Fly4free.pl

British Airways straszy, że wyniesie się z Heathrow, bo lotnisko jest stanowczo za drogie!

Foto: Markus Mainka / Shutterstock
– Podwyżki opłat pasażerskich na Heathrow sprawiają, że niegdyś największe lotnisko w Europie przestanie być konkurencyjne cenowo dla pasażerów – ostrzega prezes British Airways i grozi przeniesieniem wielu tras do innych portów lotniczych. Lotnisko odpiera zarzuty, porównując się do dobrze zaopatrzonego supermarketu. – Jedni lubią kupować w Aldi, inni w Waitrose, gdzie oferowana jakość do ceny jest wyższa – mówi rzecznik lotniska.

Od nowego roku lotnisko Heathrow planuje bardzo duże podwyżki opłat pasażerskich: pierwotnie opłata wynosząca 19,8 GBP od pasażera miała wzrosnąć aż do 43 GBP, ale po protestach linii i interwencji urzędu lotniczego ustalono, że ceny wzrosną do 30 GBP od pasażera z docelowym rozróżnieniem cennika w zależności od wielkości samolotu i dystansu, na jakiej lata dany przewoźnik. Podwyżki wciąż są jednak drastyczne, więc protesty przewoźników nie słabną. A najgłośniej krzyczy główny „lokator” londyńskiego lotniska, czyli British Airways, którego prezes poważnie rozważa mocne ograniczenie obecności linii na. lotnisku.

– Jeśli te podwyżki opłat wejdą w życie, to wiem że nie tylko IAG poważnie rozważy dalsze korzystanie z Heathrow – mówił w poniedziałek Luis Gallego, prezes British Airways.

IAG to jedna z największych grup lotniczych na świecie, w skład której oprócz brytyjskiej linii wchodzi też m.in. Iberia i Aer Lingus.

Jak tłumaczy Gallego, British Airways ma bardzo poważny problem z wysokością opłat na Heathrow, bo z ich powodu przewoźnik całkowicie traci swoją konkurencyjność w stosunku do innych linii.

– Ponad 40 procent pasażerów korzystających z Heathrow to pasażerowie transferowi, którzy po prostu przesiadają się tu w drodze do innych destynacji i mogą bardzo prosto wybrać inne, bardziej konkurencyjne huby w Europie – powiedział prezes British Airways.

Wspiera go m.in. Willie Walsh, były prezes BA, obecnie stojący na czele IATA, który podwyżki na Heathrow nazywa „strzałem w stopę”.

– Dzięki temu pasażerowie odwrócą się od Heathrow, a lotnisko straci swoją pozycję – mówi Walsh.

Ale lotnisko Heathrow odpiera zarzuty i… atakuje brytyjską linię.

– Pasażerowie wiedzą, o co chodzi. Podwyżka opłat o 10-15 GBP nie usprawiedliwia podwyżek cen biletów do USA na poziomie 2000 GBP w okresie Bożego Narodzenia, co robią niektóre linie. Pasażerowie na Heathrow chcą dobrej, jakościowej usługi. A tak jak Aldi oferuje dobre jedzenie, to wielu Brytyjczyków woli robić zakupy w sieci Waitrose, doceniając wysoką jakość za pieniądze, które muszą płacić za zakupy – komentuje rzecznik Heathrow.

I dodaje, że w przeciwieństwie do British Airways, lotnisko nie otrzymało pomocy publicznej od rządu. Mało tego – szacunkowe straty spółki zarządzającej portem w czasie COVID-19 wyniosły 3,4 mld GBP.

Z obu stron padły więc strzały, choć… nie wydaje się możliwe, aby groźba British Airways mogła się zmaterializować. Przede wszystkim dlatego, że mimo podwyższenia opłat Heathrow to wciąż uznana marka, a lotniskowe sloty (czyli miejsce na przylot i wylot z tego lotniska) to wciąż bardzo cenne aktywa, za które trzeba zapłacić grube pieniądze. Mamy tu więc do czynienia z negocjacjami na łamach mediów, które pewnie nie przyniosą rezultatu. British Airways być może zdecyduje się na sprzedaż niektórych slotów na Heathrow, ale trudno sobie wyobrazić, by linia miała opuścić to lotnisko i zacząć latać… na przykład ze Stansted czy Gatwick.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »