1300 zł za dobę. Sprawdziłem, jak wyglądają wakacje all inclusive… w Polsce!
Meleksem z recepcji do pokoju
Już po przekroczeniu bramy Panorama Morska bardziej przypomina duży zagraniczny resort niż typowy ośrodek wypoczynkowy nad Bałtykiem. Teren jest naprawdę gigantyczny – do tego stopnia, że z recepcji do pokoju zostaliśmy przewiezieni meleksem. Bez niego spacer z bagażami mógłby okazać się pierwszą „atrakcją całego pobytu”.
Goście mają do wyboru dwa rodzaje zakwaterowania. Na terenie kompleksu znajdują się klasyczne pokoje rozmieszczone w trzypiętrowych pawilonach, ale także rodzinne domki. Te drugie zapewniają zdecydowanie więcej prywatności, a ich dodatkowym atutem jest niewielki taras, na którym można odpocząć z dala od najbardziej zatłoczonych części ośrodka.
Costa del Sol od 2141 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Brava od 2069 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Costa Brava od 1865 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Raj dla dzieci. Aquapark, place zabaw i wesołe miasteczko
Sercem ośrodka jest jednak aquapark. Do dyspozycji gości są baseny kryte, cztery podgrzewane baseny zewnętrzne oraz kilka zjeżdżalni. Szczególnie dzieci raczej nie będą miały tu czasu na nudę, choć i dorośli bez problemu znajdą miejsce do odpoczynku.
Ogromna jest także przestrzeń przeznaczona na leżaki. Nie trzeba więc zrywać się o świcie, żeby zająć sobie miejsce – chyba że chcielibyście wypoczywać bezpośrednio przy basenie. Te najbardziej atrakcyjne lokalizacje, podobnie jak w zagranicznych kurortach, potrafią znikać dość szybko.
Baseny i zjeżdżalnie to jednak dopiero początek. Na terenie ośrodka znajduje się również kilkadziesiąt placów zabaw, a nawet prywatne wesołe miasteczko. Większość urządzeń przygotowano z myślą o najmłodszych, ale rollercoaster czy bujany statek potrafią podnieść adrenalinę również dorosłym.
Jedzenia jest mnóstwo, ale z jakością bywa różnie
W formule all inclusive kluczowe jest oczywiście jedzenie. Na terenie Panoramy Morskiej działają trzy restauracje. Dwie z nich serwują główne posiłki – śniadania, obiady i kolacje. Trzecia, położona przy basenach, oferuje przekąski dostępne pomiędzy nimi. Wybór jest tam zaskakująco szeroki. Oprócz typowo wakacyjnych frytek, gofrów i lodów można dostać także makarony, pierogi, kartacze, a nawet bigos.
Równie imponująco wygląda liczba potraw podczas głównych posiłków. Wybór jest ogromny i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie – od mięs i ryb, przez warzywa, aż po desery. Ich jakość w moim odczuciu jest jednak bardzo nierówna. Znakomite dania, jak świeża ryba czy faszerowana papryka, przeplatają się z krokietami albo cordon bleu, które smakują jak gotowce.
Zdecydowanie najlepiej wypadają śniadania. Kilka wariacji na temat jajek, naleśniki, pierogi z serem oraz świetne placki z rabarbarem sprawiają, że tutaj właściwie nie ma się do czego przyczepić. To właśnie pierwszy posiłek dnia był dla mnie najmocniejszym punktem kulinarnej części pobytu.
ZOBACZ NASZĄ RELACJĘ Z POBYTU NA YOUTUBE!
Mojito, spa i kręgle? Tylko za dodatkową opłatą
Znacznie więcej do życzenia pozostawiają drinki, czyli dla wielu sól wakacji all inclusive. W podstawowej ofercie znajdują się głównie proste koktajle przygotowywane na bazie wódki. Wybór jest więc zdecydowanie skromniejszy niż w popularnych kurortach w Turcji czy Egipcie.
Za bardziej rozbudowane propozycje, takie jak Mojito czy Blue Lagoon, trzeba już dodatkowo zapłacić. I właśnie wtedy po raz pierwszy pojawia się pytanie, gdzie w praktyce kończy się tutejsze all inclusive.
Portfel trzeba bowiem wyciągać nie tylko przy barze. Dodatkowo płatne atrakcje znajdują się na terenie ośrodka niemal na każdym kroku. Osobno rozliczane są między innymi wejście do strefy wellness i spa, kręgle, bilard, a nawet cymbergaj.
W zwykłym hotelu nie byłoby w tym nic szczególnie zaskakującego. W obiekcie reklamującym pobyt w formule all inclusive pozostawia to jednak pewien niedosyt. Szczególnie że sam nocleg zdecydowanie nie należy do tanich.
1300 zł za dobę. Czy polskie all inclusive się opłaca?
Za jednodniowy pobyt dla dwóch osób zapłaciliśmy 1300 zł. Tygodniowe wakacje dla pary oznaczają już wydatek przekraczający 8 tys. zł. Po doliczeniu parkingu, opłaty klimatycznej i dodatkowo płatnych atrakcji końcowy rachunek może bez większego problemu zbliżyć się do 10 tys. zł. To kwota, za którą można już znaleźć zagraniczne wakacje all inclusive – wraz z przelotem, transferem z lotniska i zakwaterowaniem w naprawdę dobrym hotelu.
Co myślicie o formule all inclusive w Polsce? Zdecydowalibyście się na taki pobyt czy w tej cenie wybralibyście zagraniczny wyjazd?
👉 W cenie są trzy restauracje, główne posiłki i przekąski; wybór jedzenia jest szeroki, ale jakość dań bywa nierówna.
👉 Podstawowe drinki są ograniczone, a Mojito, Blue Lagoon, spa, wellness, kręgle i część innych atrakcji wymagają dopłaty.
👉 Doba dla dwóch osób kosztuje 1300 zł. Tydzień przekracza 8 tys. zł, a z parkingiem, opłatą klimatyczną i dodatkami rachunek może zbliżyć się do 10 tys. zł.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?