Amsterdam, Londyn czy Monachium? Najmniejsze lotnisko w Polsce planuje nowe kierunki
Babimost jest najmniejszym lotniskiem w Polsce – jedyne regularne połączenie to pięć rotacji w tygodniu na trasie do Warszawy, obsługiwane przez SprintAir. Ale władze woj. lubuskiego przekonują, że już wkrótce lotnisko zacznie się rozwijać.
– Głównym pionem rozwoju może być ruch wakacyjno-czarterowy oraz połączenia zagraniczne do 3-5 portów lotniczych w Europie – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Elżbieta Anna Polak, marszałek woj. lubuskiego.
Sama ankieta internetowa (można głosować TUTAJ) nie jest oczywiście doskonała (można np. głosować wiele razy z jednego adresu IP), ale ma dać samorządowi pogląd na oczekiwania mieszkańców regionu. Znalazły się tam propozycje kierunków czarterowych, krajowych i zagranicznych (wśród nich m.in. Amsterdam, Londyn, Sztokholm, Dublin i Monachium).
Niezależnie od jej wyników powstaje też fachowa ekspertyza, która wskaże przyszłe kierunki lotów. Z tymi danymi władze lotniska i regionu skierują się do przewoźników i zaczną negocjacje. Możliwe, że rozmowy rozpoczną się już jesienią.
Kilka tygodni temu pojawiły się informacje odnośnie możliwego uruchomienia weekendowej trasy z Babimostu do Lwowa, którą miałby obsługiwać SprintAir. W tej sprawie nie toczą się jednak żadne rozmowy i nawet jeśli połączenie zostanie otworzone, to na pewno nie w tym roku.
W czerwcu odwiedziliśmy lotnisko Zielona Góra-Babimost. Zobacz, jak wygląda i jakie są jego plany.
Położony 34 km od Zielonej Góry port w Babimoście jest najmniejszym lotniskiem w Polsce.
W zeszłym roku obsłużyło „aż” 17 tys. pasażerów, co jest jego rekordem. Było to jednak związane z jesiennym remontem pasa startowego na lotnisku w Poznaniu. W związku z nim od końca września do połowy października z Babimostu wystartowało kilkadziesiąt czarterów – m.in.: Enter Air oraz Small Planet Airlines lecące np. do Turcji, Maroka, Grecji czy Hiszpanii.
Fot. Mariusz Piotrowski
