Adżaria jakiej nie znacie. Poznajcie gruzińskie smaki życia (relacja czytelnika)
Obecnie podróż do tego uroczego kraju nie musi być ani długa, ani skomplikowana formalnie, a to wszystko za sprawą upowszechnienia się podróży lotniczych. By dostać się do Gruzji nie potrzebujemy nawet paszportu! Wystarczy dowód osobisty. A wybrać się tam warto, co potwierdzi każdy, kto choć na kilka dni odwiedził to państwo na Kaukazie.
Mimo tego, że Gruzja powierzchniowo jest ponad czterokrotnie mniejsza od Polski, to może zaoferować naprawdę dużą różnorodność atrakcji turystycznych. Zachodnia strona leży nad Morzem Czarnym, ze znajdującym się tam kurortem Batumi. Gruzja graniczy z Rosją, Turcją, Armenią i Azerbejdżanem. Jest krajem górzystym, ponad 2/3 powierzchni stanowią góry Wielkiego i Małego Kaukazu. Niewielkie dystanse połączone ze zróżnicowanym krajobrazem powodują, że już w kilka godzin można dotrzeć ze stoku narciarskiego nad Morze Czarne.

Grafika: Wikipedia
Do Gruzji najtaniej dostaniemy się bezpośrednio z Warszawy i Katowic liniami lotniczymi Wizzair nawet od 98 złotych w dwie strony!

Z Kutaisi do Batumi można dojechać marszrutką lub autobusem Georgian Bus za 30zł (połączenia są dobrze dobrane do godzin lotów).
Gruzja ma wyjątkowo bogatą historię oraz szeroko rozpowszechnione tradycje. Kraj ten został drugim na świecie państwem chrześcijańskim, ma wiele atrakcyjnych zabytków oraz bogate tradycje kulinarne i winiarskie. Atrakcji jest tak dużo, że nie sposób zobaczyć wszystkiego nawet w ciągu 10 dni. Dlatego skupimy się na rejonie Adżarii – zwłaszcza, że znajduje się w niewielkiej odległości od lotniska w Kutaisi.

Adżaria jest jednym z najpiękniejszych regionów Gruzji. Warto wybrać się tam szczególnie latem, gdy morze jest gorące, słońce przyjemnie rozgrzewa ciało, a wyborne jedzenie i trunki pozwalają w pełni delektować się czasem wakacji. Subtropikalny klimat szybko sprawi, że po powrocie będzie można pochwalić się piękną opalenizną. Bardziej aktywni docenią możliwość podziwiania przyrody w miejscowych parkach narodowych i rezerwatach, słynących z ogromnej liczby żyjących tam ptaków, które można oglądać praktycznie na każdym kroku. Miłośnicy wina spędzą miło czas w miejscowych winnicach, gdzie łącząc przyjemne z pożytecznym – można obserwować proces produkcji tego trunku. Choć tak naprawdę w Gruzji wino jest dobrem narodowym – produkują je wszyscy. Na każdej posesji znajdziemy winorośle i możemy zostać poczęstowani delikatnym domowym winem.
Batumi
Trzecie pod względem wielkości miasto Gruzji jest największym kurortem tego kraju i jednym z najatrakcyjniejszych tego typu miejsc nad Morzem Czarnym. W rozwój miasta zainwestowano ogromne środki finansowe i wyraźnie widać tego efekty. Nikt nie będzie się tutaj nudzić zarówno rodziny z dziećmi, jak i fani hazardu – każdy znajdzie coś dla siebie. W mieście powstał siedmiokilometrowy bulwar z szerokimi alejkami. Spacerując, nie sposób przyzwyczaić się do widoków i przewidzieć co znajdziemy za rogiem. Co chwilę mijamy nowoczesne place zabaw dla dzieci, siłownie na świeżym powietrzu, rzeźby oraz pomniki młodych artystów. Batumi można zwiedzić również na rowerze. W wielu punktach istnieje sieć zautomatyzowanych wypożyczalni.




Powstaje tu wiele futurystycznych budowli, takich jak Wieża Alfabetu, w której już niedługo ma powstać restauracja. Batumi staje się Czarnomorskim Las Vegas z ogromną ilością kasyn (warto wiedzieć, że w Gruzji hazard jest dozwolony i nieopodatkowany).


Na skwerze zwanym Piazza Batumi odbywają się koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Grały tutaj między innymi takie światowe gwiazdy jak Macy Grey lub Sting. Kilkukrotnie w ciągu dnia można posłuchać pieśni wygrywanych przez dzwony oraz zobaczyć zmieniające się figury na wieży. Miejsce to jest idealne do wyciszenia się przy kieliszku lokalnego wina.


Miejski bulwar zachwyca nie tylko długością. Na jednym jego krańcu znajdziemy Aleję Lecha i Marii Kaczyńskich (Gruzini uważają, że to prezydent Kaczyński uratował ich przed wojną z Rosją), a na drugim najsłynniejszą fontannę w kraju, którą koniecznie trzeba odwiedzić. W sezonie letnim codziennie o godzinie 19 w fontannie płynie czacza, czyli gruziński bimber!
Kolejek prawie nie ma, więc każdy zainteresowany w ciągu kilku minut będzie miał okazję spróbować tego narodowego trunku. Jest to zresztą ewenement na skalę światową – nigdzie na świecie alkohol nie płynie z fontanny.
A rodzinom z dziećmi dedykowane są m.in. zoo, delfinarium i aquapark, rozpięte pomiędzy dwoma krańcami deptaku.



Batumi jest miastem bardziej europejskim niż reszta Adżarii. Chociaż i tutaj możemy poczuć przedsmak tego, co spotka nas w całej okazałości na prowincji.
Będąc w Gruzji, warto wybrać się na miejscowy targ. Już przy pierwszych stoiskach padną pytania o narodowość i zachęty do spróbowania produktów. W Gruzji kochają Polaków. A każdy Polak po wizycie w Gruzji odwzajemni tę miłość całym sercem.




Nie sposób przejść targu bez spróbowania miejscowych miodów, domowego wina i czaczy, która nierzadko ma 70% „mocy”. Miejscowe jedzenie mogłoby być tematem niejednego artykułu.
Warto spróbować czurczcheli czyli orzechów oblanych masą winną. Jest to jeden z najbardziej znanych smakołyków w Gruzji. Niegdyś był produktem bardzo często zabieranym na wojny, gdyż jest wysokokaloryczny, smaczny i bardzo długo można go przechowywać. Miejscowe przekupki bardzo chętnie opowiadają o tym jak je produkują, a wybierając się na wieś można również samemu zobaczyć proces wyrobu tych przysmaków.




Znana piosenka zespołu Filipinki, opowiadająca o herbacianych polach Batumi, jest nadal aktualna. Można z pierwszej ręki zakupić wysokiej jakości czaj w rozsądnej cenie, a poza miastem istnieje możliwość zobaczenia jak uprawia się rośliny. Warto z niej skorzystać, gdyż z powodów ekonomicznych pola herbaciane zostają zastępowane przez uprawy owoców cytrusowych.

Jako że Batumi jest miastem portowym nie sposób nie wspomnieć o targu rybnym. Do wyboru mamy masę gatunków świeżych ryb. Bardzo częstą praktyką jest zakup ryb na targu i zaniesienie ich do pobliskiej smażalni w celu przygotowania i konsumpcji na miejscu. Dzięki temu mamy pewność, że zjemy rybę najświeższą i w rozsądnej cenie.


Ale dosyć o Batumi, w okolicy jest masa niezwykłych miejsc do odwiedzenia i cudownych osób do poznania!
Twierdza w Gonio na pewno zainteresuje miłośników historii. Pierwsze wzmianki o tym miejscu pochodzą z I wieku naszej ery. Według legendy to tutaj znajduje się grób Świętego Macieja, jednego z Dwunastu Apostołów. W twierdzy znajduje się muzeum archeologiczne, a duży wkład w jego rozwój mają archeolodzy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Historia również zbliża nasze narody – na terenie Gruzji znaleziono monetę bitą przez Zygmunta III Wazę.
Z twierdzy Gonio mamy do pokonania już tylko 5 kilometrów i możemy stanąć na terenie Turcji. Jest to o tyle istotna informacja, że już niedługo Polacy mogą spodziewać się zniesienia wiz do tego kraju.


Miejscem, które na zawsze zapadnie w pamięć są gruzińskie wsie. W Gobroneti znajduje się guesthouse Zebo. Mieszka tam Zebur, bohater powieści Marcina Mellera „Gaumardżos”.
Każdy z was chciałby być w takiej formie jak on. Człowiek, który ma 80 lat tańczy jak nastolatek. Odczuwa przy tym wielką radość i satysfakcję. Kiedy występuje uśmiech nie schodzi mu z ust.

Mimo braku luksusów w Zebo można się zakochać. To tu poczujecie miłość do Gruzji. Właśnie w takich miejscach jak to rodzą się przyjaźnie trwające lata. Nigdzie indziej nie doświadczycie takiej wielkiej serdeczności jak tu. Rozmowy trwają godzinami, nikt nie liczy czasu, za oknem widoki jak z bajek, a oprócz tego jesteśmy goszczeni przez gospodarzy, którzy w pełni rozumieją przysłowie „Gość w dom, Bóg w dom”. To właśnie tutaj, na prowincji, ludzie pokazują, że można żyć skromnie, ale być dumnym i szczęśliwym.


Gruzińskie supry potrafią trwać godzinami. Na stół co chwilę trafiają kolejne potrawy (naprawdę nie sposób ich przejeść), aż dochodzimy do momentu, w którym talerze pełne przysmaków ustawia się piętrowo, bo nie mieszczą się na stole.


Toasty wznoszone są przez Tamadę – osobę odpowiedzialną za imprezę. Zabawa jest przednia, ale przemowy zawsze są w poważnym tonie, opowiadają o miłości, przyjaźni i patriotyzmie, czyli tym, co w życiu najważniejsze. Tamada musi być nie tylko świetnym mówcą. Musi też umieć dużo wypić, bo toasty pije się do dna. Ale spokojnie, domowe wino ma mniej alkoholu niż sklepowe, więc nie upija się tak łatwo. Pije się ze wszystkich przedmiotów, które mogą pomieścić alkohol: ze szklanek, z kieliszków, ale również z rogów, których nie da się odłożyć przed wypiciem trunku do końca. Krążą również historie o piciu z lampy naftowej po uprzednim podłożeniu dłoni do jednego z otworów. Ma to sens, gdyż zgodnie z tradycją wtedy również trzeba wypić toast do samego dna.

To właśnie tu folklor jest w modzie! Śpiewy i tańce podczas supr są czymś normalnym. Nawet w restauracjach bogaci klienci zamawiają prywatną kapelę, by grała i śpiewała z biesiadnikami. Folklor jest tym elementem życia, którym wszyscy Gruzini się szczycą; jest ich dumą. Nie od święta, ale na co dzień. Życie Gruzinów jest ściśle związane z muzyką, tańcem, śpiewami i długimi suprami.

Wybór jedzenia jest w Gruzji ogromny. Zachwyceni będą zarówno mięsożercy, jak i wegetarianie. Jednym z najbardziej charakterystycznych dań regionalnych jest adżarskie chaczapuri. Jest to chrupiące ciasto w kształcie łódki, w środku wypełnione serem i jednym żółtkiem. Symbolizuje ono Słońce na morskich falach.
Grzechem byłoby nie wspomnieć o miejscowych serach, które po powrocie potrafią śnić się po nocach. Podawane są zarówno w formie plastrów na talerzu, jak i warkoczy serowych w smakowitej zalewie.




Gruzińskie wina są coraz bardziej cenione w Polsce i na świecie. To tutaj historia wina sięga 7 tysięcy lat wstecz i to w Gruzji powstało prawdopodobnie najstarsze wino na świecie. Warto zajrzeć do jednej z najbardziej znanych winnic w Gruzji, gdzie w księgę pamiątkową miało okazję wpisać się wiele znanych osób, między innymi Hillary Clinton. W Ajarian Wine House można posmakować lokalnej kuchni i właśnie „od kuchni” zobaczyć jak produkuje się i przechowuje wino.


Po napełnieniu żołądka smakołykami i lokalnym winem można poczuć dreszczyk emocji przechodząc nad rwącym górskim potokiem po starożytnym moście w miejscowości Makhutseti. Złota era kamiennych mostów przypadła na okres panowania królowej Tamar. Naprzeciw mostu znajduje się przepiękny kilkunastometrowy wodospad dający orzeźwienie w słoneczne dni, których tu nie brak.


Nie dajcie się zwieść temu do czego przyzwyczailiście się zwiedzając ogrody botaniczne w Polsce. W pobliżu Batumi znajduje się najpiękniejszy ogród botaniczny w Gruzji. Na jego terenie rośnie ponad 2 tysiące gatunków roślin, które zgrupowane są w kilku rejonach ogrodu – można tu znaleźć między innymi rośliny z Nowej Zelandii, wschodniej Azji, Ameryki Południowej, Himalajów i innych.
Możemy odpocząć w ogrodzie japońskim, poczuć jak pachną świeże liście eukaliptusa oraz posłuchać wielu gatunków ptaków żyjących na terenie ogrodu.


Dla wielbicieli namiotów miejsce to może stać się jednym z najlepszych na spędzenie nocy. Na terenie ogrodu wyznaczony jest ogromny teren, na którym można spędzić noc pod sekwoją, palmą lub innym równie egzotycznym drzewem. Dodatkowym atutem jest mało uczęszczana plaża, od której dzieli nas zaledwie kilka kroków.


Adżaria jest rejonem, gdzie swoje miejsce odnajdą zarówno plażowicze, miłośnicy kasyn, jak i wielbiciele górskich szczytów. To miejsce gdzie ludzie są pogodni i życzliwi. Na każdym kroku możemy poczuć sympatię, serdeczność i życzliwość, której tak często brakuje w innych miejscach na świecie.
Autor tekstu i zdjęć Michał Kania