Czy leci z nami pilot? Nie! Automatyczne samoloty coraz bliżej. Ceny biletów spadną, ale…
„Opracowywana obecnie technologia sprawi, że pilot nie będzie już musiał ręcznie kontrolować operacji we wszystkich fazach lotu” – czytamy w raporcie UBS na temat samoprowadzących się samolotów.
Z raportu wynika, że technologia sprawiająca, że samoloty będą prowadziły się same pojawi się ok. 2025 roku. Choć nie oznacza to, że od razu piloci przestaną być potrzebni. W pierwszej kolejności samoloty z autopilotem mają być wykorzystywane w przewożeniu cargo, ok. 2030 roku na rynku mają pojawić się samosterujące helikoptery i prywatne odrzutowce, a kilka lat później, na samym końcu – duże samoloty pasażerskie bez pilotów.
Dodajmy, że choć już teraz komputery bardzo mocno asystują pilotom, to jednak nawet gdy samolot jest w trybie autopilota, to piloci i tak cały czas monitorują systemy nawigacyjne i komunikują się z wieżą kontroli lotów.
Szybkiemu rozwojowi technologii kibicują linie lotnicze, bo w pełni zautomatyzowane samoloty oznaczają, że nie będzie potrzeba aż tylu pilotów. Niedobór wyszkolonej kadry to największa bolączka branży lotniczej, a problem w kolejnych latach będzie tylko większy. Z prognozy Boeinga sprzed kilku tygodni wynika, że do 2036 roku linie lotnicze zakupią 41 tys. nowych samolotów. Niestety, dla przewoźników oznacza to też, że w tym samym czasie będą musiały znaleźć i wytrenować aż 637 tys. nowych pilotów. Brak pilotów widać już teraz w Chinach i na Bliskim Wschodzie, gdzie przewoźnicy kuszą ich ogromnymi zarobkami sięgającymi ponad 30 tys. USD miesięcznie.
Bilety będą tańszy, O’Leary już się cieszy…
Automatyzacja z pewnością wpłynie też na obniżenie cen biletów. Jak czytamy w serwisie CNN, gdyby wszystkie oszczędności z tytułu zniknięcia biletów przerzucić na pasażerów, średnia cena biletu w USA spadłaby z dnia na dzień o 11 proc., czyli ponad 40 USD. W Europie spadek cen byłby niższy – obniżka wyniosłaby 4 proc., ale już w przypadku Ryanaira mogłaby sięgnąć nawet 8 proc.
Michael O’Leary pewnie już czeka niecierpliwie na rozwój technologii. W 2010 r. zapowiedział, że zwróci się do władz o to, by w ramach oszczędności w samolotach Ranair mógł latać tylko jeden pilot. Czemu?
– Drugi pilot potrzebny jest tylko po to, aby upewnić się, że ten pierwszy nie uśnie i przypadkiem nie przesunie głową jakiejś kontrolki – mówił szef Ryanaira w rozmowie z „Financial Times”.
…a pasażerowie się boją
Z drugiej strony na razie nowa technologia budzi zrozumiały strach wśród pasażerów. UBS przebadał 8 tys. pasażerów z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Australii – tylko 17 proc. ankietowanych stwierdziło, że kupiłoby bilet na lot bez pilotów. 54 proc. respondentów stwierdziło, że nigdy nie zdecydowaliby się na taki lot.