Co można zobaczyć z wierzchołka Mount Everestu… oraz inne niesamowite widoki
Najwyższa góra świata. Przedmiot pożądania wielu wspinaczy, ale i „ofiara” komercyjnych wypraw, które corocznie próbują umieścić na szczycie jak największą liczbę swoich uczestników. Wznosząca się na wysokość 8848 m n.p.m. (amerykańskie pomiary wskazują 8850 m n.p.m.) góra budzi respekt. Polacy zapisali na niej piękną kartę: 17 lutego 1980 Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki dokonali pierwszego zimowego wejścia na szczyt. A do dnia dzisiejszego lista polskich zdobywców Everestu (inne nazwy szczytu to m.in. Czomolungma i Sagarmatha) liczy 43 osoby.
Pomijając wszelkie inne aspekty… skoro to najwyższy punkt naszej planety, to widoki z niego muszą być obłędne. A promień widoczności sięga zapewne setek kilometrów. Ale czy na pewno?
Ruszamy w góry?
Patrząc na filmik, nie wiem dlaczego... ale przypomniała mi się pewna historia sprzed kilku miesięcy. Także związana z chęcią wdrapania się jak najwyżej – ale proszę was, NIE POWTARZAJCIE tego.
O czym myślę? O pewnym niemieckim turyście, który postanowił zrobić sobie selfie i kilka zdjęć przed piramidami w Gizie. Ale w dobie internetu, Instagrama, Snapchata i innych mediów – zwyczajne selfie byłoby nudne. Co zrobił osiemnastolatek? Wdrapał się... na szczyt jednej z piramid! Zrobił kilka zdjęć, zyskał wątpliwą sławę – a na dole czekała już na niego egipska policja.
Poniżej jedno z tych zdjęć... ale pozwólcie, że nie skomentuję zachowania tego „turysty”.
Fot. Andrej Ciesielski / dailymail.co.uk / Caters News Agency
