Lotnicza etykieta, czyli jak się nie zachowywać w samolocie. Brednie czy poważna sprawa?
Od miesięcy z zaciekawieniem obserwuję narastający trend, który pojawił się w anglojęzycznych mediach traktujących o podróżach. W wielu z nich – zwłaszcza w ostatnim czasie – powstają artykuły na temat czegoś w rodzaju „samolotowego savoir vivre”. Możecie w nich przeczytać, co powinniśmy, czego nie, co czasem wypada, a co absolutnie nie jest dopuszczalne w trakcie lotniczych wojaży.
Postanowiłam przyjrzeć się tym rewelacjom. Zwłaszcza, że niektóre wydają się być nieco… absurdalne lub tak oczywiste, że trudno uwierzyć, by ktoś musiał o nich przypominać.
Bliskie spotkanie z innym pasażerem
Portal The Points Guy tłumaczy na przykład, że gdy pasażer spod okna chce wyjść z rzędu, to ktoś siedzący pośrodku nie powinien podciągać kolan bliżej siebie i liczyć, że „jakoś się przeciśnie”. Wypadałoby bowiem minimalnie się wysilić, wstać i na chwilę po prostu stanąć w przejściu wypuszczając swojego sąsiada.
Dziennikarze zastanawiają się też, czy niepisane zasady pozwalają na zamianę miejsc w samolocie. Takie prośby stały się dosyć często praktyką odkąd linie zaczęły rozdzielać pasażerów z jednej rezerwacji. Ponieważ większość klientów nie dopłaca za miejsce i przyjmuje, co system wskaże, takich rozdzielonych par zawsze jest sporo. Dlatego z dużym prawdopodobieństwem można znaleźć kogoś, kto zamieni się miejscem albo komu będzie to zwyczajnie obojętne.
Linie lotnicze nie zakazują takiego procederu, ale chociażby KLM przypomina, ze w trakcie startu i lądowania pasażerowie powinni zajmować to miejsce, które mają wyszczególnione na bilecie. Przewoźnik zwraca też uwagę, że pozostanie na swoim miejscu ma duże znaczenie przy serwowaniu posiłków specjalnych czy oferowaniu pomocy osobom niepełnosprawnym.

Fot. Sorbis
Sama nigdy nie pytałam o wymianę miejsc, ale gdy ktoś mnie o to prosi, a lecę bez towarzystwa, zawsze się zgadzam. Pod jednym warunkiem, który podkreśla też wspomniany portal. Zamiana musi być sprawiedliwa – miejsce pod oknem za miejsce pod oknem itd. No chyba, że ktoś ma naprawdę przekonujący argument. Według stworzonej samolotowej etykiety absolutnie nie należy naciskać na kogoś, kto nie ma ochoty się wymienić. Nie jest to złośliwość, a jego święte prawo zajmować dokładnie to miejsce, które mu przypisano. Tym bardziej, że mógł za nie zapłacić i wybrać je z konkretnego powodu.
Dziennikarze sugerują jednak, że będąc proszonym, a nie proszącym warto mieć w sobie odrobinę empatii. I spróbować zrozumieć, dlaczego komuś zależy na wymianie. Dziwi mnie jednak, że trzeba to komukolwiek tłumaczyć.
A buty to ściągać?
O ile można zastanawiać się, do kogo należy podłokietnik i czy powinniśmy go odstąpić, wykorzystywać wspólnie czy zastosować jeszcze jakieś inne rozwiązanie, o tyle wiele problemów i dylematów znamy nie tylko z innych środków transportu, ale też po prostu… z życia.
Wydaje się to być nieco zabawne, ale British Airways przeprowadziło badania dotyczące największych problemów i rozważań pasażerów. W wielu kwestiach klienci linii byli zgodni – można budzić śpiącego sąsiada, ale absolutnie nie wolno ściągać skarpetek. Inne dylematy podzieliły ankietowanych z całego świata.
Aż 59 proc. badanych stwierdziło, że nie ma nic złego w zdejmowaniu butów, bo to zwiększa komfort podróży. Opisujący te dane Daily Mail od razu zaznaczył jednak, że warto mieć czyste skarpetki, a najlepiej chwilę wcześniej zmienić je na nowe w toalecie.
Blisko 83 proc. osób stwierdziło też, że rozmowa z obcym współpasażerem powinna skończyć się na uprzejmym przywitaniu. Podobne stanowisko przedstawia ekspert brytyjskiej gazety.
– Pasażerowie powinni w miarę możliwości ograniczyć rozmowę z obcymi, chyba że wyraźnie tego chcą. Należy się jednak przywitać, zignorowanie ich jest niegrzeczne. – tłumaczy. – A w trakcie nocnych lotów nie wypada zbyt długo i głośno rozmawiać nawet z tymi osobami, z którymi podróżujemy – dodaje.
Budzenie pasażera obok, żeby móc przejść akceptuje ok. 80 proc. badanych, ale blisko połowa (40 proc.) szacuje, że można to zrobić maksymalnie raz w ciągu lotu. Co ciekawe 30 proc. przyznało, ze zdarzało im się przechodzić nad śpiącym sąsiadem.
To tylko początek
Przeglądając inne poradniki natknęłam się też na kolejny stos porad. Nie wystawiaj nóg na szybę ani na siedzenie przed sobą. Nie nadużywaj przestrzeni w szafce na bagaż, bo inni też chcą tam coś włożyć. Uważaj też na bagaż innych osób – tak, by niczego nie zniszczyć, pomiąć czy porysować. Nie podglądaj co chwilę, jaki film ogląda sąsiad ani nie oglądaj produkcji z mocnymi erotycznymi scenami, gdy obok siedzą cudze dzieci.

Fot. Blend Images
Nie kop w siedzenie przed sobą, ani nie rozkładaj swojego ograniczając cudzą przestrzeń do minimum. Nie zaczynaj głośnej rozmowy tuż po wylądowaniu, bo nie wszyscy muszą wiedzieć, że „właśnie doleciałem!!!!!!”.
Autorzy wszelkiej maści zasad przypominają też o tym, żeby nie jeść intensywnie pachnącego jedzenia. Jeśli zabierasz coś z domu, pomyśl czy nie będzie to przeszkadzać innym. Nie kaszl na innych ludzi, poproś sąsiada, żeby obudził cię, jeśli będziesz chrapał, wyłącz dźwięki jeśli używasz jakichś elektronicznych urządzeń albo włóż słuchawki. Sporo tego wszystkiego.
Gdzie się podziało wychowanie?
Większość wspomnianych zasad czy wskazówek działa umownie od wielu lat. Mam wrażenie, że przede wszystkim kluczowa jest tu znajomość jakichkolwiek zasad wychowania. Wtedy osobny protokół zachowania do samolotu nie jest potrzebny.
Myślenie o innych pasażerach, jakaś podstawowa świadomość, o tym, co może przeszkadzać drugiemu człowiekowi i pamięć, że chociaż pewnie byśmy chcieli, to nie jesteśmy w trakcie lotu sami wystarczy. Nie trzeba wtedy ustalać żadnych reguł. Bo te właściwe od dziecka wpajali nam mama z tatą.
Jednak ocenę tego, co jest chamstwem i przekroczeniem zasad wspólnej koegzystencji w samolocie pozostawiamy wam. Gdzie jest granica własnej wolności? I czego nie znosicie w zachowaniu innych pasażerów? Co w końcu z tymi butami? Chętnie przeczytamy o tym w komentarzach.