Kolejna linia wystawia Boeingowi rachunek za straty z powodu afery Alaska Airlines. Kwota? 200 mln dolarów!
W cytowanym przez „BBC” komunikacie amerykańskie linie określiły swoje ogólne wyniki finansowe w pierwszym kwartale jako „dobre”, choć do końca marca strata netto wyniosły aż 124 mln dolarów. Przewoźnik jasno zaznaczył, że gdyby nie styczniowy incydent na pokładzie należącego do linii Alaska Airlines Boeinga, to „odnotowałby kwartalny zysk”. Jak łatwo więc wyliczyć, wyniósłby on około 76 mln dolarów.
Costa del Sol od 1810 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Marsa Alam od 2540 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Hurghada od 1901 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
A reperkusje były dość poważne. Wskutek wyrwania części kadłuba Boeinga 737 MAX 9 podczas lotu, czego powodem była niesprawna zatyczka do drzwi, Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa nakazała uziemić dziesiątki maszyn. W efekcie producent musiał też znacząco ograniczyć zdolność do terminowego dostarczania samolotów, a to z kolei przełożyło się na potężne straty dla wielu linii.
Będące w tym przypadku w roli poszkodowanych linii United Airlines musiały anulować tysiące połączeń, zmienić rozkłady lotów i wstrzymać planowane rekrutacje nowych pracowników. Łącznie przewoźnik nie mógł korzystać z aż 79 swoich samolotów, co stanowiło 46 proc. całkowitej liczby uziemionych maszyn (171). To z kolei doprowadził do strat, o których przewoźnik poinformował w swoim raporcie kwartalnym.
Incydent z początku stycznia sprawił, że Boeing zanotował najgorszy kwartał od kilku lat, jeśli chodzi o liczbę dostarczonych samolotów. Do końca marca producent zrealizował zaledwie 83 zamówienia, podczas gdy w tym samym okresie ubiegłego roku dostarczył 130 maszyn. Jego największy konkurent, Airbus w pierwszym kwartale tego roku przekazał klientom 142 samoloty.
Poważne konsekwencje nie ominęły również Alaski Airlines, czyli przewoźnika, które maszyna wywołała falę kolejnych nieszczęść rynkowych. W ramach pierwszej transzy Boeing wypłacił mu rekompensatę w wysokości 160 mln dolarów. Kwota ta ma tylko częściowo pokryć poniesione straty, dlatego przewoźnik będzie się domagał jeszcze większego odszkodowania.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?