Awarie, przestarzałe systemy i cyberataki. Czy czeka nas rok usterek w lotnictwie?
Takich problemów, jak w zeszłą środę, branża lotnicza w Stanach nie miała jeszcze nigdy. Awaria systemu NOTAM, który służy do przekazywania ważnych informacji pilotom, sprawiła, że na jakiś czas rozkłady przewoźników stanęły na głowie. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie FAA, czyli amerykańska agencja transportu lotniczego nakazała liniom lotniczym wstrzymanie wylotów lotów krajowych. Nie trwało ono długo, ale i tak wystarczyło – linie lotnicze szacują, że z powodu poniedziałkowej awarii poważnie opóźnionych było 10 tysięcy lotów, a kolejne 1300 odwołanych.
Zakynthos od 2405 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Algarve od 1985 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Pafos od 2774 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Ostatecznie ekspresowe śledztwo FAA wykazało, że za usterkę odpowiadał błąd ludzki, a konkretnie nie zastosowanie się do procedur podczas ładowania bazy plików, ale i tak na tapet wróciła od dawna prowadzona dyskusja. Temat? Obawy o bezpieczeństwo i punktualność przewoźników związku z przestarzałym systemami informatycznymi. A także groźbą cyberataków, która może prowadzić do dalszych problemów. Tym bardziej, że żyjemy w świecie rosnącej digitalizacji podróży, która oczywiście ułatwia nam życie, ale z drugiej strony, jest tylko okazją dla hakerów, by włamywać się do systemów i np. wykradać nasze dane.
Problemy także w Europie
Kłopoty z przestarzałymi systemami informatycznymi mają też przewoźnicy w Europie. W minionym roku najgłośniej było o linii British Airlines, która w ciągu zaledwie 4 tygodni zanotowała 3 poważne awarie systemu, które sprawiły, że tysiące pasażerów nie miało jak wylecieć ze swoich lotnisk. Poważna awaria systemu kontroli lotów sprawiła z kolei, że latem przez 90 minut wszystkie samoloty na lotnisku Gatwick pozostawały uziemione.
„Telegraph” przypomina jednocześnie niedawny komunikat Eurocontrol, która alarmuje, że 2023 będzie najbardziej pełnym wyzwań rokiem od dekady. Wskazuje tu m.in. na wojnę w Ukrainie, zwiększone oferowanie linii w celu zwiększenia popytu i potencjalne strajki, ale też ryzyko kolejnych awarii systemu IT.
Już ten rok był dużym wyzwaniem: według Eurocontrol liczba opóźnień lotów spowodowanych przez inne przyczyny niż pogoda, usterki maszyn czy braki kadrowe, zwiększyła się w ciągu roku z 6 do 22 procent wszystkich tego typu przypadków. A głównym powodem miały być problemy z systemami IT w centrach Eurocontrol w Lizbonie, Pradze i francuskim Reims.
Jednocześnie zwiększyła się też liczba cyberataków na branżę lotniczą: w 2020 roku było ich o 530 procent więcej w stosunku do 2019 roku. Oczywiście nie sposób nie łączyć tego zagrożenia ze zwiększoną działalnością rosyjskich hakerów. Tak było choćby w 2015 roku, gdy atak grupy hakerskiej Fancy Bear sparaliżował na kilka dni dużą część systemu kontroli lotów Szwecji.
Oczywiście nie jest tak, że branża lotnicza nie robi nic, by poprawić tę sytuację. ICAO, czyli działająca w ramach ONZ Organizacja Międzynarodowa Lotnictwa Cywilnego apeluje o zwiększenie finansowania gwarantującego lepszą ochronę sektora lotniczego. Ale nie da się ukryć, że są to ogromne kwoty. Szczególnie dla borykających się jeszcze m.in. z efektami pandemii koronawirusa – konkluduje „Telegraph”.