REKLAMA

W samolocie – marzenie, w autobusie – standard. Kiedy daliśmy się tak zrobić w konia?

wizz air ryanair
Foto: Aneta Zając / Fly4free.pl

Możliwość wyboru miejsca zupełnie za darmo, szansa na kupienie biletu w sensownej cenie tuż przed podróżą, miejsce na nogi a nawet prąd i internet – te wszystkie rzeczy nie istnieją w tanich liniach. One kosztują, a my chcemy płacić jak najmniej. Ale czy na pewno tylko o to chodzi? Jak to się stało, że to, co w autobusie jest już właściwie standardem, dla pasażerów linii lotniczych pozostaje mglistym marzeniem?

Rozłożyłam nieco swoje siedzenie i w najlepsze oglądam miniserial „The Spy” na Netflixie. Jeszcze nie wiem, czy dobry, ale już podoba mi się to, co otacza mnie w świecie rzeczywistym. Załoga, która przywitała mnie na wejściu – wbrew ostrzeżeniom znalezionym wcześniej w internecie – była sympatyczna, kulturalna i uśmiechnięta. Nie mam, ale mogłabym mieć ze sobą nawet 20 kg bagażu – bez żadnych dopłat, a przede wszystkim nie upewniam się co 5 minut, czy aby na pewno zabrałam naładowanego powerbanka, bo od początku podróży jestem wpięta do prądu. To znaczy mój telefon, ale to w sumie w dzisiejszych czasach równie ważne jak działająca część ciała.

Dobra, Singapore Airlines się jeszcze nie chowa, bo nikt nie dał mokrych ręczniczków ani pakietu skarpetki plus zatyczki do uszu i opaska na oczy, rozrywkę pokładową zapewniam sobie samodzielnie, ale już jest wygodnie, miło i sympatycznie. Mam sporo miejsca na nogi i swój plecak – Ryanair pewnie upchnąłby tu drugie tyle rzędów. A co jeszcze fajniejsze – zdecydowałam się na podróż wczoraj i udało mi się za nią zapłacić bez zaciągania kredytu hipotecznego, poszukiwań, a nawet rozbijania świnki skarbonki.

Zastanawiacie się, w jakim samolocie jestem? W żadnym. Od dłuższej chwili tłukę się autobusem z Krakowa do Zakopanego i rozmyślam – nie tylko o sensie życia, ale i o tym, gdzie jako pasażerowie samolotów popełniliśmy błąd i jakim cudem daliśmy się wmanewrować w taki cyrk, jaki fundują nam tanie linie.

Foto: Maxx-Studio / Shutterstock

Bunt, czyli czemu marzymy o tym, co w autobusie jest normą?

Niewątpliwie większość z nas – redaktorów, czytelników i forumowiczów – lata tanimi liniami, a te jakoś niepostrzeżenie, gdzieś pomiędzy jednym wypadem do Bergamo a weekendem w Oslo, w kategorii „rozpieszczanie pasażera” trafiły daleko za szary koniec. I nawet nie zdążyliśmy się w tym połapać. A co gorsza – kompletnie przestało nam to przeszkadzać.

Tak, niskokosztowi przewoźnicy, zawsze mieli być tani i oferować mniej niż pierwszoligowe linie. Stopniowo pozwalaliśmy jednak, by oferowały coraz mniej. Mniejszy bagaż, mniej miejsca na nogi, mniejsza szansa na siedzenie koło siebie z drugą osobą. Za to więcej zdrapek, większe opłaty, więcej dokładnych kontroli wymiarów. W tym samym czasie rynek przewozów autobusowych rozwijał się w najlepsze. I nagle, gdy życie zmusi cię do podróży autobusem po Polsce odkrywasz, że… dałeś się zrobić w konia z tymi tanimi liniami.

Gniazdka i wi-fi – kiedyś nie do pomyślenia, dziś absolutny standard. Niemal każda szanująca się firma przewozowa oferuje przynajmniej jedną z tych dwóch rzeczy. Bez problemu możesz więc w drodze popracować, rozerwać się, pogadać ze znajomymi, wysłać promotorowi pracę magisterską, klientowi projekt, a przyjacielowi filmik ze śmiesznymi kotkami. Czy nie byłoby miło, gdybyśmy to samo mogli robić w przestworzach? Tylko pomyślcie, jak szybko zleciałby każdy lot.

Bagaż rejestrowany – przykładowo we Flixbusie przysługują wam dwa bagaże. Jeden podręczny i jeden podróżny, który jest odpowiednikiem bagażu rejestrowanego w samolocie – podróż spędza bowiem w luku. Ten pierwszy może mieć 7 kg (choć nikt tego nie sprawdza) i 42 x 30 x 18 cm. Ten drugi 80 x 50 x 30 cm i 20 kg. Ba, w regulaminie zaznaczono nawet, że wymiary mogą się nieznacznie różnić, czyli żadnego stresu pt. „wejdzie do sizera czy trzeba będzie upychać kolanem i uśmiechać się do obsługi naziemnej z oczami pełnymi błagania?”. Jedziesz w podróż, więc zabierasz bagaż. Dla firm autobusowych to logiczne.

Darmowy wybór miejsca – pamiętacie jeszcze jak to jest siedzieć koło swojego towarzysza lub towarzyszki podróży bez dodatkowych opłat? Pewnie tak – pod warunkiem, że lecieliście ostatnio tradycyjnymi liniami lub… podróżowaliście autobusem. Dziś niemal każda firma, która ma internetowy system rezerwacji pozwala wybrać sobie miejsca, na których chcecie siedzieć. Kto lubi popatrzeć przez przednią szybę może wiec siedzieć z przodu, a kto tęskni za szkolnymi czasami ten może zaklepać tyły – tym razem bez krzyczenia na cały dworzec, że „MY SIEDZIMY Z TYŁU!!!!!”.  Nie lubicie jeździć na kole? Żaden problem. Chcecie siedzieć przy oknie? Proszę bardzo.

Zmiany w bilecie – na pewno to znacie. Kupiliście bilet dawno temu, ale w między czasie, to i tamto, szef, urlop, babcia, dzieci – nieważne kto lub co było przyczyną zmiany planów – bilet nie zostanie wykorzystany. W tanich liniach, jeśli chcecie zmienić cokolwiek – datę, miejsce przylotu lub wylotu albo nazwisko – najczęściej po prostu bardziej opłaca się kupić nowy bilet. W autobusie? Żaden problem. W przypadku anulowania biletu, zmiany daty lub trasy zapłacicie jedynie niewielką opłatę manipulacyjną.

Rezerwacje z dnia na dzień – i to na zasadach fair play. Jeśli bowiem połączenie jest oblężone, to ok – cena będzie wyższa. Ale jeśli nie ma zbyt wielu chętnych – bez trudu znajdziecie bilety w wersji last minute. Czy nie byłoby fenomenalnie mieć taką opcję w samolocie? Dziś zdecydować o jutrzejszym wypadzie na drugi koniec Europy, spontanicznie zdecydować się na lot do Azji lub USA za tydzień – tylko dlatego, że termin nie wszystkim pasował, a więc pojawiły się wyprzedażowe ceny? Marzenie!

I żadna z tych rzeczy nie kosztuje nas dodatkowo. A jeśli mimo tych wielu udogodnień, brakowałoby wam odwiedzania lotnisk, to spokojnie – coraz więcej firm ma przystanki w portach lotniczych, więc zawsze można dopiero z nich dojechać do docelowego miasta 😉 Choć wiem, że niektórych wystarczy przekonać przerwą na papierosa, która zdarza się na niektórych trasach autobusowych.

air asia
Foto: Takashi Images / Shutterstock

I po buncie. Wystarczą bilety za 78 PLN i znów jestem frajerem

I ja wiem, że mimo wszystko będziecie kupować bilety lotnicze w najniższych taryfach. Nie przekonają was zalety autobusu, nie namówią aktywiści wpędzający was we flygskam, czyli wstyd przed lataniem, nie odwiedzie od tego konieczność noszenia ze sobą powerbanka ani kilka godzin bez dostępu do sieci. I mnie też nie. Nie ukrywam tego. Autobusem (a nawet pociągiem) jeżdżę wyłącznie, jeśli muszę lub gdy wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że tak będzie lepiej.

Na przykład w Kambodży, gdzie przejechanie z Phnom Penh do Siem Reap drogą lądową było sto razy sensowniejsze niż robienie tego samego samolotem, bo taniej, szybciej, a jak się później okazało także wygodniej – wszak w całym busie było tylko 3 pasażerów. Z Bangkoku do Chiang Mai, bo zamiast siedzeń były leżanki, autobus kosztował raptem 60 PLN w dwie strony, a cały przejazd odbywał się nocą. Z Krakowa do Wrocławia, Poznania czy Zakopanego niestety też, bo no cóż… takich lotów po prostu nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie.

Samolot daje często możliwości, jakich autobus nie zaoferuje mi nigdy – weekendowy wypad do Włoch drogą lądową jawi mi się jako koszmar. Samolotem mogłabym go uskuteczniać dwa razy w miesiącu. W dodatku, gdyby przeliczać ceny kursów na złotówkę za kilometr, no to jednak autobusy do tanich linii nie mają startu – zwłaszcza biorąc pod uwagę to, czym na co dzień zajmuje się Fly4free – promocje.

Tak – doskonale rozumiem też, że samolot to nie autobus czy pociąg i niektóre rozwiązania wymagają więcej zachodu. Latałam jednak też różnymi tanimi liniami w Azji i wiem, że tam da się zaoferować pasażerowi dużo więcej niż u nas – bagaż, czy posiłek mogą być naprawdę tanie, odprawa może odbywać się bezpłatnie na lotnisku, a i przekąska na pokładzie czasem się znajdzie. 

Dlatego ciągle wierzę, że mimo regularnego obniżania kosztów, linie lotnicze w końcu choć trochę docenią pasażerów. Że może stanie się cud – tak jak doczekaliśmy się wi-fi w Pendolino, w które chyba już nawet my samy nie dowierzaliśmy, tak i może w liniach lotniczych kiedyś, gdzieś za siedmioma górami, za siedmioma lasami – gniazdka, internet czy możliwość anulowania biletu stanie się miłym i wyczekanym standardem.

A potem się budzę z tego snu. W Wizz Airze, w Ryanairze, w drodze do Włoch, Hiszpanii, Gruzji czy Czech. Za 78 PLN. I znów pamiętam, czemu nie jadę autobusem. I znów w kategorii „obsługa klienta i przywileje”, znoszę absolutnie wszystkie upokorzenia. Niestety linie lotnicze doskonale o tym wiedzą. Czy więc mają powód, żeby coś zmieniać? Lepiej sami sobie odpowiedzcie.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Na rynku pozostają zawsze najsprytniejsi, a nie ci, którzy oferują all inclusive  za grosze. Ja nie wyobrażam sobie 15 godzin w autobusie, a już 8 w pociągu potrafi mnie zmęczyć, więc opcja lotnicza z wadami czasem jest jedynym sensownym rozwiązaniem.
e-prezes, 3 października 2019, 21:44 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Chyba że do Mińska, to lepiej jednak Skaryną.
e-prezes Na rynku pozostają zawsze najsprytniejsi, a nie ci, którzy oferują all inclusive  za grosze. Ja nie wyobrażam sobie 15 godzin w autobusie, a już 8 w pociągu potrafi mnie zmęczyć, więc opcja lotnicza z wadami czasem jest jedynym sensownym rozwiązaniem.
J29, 4 października 2019, 0:49 | odpowiedz

Korfu widok plaży
Najlepsza oferta

Majówka na Korfu za 556 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-10-13 20:10
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel