3 absolutnie najważniejsze rzeczy, które zabieramy w podróż
Znacie złotą regułę pakowania bagażu? Idealnie oddaje ją cytat Antoine de Saint-Exupéry’ego, który oprócz bycia autorem m.in. „Małego Księcia”, był także świetnym pilotem cywilnym i wojskowym.
Doskonałość jest osiągnięta nie wtedy, gdy nie można nic już dodać, ale wtedy, gdy nie można już nic zabrać
Pisząc wprost: im mniej, tym lepiej. Ale w tym zmniejszaniu ilości przedmiotów, które miałyby nam towarzyszyć w podróży, dochodzimy w pewnym momencie do końca. I zostajemy z rzeczami, które są ABSOLUTNIE niezbędne. Bez których nie ruszymy się z domu w jakąkolwiek podróż: niezależnie od tego, czy ma być to krótki city break, wyjazd wakacyjny… lub długa eskapada przez pół kuli ziemskiej.
Macie taki zestaw kilku niezbędnych rzeczy? Niekoniecznie trzech. Może czterech, albo pięciu? Pomijamy dokumenty oraz środki finansowe (pieniądze, karty płatnicze), które niejako z definicji powinniście mieć zawsze przy sobie – to, cytując jednego z polityków, „oczywista oczywistość”. Zajrzyjcie, jak sobie z tym problemem radzą inni: redaktorzy Fly4free.pl , nasi forumowicze i czytelnicy, a także znane osoby.
Zacznę może od siebie. Przyjdzie mi to o tyle łatwo, że w kącie pokoju wciąż leży nierozpakowany plecak z ostatniego wyjazdu – więc mogę połączyć przyjemne z pożytecznym... i zilustrować swoje wywody zdjęciami rzeczy wyjmowanych z plecaka, robionymi na bieżąco :-)
Niezależnie od typu wyjazdu, bez pięciu rzeczy nie byłbym w stanie się gdziekolwiek ruszyć w świat. Zdarzały mi się już wyjazdy bez telefonu, bez aparatu fotograficznego, bez powerbanku. Ale nieobecność czegokolwiek z poniższej listy wprowadziłaby mnie w duży niepokój. Co zatem redaktor Fly4free.pl uznaje za swój „niezbędnik”?
– mapa / mapy (w formie papierowej lub elektronicznej na dowolnym urządzeniu typu smartfon, tablet);
– „papierowa” książka do zabijania ewentualnej nudy. Tak, wiem, jaka nuda na wyjeździe?! Ale bywa różnie... :)
– zegarek odporny na warunki atmosferyczne. Jestem tradycjonalistą: lubię mieć zegarek na ręce. W podróży najczęściej coś z zestawu Suunto / Garmin / TomTom;
– folia NRC, czyli koc ratunkowy (folia izotermiczna). Dwa razy uratowało mi to skórę, raz uratowałem skórę komuś obcemu...
– pendrive z dwoma złączami (USB i micro USB) i zaszyfrowaną partycją, gdzie umieszczone są skany wszystkich ważnych dokumentów, biletów, zezwoleń, kart lojalnościowych, plan podróży;
To zestaw absolutnie minimalny. Oczywiście, gdy tylko jest taka możliwość, rozszerzam go o inne przydatne rzeczy. Spójrzmy, jak to wygląda u innych.
Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl
