Ale kasa! Ryanair chce 14 mln PLN od samorządu za “promocję regionu”
Ryanair zażyczył sobie 14 mln PLN za dwuletnią podniebną promocję województwa kujawsko-pomorskiego, czyli de facto za realizację lotów z bydgoskiego lotniska – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Irlandzka linia jest jedynym przewoźnikiem, który wystartował w przetargu na promocję regionu.
Co sprawia, że tanie linie decydują się na loty na dane lotnisko? Nie jest wielką tajemnicą, że często, zwłaszcza w przypadku mniejszych portów, są to dopłaty z publicznych pieniędzy. I choć formalnie są one zakazane, to można je próbować obejść, tak jak na przykład dzieje się w województwie kujawsko-pomorskim. Tamtejszy urząd marszałkowski rozpisał na początku marca przetarg pod nazwą: “Promocja Województwa Kujawsko-Pomorskiego w liniach lotniczych, na międzynarodowych trasach lotniczych oraz na obszarach stanowiących destynacje przewoźników lotniczych z i do Bydgoszczy”. Pod tym zawiłym hasłem o promocji regionu kryją się oczywiście pieniądze dla przewoźnika zainteresowanego uruchomieniem kilku tras z Bydgoszczy, a przetarg jest skonstruowany w taki sposób, że właściwie pewne jest, że zgłosi się tylko Ryanair.
I tak faktycznie się stało – jak czytamy w “Wyborczej”, jedyna oferta w przetargu wpłynęła od konsorcjum Ryanaira i Toruńskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Opiewa ona na 14 mln PLN, które samorząd ma wypłacić linii za promocję. “Wyborcza” zauważa , że to o 2,5 mln PLN mniej niż poprzednia umowa, podpisana na 2,5 roku.
“Wyborcza” zauważa jednocześnie, że cena stanowi tylko 60 proc. kryteriów oceny oferty. Drugim kryterium jest liczba destynacji deklarowana przez przewoźnika. Ryanair zadeklarował 4 kierunki czyli minimum określone w przetargu.
Obecnie w systemie rezerwacyjnym Ryanaira figuruje 5 tras z Bydgoszczy: są to połączenia do Londynu Stansted, Londynu Luton, Birmingham, Dublina i Kijowa, które jednak nie są realizowane z powodu pandemii koronawirusa. Według obecnych informacji, Ryanair planuje wznowić te połączenia w połowie maja.
Oferta Ryanaira będzie teraz analizowana przez samorząd. W porównaniu do poprzednich tego typu przetargów, tym razem na promocję regionu nie będą się składały samorządy Torunia i Bydgoszczy. Kto więc zapłaci? Jak czytamy w “Wyborczej”, na realizację tego przedsięwzięcia udało się uzyskać środki unijne.