Ukochana przez Polaków Bułgaria chce za rok przyjąć euro! Czy i o ile zdrożeje Twój urlop?
Bułgaria już od kilku lat stara się o to, by przyjąć wspólną europejską walutę i być kolejnym krajem po Chorwacji, który wstąpi do strefy euro. Póki co jej starania były odroczone z uwagi na zbyt wysoką inflację i kryzys polityczny w tym kraju. Jednak ostatnie miesiące, gdy Bułgaria była w stanie trzymać inflację w ryzach poniżej 3,5 procent sprawiły, że tamtejszy rząd spodziewa się pozytywnych wieści w sprawie przyjęcia euro już na początku czerwca. Wtedy Komisja Europejska ma ukończyć ocenę konwergencji tego kraju, czyli sprawdzić, czy Bułgaria spełnia warunki, aby przyjąć euro.
Costa Brava od 2692 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Rodos od 2472 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa del Sol od 2486 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Jak czytamy w „FT”, przyjęcie wspólnej waluty jest możliwe nawet od przyszłego roku, choć nie da się ukryć, że już teraz temat ten budzi duże emocje, a przeciwny usunięciu bułgarskiego lewa jest m.in. prezydent tego kraju oraz część partii politycznych. Sam prezydent chce zorganizować referendum w sprawie przyjęcia euro, jednak jak czytamy w „Politico”, prawdopodobnie do tego nie dojdzie.
Jak to wpłynie na ceny wakacji?
Informacje o wprowadzeniu euro w Bułgarii są ważne z punktu widzenia polskich turystów, bo Morze Czarne jest od wielu lat popularnym kierunkiem wśród naszych podróżnych. Tylko w ubiegłym roku na wakacje do Bułgarii wyjechało aż 477 tysięcy turystów z naszego kraju, których przyciągają przede wszystkim niskie ceny. Z danych serwisu Traveldata wynika, że średnia cena tygodniowego all inclusive z wylotem z Warszawy do Bułgarii na początku sierpnia to 3846 zł, podczas gdy w analogicznym terminie wyjazd do Turcji to wydatek droższy o ponad 1200 zł, a w przypadku Grecji – jeszcze o kilkaset złotych więcej.
Czy wprowadzenie euro wpłynie na wzrost cen? Na pewno warto tu spojrzeć na przypadek Chorwacji, czyli kolejnego turystycznego hitu wśród Polaków, która wprowadziła euro 1 stycznia 2023 roku. Bałkański kraj od lat boryka się z kwestią rosnących cen usług turystycznych, takich jak choćby noclegi, co miało miejsce już przed wprowadzeniem euro i było związane z wysoką inflacją. Samo wprowadzenie euro nie wpłynęło jednak mocno na wzrost cen, mało tego – inflacja nieco spadła w 2023 roku, choć wciąż utrzymywała się na relatywnie wysokim poziomie.
Co nie oznacza, że nie jest to kłopot dla przedstawicieli chorwackiej turystyki, a nawet dla tamtejszego rządu, który obawia się, że z powodu rosnących cen Chorwacja straci swoją przewagę nad innymi krajami z południa Europy.
– Konkurencyjność cenowa jest kluczowa w utrzymaniu pozytywnego trendu branży turystycznej – mówił kilka miesięcy temu premier Chorwacji Andrej Plenkovic. A prezes banku centralnego Boris Vujcic grzmiał, że Chorwacja staje się droższa niż Grecja i Hiszpania.
To zaś zaczęło wpływać na decyzje turystów z niektórych krajów. Choćby Czechów, którzy tak jak Polacy, przez lata uwielbiali Chorwację. To się jednak zmieniło w ubiegłym roku, gdy po raz pierwszy od lat Chorwacja przestała być najpopularniejszym wakacyjnym krajem dla Czechów, tracąc palmę pierwszeństwa na rzecz Włoch.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?