Z zakazem opuszczania kraju albo starym nazwiskiem. Miał być piękny urlop, a jest apel Straży Granicznej
Okres przedświąteczny to zawsze gorący czas na lotniskach. Jedni lecą do rodziny, inni domykają ostatnie sprawy służbowe, a część pasażerów w końcu rusza na długo wyczekiwany odpoczynek – zwłaszcza, gdy kalendarz sprzyja oszczędzaniu dni urlopowych. Straż Graniczna przypomina jednak, że zanim zapakujemy walizkę i ruszymy na lotnisko, warto poświęcić chwilę na… dokładne sprawdzenie dokumentów. Bo w przeciwnym razie podróż może skończyć się… zanim na dobre się zacznie.
A ostatnim czasie Straż Graniczna pracująca na lotnisku w Katowicach miała przynajmniej kilka ciekawych przypadków, które postanowiła opisać ku przestrodze.
Pafos od 1814 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa de la Luz od 2969 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Pafos od 1999 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Paszport ważny, ale… unieważniony w systemie
Pierwsza historia dotyczy dwóch osób, które stawiły się do kontroli granicznej z ważnymi – przynajmniej na pierwszy rzut oka – paszportami. Plan był piękny, bo jedna wybierała się do Egiptu, a druga na Wyspy Zielonego Przylądka. Problem w tym, że dokumenty figurowały w systemach teleinformatycznych jako unieważnione z powodu zmiany danych osobowych.
– Paszporty były formalnie nieważne, mimo że ich fizyczna data ważności jeszcze nie upłynęła – wyjaśnia Śląski Oddział Straży Granicznej.
Choć Straż Graniczna nie precyzuje szczegółów, można się domyślać, że chodziło o niezaktualizowane dokumenty po zmianie nazwiska, np. po ślubie lub przeciwnie – po rozwodzie.
Leciał do Tajlandii. Zapomniał, że nie może opuszczać kraju
Nieco inna sytuacja spotkała mężczyznę wybierającego się w podróż do Tajlandii. Tym razem dokumenty były teoretycznie w porządku, bilet kupiony, walizka spakowana. Problem w tym, że pasażer najwyraźniej zapomniał… o obowiązującym go zakazie opuszczania kraju. Albo liczył, że nikt tego nie zauważy.
Podczas kontroli granicznej okazało się, że mężczyzna figuruje w systemie jako osoba objęta takim zakazem. W efekcie zamiast rajskich plaż na Phuket, zostają spokojne, posezonowe plaże nad Bałtykiem.
Chaos z paszportami, dziećmi i… obywatelstwem
Spore zamieszanie wywołały też dwie siostry podróżujących z dziećmi, które wybierały się do Wielkiej Brytanii. Początkowo kobiety legitymowały się brytyjskimi paszportami i mogłyby spokojnie na nich wyjechać, gdyby nie fakt, że pojawiły się problemy formalne.
– W dokumentach brakowało stempli wjazdowych na terytorium krajów strefy Schengen, bądź stemple znajdujące się w paszportach wskazywały na przekroczone dni dozwolonego pobytu – opisuje Staż Graniczna.
W trakcie kontroli Straż Graniczna odkryła jednak, że kobiety posiadają również obywatelstwo polskie. Zapewniały jednak, że nie mają przy sobie polskiego dowodu osobistego lub paszportu. W takiej sytuacji również pojawił się problem z opuszczeniem kraju. Kobiety nie tylko nie miały wymaganych dokumentów, ale też ostatecznie powoływały się na dwa obywatelstwa.
– Kobiety dodały, iż posiadają wydane polskie dowody osobiste, których jednak nie mają przy sobie, oraz że dzieci nie posiadają polskich dokumentów, a jedynie nadane numery PESEL – czytamy w relacji. – Zgodnie z obowiązującym prawem obywatel Polski nie może wobec władz Rzeczypospolitej Polskiej powoływać się ze skutkiem prawnym na posiadane równocześnie obywatelstwo innego państwa i na wynikające z niego prawa i obowiązki.
Lepiej sprawdzić dokumenty trzy razy za dużo niż raz za mało
Historie opisane przez Straż Graniczną są najlepszym dowodem na to, że na lotnisku nie ma co liczyć na łut szczęścia.
Przed wyjazdem zawsze należy sprawdzić ważność dokumentów, a także wszystkie obostrzenia wjazdowe danego kraju. Czy potrzebujemy wizy, jak długo musi być ważny paszport i czy… na pewno zabieramy z domu swój dokument (a nie dziecka czy męża, bo był w szufladzie pierwszy z brzegu). Nie warto też zwlekać z wymianą dokumentów, gdy zmieniamy nazwisko, trzeba pilnować kwestii formalnych przy podróżach z dziećmi, no i pamiętać, że z zakazem opuszczania kraju… nie można go opuszczać.
Kilka minut poświęconych na weryfikację dokumentów może oszczędzić nie tylko nerwów, ale też pieniędzy i zmarnowanego urlopu. Bo choć lotnisko kojarzy się z początkiem przygody, czasem bywa też jej końcem. A i konsekwencje mogą być poważne.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?