Bangkok pod wodą, całe miasto strefą katastrofy. Czy turyści muszą się martwić?
Kreta Zachodnia od 2987 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Riwiera Albańska od 2472 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Słoneczny Brzeg od 1867 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Radom)
Prawie 300 mm deszczu. To sporo nawet jak na porę deszczową
Największe problemy zaczęły się po południu 24 września. Deszcz padał praktycznie bez przerwy przez kolejne dwie doby, a skala opadów okazała się wyjątkowo duża. Gubernator Bangkoku Chadchart Sittipunt poinformował, że w ciągu niespełna 48 godzin na miasto spadło blisko 300 mm deszczu. W praktyce oznacza to około 30 mln metrów sześciennych wody, z którą musi poradzić sobie miejski system odwadniający. Problem potęguje woda napływająca z sąsiednich prowincji, a część kanałów osiągnęła poziomy krytyczne.
Jeszcze 25 września status obszaru katastrofy dotyczył jedynie trzech dzielnic: Nong Chok, Suan Luang oraz Khan Na Yao. Dzień później decyzję rozszerzono na wszystkie 50 dzielnic Bangkoku. Taki krok – choć brzmi dość drastycznie – ma przede wszystkim znaczenie administracyjne — pozwala służbom szybciej uruchamiać pomoc, sprzęt i środki potrzebne do walki ze skutkami powodzi.
Miasto pracuje obecnie na pełnych obrotach. Uruchomiono system pomp, przygotowywane i rozwożone są worki z piaskiem. Priorytetem władz pozostaje pomoc osobom, które nie są w stanie samodzielnie opuścić zalanych terenów.
Urlop w Bangkoku? Największym problemem może być dojazd z i na lotnisko
Z perspektywy polskiego turysty ważniejsze od samego formalnego ogłoszenia „strefy katastrofy” są problemy komunikacyjne. Na części ulic poziom wody jest na tyle wysoki, że przejazd zwykłym samochodem bywa utrudniony. Władze wskazały 21 problematycznych tras, a siedem lokalizacji uznano za nieprzejezdne dla małych samochodów.
Tajlandzki urząd lotnictwa cywilnego CAAT zalecił pasażerom korzystającym z dwóch głównych lotnisk obsługujących Bangkok – Suvarnabhumi i Don Mueang – aby zarezerwowali znacznie więcej czasu na dotarcie do terminali. Powodzie utrudniają ruch drogowy, a sama pogoda może prowadzić do opóźnień i zmian w rozkładach lotów. Pasażerom zaleca się sprawdzanie statusu rejsu bezpośrednio u przewoźnika i, tam gdzie jest to możliwe, korzystanie z transportu szynowego zamiast samochodu.
Najbliższe godziny będą kluczowe, więc nie ma sensu odwoływać wyjazdu
Sytuacja najprawdopodobniej unormuje się w ciągu kilku dni, choć oczywiście wiele zależy od pogody. Warto jednak pamiętać, że deszcz dla Bangkoku – szczególnie o tej porze roku – nie jest niczym nadzwyczajnym, a miasto jest przygotowane na takie sytuacje. Tylko ekstremalne opady mogą tymczasowo utrudniać funkcjonowanie transportu.
W ostatnich godzinach władze informowały o stabilizowaniu się poziomu wody w części głównych kanałów. Jednocześnie tajlandzki departament meteorologiczny ostrzegł przed intensywnymi i miejscami bardzo intensywnymi opadami jeszcze 26 i 27 września. Zagrożenie dotyczy nie tylko Bangkoku, ale również innych części kraju.
Dlatego turyści, którzy mają Bangkok w planie podróży w najbliższych dniach, powinni śledzić komunikaty linii lotniczych i lokalnych władz oraz nie zakładać, że trasa przejezdna rano będzie wyglądała tak samo kilka godzin później. Nie ma jednak żadnych podstaw, by traktować sytuację jako paraliż całej turystyki w Tajlandii.
👉 Powodzie zalewają ulice i przeciążają kanały, a siedem miejsc jest nieprzejezdnych dla małych samochodów; utrudnienia dotyczą zwłaszcza dojazdu na lotniska Suvarnabhumi i Don Mueang.
👉 Tajlandzki urząd lotnictwa cywilnego CAAT zaleca pasażerom większy zapas czasu, sprawdzanie statusu lotów u przewoźników i wybór kolei zamiast samochodu, jeśli to możliwe.
👉 Nie ma potrzeby odwoływać wyjazdów do Tajlandii, ale 26 i 27 września 2026 roku prognozowane są kolejne intensywne opady; sytuacja może stabilizować się w ciągu kilku dni.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?