AirAsia w tarapatach. Przyjdzie nam się pożegnać z tanim lataniem po Azji?
Akcje AirAsia – najlepszej taniej linii lotniczej na świecie – spadły wczoraj aż o 17 proc. Rekordowy dzienny spadek wartości malezyjskiego przewoźnika jest efektem informacji, że linia może mieć problemy z kontynuowaniem działalności.
Kłopoty AirAsia zaczęły się – jak w każdej innej linii lotniczej na świecie w ostatnim czasie – od pandemii koronawirusa. Tysiące uziemionych lotów, pasażerowie, którzy nie mogli i nie chcieli latać samolotami, rozpoczęte inwestycje, które trzeba sfinansować, mimo że trudno liczyć na przewidywane wcześniej przychody – to wszystko jest jak stopniowe dobijanie przewoźników.
Niezależni audytorzy z firmy Ernst & Young ustalili, że AirAsia może mieć „problem z kontynuowaniem działalności”, bowiem wszystkie kalkulacje były przeprowadzone w 2019 roku – przy założeniu, że sytuacja linii się nie zmieni, a przychody będą na stałym poziomie. Tymczasem pandemia koronawirusa dramatycznie pokrzyżowała te plany. AirAsia straciła 188 mln USD tylko w pierwszych trzech miesiącach tego roku.
W efekcie AirAsia zawiesiła obrót akcjami, a ich wartość drastycznie spadła. Nie oznacza to jeszcze bankructwa linii lotniczej, ale zwiastuje solidne tarapaty. Przetrwanie malezyjskiej linii będzie teraz zależeć od tempa powrotu do normalności i oszczędności, które uda się wprowadzić – przy jednoczesnym maksymalizowaniu zysków.
– E&Y macha czerwoną flagą, która sygnalizuje inwestorom i wierzycielom poważne zagrożenie dla AirAsia, jeśli obecny kryzys wkrótce się nie skończy lub linia lotnicza nie otrzyma zastrzyku gotówki – powiedział Shukor Yusof, szef firmy doradczej ds. lotnictwa Endau Analytics w rozmowie z agencją Reuters.
Według rankingu Skytrax, który uznawany jest za najważniejszy w branży lotniczej, AirAsia regularnie zdobywała tytuł najlepszej taniej linii lotniczej świata. Pasażerowie doceniają przede wszystkim niskie ceny, miłą obsługę i bardzo rozbudowaną siatkę przewoźnika. Niemal nie ma indywidualnego turysty, który podróżując po Azji nigdy nie wsiadł na pokład malezyjskiej linii.
Przypomnijmy, że od wielu lat mówi się też o tym, że AirAsia chciałaby uruchomić loty do Europy. Taka decyzja byłaby nie lada gratką dla miłośników niskobudżetowych podróży. Jednak w kontekście obecnych tarapatów i walki o przetrwanie, na razie musimy o tym zapomnieć.