Pojedziesz na modny festiwal muzyczny do… Czarnobyla? Szykuje się super impreza, ale czy to dobre miejsce?
Zabawa w geocaching, pokazy ognia, warsztaty survivalowe. A jako główna atrakcja, festiwal muzyczny. Wszystko gra, szykuje się świetna zabawa. Aby na pewno?
Pierwsze skojarzenie na słowo: Czarnobyl? Oczywiste. Miejsce największej katastrofy w historii energetyki jądrowej. Ponury pomnik tego, jak nieprzewidywalne jest połączenie natury, nauki i działalności ludzkiej.
Całkiem niedawno wybrałem się (z grupą naszych czytelników) do Czarnobyla w przeddzień 32 rocznicy katastrofy – reportaż z tego wyjazdu mogliście (i dalej możecie) przeczytać na naszych łamach.
Nie spodziewałem się, że mając w pamięci to miejsce, po niecałych dwóch miesiącach będę znów Was o Czarnobylu informować. Tym razem w diametralnie innym kontekście.
Festiwal w Czarnobylu
Już niedługo, w ostatni weekend wakacji, na terenie Ukrainy odbędzie się niezwykły festiwal. Co w planie? Połączenie koncertów zespołów muzycznych (elektronicznych, rockowych i metalowych), aktywności sportowej, pokazów ognia. Nie zabraknie wycieczek tematycznych, sztuki ulicznej, warsztatów z survivalu, sportów ekstremalnych, geocachingu.
Sama nazwa owego wydarzenia zdradza głównego „bohatera” – CHERNOBYLING 2018 odbędzie się w dniach 31.08-02.09 2018 r. w Kijowie oraz na terenie Czarnobylskiej Zony.
Organizatorzy twierdzą, że będzie to unikalne wydarzenie. Próba przywrócenia pamięci o tym, co się stało… a zarazem wlanie nowej energii i nowego życia w to miejsce. To nie tylko zabawa, występy DJ-ów, street art – ale również edukowanie wszystkich uczestników festiwalu w zakresie „dziedzictwa” Czarnobyla.
Coś dla miłośników przygody, coś dla zwolenników niesienia pomocy
W programie festiwalu CHERNOBYLING są również specjalne wycieczki do Zony – przewodnikami będą osoby, które przeżyły katastrofę oraz uczestniczyły w likwidacji jej skutków. Program jest podzielony na atrakcje w Kijowie oraz w okolicach elektrowni jądrowej w Czarnobylu.
Nad wszystkim unosi się duch pomocy „babuszkom” i samosiołom – osobom, które odmówiły ewakuacji w 1986 roku… lub wróciły tam po latach, osiedlając się i żyjąc niedaleko miejsca katastrofy.
Wiele osób jest w podeszłym wieku, wymaga opieki. Dlatego wpływy z całej imprezy mają trafić do tych, którzy tej pomocy potrzebują – dodatkowo zapowiedziany jest specjalny konwój charytatywny, który ma udać się do miejscowości Sławutycz (z zakupionymi przedmiotami pierwszej potrzeby) 3 września 2018 r.
Etyka?
Spoglądając na ramówkę całego festiwalu (możecie się z nią zapoznać na oficjalnej stronie wydarzenia) zastanawiam się nad całą ideą.
Z jednej strony: walor edukacyjny, plany pomocy, dobra rozrywka. Z drugiej jednak – nie słychać, aby ktoś planował tego typu imprezę w innych miejscach, które zostały dotknięte katastrofą jądrową… na przykład w japońskiej Fukushimie.
I sam fakt, że w czarnobylskiej elektrowni decydujący był czynnik ludzki i przegrzanie reaktora, a wypadek jądrowy w Fukushimie spowodowało tsunami (w wyniku trzęsienie ziemi u wybrzeży wyspy Honsiu), nie ma tu nic do rzeczy. To miejsca, które raczej „średnio” kojarzą się z zabawą, prawda?
Czy pojechałbym na ten festiwal do Kijowa i w rejon Czarnobyla? Mam mieszane uczucia. Gna mnie tam ciekawość – a zarazem mam obiekcje natury, rzekłbym, etycznej. Czy bawiąc się pod kijowską sceną, można jednocześnie być skłonnym do refleksji na temat katastrofy?
A Wy? Mając taką możliwość, wybralibyście się na festiwal CHERNOBYLING?