REKLAMA

“Dopłata za bachora” w luksusowym hotelu w Karpaczu! Ale tu szokuje co innego

Foto: kmvkm / Shutterstock

Pani Agnieszka, która wypoczywała w pięciogwiazdkowym hotelu w Karpaczu, otrzymała paragon, z którego wynikało, że musiała zapłacić 165 PLN “usługi hotelowej dopłaty za bachora”. Napis na rachunku jest oczywiście skandaliczny, ale równie szokująca jest fala hejtu, która spotkała… matkę dziecka. A to każe nam zadać sobie pytanie: czy już wkrótce w hotelach czy liniach lotniczych zaczną powstawać w końcu strefy z zakazem wstępu dla rodzin z małymi dziećmi.

Tą sprawą żyje dzisiaj Internet – jedna z klientek luksusowego hotelu w Karpaczu zamieściła zdjęcie rachunku za swój pobyt, w którym napisano, że jest to “dopłata za bachora”. Hotel zdążył już pokajać się i przeprosić za wspomniany rachunek – w komentarzu zapewnia on, że obiekt jest nastawiony na rodzinne pobyty, a “dzieci to nasi goście VIP, dlatego zależy nam, aby czuły się u nas jak najlepiej”. Jednocześnie hotel zapewnia, że pracownik hotelu odpowiedzialny za nietaktowny komentarz poniesie “stosowne konsekwencje”.

Kobieta przyjęła przeprosiny i cała sprawa pewnie rozeszłaby się po kościach, ale zastanawia mnie jeden szczegół: przeogromna fala hejtu i złośliwych komentarzy, które pojawiły się pod artykułami na ten temat w mediach. I to nie w stosunku do pracownika czy samego hotelu, ale… matki i samego “bachora”, który zapewne “czymś sobie zasłużył” na nazwanie go takim mianem. Co ciekawe, tak zażarte dyskusje nigdy nie mają miejsca pod artykułami o pasażerach samolotów, którzy awanturowali się po pijaku i zmusili maszynę do przerwania rejsu.

Jestem rodzicem i rozumiem, że dzieciaki czasem mogą zachowywać się za głośno (choć staram się jak mogę, aby moje nie sprawiały innym ludziom problemów). Fakt, czasem wynika to z niefrasobliwości samych rodziców, ale z drugiej strony jako ojciec dwóch córek, mój poziom tolerancji na ewentualne negatywne zachowania dzieci jest z miejsca ustawiony kilka poziomów wyżej niż zwykłego bezdzietnego śmiertelnika.

Jakby na to nie patrzeć, jestem jednak przekonany, że zawsze możliwy jest kompromis. Weźmy na przykład hotelowe baseny: coraz częściej zdarza się, że w tego typu obiektach dzieciaki mogą swobodnie przebywać do określonej godziny (np. 18 czy 19), a wieczorem na basen wstęp mają już tylko osoby dorosłe. Wilk syty i owca cała.

Ale też ta cała fala hejtu każe mi zadać sobie pytanie: czy to jest najwyższy czas, aby stworzyć w Polsce obiekty z wielkimi tablicami “Zakaz wstępu dla rodzin z dziećmi”? Bo skoro małe dziecko (a także matka, w tym przypadku zwana przez komcionautów „madką) wzbudzają taką niechęć, to być może jest to najlepsze rozwiązanie?

Paragon za pobyt córki. Brak mi słów...#greenmountainhotel

Gepostet von Agnieszka Kuta am Montag, 22. Juli 2019

To nie jest nowy pomysł

Na świecie takie miejsca już powstają i cieszą się one bardzo dużą popularnością. Największą, podobno w kraju naszych zachodnich sąsiadów, czyli w Niemczech, gdzie tego typu lokale powstają jak grzyby po deszczu. Popyt na wczasy bez dzieci wykorzystują też biura podróży: firma TUI ma globalną sieć ponad 250 hoteli pod marką Sensimar, przeznaczoną tylko dla dorosłych.

Zakazy są też obecne w branży statków wycieczkowych, a najsłynniejszą firmą, która wprowadziła ograniczenie jest Viking Cruises, gdzie na większości rejsów wstępu nie mają pasażerowie poniżej 18 roku życia. Firma tłumaczy to tym, że sami pasażerowie twierdzili, że dzięki brakowi dzieci na pokładzie będą mogli lepiej wypoczywać.

Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że jest to fenomenalny biznes. A skoro tak, to dlaczego więcej miejsc nie decyduje się na taką politykę? Odpowiedź jest prosta.

Gdy nie wiadomo o co chodzi…

Foto: Evtimova Natalia / Shutterstock

...to chodzi o pieniądze

Bo z jednej strony zachwycamy się zdolnościami finansowymi singli (a najlepiej jeszcze, jeśli występują w idealnym połączeniu jako milenialsi), którzy mają więcej pieniędzy do wydawania na siebie, ale jak czytamy w magazynie “Economist”, koniec końców dla hoteli znacznie bardziej opłaca się przyjmować rodziny z dziećmi. Powód jest prosty: wydają więcej. Często pokój rodzinny to dodatkowe łóżka na niewiele większej powierzchni, za które hotel pobiera dodatkowe opłaty, podczas gdy “jedynka” to nic więcej jak przeceniona “dwójka”, a więc przestrzeń, na której hotel raczej traci pieniądze.

Do tego dochodzi jeszcze jeden wątek: rodzice z dziećmi spędzają w hotelach znacznie więcej czasu (a im bardziej nieznośne są dzieciaki, tym pewnie więcej), a co za tym idzie: korzystają z większej oferty dodatkowo płatnych usług, że wspomnimy tylko o horrendalnie drogich hotelowych restauracjach.

Wydaje się więc, że dla hotelarzy nie jest to szczególnie dobry interes, a narzekający na nadmierny hałas ze strony najmłodszych będą musieli uzbroić się w większe zapasy cierpliwości.

Foto: robson / Shutterstock

A co ze strefami bez dzieci w samolotach?

To też pomysł, który powraca w dyskusjach co kilka miesięcy. Na razie tego typu strefy wprowadziło kilku przewoźników z Azji, m.in. linia IndiGo, która zakazała wstępu do klasy premium economy dla pasażerów poniżej 12 roku życia. W myśl polityki tego przewoźnika miejsca w rzędach 1-4 czy 11-14 w samolotach IndiGo zostały określone jako “strefa ciszy”. I tak jak jestem jeszcze jakoś w stanie zrozumieć tę politykę (jako próbę dopieszczania pasażerów płacących za bilety najwięcej), tak kompletnie niezrozumiałe są dla mnie pomysły wprowadzenia stref dla dzieci. Zważywszy na to jak bardzo płacz jednego dziecka jest w stanie nakręcić inne, sądzę, że za taką formą stygmatyzacji w stylu dziecięcego getta nie byliby też inni miłośnicy latania.

Z drugiej strony – wydaje się kwestią czasu, gdy szukające dodatkowych przychodów linie lotnicze skuszą się na pieniądze, które w tym przypadku dosłownie leżą na ziemi. O co chodzi? A o pasażerów, którzy chętnie dopłacą za to, byle siedzieć z dala od dzieciaków. Z przeprowadzonych kilka lat temu badań wśród brytyjskich pasażerów wynika, że nawet 70 proc. ludzi byłoby w stanie zapłacić za miejsce w strefie z dala od dzieci. I to wcale nie mało, bo najczęściej padającą kwotą za możliwość wyboru było 50 GBP.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy wkrótce czeka nas w Polsce wysyp stref z zakazem zbliżania się dla rodzin z dziećmi?

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Nie wiem co się tam wydarzyło i też zgaduję, ale od kiedy sprzedając np. zupę pomidorową pisze się na klawiaturze kasy "zupa pomidorowa" literka po literce? Przecież wpisuje się lub skanuje kod towaru / usługi i kasa drukuje tekst jaki ma w bazie, nie? Po mojemu to dowcipny instalator wpisał taki tekst, a potem nikt nie sprawdził :-) Ale mogę się mylić.
Pt47-112, 23 lipca 2019, 22:04 | odpowiedz
Hotele tylko dla doroslych to nic nowego. Albo kompleksy, gdzie różne części sa przeznaczone dla roznych klientow docelowych.
Aga_podrozniczka, 23 lipca 2019, 22:23 | odpowiedz

plaża Polignano a Mare
Najlepsza oferta

5 dni w Polignano a Mare za 614 PLN

Tomasz Świerczyński | 2019-08-24 10:00
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel