Czy do Wielkiej Brytanii znów wjedziemy bez paszportu? Rośnie presja na zmiany: „Sami sobie zaszkodziliśmy”
Brytyjska branża turystyczna podnosi się po pandemii koronawirusa, choć do wyników sprzed kilku lat wciąż jest daleka droga. Z opublikowanych przez Alva danych wynika, że najpopularniejszą atrakcją turystyczną w Wielkiej Brytanii było w ubiegłym roku British Museum, które odwiedziło 5,8 mln turystów. To aż o 42 procent więcej niż w 2022 roku. Jednak w sumie wyniki branży turystycznej nie są dobre – ogólna liczba turystów w najważniejszych brytyjskich atrakcjach turystycznych była o 11 procent niższa niż w 2019 roku. Przedstawiciele branży turystycznej nie mają wątpliwości – winny temu jest Brexit, a szczególnie obowiązujące od końca 2021 roku przepisy, w myśl których obywatele krajów UE nie mogą już wjechać do Wielkiej Brytanii na dowód osobisty, a wymaganym dokumentem jest paszport.
Pafos od 2757 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Dorada od 1926 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Side od 2587 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Efekty tych ustaleń były wiadome już wcześniej – brytyjskie media zgodnie alarmowały, że ponad 200 mln Europejczyków nie posiada paszportów, co oznacza, że potencjalnie będą omijać Wielką Brytanię. Same brytyjskie władze informowały zaś, że nowe wymogi dotyczące paszportów będą oznaczały średnio ok. 890 tysięcy podróżnych z Europy mniej rocznie i straty dla budżetu sięgające ok. 590 mln funtów.
Branża turystyczna krytykuje zmianę przepisów
Jednym z największych krytyków zniesienia możliwości wjazdu do Wielkiej Brytanii na dowód jest Bernard Donoghue, dyrektor stowarzyszenie Alva, zrzeszającego największe brytyjskie atrakcje turystyczne.
– To był nielogiczny krok. Od początku uważaliśmy, że to niszczycielski akt ekonomicznego robienia sobie krzywdy i strzał w stopę – nie przebiera w słowach w rozmowie z brytyjskim „Independent”.
Jeszcze większe straty ponoszą brytyjskie szkoły językowe, które z powodu nowych przepisów wjazdowych straciły mnóstwo potencjalnych uczniów, którzy nie chcą lub nie mogą tu przyjeżdżać. W efekcie największymi beneficjentami Brexitu w tym kontekśce są szkoły językowe na Malcie, w Irlandii oraz Stanach Zjednoczonych, które przechwyciły chętnych do nauki języka.
Czy to oznacza, że możliwe jest przywrócenie starych przepisów? Na pewno nie będzie to łatwe, ale w pierwszej kolejności najbardziej realne wydaje się tworzenie wyjątków od aktualnych reguł. W pierwszej kolejności mają one dotyczyć właśnie szkół językowych. Jak czytamy w „Independent”, w grudniu 2023 roku rząd zezwolił grupom dzieci i młodzieży z Francji na przyjazdy do brytyjskich szkół językowych za okazaniem dowodu osobistego. Czy będą kolejne takie przypadki?
Rzecznik brytyjskiego rządu komentuje, że „rząd rozważa podjęcie negocjacji z innymi krajami w sprawie szerszych dyskusji w sprawach migracyjnych”. Także przedstawiciele brytyjskiej branży turystycznej zapowiadają podjęcie rozmów na ten temat.