Fly4free.pl

Żegnaj, darmowy bagażu! Jedna z największych tanich linii w Europie idzie w ślady Ryanaira i Wizz Aira

Foto: PONG HANDSOME / Shutterstock
Od końca listopada hiszpańskie tanie linie Vueling wprowadziły zmiany, jeśli chodzi o limit bagażu podręcznego w ramach najtańszych biletów. Zmiany na gorsze dla pasażerów.

Wraz z kolejnymi miesiącami coraz więcej linii idzie śladami Ryanaira i Wizz Aira, które jako pierwsi przewoźnicy w Europie zdecydowali się na wyeliminowanie dużego bagażu podręcznego wliczonego w cenę biletu w standardowej taryfie. Efekt? To już właściwie standard, że w cenie zwykłego biletu lotniczego możemy zabrać ze sobą co najwyżej mały plecak, który musimy upchnąć pod poprzedzający nas fotel. Tego typu regulacje wprowadziły już u siebie zarówno tanie linie (easyJet, Norwegian), jak i przewoźnicy tradycyjni (ostatnio pisaliśmy choćby o linii SAS), a teraz do tego grona dołączył kolejny znany low-cost, czyli hiszpańska linia Vueling.

Zmiany w swojej polityce bagażowej przewoźnik wprowadził już kilkanaście dni temu, a napisał o nich teraz serwis avianews.com. Piszemy o nich, bo choć Vueling nie jest obecnie dostępny w Polsce (jej ostatnia trasa z Krakowa do Barcelony została zawieszona w 2019 roku), to jednak jest to dość znana i duża tania linia lotnicza. Przewoźnik będący częścią grupy IAG, przewiózł w 2019 roku 34,5 mln pasażerów.

I co ciekawe, jeszcze do niedawna oferował dość szczodre warunki dla pasażerów, jeśli chodzi o wielkość bagażu. W cenie biletu pasażer mógł bowiem zabrać na pokład 1 sztukę bagażu o wymiarach 40x30x20 cm i dodatkowo bezpłatnie nadawać bagaż o wymiarach 55x40x20 cm i wadze do 10 kilogramów (czyli np. małą walizkę na kółkach). Zmieniło się to jednak 23 listopada. Od tego dnia, kupując bilet w taryfie podstawowej, możemy zabrać ze sobą na pokład tylko jedną sztukę bagażu o wymiarach 40x30x20 cm (czyli w praktyce mały plecak). Przewoźnik wspaniałomyślnie informuje, że bez dodatkowych opłat możemy też wnieść na pokład nasze zakupy z lotniskowego duty free, ale wszystko musi się zmieścić pod fotelem przed nami – w najtańszej taryfie nie mamy prawa korzystać ze schowków nad głową.

Foto: Vueling


Te zarezerwowne są dla pasażerów, którzy wykupują bilety w droższych taryfach: Optima, Family czy TimeFlex. Mogą oni zabrać ze sobą na pokład drugą sztukę bagażu, czyli małą walizkę o wymiarach 50x40x20 cm. Pasażerowie z biletami w najtańszej taryfie muszą dopłacić: albo za priority boarding (z dużym bagażem podręcznym w cenie), który kosztuje od 14 do 28 EUR albo dopłacić już na lotnisku: przy stanowisku odprawy cena za bagaż podręczny wynosi 30 EUR, a przed wejściem do samolotu: 40 EUR.

Tylko jeden duży low cost nie zmienił jeszcze reguł

Dlaczego linie zmieniają swoją politykę bagażową? Oficjalne powody są zawsze takie same: według przewoźników, większość pasażerów nie potrzebuje dodatkowego bagażu podręcznego (taaaak, jasne), a podróżując zależy im przede wszystkim na niskich cenach biletów. Jednocześnie rezygnując z dodatkowego niepotrzebnego bagażu usprawnia się cały proces związany z odlotem: są mniejsze kolejki do odprawy, a boarding odbywa się sprawniej, co przekłada się na większą punktualność. Brzmi logicznie? No pewnie, że tak sobie. Nie przeszkadza to jednak przewoźnikom tłumaczyć się cały czas w podobny sposób. Oddajmy głos linii Vueling.

Prawdziwy powód zmian jest oczywiście inny: o ile bowiem poprawa punktualności jest oczywiście faktem, to najważniejsze jest to, że mniejsze limity bagażu dają przewoźnikowi dodatkowe źródła dochodu. Pasażerowie, którym w podróży nie wystarczy mały plecak, muszą bowiem dokupić większy bagaż lub kupić bilet w droższej taryfie.

Co ciekawe, prawie wszystkie liczące się tanie linie w Europie poszły w ślady Ryanaira i Wizz Aira w temacie polityki bagażowej. Jeśli dobrze liczymy, spośród wiodących low costów w Europie chyba tylko Transavia nie ma obecnie standardowej ofercie biletu z małym plecakiem. Tania linia będąca częścią grupy Air France-KLM pozwala obecnie zabrać w cenie biletu jedną dużą sztukę bagażu podręcznego o wymiarach 55x35x25 cm (czyli np. małą walizkę na kółkach) oraz mały bagaż podręczny (plecak, torba na laptopa, damska torebka) o wymiarach 40x30x20 cm. Duży bagaż podręczny możemy włożyć do schowka nad głową, choć linia deklaruje, że w swoich samolotach dysponuje miejscami tylko na 70 takich walizek, więc decyduje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Aby zagwarantować sobie, że nasz bagaż weźmiemy na pokład, powinniśmy wykupić (tak, zgadliście!) droższy bilet w taryfie MAX. Jeśli zaś w danym locie chętnych na umieszczenie bagażu w schowku będzie zbyt duży, można go bezpłatnie nadać do luku.

Foto: Transavia

Jesteśmy ciekawi, jak długo taka szczodra polityka Transavii się utrzyma. Oby jak najdłużej!

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Zapomnieliście jeszcze o Volotea. Najlepszym LCC w 2021 roku
joael, 12 grudnia 2021, 22:32 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »