Fly4free.pl

Czy to koniec lotniczego chaosu w Europie? Prezesi pełni obaw: “Desperacko szukamy ludzi”

Foto: Marius Dobilas / Shutterstock
– Tego lata nasze operacje odbywały się płynnie, ale stało się tak tylko dlatego, że o zwiększeniu zatrudnienia zaczęliśmy myśleć na początku 2021 roku, w szczycie pandemii i restrykcji, gdy nikomu nie śnił się jeszcze powrót do masowego podróżowania – mówi Ivan Bassato, dyrektor ds. operacyjnych Aeroporti di Roma, zarządzającego rzymskimi portami lotniczymi. Był to jeden z głównych tematów konferencji ACI Customer Experience Global Summit w Krakowie.

O kłopotach na największych lotniskach w Europie tego lata pisaliśmy już bardzo dużo. Brak rąk do pracy, zarówno w portach lotniczych jak i wśród przewoźników sprawił, że tysiące lotów było odwołanych, a wkurzeni pasażerowie czekali w wielogodzinnych kolejkach do odprawy czy kontroli bezpieczeństwa. I choć wydawało się, że wraz z końcem wakacji sytuacja się uspokoi, wcale tak nie jest. Przekonują o tym choćby ostatnie relacje z lotniska Schiphol w Amsterdamie, gdzie ogromne kolejki ponownie sparaliżowały prace lotniska. Sytuacja jest tam tak poważna, że port ponownie postanowił ograniczyć maksymalną liczbę wylatujących pasażerów i zwrócił się do linii o anulowanie części rejsów, a prezes lotniska podal się do dymisji. Abstrahując już od tego, że flagowa linia z Amsterdamu, czyli KLM, wyraźnie zaczyna już tracić cierpliwość z powodu wciąż powtarzających się problemów na Schiphol.

Jak w takim razie będą wyglądały najbliższe miesiące i przyszłoroczne wakacje? Zakładając, że nie czeka nas kolejna fala pandemicznych restrykcji, czy możemy się spodziewać powtórki z rozrywki? W ostatnich dniach byłem na dwóch ważnych branżowych konkurencjach i wyraźnie widać wśród przedstawicieli linii lotniczych 2 obozy: optymistów i sceptyków. Oddajmy najpierw głos tym pierwszym.

-Turbulencje w okresie letnim dotyczyły co prawda dużych portów ale tak naprawdę małej liczby lotnisk i statystycznie objęły mniej niż 5 procent rejsów. Wychodzimy obecnie z poważnego kryzysu, więc informacja o zwiększonym popycie powinna być odbierana pozytywnie, natomiast to, co zawiodło, to z pewnością infrastruktura ludzka i brak rąk do pracy. Ja twierdzę, że nasza branża jest nadal bardzo atrakcyjna. I uważam, że teraz jest czas na rekrutowanie nowych pracowników, szkolenia i sprawdzanie wszelkich procedur bezpieczeństwa. Jeśli w przyszłoroczne wakacje znów pojawią się problemy, to myślę, że będzie to związane tylko ze standardowo znacznie zwiększonym popytem. Nie widzę więc tych kłopotów, jakie element trwały, ale absolutnie przejściowy – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Sebastian Mikosz, wiceprezes IATA.

– Mimo wszystkich wyzwań wierzę, że damy radę. Popyt na latanie powrócił znacznie szybciej i mocniej niż się spodziewaliśmy, a na to nałożyły się braki kadrowe, bo podczas ostatnich 2 lat, gdy podróże lotnicze były mocno ograniczone, branża lotnicza straciła wielu pracowników. Nastąpił odpływ z branży lotniczej, jakiego nie widzieliśmy wcześniej. Dlatego dziś, gdy apetyt na podróże jest tak duży, stoimy przed wieloma wyzwaniami, a lotniska muszą się zaadaptować do nowej rzeczywistości. Musimy zachęcić nie tylko nową generację i młodych ludzi do pracy w lotnictwie, ale też utrzymać tych, którzy obecnie już tam pracują. I nie chodzi tu tylko o „fajne” prace, ale też takie zajęcia jak praca w handlingu, nie tak dobrze płatna, ale niezwykle istotna dla całego ekosystemu. Bo choć nie wszystkie lotniska miały duże problemy w okresie wakacyjnym, to jednak jesteśmy ze sobą połączeni. To jak efekt domina – gdy jeden element jest słabszy, ciągnie za sobą resztę
powiedział podczas konferencji prasowej w Krakowie Luis Felipe de Oliveira, dyrektor generalny ACI World, czyli światowego stowarzyszenia lotnisk, które zorganizowało konferencję w Krakowie.

Foto: Paparacy / Shutterstock

Czy naprawdę jest tak dobrze? „Powrót do normalności okazał się wyzwaniem”

Głównym tematem ACI Customer Experience Global Summit były dyskusje o tym, jak usprawnić i ułatwić podróże pasażerom, jednak nie da się ukryć, że temat wakacyjnego kryzysu był dominujący. I w kuluarach, i podczas paneli dyskusyjnych. I z tych rozmów wcale nie wyłania się bardzo pozytywny obraz.

– Powrót do normalności okazał się dla nas wielkim wyzwaniem. I musimy przyznać, że nie wszystkie lotniska dały radę, jeśli chodzi o obsługę podróżnych, łącznie z moim. Obecnie wychodzimy z trwającego 2,5 roku kryzysu, w który nikt by nam nie uwierzył i pokonaliśmy bardzo długą drogę. Dlatego nie jest to zaskakujące, że potrzebujemy więcej czasu na dostosowanie się do nowych realiów, zwłaszcza jeśli chodzi o duże lotniska hubowe – mówił w Krakowie Jost Lammers, prezes lotniska w Monachium.

– Staliśmy się dobrze wywiązać z naszej pracy w sezonie wakacyjnym. Powstałe problemy to były podstawowe sprawy: obsługa bagażu czy odwoływane loty, a największym wyzwaniem była praca z mniejszą liczbą pracowników niż ta, która była potrzebna. Staramy się doceniać pracowników, którzy z nami zostali – część z nich otrzymała dwucyfrowe podwyżki pensji i widząc, jak ciężko pracowali, myślę, że jak najbardziej na nie zasłużyli. W krytycznym momencie przesuwaliśmy też pracowników biurowych do obsługi klientów na lotnisku i co może być zaskakujące, bardzo im się podobało to doświadczenie – mówi szef monachijskiego portu, według którego obecnie największym wyzwaniem jest odbudowa wizerunku całej branży.

Musimy odbudować naszą reputację seksownej branży, jaką cieszyliśmy się przez lata. Przez ostatnie 2,5 roku straciliśmy wielu pracowników i teraz desperacko szukamy ludzi do pracy
– powiedział Lammers.
A nie będzie to z pewnością łatwe.

„Do tego sezonu zaczęliśmy się przygotowywać półtora roku temu”

O tym, jak trudne zadanie czeka branżę lotniczą, mówił m.in. Ivan Bassato, dyrektor ds. operacyjnych Aeroporti di Roma, która zarządza lotniskami Fiumicino i Ciampino. Zwracał przy tym szczególną uwagę na oczekiwania młodych ludzi, które różnią się od modelu, z jakim wcześniej stykała się branża: dobre wynagrodzenie to nie wszystko, liczą się też takie rzeczy, jak odpowiedni balans między pracą i życiem prywatnym.

– Staramy się przekonywać potencjalnych pracowników, że awiacja to dobra rzecz, że jesteśmy niezbędni w tym świecie. Czy nam się uda? Nie jestem przekonany czy w pełni, choć robimy wszystko, by tak się stało. Dlatego wychodząc z pandemicznego kryzysu, założyliśmy sobie kilka rzeczy. Przede wszystkim staramy się być proaktywni i doceniamy pracowników, którzy z nami zostali. Nie chcę czekać na dzień, kiedy moi najlepsi ludzie przyjdą do mnie do biura i złożą rezygnację. Druga sprawa to szukanie nowych pracowników. W tym przypadku wiemy już, że musimy na ten proces poświęcić bardzo dużo czasu, znacznie więcej niż przed pandemią – opowiadał w Krakowie Bassato.

– Tego lata nasze operacje odbywały się płynnie, ale stało się tak tylko dlatego, że o zwiększeniu zatrudnienia zaczęliśmy myśleć na początku 2021 roku, w szczycie pandemii i restrykcji, gdy nikomu nie śnił się jeszcze powrót do masowego podróżowania. Wielu z zatrudnionych wówczas ludzi nie miało miesiącami wiele do roboty, ale zostali w tym czasie wszechstronnie przeszkolenie – dodał.

– A teraz intensywnie pracujemy nad sezonem letnim 2023, bo nie zamierzamy spoczywać na laurach. To, że w minionym roku poszło nam dobrze, nie oznacza, że tak samo będzie teraz – powiedział.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »