REKLAMA

Wygoda podróżowania? Zapomnijcie! Możemy zazdrościć mieszkańcom Iranu czy… Kazachstanu

Autobus w Iranie
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / Ngosimba

Przyzwyczajeni do „luksusów” transportu, który oferuje m.in. FlixBus, z zazdrością możemy spoglądać na mieszkańców wielu krajów, będących na pozór reprezentantami części świata, niekoniecznie kojarzących się z wygodnym podróżowaniem.

– To najbardziej komfortowy autobus, jakim kiedykolwiek jechałem w życiu!

Słowa te padły z ust Jacoba, 26-letniego Niemca, przyszłego doktora – którego los (pod postacią przepięknej kasjerki na dworcu autobusowym w irańskim Meszhed, nie znającej praktycznie w ogóle języka angielskiego) uczynił moim towarzyszem podczas wielogodzinnej autobusowej podróży do Kerman. Jacob ma zamiar udać się później na zachód Iranu – z kolei w moim przypadku, zamierzam kontynuować podróż do Zahedan i dalej, do Pakistanu.

Piszę te słowa, rozparty w fotelu praktycznie nowej Scanii (pod nazwą Oghab), autobusu klasy VIP. Mój fotel rozkłada się praktycznie do pozycji półleżącej, jest miękki i skórzany, posiada regulowany zagłówek, podłokietniki i podnóżek – a miejsca na nogi mam więcej, niż w klasie biznes Airbusa na trasie europejskiej. Ale to dopiero początek porównania, w którym wspomniany FlixBus może wypaść dość blado.

Taaaka jazda autobusem!

W jednym rzędzie są tylko trzy fotele (w układzie 1 + 2), tuż po rozpoczęciu podróży wszystkim pasażerom rozdano butelki z wodą oraz paczkę słodyczy (tym razem w środku znalazłem ciasto, krakersy, coś-w-rodzaju-chałwy i soczek pomarańczowy), klimatyzacja jest wydajna i w pełni regulowana, na wyposażeniu są dwa telewizory i zasłony w oknach.

Czy to nieosiągalny luksus? Nie, to… normalny autobus rejsowy, którym podróżują zwykli Persowie. Cena biletu na liczącą blisko 1000 km (i ok. 12 godzin) trasę? Niecały milion irańskich riali, czyli… 33 PLN.

Witaj w Iranie. Ale to nie jest jednostkowy przypadek. Podobne – a pod pewnymi względami nawet lepsze – autobusy napotkacie m.in. w Kazachstanie i Argentynie. Jak to możliwe?

W drogę! Wygodnie!

Transport autobusowy to najprostsza, najtańsza i najwygodniejsza metoda na podróżowanie po Iranie. Spore odległości, które dzielą od siebie większe miasta Iranu (trasa z Tebriz do Bandar-e Abbas to blisko 1900 km) powodują, że w autobusach spędza się długie godziny – a jedną z najlepszych opcji jest wybranie połączenia… nocnego.

Praktyka? Wsiadasz do autobusu wieczorem, idziesz spać – i budzisz się rano wyspany, dojeżdżając do docelowego miasta. Robią tak wszyscy: turyści, miejscowi, rodziny z dziećmi. Sekretem  wygodnej podróży są własnie unikalne właściwości, cechujące irańskie autobusy: fotele, które rozkładają się w znacznym stopniu oraz monstrualnie duża przestrzeń, którą ma do dyspozycji każdy pasażer.

Uwierzcie mi: po każdym powrocie z Iranu, przesiadka z lokalnego autobusu klasy VIP do autokaru zarządzanego przez firmę Szwagropol (do Zakopanego), Voyager (w okolice Krynicy-Zdrój) czy FlixBus (trasy po Polsce i Europie) boli jak cholera 😉

PolskiBus, Lux Express, FlixBus - polska codzienność

Oczywiście, jakość irańskich autobusów jest różna i cechuje ją dość spora nieprzewidywalność. Niekiedy podstawiane są leciwe maszyny, których wnętrze ewidentnie wskazuje, że autobus przemierzył już setki tysięcy (i więcej) kilometrów. Dużo zależy tez od trasy: na popularnych wśród turystów „krótkich”, kilkugodzinnych odcinkach (na przykład z Shiraz do Yazd) jakość taboru może powodować lekka konfuzję.

Niemniej, kupując bilet na autobus w Iranie i zaznaczając, że ma być to „VIP”, możecie być raczej pewni, że na nocnej trasie będziecie w stanie się wyspać.

Autokar
Foto: The Viewing Deck

* * *

Zastanawiam się, czy takie autobusy miałyby rację bytu w Polsce. Pamiętam moment, gdy na naszym rynku połączeń autokarowych pojawił się PolskiBus. To było coś, co zmieniało reguły gry: wygodne (tak wtedy uważaliśmy, pamiętając czasy siermiężnego PKSu) fotele, dostęp do internetu, gniazdka z prądem, umożliwiające naładowanie baterii w telefonie – wszystko było nową jakością.

Nie zapominam oczywiście o najważniejszej rzeczy: cenie biletów (słynne hasło „od 1 PLN + 1 PLN opłaty rezerwacyjnej„), która przyciągnęła na pokład autobusów PolskiegoBusa sporą rzeszę nowych klientów, edukując ich w zakresie możliwości taniego podróżowania po Polsce i części krajów ościennych. Te wszystkie weekendowe wypady do Wiednia czy Budapesztu… 😉

Później pojawił się Lux Express i ich autobusy, kursujące m.in. na trasie z Budapesztu do Warszawy, przez Kraków. To był taki „PolskiBus na sterydach” więcej przestrzeni na nogi, wbudowane w zagłówki foteli tablety z systemem rozrywki pokładowej (zupełnie jak w samolotach szerokokadłubowych), większy komfort podróży.

* * *

Co było dalej? Resztę historii już znacie: Lux Express wycofał się z ekspansji na polskim rynku (ciekawostka, przez pewien czas ich Irizary w konfiguracji 1+2 kursowały jako Lux Express Special na trasie Warszawa-Wilno), PolskiegoBusa już nie ma (zastąpił go FlixBus), a ceny na niektóre połączenia tego ostatniego przewoźnika bywają naprawdę spore – zwłaszcza, jeżeli porównamy ich poziom z poprzednikiem, mającym bociana jako swoja maskotkę.

Mój redakcyjny kolega, Konrad Trela (nasz ekspert od transportu kołowego) twierdzi, że różnice są na tyle znaczące, iż powodują delikatny odwrót od tego środka transportu na rzecz chociażby kolei – podając jako przykład połączenia z Kielc.

Foto: Denis Linine / Shutterstock

W teorii więc: jest znacznie wygodniej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Niemniej, nie mogę oprzeć się przed stwierdzeniem: żałuję, że w Polsce nie mamy dostępu do takich autobusów jak w Iranie.

Zaręczam Was, że każdy podróżny, który chciałby udać się nad morze z Krakowa, w Karkonosze z Mazur czy ze Szczecina w Bieszczady – i miałby możliwość wyboru między autokarem FlixBusa a kilkuletnim irańskim VIP-autobusem, w ciemno wybierałby drugą opcję.

Inwestycje i mozliwości

Wrócę jeszcze na chwilkę do Iranu. Potencjał do dostarczania autobusów umożliwiających komfortowe podróżowanie (i spanie podczas podróży) dostrzegają najwięksi gracze na światowym rynku.

Dwa lata temu Scania oraz Oghab Afshan (to lokalny partner i dystrybutor tej marki w Iranie) podpisały porozumienie z władzami największych miast, na mocy którego dostarcza 1350 nowych autobusów, włączając je w system publicznego transportu w tym kraju.

Obserwując podczas moich podróży do Iranu (na przestrzeni ostatnich lat) szybko zmieniającą się flotę autokarów, jestem dziwnie spokojny o to, że komfortowe przemieszczanie się po dawnej Persji będzie normą.

* * *

Ale nie tylko w Iranie napotkamy autobusy, które jakością oferowanego komfortu podczas długich tras mogą zawstydzić europejskie firmy, oferujące podróże autokarowe. Kilka lat temu odbyłem podróż z Ałmaty w Kazachstanie do położonego w Chinach miasta Urumczi. Trwająca blisko dobę jazda autobusem minęła błyskawicznie, ponieważ większość z niej po prostu… przespałem.

Dlaczego? W autobusie nie było foteli, tylko… łóżka. Pomysłowy sposób ich usytuowania we wnętrzu autobusu oraz (po prostu) wygoda sprawiły, że do dziś miło wspominam całą podróż.

Autobusy z łóżkami zamiast tradycyjnych foteli napotkamy także w innych krajach, m.in. w Argentynie. To niesamowicie wygodny środek transportu, zwłaszcza dla turystów. Pomyślcie sami: nie tylko komfortowo przemieszczacie się, ale również redukujecie koszty – śpiąc w autobusie podczas podróży, nie potrzebujecie płacić za nocleg w hotelu bądź hostelu…

Sleeper bus
Foto: Flystock / Shutterstock

"Sleeper busy" w Polsce? Utopia...

Co z Polską? Czy przeszczepienie któregoś z wymienionych rozwiązań na nasz rodzimy rynek miałoby rację bytu? Obawiam się, że nie. A powód – jak zwykle – związany jest z kosztami.

Rozglądam się po „moim” autobusie z Maszhad do Kerman. Oprócz mojego fotela, w środku są jeszcze 24 miejsca. Daje to maksimum 25 sprzedanych biletów na każdy kurs.

Do autobusów (zwłaszcza piętrowych), którymi przewoził Polaków PolskiBus, „wchodziło” blisko trzykrotnie więcej podróżnych. Rachunek ekonomiczny (uwzględniający również cenę paliwa w Polsce) musiałby być brutalnie bolesny – nikomu nie opłacałoby się użytkować autobusów, które mają tylko 25 miejsc.

…wyjąwszy opcję, w której to cena każdego biletu byłaby odpowiednio wysoka. Ale tutaj od razu nasuwa się pytanie: w przypadku wysokich cen, kto decydowałby się na zakup takiego biletu? Oczy potencjalnych klientów zwrócone byłyby prawdopodobnie na konkurencję: transport kolejowy oraz lotniczy.

Autobus i pasażerka
Foto: Matej Kastelic / Shutterstock

Głos czytelników

A jakie jest Wasze zdanie? Mieliście okazje podróżować takimi autobusami? Bylibyście potencjalnymi klientami „sleeper busów” na trasach z Polski do Budapesztu, Berlina, Wiednia czy Pragi?

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Voyager jest jeszcze znośny na krótkich odcinkach a kierowcy pełna kultura...
Maktravel, 25 sierpnia 2019, 20:54 | odpowiedz
W Indiach jeżdżą nocne autobusy typu sleeper. Mają 42 pełnowymiarowe leżanki na 2 poziomach.  Każdy pasażer dostaje butelkę wody i czasami drobny poczęstunek. Cena ok 2 wyższa niż regularny autobus międzymiastowy
Yaneck, 25 sierpnia 2019, 21:22 | odpowiedz
Jezdzil kiedys taki vip bus warszawa-poznan (?)
marcin.krakow, 25 sierpnia 2019, 22:40 | odpowiedz
Nazywa się strefa platinum
marcin.krakow, 25 sierpnia 2019, 22:42 | odpowiedz
W Brazylii, Meksyku, Peru czy Kolumbii jeżdżą takie wypasione autobusy - w cenie biletu można nawet wybrać opcję jedzenia (np. vege, w peruwiańskim Cruz del Sur) jak w samolocie :) Ostatnie jechałem w Kolumbii piętrowym autobusem spółki Cootranshuila w układzie foteli 2+1 - rozkładał się do prawie leżącej pozycji, super rozrywka pokładowa a cena tylko dwukrotnie wyższa niż inne na tej trasie (Bogota - Neiva).
mirekk, 26 sierpnia 2019, 8:37 | odpowiedz
W Wietnamie sleepery bez poczęstunku mieliśmy ale były też w wyższym standardzie, w Birmie wzięlismy VIP-a, "grosze" kosztowała dopłata, a więcej miejsca na nogi, siedzenia 2+1. W Boliwii, Chile , Argentynie sieć autobusów niesamowicie rozwinięta, kilka towarzystw przewozowych (jeździliśmy najwięcej Andesmar), autobusy w dobrym standardzie, w różnych układach siedzeń, miejsca "cama" i "semi cama" jak leżanki, bardzo wygodne. Ceny biletów na każdą kieszeń. Co ciekawe czasem przejazdy droższe od przelotów, jak to mieliśmy z Calamy do Santiago. Bilety lotnicze kupiliśmy taniej niż autobusowe. Nawet na Kubie Via Azul trzyma poziom lepszy (na większości tras) niż niektórzy nasi przewoźnicy. Nasz transport autobusowy daleko, daleko...
Picolo, 26 sierpnia 2019, 9:27 | odpowiedz

Varadero plaża
Najlepsza oferta

Dwa tygodnie na Kubie za 2489 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-09-19 20:10
REKLAMA
REKLAMA
Sprawdź relacje z podróży tutaj
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel