REKLAMA

Miało być 1000+ na wakacje, został tylko niesmak. Czy ten cały cyrk był potrzebny?

dziadki na wakacjach
Foto: View Apart / Shutterstock

Tegoroczne wakacje i wyjazdy to jeden wielki znak zapytania. W dodatku coraz częściej okazuje się, że to od decyzji rządu będzie zależeć to czy, dokąd i za czyje pieniądze pojedziemy. A gdy politycy przerzucają się pomysłami, kombinują jak ochronić, ujarzmić lub zjednać sobie (niepotrzebne skreślić) podróżniczą część społeczeństwa, to w rzeczywistości rozwiązanie leży im pod nosem. Tylko nikt nie ma odwagi po nie sięgnąć.

To, że nadchodzące wakacje to będzie powrót do swego rodzaju wyjazdów retro, wiadomo nie od dziś. Znów doceniamy przede wszystkim turystykę krajową, znów są kontrole na granicach, znów nie ma dostępu do tanich linii, znów zabieramy własny prowiant. Ale jak jeszcze niedawno obiecywano wszem i wobec – miały to przynajmniej być wczasy na częściowy koszt państwa.

Wakacje na bogato na koszt nas wszystkich

Ach! Ależ to miały być wakacje! Wreszcie gofry z bitą śmietaną, polewą i owocami, a nie tylko z cukrem pudrem, porządny pensjonat zamiast domków na kempingu, które pamiętają jeszcze wyczyny dzieciaków na koloniach w latach 90-tych. A tu się zje rybkę – nawet tę na wagę z podwójną panierką, bo wreszcie kasy nie trzeba liczyć – przynajmniej nie co do grosza. A to wreszcie ”bierzcie i wybierajcie” zamiast „wytrzymaj, w domu sobie zjemy”, wreszcie wypas też dla dzieci: a to pluszowa foka, dmuchany pączek do pływania, 2 godziny tłuczenia w cymbergaja w nadmorskim salonie gier zamiast odmawiania wszystkiego co 5 minut.

Sprawdźmy się na „bokserze” wrzucając w maszynę drobniaki godne wielkiej świnki-skarbonki, a po kilku piwkach to może nawet zmierzmy się z jakąś inną głową rodziny. Znów pójdziemy na lody, znów zjemy gofry, a może nawet zakręconą frytką dopchamy pod korek, dwa razy zaciągniemy się helem, bo to tylko 5 PLN, a ubaw przedni, dorzucimy nowy parawan i dumnie będziemy doceniać ten piękny rządowy gest zgodnie ze słowami narodowego wieszcza muzyki disco-polo, czyli Zenka Martyniuka, który wyśpiewuje, że „życie to są chwile”. A co! Może nawet zaszalejemy w nadmorskiej dyskotece, opalimy się zupełnie nierówno, śpiąc na niezbyt gorącej plaży i zrobimy konkurs, kto dłużej wytrzyma w morzu. 5 minut może gwarantować już sukces, jeśli pogoda będzie oscylować w granicach 15°C.

No, przynajmniej chyba właśnie tak to sobie wyobrażali nasi mocodawcy i ci, którzy na ten pomysł wpadli. 1000 PLN (w formie karty przedpłaconej) miał dostać każdy obywatel Polski pracujący na umowę o pracę i zarabiający nie więcej niż 5200 PLN brutto. I choć 1000 PLN nad polskim morzem można roztrwonić szybciej niż stos dolarów w Las Vegas, to i tak zawsze lepiej mieć dodatkowego tysiaka niż nie mieć.

Przynajmniej w teorii. Dostać jest tu słowem na wyrost, wszak to nie prezent, a raczej crowdfunding – bo na te bony przecież zrzucilibyśmy się wszyscy. Nie sądzę, by komukolwiek jeszcze trzeba było tłumaczyć, że nie ma czegoś takiego jak „rządowe pieniądze”.

Bony zniknęły, ale przecież pomysłów nie brakuje

No, ale bony, bony i po bonach, bo zgodnie z piątkowymi informacjami, rząd wyrzucił do kosza ten projekt i szuka teraz innych sposobów wsparcia branży turystycznej, choć na razie głównie ją… obwinia.

– Rzecznik rządu Piotr Muller wskazał, że częściową winę za ten stan rzeczy ponosi sama branża turystyczna, której pomysł rozdawania bonów nie do końca się spodobał. Jej przedstawiciele są jednak oburzeni takim postawieniem sprawy – tym bardziej, że bon miał zachęcać Polaków do spędzania wakacji w kraju – pisaliśmy zaledwie wczoraj na łamach Fly4free.pl

Oczywiście pomysłów na zorganizowanie wakacyjnej rzeczywistości jest więcej i czasem znikają szybciej niż się pojawiły. A to dowiadujemy się, że będzie można, ale tylko do wybranych krajów, a to się ktoś z kimś chce dogadywać na korytarze powietrzne, ale w sumie nie do końca jest z kim, bo kolejne państwa skreślają nas z listy narodów, które będą wpuszczać nawet po otwarciu granic, a to już, już linie mają wznawiać loty międzynarodowe, ale rząd jednak przesuwa termin. No lekko nie jest. Nic nie wiadomo. Nic nie można. Wszystko wróci „kiedyś”. Konkretnych terminów i sensownych propozycji jest coraz mniej.

Jak tak dalej pójdzie, to za chwilę będziemy musieli przed każdą podróżą odwiedzić biuro paszportowe i wybłagać „jeszcze jeden wyjazd” jak wtedy, gdy prosiliście mamę o jeszcze 5 minut hasania po placach zabawach i nie-tak-bardzo-tajnych bazach w dzieciństwie. I oczywiście oddać zaraz po przyjeździe.

Żartuję. Proszę, zapomnijcie o tym akapicie. Jeszcze komuś podpowiem niepotrzebnie…

I pozostaje tylko pytanie, po co ten cały cyrk, skoro rozwiązanie problemów wszystkich turystów, uwięzionych od wielu tygodni na podróżniczym detoksie jest banalnie proste. I nie ma nic wspólnego z wyciąganiem pieniędzy z nadwyrężonego budżetu.

69 procent ludzi czeka tylko na zniesienie kwarantanny

Możemy już chodzić bez maseczek, galerie handlowe odżyły, w restauracjach znów dania wjeżdżają prosto na stół, a nie tylko do pudełek na wynos. Możemy iść na wesele, na którym obtańczymy z wujkiem Mietkiem nawet 149 osób (licząc bez nas), które miały kontakt z niezliczoną liczbą innych ludzi, możemy iść do kościoła, przyjmować komunię albo sypać kwiatki w Boże Ciało. Możemy spacerować po zatłoczonej Biedronce i dotykać towarów, ile nam się tylko podoba! Możemy leżeć na plaży, odwiedzić fryzjera, kosmetyczkę, siłownię, a nawet SPA. A wciąż nie możemy łatwo wyjechać – choćby do kraju, w którym jest mniej zachorowań niż u nas – i wrócić bezproblemowo do Polski. Ba, pomijając już wycieczki samolotem… dalej nie możemy nawet przejść na słowacką stronę Tatr. No, chyba że mamy luźne 14 dni do wykorzystania na kwarantannę.

Międzynarodowe zrzeszenie przewoźników IATA przeprowadziło badanie, z którego wynika wprost, że obecnie aż 84 proc. podróżnych twierdzi, że obowiązkowa kwarantanna jest dla nich dużym problemem, a 69 proc. nie wróci do podróżowania, dopóki ten warunek się nie zmieni. I być może jest to skuteczny sposób na trzymanie podróżników w ryzach, ale tylko tymczasowo.

Kto w tym roku będzie chciał spędzić wakacje w Polsce (a wśród was jest zapewne wiele takich osób), to i tak to zrobi – bo chce wesprzeć lokalną branżę, bo się boi wyjechać, bo po prostu taki ma kaprys i nic nikomu do tego. Kto nie będzie chciał… też da sobie radę. Naiwnym jest sądzenie, że przedłużające się zamknięcie granic, wciąż przesuwany termin przywrócenia ruchu lotniczego i widmo kwarantanny kogokolwiek zatrzyma w Polsce. Jeśli ktoś będzie chciał polecieć, to poleci. Odbębni kwarantannę, znajdzie lot z Berlina czy Pragi, poszuka, pokombinuje, znajdzie sposób.

Przecież Polaka nie upilnujesz. Polak jak słyszy, że nie można, to się 8 razy zastanowi, czy na pewno nie można, czy jednak tylko jak ktoś patrzy, tylko dopóki nie wymyśli jak to obejść albo tylko jak ma dostać mandat. A i w tej sprawie zrobi szybki kurs „prawa dla żółtodziobów”, żeby się upewnić, czy to w ogóle legalne. Na słowo „nie” zawsze mamy sto pomysłów, jak zamienić je w „tak”. I w wielu sytuacjach – chwała mu za to.

O ile lepiej, zgodnie zresztą z rekomendacją Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Lotniczych, byłoby skupić się na rozwiązaniach, które pozwalają kontrolować pasażerów i tylko tę część, która stanowi zagrożenie powstrzymać przed lataniem. Kontrolować. Ale wznowić ruch i znieść te cholerne obowiązkowe kwarantanny.

I wtedy ludzie mogliby sami decydować, gdzie, jak i za ile chcą spędzić swoje wakacje. Bez dorzucania im pieniędzy ze wspólnego worka, bez kombinowania, a przy zachowaniu odpowiednich środków kontroli – także bez ryzyka masowego wpuszczania chorych na koronawirusa do kraju.

No, ale to by było chyba za proste…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Sama bym tego lepiej nie ujęła. Super artykuł.
Adka77, 2 czerwca 2020, 9:26 | odpowiedz

plaża hiszpania
Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.