłat serwisowych, rocznych biletów sieciowych ani biletów zintegrowanych systemów transportowych. Osobno trzeba będzie również zapłacić za usługi dodatkowe, takie jak przewóz roweru, większego bagażu czy psa. Tańsze bilety mają być dostępne normalnymi kanałami sprzedaży – w kasach, aplikacji mobilnej i przez internet.
Ministerstwo transportu szacuje, że w ciągu pierwszych 30 dni wpływy przewoźników zmniejszą się o około 4,3 mln euro, a dodatkowe koszty związane z wprowadzeniem rozwiązania wyniosą około 1 mln euro. Łączny finansowy efekt oszacowano więc na 5,3 mln euro.
Zamiast samochodu – pociąg. Rząd liczy na zmianę nawyków
Słowackie władze nie ukrywają, że promocja ma być odpowiedzią na gwałtowny wzrost cen paliw. Rosnące wydatki na benzynę i olej napędowy coraz mocniej uderzają w osoby, które każdego dnia dojeżdżają samochodem do pracy, szkoły czy większych miast. Kolej ma stać się dla części z nich znacznie bardziej atrakcyjną cenowo alternatywą.
Pozostaje pytanie, czy przecena nie okaże się aż… nadto skuteczna. Dzisiaj trudno wiarygodnie przewidzieć skalę wzrostu liczby pasażerów. Przewoźnicy mają jednak od początku programu monitorować frekwencję i zapełnienie poszczególnych połączeń. Jeżeli zainteresowanie mocno wzrośnie, a pozwolą na to dostępność taboru, pracowników i przepustowość infrastruktury, najbardziej obciążone pociągi mogą zostać wzmocnione.
Na pociągach może się nie skończyć, w grę wchodzą też autobusy
Kolej to zresztą tylko część większego planu. Premier Robert Fico poinformował, że minister transportu ma przygotować również rozwiązanie dla komunikacji autobusowej. Państwo miałoby pokrywać samorządom jedną trzecią wydatków na podmiejskie przewozy autobusowe, jeżeli te zdecydują się obniżyć ceny biletów o 30 proc. W grę wchodzi także wsparcie dla miast wojewódzkich, które pozwoliłoby obniżyć ceny komunikacji miejskiej o połowę.
Równolegle Bratysława próbuje działać bezpośrednio na rynku paliw. Od października maksymalna detaliczna marża na benzynie i oleju napędowym ma zostać ograniczona do 10 eurocentów na litrze. Premier zastrzega jednak, że nie zatrzyma to wzrostu cen, jeżeli nadal drożeć będzie sama ropa.
Słowacki eksperyment będzie więc ciekawym testem: zamiast wyłącznie rekompensować kierowcom droższe tankowanie, państwo próbuje jednocześnie przekonać część z nich, że samochód można przynajmniej czasami zostawić na parkingu.
Myślicie, że takie rozwiązanie sprawdziłoby się też w Polsce?
👉 Promocja potrwa 30 dni i obejmie bilety jednorazowe oraz tygodniowe i miesięczne; nie dotyczy połączeń międzynarodowych, rezerwacji ani usług dodatkowych.
👉 Rząd szacuje koszt programu na 5,3 mln euro w pierwszym miesiącu, w tym 4,3 mln euro utraconych wpływów przewoźników.
👉 Gabinet Roberta Ficy rozważa też 30-procentowe obniżki biletów autobusowych i nawet o połowę tańszą komunikację miejską.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?